Poszukiwanie karpi - wędkarski sierpień

/ 5 komentarzy / 7 zdjęć


Sierpniowy długi weekend na Łowisku Ademac

Sierpień wędkarsko bardzo ciekawy miesiąc zaczął się bardzo dobrze bo spędziłem weekend na rybach gdzie miałem czas uporządkować swoje wewnętrzne sprawy i dojść do konstytutywnych stwierdzeń. Generalizując odzyskałem swoją standardową postawę i spokój ducha.
Sierpień to również miesiąc gdzie w tajemnicy przed małżonką zaplanowałem wraz z Darkiem dwu dniową wyprawę, na Łowisko Karpiowe Ademac. Aby wyprawa mogła dojść do skutku musiałem uzyskać zgodę od małżonki, co po małych kombinacjach udało mi się ją uzyskać.
Na wyprawie na akurat to łowisko zależało mi bardzo ponieważ chciałem jeszcze raz poczuć atmosferę tego miejsca w poszukiwanie dużych karpi które zamieszkają malowniczą 5ha wodę.

Celem pobocznym było przetestowanie kilku konstrukcji przyponowych które zaprojektowałem i wykonałem.
Wracając do wyprawy to wyruszyłem w sobotę jak tylko przekazałem służbę w pracy i błyskawicznie zahaczając o biedronkę, uzupełniłem braki w prowiancie i płynach.

Na łowisku stawiłem się nieco po godzinie 11 i już chyba w sposób tradycyjny Łowisko Ademac przywitało mnie deszczem siedziałem sobie więc w samochodzie i oczekiwałem przejaśnienia zapowiadanego w serwisie pogodowym.
Chwile potem przestało intensywnie padać tak że miałem czas na rozbicie się z wędkami. Po konsultacji zostałem przygarnięty przez Darka, pod poły jego namiotu więc organizacja spania ograniczyła się jedynie do rozstawienia łóżka i wymoszczenia posłania.
Pomimo zmiennej aury pobyt na łowisku zapowiadał się ciekawie i pierwsze branie odnotowałem po dwudziestu minutach od zarzucenia zestawów niestety ryby nie wyholowałem ale było już miło, w tym miejscu hołd dla żony Darka która dzielnie zacięła i przytrzymała rybkę do czasu mojego przybiegnięcia.
Po braniu Darek dokonał mojej prezentacji współwedkującym którzy szybko okazali się osobnikami którzy część swoich serc oddalali karpiom i w sposób błyskawiczny znaleźliśmy wspólny karpiowy język.

Dzień upływał w sposób błyskawiczny przeplatany braniami karpi. Karpiowymi opowieściami, wzajemną wymiana doświadczeń i poglądów chociaż w moim przypadku było bardziej chłonięciem doświadczeń.

Kilka stanowisk od nas padł ładny amur i karp oczywiście, poszliśmy pokibicować i pogratulować łowcom.
Czekaliśmy na powrót Darka który w warunkach domowych przygotowywał paszę czyli kukurydzę i konopie która miała stanowić podstawę zanęty. Przy okazji nam również się oblizało ponieważ zostaliśmy poczęstowani wybornymi plackami z cukinii autorstwa żony Darka.
Po posiłku rozpoczęliśmy w sposób delikatny konsumpcje innego rodzaju. I rozgrzani zabraliśmy się na poważnie za wędkowanie.
Muszę przyznać że opracowałem nowe twierdzenie “Celność i zasięg rzutu maleje wraz ze wzrostem promili we krwi”, które znakomicie sprawdzało się w moim przypadku bo coraz ciężej było mi sięgnąć zestawem boi.

