Przed sezonem wędkarskim

/ 51 komentarzy / 2 zdjęć


Myślę, że warto przed sezonem poruszyć temat nęcenia, a dokładnie rzecz biorąc nowości zanętowych i ich stosowania. Jestem zdeklarowanym zwolennikiem wszelkich nowinek, ale podchodzę do nich z rozsądkiem. Lubię pokręcić wybajerowanym kręciołkiem, przeciąć sobie skórę na dłoni siłując się z nowym żyłkowym polimerem czy pomachać na balkonie kolejną kosmiczną wędką. Do tego cała paleta nowatorskich gadżetów na zimowe nudne wieczory. Wędkarstwo się rozwija i bardzo dobrze! Jest jednak pewna rzecz, która coraz bardziej mnie niepokoi. Związana jest z zanętami. Handlowcy zasypują rynek wprowadzając już zanęty wyspecjalizowane do wabienia pojedynczych gatunków! Na tę weźmie leszcz, ale płoć już broń Boże! Powodują w głowach wędkarzy kolorowy zawrót głowy. Wiem, że każdy chcę sprzedać i zarobić. Dlatego wprowadza się do menu zanęt kolejne kusidełka skierowane nie w ryby, a w portfel wędkarza. Dla mnie, powtarzam dla mnie, jest to przerost treści nad formą. Producenci wiedzą, że wędkarz będzie poszukiwał „kamienia filozoficznego”, który pozwoli łowić ryby zawsze i wszędzie. Jednak jak go znaleźć skoro zwykła „płociówka” w większym sklepie ma minimum pięć kolorów, kilkanaście faktur i tyleż różnych zapachów? No i zbliżyłem się do meritum moich obaw. Niestety już się tak dzieje. Niezbyt duże łowisko dość często i licznie odwiedzane przez kolegów, którzy wszystkie te zanęty sypią do wody w zdecydowanie zbyt dużych ilościach. Ba, dodajcie jeszcze wędkarzy mistrzów kuchni wędkarskiej z ich arsenałem. Kulka ananasowo-rybna, czerwona kukurydza o zapachu psiego jedzenia, itp. Ostatnio zaskoczyła mnie przynęta wyszeptana w tajemnicy przez zaprzyjaźnionego kumpla (uwaga!) – odbarwiona biała kukurydza o smaku lodów śmietankowych. Dla mnie pycha i bomba!!! Całe to jedzonko wysoko proteinowe! Do tego wszystko w kolorach tęczy! Ryby w takim łowisku po prostu głupieją!!! Przypomina to trochę wizytę w perfumerii. Nawąchasz się rożnych pięknych zapachów i wychodzisz skołowany bez zakupów. Spójrzcie z perspektywy ryb. Wygląda to podobnie. Mnóstwo często sprzecznych zapachów i po jaką cholerę ryba mają mozolnie dziubać z dna robaczki czy kukurydzę, skoro w wodzie jest tyle rozpuszczonej proteiny? Gdy do tego warunki pogodowe będą niekorzystne, a woda zmętnieje od zakwitu i wyroi się robactwo? Wiadomo, wtedy złowienie czegokolwiek graniczy z cudem, a wniosek jest dla wędkarzy tylko jeden – nie ma ryb! Ryby są, a że nie biorą? Przecież my sami w dużym stopniu się do tego przyczyniliśmy. Wydaje mi się, że przed sezonem powinniśmy zweryfikować nasze zwyczaje nad wodą. Zachęcam do tego wielokrotnie w swoich materiałach. Mniejsza ilość zanęty punktowo podana wpływa i na jakość brań i… oszczędza pieniądze. Jeśli chcecie podzielić się swoimi przemyśleniami serdecznie zapraszam, gdyż wiem, że tylko jak to się mówi ledwo „liznąłem temat” nawet ha, ha… jeśli ma smak lodów śmietankowych!
