Potokowiec dla wytrwałych

/ 23 komentarzy / 6 zdjęć


Znowu nadeszła zima ...Dla jednych oznacza schyłek wędkarskiego sezonu i wszystkiego dobrego co z nim związane,dla drugich zapowiedż nowego i czas pięknych dzikich ryb,niezapomnanych holi dających kubeł adrenaliny w pierwszej sekundzie ...
Ja zaliczam się do tej drugiej grupy i zawsze z wytęsknieniem odliczam czas w ostatnich dniach roku czekając na magiczną datę -pierwszego stycznia i otwarcie sezonu na pstrąga potokowego ,przemykam wtedy cichcem przez opustoszałe po sylwestrowych szaleństwach miasto aby jak naszybciej dostać się nad rzekę,dostać się do siebie ...
Dopiero tutaj czuję że żyję,piekno zimowej scenerii,dzika przyroda i spokój którego to tak mi brakowało gdy na wyścigi z konkurencją zajmowałem łodzią kolejną zatokę ,tutaj jestem sam i bez pośpiechu przy kubku gorącej herbaty mogę rozpocząć swój kolejny sezon.

Zimowy pstrąg jest rybą dla wytrwałych,rybą która jak żadna inna nie wybacza popełnianych błędów a sprzymierzeńcem mu jest w zasadzie wszystko-od zmiennej aury poprzez trudne rzeczne łowiska a na  rzadkości występowania kończąc.
Regularnie łowione pstrągi wystawiają dla łowcy najlepszą z możliwych cenzurek bo pomimo tych wszystkich kłód pod nogami jakie rzuca im pogoda,los,czy nadbrzeżna dżungla dają radę i w czasie gdy inni mają stracha wychylić z domu choćby czubek nosa to Oni łowią piękne,dzikie ryby co wbrew pozorom wcale nie jest takie trudne.
Wystarczy zadbać o kilka detali,zorganizować się i łowić bez stresu,a nasz kolejny wypad nie zakończy się po godzinie brakiem kontaktu z rybą,setką urwanych przynęt i tygodniową grypą.
Na pierwszy plan ekwipunku zimowego żołnierza wysuwa się ubiór,to logiczne zresztą--dobre oddychające ubranie,ciepłe ,nieprzemakalne obuwie,porządna czapka ,golf czy uniwersalna kominiarka która "porobi" za obydwie rzeczy na raz.
Ściągnięta niżej chroni gardło,szyję,gdy zacznie wiać i spadnie temperatura jeden ruch wystarczy i mamy ja tam gdzie trzeba-na głowie,ze swej strony polecam ocieplaną kominiarę Dragon,wykonaną z Lycry i mikropolaru od wewnątrz,dla tradycjonalistów jak znalazł będzie ciepła,lekka czapka typu Beanie-nie czuć jej na głowie a robotę robi.
Skoro nam już ciepło,i nie marzniemy to warto jeszcze zadbać o wygodę marszu i miejsce na pudła przynęt,termos czy kanapki---solidny,dobrze przylegający plecak który pomieści wszystko ,zabezpieczy nasz aparat,kluczyki czy dokumenty---ja osobiście używam popularnego Team Dragon-a,mając go na sobie wchodze w każdą lukę w przybrzeżnych krzakorach o nic nie hacząc.
Posiada on również to "coś" co dla mnie jest ważne-multum kieszeni i pas biodrowy--usztywnia mi on całość w pasie i sprawia że po długiej tułaczce nie bolą mnie plecy bo  swoje latka już mam i wychodzą z każdym kolejnym kilometrem.


