Prawie metr szczęścia z jeziora Białcz

/ 18 komentarzy / 17 zdjęć


Wpis pojawia się z lekkim opóźnieniem ale jakoś tak brakowało czasu. Dotyczy wspólnego wyjazdu z rodzinką i spędzenia weekendu majowego nad wodą oraz pobicia własnego rekordu .Od początku roku planowaliśmy z żoną gdzie tym razem spędzić ten długi weekend majowy,i wybór nasz padł na jezioro Białcz,jezioro to już tutaj opisywałem więc nie będę się powtarzał.dodam tylko dla przypomnienia że należy ono do gospodarstwa rybackiego Lutom ,którego właścicielem jest Szymon Jurgowiak,jezioro to jest wyłączone z wędkowania,a ja mam możliwość parę dni w roku tam spędzić.Ale do rzeczy,nad wodą pojawiliśmy się 1 maja około godziny 9,i zaczęliśmy od rozbicia namiotów oraz organizacji miejsca do wędkowania oraz biwakowania,ponieważ mieliśmy zamiar spędzić tam całe 5 dni,rozbiliśmy wspólnie namiot,a następnie nastąpił podział obowiązków,to znaczy żona organizowała miejsca do spania i polową kuchnię a ja zabrałem się za rozwijanie sprzętu,ponieważ tym razem dzieciaki także wyraziły chęć wędkowania ,to mus był powyciągać więcej sprzętu nie dotychczas.

Tak upłynęły z dwie godziny zanim wszystko doprowadziliśmy do ładu,dzieciaki dostały po feederku,ja rozwinąłem dwie żywcówki ,i pierwsze zestawy poszły do wody,znaczy tylko zestawy dzieciaków bo ja musiałem trochę poczekać żeby choć małego żywca złapać,z tego co zauważyłem na tym jeziorze jako przynęta jest najlepszy czerwony robaczek i tak było i tym razem ,więc pierwsze zestawy w wodzie i dosłownie pięć minut potem pierwsze branie,chłopaki mało doświadczone to im troszkę podpowiadałem,ale dawali radę,na hasło tnij młodszy synek podnosi wędkę i wyciąga pierwszą rybkę,jest to karaś około 25 cm,myślę sobie jest dobrze,ale naraz drugi synek ma branie ,znów karaś.Zabawa trwała tak może z dwie godziny,z tą różnicą że sam nie byłem wstanie opanować dwóch wędę,więc żona dostała szybkie przeszkolenie i to ona zakładała robaki,i napełniała koszyczki a ja zarzucałem zestawy,i tak cały czas bez przerwy,dodam tylko że jako że jest to woda prywatna nie obowiązują tam limity połowów więc możliwości było dużo a i rybki były wygłodniałe.po Po dwóch godzinach mówię dość,dzieciaki z żoną na spacer ,a ja choć sobie jakiegoś żywca złapię i swoje zestawy umieszczę w wodzie,jak powiedziałem tak zrobiłem ,bacik 5 metrów,parę kulek zanęty i pierwsze uklejki wylądowały w siatce,no myślę sobie teraz moja kolej,pierwszy zestaw z trupkiem wylądował po prawej stronie naszego obozowiska a drugi wzdłuż pasa grążeli.

Teraz sobie myślę czas na kawkę albo i jakieś piwko ,bo to w końcu urlop jest,dzieciaki wróciły z małej przechadzki i znów zabawa z karasiami i leszczykami,,nagle po jakiejś godzinie od umieszczenia zestawu z trupkiem słyszę dźwięk sygnalizatora,więc pędzę do kijka,i czekam,plecionka wysuwa się jak szalona a ja czekam aż przestanie,nagle stop,stoi w miejscu,więc czekam na powtórkę ,i jest,jedzie znów,tym razem zacięcie i ......czuję opór,hamulec gra aż miło a ja mogę tylko patrzeć jak plecionka się wysuwa,w końcu patrzymy z żoną a w samym środku grążeli jest piękna świeca,żona pyta_to twoja ryba?ja odpowiadam -mam nadzieję że nie,kurde jak na złość w blacie z grążeli w samym środku zaplątał mi się szczupak, i ani w tą ani w tą,popuściłem plecionkę z nadzieją że sam wypłynie ale gdzie tam,jak stał tak soi,nie pozostało mi nic innego jak podkręcać hamulec i zacząć ciągnąc na maxa,okazało się to dobrym rozwiązaniem ,po 15 minutach na brzegu wylądował szczupak,mierzył równo 96 cm,a waga pokazała około 6 kilo.Myślę sobie ,kurde takiego jeszcze nawet na oczy nie widziałem,gdy emocje opadły znów zarzuciłem w to samo miejsce,po 15 minutach znów branie,tym razem chciałem uniknąc poprzedniej sytuacji i zaciąłem od razu to był błąd,puste zacięcie,nie zrażony znów zestaw do wody ,po godzinie znów branie i tym razem szczupak około 70 cm ląduje na brzegu.