Piotr Berger

 


4.5
Oceń
(26 głosów)

 

Przed sezonem wędkarskim - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
0
Niewątpliwie coś w tym jest. jednak pisanie komentarza do tekstu wyżej zajęłoby mi co najmniej godzinę i dwie kawy. Więc chyba poprzestanę na 5 *****. :) (2016-03-30 07:25)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
+1
Piotr, może tylko liznąłeś temat nęcenia. A raczej napisałeś wszystko co trzeba bez zbędnego mieszania w głowie o przenęceniu łowisk. Co młodzi adepci sztuki wędkarskiej ostatnio często stosują myśląc o tym by złowić jak najwięcej i największe, błędnie stosują. A w rzeczywistości efekty mają mizerne i do tego jeszcze niszczą łowiska! Tak koledzy nieświadomie niszczycie. Bo jak wspomniał Piotr robicie zupę z wody, która nie tylko szybciej kwitnie, ale i spada zawartość tlenu w wodzie, więcej bakterii się w niej rozwija. No i ta eutrofizacja, tak to też jest spowodowane tym. :-( (2016-03-30 07:56)
JKarpJKarp
0
Tylko czy ktoś kiedyś zapytał ryby co one sądzą o tym nęceniu ? Tłumaczenie z góry, że złe, że be, że nie dobre ma się tak jakby napisać " internet to samo zło ". Mnie bardziej martwi jak ktoś używa spożywki do nęcenia ale z kuchni bo reżim produkcji zanęt i wszelkiego rodzaju dodatków dla ryb czyli zwierząt ma dużo większe obostrzenia niż dla ludzi. I to co ludzie jedzą może naprawdę szkodzić wodzie jeśli użyje się tego jako zanęty lub dodatku do zanęty. (2016-03-30 08:26)
aldentealdente
0
Dla mnie filozowicznym kamieniem nęcenia jest filozoficzna puszka kukurydzy z lidla albo biedry :-). Aby to sie kupy trzymało wystarczy najprostsza podstawowa mieszanka zanętowa za pare złotych. I na tym koniec! Jak ma wziąć to weźmie. (2016-03-30 09:20)
sirbernoldisirbernoldi
+3
Ważną kwestią jest akwen na jakim nęcimy co innego sypnąć na Śniardwym a co innego w małej kałuży. Generalnie łowiąc na jeziorze to wrzucę 2 kule zanęty dzień wcześniej jak się uda lub przed samym wędkowaniem. Raczej zależy mi na tym by ryby przytrzymać w jednym miejscu na chwilę a nie by je karmić. Mam w okolicy mały zbiornik pow. 5-6 ha gdzie jest 30 pomostów i każdy wędkarz sypie wiadrami zanętę. Efekt jest taki, że woda wygląda jak zupa. Zanęty jest tyle że ryby nie sa w stanie tego zjeść. Zanęta się rozkłada i robi się syf. Przejrzystość wody masakra, Wyniki wędkarskie słabe. (2016-03-30 09:30)
użytkownik130601użytkownik130601
+1
Lepiej wrzucić do wody lepszego towaru który się rozpuści niż zasypywać ziarnami(np kukurydza) które zalegają na dnie i się psują. (2016-03-30 09:40)
JędrulaJędrula
+11
Zgodzę się , że ludzie sporo jeszcze nęcą , jednak tendencja jest mocno spadkowa w porównaniu do ubiegłych lat . Szczególnie po rozum do głowy , poszła w tym wypadku cała rzesza karpiarzy ( albo raczej gruntowców) , którzy coraz częściej idą w jakość , nie w ilość . Podobnie ma to się do spławikowców , wielu już miesza zanęty z wypełniaczami ( ziemia , gliny ) , to przekłada się bezpośrednio na zmniejszenie ilości używanej spożywki i na skuteczność łowienia . Co do samych zanęt i przynęt , to sprawa jest jasna i klarowna - CHEMIA ! Tego nie da się niestety uniknąć . Czasem gdy wącham/dotykam niektóre mieszanki , to naprawdę chciałbym aby państwo obligowało producentów do umieszczania