Nadszedł czas na najważniejszą rzecz--zestaw i przynęty
Wędzisko pod pstrąga dobiera się szczególnie uważnie i zawsze pod rodzaj swojej wody tj,wielkość rzeki,wielkość stosowanych zazwyczaj wabików,wielkość spodziewanej zdobyczy oraz sposób połowu jaki uprawiamy.
Trudno jest w kilkunastu zdaniach streścić wszystkie możliwe kombinacje sprzętowe pod każdy możliwy rodzaj wody więc skupię się na tym którego sam używam spinningując w tym okresie tj.styczeń - pierwsza połowa marca na średniej wielkości rzece nizinnej typu Wda czy Wierzyca.
Zimowy potok nie grzeszy werwą i jest nader leniwą rybą jeśli chodzi o sposób i rodzaj pobieranego pokarmu,zazwyczaj ospale ustawia się blisko dna i żeruje na spływających w dół larwach,robakach czy rureczniku,nie w głowie mu dalsze eskapady czy pogoń za zbyt szybką ofiarą,liczy każdą kalorię i stara się nie tracić cennej energii.
Zajmuje przy tym wszelkie nisze prądowe,spokojne warkocze za powalonymi drzewami,łagodnie sunące rynny czy ujścia cieplejszych strumyków,z rzadka zmienia swój tryb obecnego życia i nie pogoni za np woblerem który przemyka mu zbyt daleko od jego pyska.
Ale wolno sunąca tuż przy dnie rybka,spychana troszkę prądem w bezpośredniej bliskości dna to kąsek nie lada,wystarczy tylko otworzyc pysk i sama do niego wleci bidula ...
Aby udało się w ten sposób podać wabik ,poprowadzić go siłą nurtu w zasadzie nasza wędka musi być stosunkowo długa-250-270cm,czuła aby sygnalizowała każde potrącenie przynęty i co ważne -w miarę lekka gdyż trzymamy ją praktycznie w pionie kontrolując spływ przynęty.
Wędkarski rynek jest zapełniony po brzegi wszystkim czego dusza zapragnie i każdy ma jakieś tam preferencje markowe,więc ja jako "wzór" doskonałej wędki pod zimowe potokowce wymienię to czego używam sam --Street Fishing 1-10g przy 275 długości,jest on lekki jak piórko,posiada wklejoną igłę która sygnalizuje wszystko co dzieje się z moją przynętą oraz posiada taki zapas mocy że bez trudu poradzi sobie ze złotym potokowcem, na przełomie marca i kwietnia gdy zmieni się taktyka i przynęty przesiądę się na Street-a 260cm i 3-15cw.
Z kołowrotków nada się w zasadzie każdy średniej czy małej wielkości,bezawaryjny,dobrze układający plecionki jak i żyłki,z niezawodnym hamulcem i błyskawicznie kasującym luzy kabłąkiem--ja używam Team Dragon-a FD 1020iX,mały i zwinny,naszpikowany łożyskami i wszelkim dobrem,nie boi się spadków temperatur do minus 15stC,szybko łapie kontakt z przynętą,dobrze doważa mi kij i nie splamił się najmniejszą awarią za co go cenię.
Rodzaj zastosowanej linki deprymuje wędzisko jakie posiadamy ,preferencje,i pogoda--ja lubię szybkie kije fasty,x fasty i mam z górki niejako gdyż na nich "robić " mogą oba rodzaje linek,stosując wędzisko paraboliczne bądż zbliżone a więc miękkie aż prosi się żeby nieco "usztywnić "zestaw plecionką bądż doskonałej jakości żyłką spinningową,nierozciągliwą-na moich szpulach odpowiednio goszczą -żyłka HM80 o gr 0,22mm oraz plecionka Fishmaker,jasnoszara,o 0,08mm grubości.
Obie linki mam sprawdzone na wskroś pod każdym z możliwych kątów i prawdę powiedziawszy nawet nie rozglądam się za jakimiś "nowościami" bo mogę różnie z tym trafić,od zawsze bazuję na czymś co ma swoją legendę,historię i czemu najzwyczajniej w świecie ufam.
Z drobnej galanterii powinniśmy zaopatrzyć się jeszcze w dwie,często spychane na margines rzeczy choć od nich zależy tak wiele--agrafki oraz niezawodne główki jigowe do przynęt miękkich.
Od kilkunastu lat synonimem wszystkiego co najlepsze w tej materi są dla mnie Dragon-owskie Spinn Locki nr 12 jeśli chodzi o wielkość,od czasu gdy pojawiły się na rynku nie sięgam po żadne inne,podobnie rzecz ma się z główkami-V point-speed,xtreme bądż Mustad micro,tylko one wchodzą w grę gdy nie chcesz aby mozolnie wydreptywana zimą ryba życia zeszła z kija łamiąc hak.