Wszystko szło sielankowo aż do momentu gdy na swojej lewej wędce odnotowałem branie można by powiedzieć typowo amurowe, błyskawicznie zareagowałem i zaciąłem. Coś gwałtownie odjechało w lewo i poczułem ostre walnięcie w wędkę, amur krótko zawyrokowali wszyscy.
Darek zaczął nagrywać całe zajście Adam udzielał rad w czasie holu emocje rosły i walka się przeciągała. Wszystko szło znakomicie do momentu gdy na stanowisku pojawił się facet z informacją że złapaliśmy jego dziewczynę i to ona dzielnie symulowała rekordowego amura.
W tym momencie wszyscy padli na ziemię i zaczęli tarzać się ze śmiechu. Nie wyłączając mnie bo taką cechę mam że potrafię z samego siebie się pośmiać.
Po całym zajściu, zwilżyliśmy gardła wysuszone śmiechem i ponownie umieściliśmy zestawy. Adam z Darkiem wywieźli naszą paszę zmieszana z paszą darowana przez właściciela łowiska w okolice markerów i przewidując dalsze kłopoty z celnością rozsypali ją nieco szerzej.
Czas leciał jak szalony Darek dołowił ślicznego karpia koi a ja miałem masę brań i tylko dwie ryby na brzegu. Problemem były przypony ale nie będę się tutaj wdawał w dywagacje techniczne, grunt że problem rozwiązałem co prawda w dzień później ale zawsze.

Postanowiłem zrobić kilka ujęć z malowniczego Łowiska Adamec i wybrałem się na przechadzkę z aparatem w dłoni, towarzyszył mi oczywiście Darek. Przy okazji przechadzki wyciągnąłem imię od mojego domniemanego amura, pozdrawiam Panią Weronikę. Niestety domniemany amur odmówił komisyjnego ważenia i zdjęć nad matą.
Po orzeźwiającej przechadzce i dyskusjach z innymi wędkującymi wróciliśmy do obozowiska i rozpaliliśmy grilla.

Wieczorem zostaliśmy zaproszeni na imprezę z okazji urodzin właściciela łowiska. Ranek jak można się domyślać był ciężki, szanowni koledzy wyciągnęli mnie z łóżka uruchamiając moje sygnalizatory.
Dodam ze przerzucenie zestawów zajęło mi chyba z godzinę i wymagało kilku podejść zanim wstrzeliłem się w marker. Po tak ogromnym wysiłku postanowiłem jeszcze poleniuchować i potrolliłem w łóżku do 11.

Po południu Darek musiał się zwinąć a ja dzielnie walczyłem dalej z Adamem nad wodą w poszukiwaniu większych karpi.
W międzyczasie wędkarze na stanowisku obok złowili po kilka pięknych ryb a my bawiliśmy się z mniejszymi osobnikami zakładając mniej selektywny pellet na włos i dzięki temu udało mi się wyeliminować błąd w konstrukcji przyponu.

Podsumowując czas spędzony na łowisku Ademac to relaks miałem znakomity niepowtarzalna atmosfera tego miejsca na długo zapada w pamięć i zachęca do ponownego odwiedzenia. Znalazłem tu ludzi pochłoniętych tą samą pasją co ja którzy potrafią podzielić się częścią swojej wiedzy. I których opowieści przyprawiają o gęsią skórkę i o lekką zazdrość. Dla osób które chciały by skorzystać z dobrodziejstw łowiska Ademac podaję link do strony internetowej gdzie znajdziecie więcej informacji na temat samego łowiska, cen, jak i możliwości rezerwacji stanowisk. http://lowisko-ademac.pl .

 


4.2
Oceń
(26 głosów)

 

Poszukiwanie karpi - wędkarski sierpień - opinie i komentarze

barrakuda81barrakuda81
0
Wprawdzie karpiarstwo to nie mój "konik" ale wpis bardzo interesujący.*****.Pozdrawiam (2014-08-26 12:52)
pompipspompips
0
Koledzy ja bym zwrócił uwagę na wytłuszczone znaki i słowa zapewniam was że nie są one moje ani tytuł wpisu nie jest taki jak mu nadałem . Ja pojechałem na to łowisko dla atmosfery jest niesamowita, nie mam wpływu na "zmiany w moim wpisie " sorry ale jak to mówiła pewna pani ministra taki mamy klimat. A regulamin akceptowali wszyscy ;(. (2014-08-27 23:36)
krisbeerkrisbeer
0
A miałeś taaaaaaakiego ładnego amura na kiju:) i nie wyciągnąłeś:) co z ciebie za wędkarz :):):), fajny wypad ***** pozdrawiam (2014-08-28 08:16)
pompipspompips
0
Nie miałem serca aby tego amura siłowo holować wiec mu się wypiąć pozwoliłem :P (2014-08-29 12:02)
Krul-MateuszKrul-Mateusz
0
Gratuluję znakomitego wypadu :) 5* za wpis. (2014-08-29 20:49)

skomentuj ten artykuł