składu na opakowaniu . Taka jest cena postępu , uwarunkowań ekonomicznych i biednego społeczeństwa . Producenci aby sprzedawać , muszą tanio produkować . Niestety , takie podejście nie idzie w parze z jakością . W zanętach ląduje najgorszy syf , kupa chemicznych aromatów i konserwantów . Potem , ludzie całymi worami wrzucają to do wody . Dlatego słusznie autor zachęca , do skromnego i punktowego nęcenia . Po pierwsze dlatego , iż bardzo pomaga nam to w łowieniu . Po drugie , iż wyrządzamy mniej szkód w naturze . (2016-03-30 09:49)
barrakuda81barrakuda81
0
Dobrze że wędkarze chętnie sięgają po różne zapachowe wynalazki. Jak pojadę nad wodę z kopanymi robaczkami pachnącymi tak jak je natura stworzyła to jest duża szansa że złowię dwa razy więcej:-) Uważam że wszystko co naturalne jest najlepsze. ***** (2016-03-30 10:06)
Szpulka28Szpulka28
+5
Po przeczytaniu tekstu od razu pojawił mi się w głowie obraz sprzed paru lat, jak to wczesną wiosną, ledwo słonko wyszło, pojawił się obok nas na plaży "wędkarz" z pontonem, zatrzymał się na chwilę, bo pochwalić się, że będzie nęcił sobie miejscówkę. Jakież było moje zdziwienie (i oburzenie zarazem) kiedy zobaczyłam, że wysypuje do wody ogromne wiadro kukurydzy! Jezioro nieduże, woda jeszcze lodowata, ryba siedzi na głębinie, ledwo lód zszedł, a ten tonę ziarna wysypał pod same trzciny... I jakoś mnie nie dziwi, że nic później nie złowił... W chwili obecnej nastąpiły zmiany w regulaminie na naszych wodach i dozwolone jest nęcenie w ilości nie więcej niż pół kg zanęty... ciekawe ile osób bierze to sobie do serca... Oj liźnięty temat, liźnięty. O tym można książkę napisać! (2016-03-30 10:07)
Haryyy5Haryyy5
+1
Wpis trafiający w sedno *****. Dużo osób sądzi że wsypanie na dzień dobry kilku wiader zanęty (najlepiej tej najtańszej) jest podstawowym warunkiem rozpoczęcia łowienia. Ale też czego oczekiwać, przykład idzie od "ekspertów" z prasy i filmów wędkarskich, którzy jakby nie patrzeć muszą te wszystkie nowinki reklamować a jeśli do tego przekonają klienta do topienia tych wszystkich specyfików tonami to już w ogóle pełen sukces. Niedawno oglądałem jakiś właśnie film ... "W pogoni z karpiem chyba" to panowie na tydzień łowienia dla 2 osób zużyli kilka wielkich wiader kulek i do tego kilkadziesiąt kilogramów kukurydzy. W sumie delikatnie licząc do wody poszło towaru za 2-3tys złotych. No to szczerze skąd ludzie mają brać dobry przykład ? (2016-03-30 10:22)
użytkownik16322użytkownik16322
+5
Poruszyłeś samo sedno sprawy. Śp . wójek mój nestor od ryb zawsze mawiał .Czy te ryby tak nagle zmądrzały czy to my po prostu zgłupieliśmy.Ale chyba to drugie. Człowiek łapał jeszcze przed wojną i o koprze , orzeszkach arachidowych nawet mu się nie śniło- a ryby brały.Na pęcak, pszenicę , groch .Wystarczy sięgnąć do starych książek.Ludzie nie dajmy się zwariować na bajery , buzery.Bo to się robi tak jak z farmakologią i słynną Gożdzikową . Narodził sie cały przemysł ogłupiania kienta. Reasumując. To My mamy dobrze się czuć nad wodą a nie sprzedawca z Naszymi pieniędzmi w kasie. (2016-03-30 10:39)
pstrag222pstrag222
0
Każdy ma troche racji ale wszystko zalezy od łowiska nie możemy porównywać , i szukac podobieństwa... Oszczędnie ,punktowo, dobrej klasy towar. Zgadza się ale nie wszedzie, nie zawsze duże wiadro mieszanki zairen jest tez do przyjecia ale nie zawsze, nie wszedzie. (2016-03-30 10:45)