Odnośnie przynęt ...
Zimowy potokowiec kocha silikon,niejednokrotnie po bezowocnym obrzuceniu wybranej miejscówki wszystkim "twardym" co miałem ryba wychodziła do gumowego" czegoś",z czasem i każdym kolejnym ,nowym sezonem,popularne "gumy" zaczęły wypierać z mojego pstrągowego pudła woblery ,błystki i obecnie z rzadka sięgam po inny typ wabika w tym okresie.
Przynęty te są relatywnie tanie,dostępne w każdym możliwym kolorze i odcieniu,można je podawać na szereg sposobów i co najważniejsze --potoki je kochają .
Do ścisłej czołówki moich killerów zaliczam trzy gumy--Belly Fish, Inwader oraz do swobodnego spływu Jumper-a,wielkościowo oscylują one w granicach 5-7cm,wieszam je na hakach dobranych długościowo na wcześniej wspomianych główkach a wagowo dobieram biorąc pod uwagę głębokość danej miejscówki i sposób "prezentacji".
Gdy obławiam miejsce techniką "spływu" to muszę pokazać gumę w połowie głębokości wody albo i wyżej,rzut lekko pod prąd,kasacja linki,kij do góry i pozwalam wabikowi osiągnąć mój brzeg ,pomagając mu z nadgarstka wymijam widoczne przeszkody,utrzymuję głębokość czy zmieniam ją na inną ,przeważnie widzę go jak "sunie" po łuku pod mój brzeg.
Tutaj rządzi Inwader,i Jumper-najczęściej w perle z rzadka zdradzanej dla brązu
Techniką "kulania" obławiam wszelkiej maści prostki wysypane drobnymi kamieniami,żwirem,najlepiej zaraz za jakimś kamienistym brodem czy płanią--to swoiste "bankówki" i poświęcam im najwięcej czasu.
Samo kulanie polega na dobraniu główki tak aby nasza przynęta odbijała się od dna,szorowała wręcz po nim,ale nie za ciężko,ma być w sam raz,z boku wygląda to tak--rzut kilka metrów pod prąd,kasacja linki,kij w pion i ruchem nadgarstka pomagam wabikowi turlać się z prądem w dół rzeki dbając cały czas o naprężenie linki i kontakt przynęty z dnem--główkę która szoruje po kamykach czuć doskonale w dłoni,czasem odbije się na kilka centymetrów,osiądzie ponownie,poszybuje pół metra--wypisz wymaluj niesiony prądem kąsek.
Gdy wabik mnie minie i zejdzie kika metrów niżej zwijam zestaw i zaczynam od początku,do tej metody stworzone są najmniejsze Jumper-y i Belly Fish 5-7cm,kolorystycznie dla jumpera biel i perła  zaś dla belly fish-a  brązy i pochodne przy dł 5-7cm,pierwszą gumą imituję niesionego prądem robaka czy jakąś larwę drugą niewielką denną rybkę-głowacza.
Podczas kulania ciąć należy każde,choćby nieśmiałe puknięcie czy przytrzymanie wabika,ryby które łowię w oparciu o ten sposób nie "biją",brak charakterystycznego "kopnięcia",i choć z pozoru ta metoda wydawac się może dziwna to jednak daje naprawdę duże ryby i bywa że apatycznego potokowca nie ruszymy niczym innym jak tylko "kulanką" ....
Pozdrawiam.

Daniel Luxxxis Kruzicki

 


4.9
Oceń
(23 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 2)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(5)
Cena:
(5)
Użytkowanie:
(5)

Średnia ocena:

5



Wedkuje.pl poleca

 