Uśmiech nie schodzi mi z twarzy więc następny zestaw do wody i....cisza,dojechali znajomi,jest grill,kawka ,piwko,nastał wieczór ,dzieciaki do namiotu spać a ja jeszcze siedzę przy kijkach,naglę około godziny 23 ,branie,czekam na odjazd i tnę ,jest opór tym razem idzie jakoś łatwiej ,na brzegu ląduje sumik tak na oko około 70-80 cm.Wrażeń na jeden dzień miałem dosyć więc przyszła pora aby się troszkę przespać co też uczyniłem,pobudka około 4 rano kijki i do wody,ale myślę sobie coś mi tu nie pasuję ,coś jakoś chłodno,patrze na termometr a tu 4 stopnie,kurde myślę no ja wytrzymam ale co z dzieciakami?ponadto zaczyna padać deszcz i coś jakby grad,około godziny 7 wstaje żona i zapada decyzja o zwijaniu się ,ale że żal mi było opuszczać łowisko ,poprosiłem znajomego aby odwiózł żonę i dzieciaki do domu,około godziny 11 zaczął padać deszcz i nadal było zimno,wytrzymałem do godziny 16,temperatura spadła do 3,5 stopnia,myślę koniec ,poddaję się,ale to co miałem złapać to złapałem ,szybkie pakowanie i choć zziębnięty i przemoczony ale szczęśliwy wracam do domu.Co prawda zabrakło mi ledwo 4 cm,do spełnienia marzeń odnośnie szczupaka ale wszystko jest jeszcze przede mną.

 


5
Oceń
(37 głosów)

 

Prawie metr szczęścia z jeziora Białcz - opinie i komentarze

spines21spines21
+5
Aleś poszalał Kolego:) Piękne rybki. Gratulacje. (2014-07-19 21:31)
roman76roman76
+5
A dziękuję,co prawda do twojej rybki z tej wody moja się chowa,ale to zawsze coś (2014-07-19 21:47)
kabankaban
+3
I to jest rodzinny wypad marzeń wielu z nas. Pozdrawiam. (2014-07-20 11:16)
grisza-78grisza-78
+3
Gratki !!!!!!!!! Piękny wypad, piękne ryby !!!! (2014-07-21 20:44)
rafalski06rafalski06
+3
Zabawa i rybki na ***** gratulacje i pozdr. (2014-07-21 21:17)
tomasz26552tomasz26552
+4
Gratki Romanie szkoda tylko że pogoda spłatała Ci psikusa ale i tak wypad udany (2014-07-21 22:18)
użytkownik146431użytkownik146431
+2
Gratulację ryby i udanego wypadu z rodziną. (2014-07-21 22:55)
roman76roman76
+5
Wielkie dzięki koledzy (2014-07-21 22:57)
pompipspompips
+2
Gratulować szczupłego i wypadu rodzinnego szkoda że pogoda się załamała ja również miałem pogoda wypad majowy popsuty. (2014-07-22 05:40)
krisbeerkrisbeer
+3
Gratulacje, to się nazywa udany wypad z rodzinką, pozazdrościć :-) (2014-07-22 08:27)
ZanderHunterZanderHunter
+4
Fajny esox to już jest kawał ryby...:) a jezioro bardzo rybne...natomiast zezwolenia są do kupienia od zeszłego roku w cenie 30 zł dniówka wybieram się tam w tym tygodniu z juniorem jezioro mam pod nosem że tak powiem...tylko muszę się przezbroić i nawinąć żyłkę główną minimum 0,30mm ze względu na gabaryty ryb które tam występują...na spinning niestety jest zakaz...a szkoda bo sandacze łowił bym jak w akwarium...:) P:) (2014-07-22 14:16)
roman76roman76
+5
Kurde,to chyba innej jeziorko,tak jak pisałem to jest wyłączone z wędkowania,co prawda w spisie gospodarstwa jest ono ujęte ale przez pomyłkę (2014-07-22 15:05)
egzekutoregzekutor
+2
gratki kolego 5 (2014-07-22 22:34)
roman76roman76
+5
Jeszcze raz dzięki koledzy (2014-07-23 17:49)
pawel75pawel75
+4
Oby więcej takich udanych wypraw no i życzę kolejnej zdobyczy o 4 cm większej. Śliczne rybki, nic tylko pogratulować i pozazdrościć :) Pozdrawiam ! (2014-08-18 15:58)
wasyl 007wasyl 007
+4
Piękny opis i super rodzinna wyprawa. Ja byłem też w ten majowy weekend na rybach, ale grad i zimno wygoniły do domu. Wytrzymałem dwa dni. Połamania kija ;) (2014-11-19 13:54)
szustymszustym
+3
Kapitalna ryba. Piękna wyprawa z rodzinką na rybki -fajny artykuł,pozytywne wrażenia.   (2017-08-17 09:33)
marc03polmarc03pol
+1
piękna sztuka (2017-08-18 10:17)

skomentuj ten artykuł