Potokowiec dla wytrwałych - opinie i komentarze

okoniowy_bartusokoniowy_bartus
0
Przyda się to ;) w tym roku może w końcu ruszę na kropki, jak będzie po lodzie ;) a może ruszę na lina na przedwiośniu. Zobaczymy.. ;) tekst bardzo fajny. do plecionki dowiązujesz fluorocarbon ? (2017-02-08 19:31)
grisza-78grisza-78
0
Zawsze zgadzałem się z Tobą Daniel w co najmniej 90 %, odnośnie łowienia potoków. Tym razem jednak mam kilka zastrzeżeń, a nawet ostrzeżeń, dla osób, które artykułem chciałyby się inspirować. Pierwsza sprawa - żyłki Dragon - przyznam, że z mojego punktu widzenia, są to jedne z najgorszych żyłek na rynku. Znam osoby, które przeklinają żyłki z serii HM, ja sam miałem do czynienia z żyłką Team Dragon Spinn i nigdy więcej nawet nie spojrzę na linki spod znaku Smoka. Słaba, bez jakiejkolwiek wytrzymałości na węzłach. Druga sprawa kij 1-10 gr. Zdecydowanie nie polecam żadnych zestawów UL na pstrągi potokowe. Żeby łowić te ryby, zwłaszcza w przyzwoitych rozmiarach, potrzeba mocy, nie można pozwolić odjechać rybie kilkadziesiąt metrów i ją stracić w gałęziach powalonego drzewa z woblerem w pysku. Wiadomo jak się to dla ryby skończy. Ja wiem, że asekurujesz się dużym zapasem mocy w tym kiju, dlaczego więc producent nie określi go jako 5-20 gr? Czyżby jakiś trick, powiązany z modą na UL ? (2017-02-08 20:19)
użytkownik209992użytkownik209992
0
Trzymasz poziom bracie. Miło się to czyta. Pozdrawiam:) (2017-02-08 23:54)
SlawekNiktSlawekNikt
0
grisza-78 kto hm80 przeklina bo ja widzisz na potokach się nie znam, ale tej żyłki używam i będę używać dopóty będzie taka dobra jak pięć, trzy, dwa czy rok temu i nie znam nikogo kto by miał na jej temat złe zdanie. Pewnie są i lepsze, ale nie w cenie około 20 zł. W tym też już kupiłem 0,16 z myślą o prawie lekkim spiningu. (2017-02-09 04:29)
ryukon1975ryukon1975
+1
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:Użytkowanie:
Potok to obce mi pojęcie pod względem wędkarskim. Przeczytać jednak zawsze warto by móc spróbować przenieść coś praktycznie na własne wody. 5 ***** (2017-02-09 07:06)
SithSith
0
Daniel, 5 z +. Mam tylko jedno zastrzeżenie i związane z tym pytanko. Czy przypadkiem żyłka 0,22 nie jest zbyt gruba do wędziska 1-10g a nawet 3-15g? Nie znam się absolutnie na pstrągach i ich łowieniu, ale wydaje mi się, że nie są bardziej waleczne od kleni, a tutaj uważam że w zupełności wystarczy 0,16-0,18. Być może się mylę i dla tego pytam. (2017-02-09 07:17)
kabankaban
0
Ze zdjęć wnioskuję Lux ,że twoje rzeki raczej potokami nie są a i dojście do wody całkiem fajne. Aleksandrze wracając do porównania pstrąga i klenia tej samej wielkości to kleń walczy nie wiele a średnica żyłki wskazana aby przytrzymać kropka z dala od zaczepów. Ja stosuję wędziska o podobnym cw i linki z reguły o średnicy 0,20 bo ryby u mnie mniejsze i mi się to sprawdza. Mniejsze rzeczki zaczynają powoli odmarzać i może niedługo wreszcie rozpocznę sezon. (2017-02-09 10:32)
kumkakumka
0
Ciekawy artykuł. Oczywiście piona. (2017-02-09 12:24)
w6i6e6w6i6e6
0
Czy wklejka w modelach SF Dragona jest bardzo miękka czy raczej zestrojona tak, że bez przesztywnienia łączy się z blankiem i tworzy proporcjonalne, równe ugięcie?? (2017-02-09 16:56)
luxxxisluxxxis
0
TYTUŁ MNIE ZABIJA---Potokowiec dla wytrwałych--tak stoi w oryginale i tak MA BYĆ. ................................Grisza---Z tymi zestawami UL to się zgadzam,z tym że jak wszyscy doskonale wiedzą dragoniki mają tendencję do zaniżania wartości cw o jakieś 30proc,dla mnie ten kij to 13-14nastka i dodatkowo z bonusem w zapasie mocy,i to sporym.Potokowiec 50+ nie robi na niej wrażenia......Grisza--co do żyłek,mnie te HM-ki pasują bo są sztywne i "przewodzące" ,dużo łowię spod kija i potrzebna mi taka linka która rozróżnia dno-plećki z racji mrozu nie zawsze założyć mogę..........Sith---do kija 2-10 zakładam teraz 0,20 bądż 008plećkę fishmaker--delikatnie łowię w zimie,głównie na nimfy,kogutki,niewielkie gumki,przynęt w zasadzie nawet nie prowadzę kręćkiem--spływam nimi siłą nurtu.Czy kleń jest waleczniejszy?--kleń może kropkowi skoczyć:) on się nie poddaje nigdy. (2017-02-09 18:03)
luxxxisluxxxis
0
W6I6E6-wklejki w streetach są różne--ten 2-10 działa idealnie,pełna płynność i fajnie to nawet wygląda,model 3-15 już tej płynności nie ma,zaginając go nieco w pionie pod siebie na połączeniu igła--blank jest jakieś zaburzenie .Dla mnie wygląda to tak jakby igła była zbyt słaba w stosunku do reszty--podczas łowienia tego nie czuć,nie widać,całość współpracuje dobrze--dopiero "pod sobą" coś tam widzisz.Generalnie uważam że za tę kasę czyli 240zł to są dobre kije,coś jak stare millenki,jednak druga strona medalu jest taka że za 240zł rasowego HM-a nie dostaniesz. Czy bym sobie taki kupił? tak,napewno,bo są tanie-mocne i pozwalają na wiele błędów.Dobre "uniwersały"-tak je widzę i tak też używam. (2017-02-09 18:13)
luxxxisluxxxis
0
Okoniowy Bartuś---nie,nie używam fluorocarbonu,podaję na tych grubych żyłach i plecionkach,nie patrzę nawet na kolor tych ostatnich.Moim zdaniem pstrągom to wisi,do bajek zaliczam historie o tym iż lepsze brania są gdy używasz 0,16 czy 0,18 żyłki,fluorocarbonu---ja jadę jak rzeżnik,w nizinnej rzece,ramię w ramię z robalarzami,mojej rzeki nie zarybia się,co 3-4 km zapora bez przepławek,miasto StG truje wodę---a potokowce mi biorą...i to zacne,wbrew wszystkiemu na NIE. Ostatnio dla lepszej "pływalności" ,dla zwiększenia efektu "defiladowania" wabikiem zacząłem dowiązywać ok m grubej,zielonej plećki,płaskiej w przekroju--0,17,działa jak spadochron,widoczna z kilometra,a biją jak psy. (2017-02-09 18:23)
luxxxisluxxxis
0
Jak mnie IRYTUJE fakt że brak w komentach możliwości "pogrubienia" liter,pisania w słupku i wyszczególniania odpowiedzi względem każdej osoby...... ..................................................Santocki Wędkarz--dzięki,dobrze wiedzieć że komuś się podoba to co tłucze mi się we łbie:) to daje kopa na przyszłość.To nie ty go czytałeś 6000 razy na dragonie?:) bo taką miał liczbę wyświetleń:) (2017-02-09 18:33)
grisza-78grisza-78
0
Daniel- mi się też podoba to, "co tłucze ci się we łbie", dlatego czytam każdy twój artykuł. To, że jestem trochę w opozycji względem Dragona, nie znaczy, że nie mam kilku ulubionych produktów tej firmy. Nie lubię i nie ufam żyłkom, za to kilkanaście lat nad rzeką spędziłem z kijem Progress Superlite, do tego aktualnie do castingu używam kija Viper Pro Jerk Cast 60. Także produkty Smoka nie są mi obce i nie jest tak, że znam je tylko z opowiadań. Nie może być tak słodko, że każdy przedstawiony produkt spotyka się tylko z wielkim "hurrrrra", a nie ma słów krytyki. Gdyby tak było, to oznaczałoby, że każdy użytkownik portalu używa sprzętu Dragon i nie zna innej marki, a to byłby wstęp do totalnej nudy. Pozdrawiam. (2017-02-09 19:23)
luxxxisluxxxis
0
Opozycja? a bądż nawet na czele marszu antyfirmowego,nic mi do tego. Nie sądzisz chyba że patrzę "spode łba" na tych którzy jadą na innych markach? bez jaj....:)) To że ja tutaj,czyli na portalu, żrę się z ludzmi o dragona wynika z tego że inni wiedzą lepiej niż ja że coś mi pasuje bądż nie,że działa jak trzeba i się nie pieprzy...Nie bronie wtedy firmy lecz siebie--bo ktoś,jakiś utłuk,zarzuca mi oszustwo na zasadzie widzi mi się... choć akurat dla mnie to sprawa tak honorowa że hej...Marka jak każda,ma swoich sympatyków i wrogów,dla mnie jest dobra,dobrze mi z nią,ale Tobie nie musi a ja byłbym skończonym idiota gdybym ludzi szufladkował pod kątem "loga" na kiju czy kręćku. "Niech przemówią ryby"--brzmi przysłowie,ja dodam "przemów i ty wędkarzu"--to wyznaczniki pasji w wędkarzu a nie do ch....ja zawartość futerału. Można być prawdziwym i skutecznym pasjonatem z kijem jaxona ale można być też skończonym łajzą z Hm-em od dragona. Podsumowując--na co łowisz -mnie to lotto,ważne co masz do powiedzenia i że czasami to poprzesz dając temu "potwierdzenie". (2017-02-09 20:13)
Mati23Mati23
0
Nigdy nie stosowalem wymienionych we wpisie gum, jednak wszystkiego trzeba sprobowac i juz do mnie jedzie ladunek swiezutkich dragonowskich cudeniek :) Przygode z potokami dopiero zaczynam, inauguracja miala miejsce w niedziele, dlatego kazda rada doswiadczonego lowcy jest na wage zlota... Czy to w kwestii sprzetu, czy techniki, a kwestie przynaleznosci firmowej pomijam, bo to bez znaczenia w sumie . Oby wiecej takich tekstow Danielu - przydadza sie na pewno :D (2017-02-14 20:10)
Mati23Mati23
0
Aha i jeszcze mialbym pytanko jakich glowek uzywasz do Belly Fischa, Invadera i Jumpera dla optymalnej pracy ? Tzn rozchodzi mi sie nie tyle o gramature, bo to zalezy od wody, tylko bardziej o rozmiar haka... (2017-02-15 15:46)
luxxxisluxxxis
0
Zależy jakie mam...ale głównie 1-ki w micro,x fine,czasem dwójkę założę,jak hak mi przykrótki to skracam ciut gumę.Tu bardziej chodzi o to jak podasz wabik ,on sam ma jakieś tam znaczenie napewno ale choćby był poświęcony w watykanie to żle poprowadzony roboty nie zrobi. Upatrywanie sukcesu w przynęcie i nazwie rzeki-bo tak to zazwyczaj jest--określić można jako nieporozumienie.Szczytem "techniki" dla ogółu jest podrzucenie czegoś pod drugi brzeg,trzask kabłąka i monotonne zwijanie z kijem ku wodzie--tę technikę nazywam -ekologiczną. (2017-02-15 20:18)
Mati23Mati23
0
Zgadzam sie calkowicie, ale wolalem zapytac i dzieki za odpowiedz... Znajac zycie jeszcze nie raz bede Ci glowe zawracal, bo wyglada na to, ze polknalem potokowego bakcyla :D (2017-02-15 21:07)
luxxxisluxxxis
0
To zawracaj,wal na pw ile wlezie. (2017-02-17 19:02)
Mati23Mati23
0
Jesli Ci to nie przeszkadza, to nie omieszkam :D Niestety tak to jest, ze od poczatku mojego wedkowania wszystkiego krok po kroku musze uczyc sie sam metoda prob i wielu, wielu bledow... Tak sie akurat poukladalo, ze nie mam tego szczescia jak niektorzy, ze dziadek, tata czy ktos inny mnie ta wedkarska choroba zarazil i pomogl stawiac pierwsze kroki - ja sie zarazilem sam i sam siebie ucze-raz wyjdzie lepiej, dwa razy wyjdzie gorzej ale coz... Zycie! :D Pozdrowionka (2017-02-17 19:37)
Przemaz07Przemaz07
0
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:
Jak zwykle cenne informacje na temat potoków. 5+ Z czystą przyjemnością zawsze czytam takie artykuły. A potoki wciągają...... Pozdrawiam! (2017-02-22 21:34)
VencaVenca
0
"Jak mnie IRYTUJE fakt że brak w komentach możliwości "pogrubienia" liter,pisania w słupku i wyszczególniania odpowiedzi względem każdej osoby" Tu się z Tobą zgadzam w 100%, nie można również wstawiać linków, nie wiem, po co w tabelce to figuruje. Nie da się nawet wprowadzić potrzebnych rzeczy w HTML-u. Piękny artykuł o pstrągach, metodzie, sprzęcie, wabikach.  W naszym regionie niestety, mało przydatny. Trochę pstrągów tą metodą można połowić na nizinnym odcinku Wisły zaraz za odcinkiem górskim, (Skoczów - Ochaby) ale prawdziwy, wytrawny muszkarz wstydziłby się sięgać po spinning, z zamiarem łowienia tej szlachetnej ryby. Ale ponieważ, jak wspomniałem, jest to odcinek nizinny, chłopcy walą tu po pstrągach żywcówkami, glistówkami, trafiają się sieci, kiedyś żaka znaleźliśmy (z kilową wątrobą w środku, to chyba na węgorze?) jedynie nie widziałem, żeby ktoś granatami próbował. No może za okupacji, ale o tym historia milczy. Pozdrawiam z ciągle zaśnieżonych gór (2017-03-16 20:14)

skomentuj ten artykuł

 




Aplikacja