JędrulaJędrula
+6
Absolutnie Julianie z Tobą się nie zgodzę , w czasach Twojego wujka ryb było pod dostatkiem . Teraz wędkarze się mocno wyspecjalizowali , metody uskuteczniły a ryb drastycznie ubyło . Aby dzisiaj łowić skutecznie , nie wystarczy już kilka robaków i woreczek grochu . Teraz trzeba trafić w gusta ryb przynętą , dobrać metodę i zestaw , najważniejsze - znaleźć miejsce gdzie są ! Co do samopoczucia na rybach , ja czuje się najlepiej jak ryby biorą . Samo bezczynne siedzenie nad wodą ma swój urok , ale nie jeżdżę tam aby posiedzieć i posłuchać ptaszków . Fakt , producenci na ogłupiają , ale przecież to nic nowego , w każdej dziedzinie handlu jest podobnie . (2016-03-30 10:52)
użytkownik16322użytkownik16322
+1
Wielce szanowny kolego. Kto Ci tu pisał o bezczynnym i bezsensownym siedzeniem nad wodą. A słyszałeś o metodzie Na macanego. Ja właśnie od dobrych kilkunastu lat ją preferuje. Nie za duży bagaż , trochę ,,różnej " zanęty i przynęty - cały czas eksperymentuję ale bez ogłupiania- jedna wędeczka . U mnie to przystawka ze spławikiem i hajda po wszystkich dołkach,zakolach ,spowolnieniach. Zdrowe to i porzyteczne.Co zaś się tyczy jednego .Jak ryb nie ma to choć byś nawet i złote przepiórcze jaja wrzucił i tak g....o złapiesz. Ps. Ryby ewoluowały i ewoluują od paruset milionów lat żerowały i żerują na tym co jest w wodzie i nad wodą . Jakoś cholera od mniej więcej 25 lat czyli od tkzw. gospodarki ,,rynkowej " nagle zmądrzały i się rozkaprysiły. Wiesz co łap Ty sobie po swojemu a ja sobie po swojemu.I nie myśl sobie że bezmyślnie bo i na banany, mortadellę też klenie łapałem.Za długo żyję i moczę kija aby tak bezkrytycznie dać się ogłupić. Powodzenia życzę Julian (2016-03-30 11:22)
SlawekNiktSlawekNikt
0
Nęcę i ja głównie ziemniakami, pszenicą i grochem oraz trochę kuku, do tego jakiś tam zapaszek czyli wanilia, kolendra etc (kolejność nie przypadkowa, a ekonomiczna). Kupne zanęty stosuję tylko wtedy kiedy w wodzie studnia totalna czyli bardzo rzadko, a to z tego powodu, że nie czuję presji złowienia rybki za wszelką cenę. Robak pozyskany z łąki to jest to ! Ostatnio nawet założyłem tzw. hodowlę, ale z robaków i rosówek złapanych w nocy przy latarce. Ze sklepu robaczki kupuję raczej rzadko, zwykle podczas tzw. suszy. Za to często kupuję białe czy pinkę. Jak już to wielokrotnie zostało napisana masa sprzedawców i reklamodawców usiłuje dosłownie wcisnąć nam w ręce "cudowne" zanęty, a już szczytem tego ogłupiania klientów i przy okazji konsumpcjonizmu dla mnie jest sprzedaż ziemi, która to jakoby jest lepsza od tej znajdującej się nad rzeką czy jeziorem podczas, gdy jest oczywiście odwrotnie ...albo sprzedaż stoperów do kulek, których to z kolei pełno pod nogami albo na pobliskich drzewach. Dlatego w pełni zgadzam się z panem Julianem. (2016-03-30 11:25)
JKarpJKarp
0
Jak czytam to nikt nie nęci, raczej śladowo a tylko nad wodą słychać chlup, chlup, chlup, chlup - lecą kule zanętowe do wody... Temat jest bardzo chwytny bo nikt nie nęci tylko kto kupuje zanęty w wedkarskich to ja nie wiem ;-) ??? (2016-03-30 11:34)
JKarpJKarp
0
@ Szpulka28 - piszesz wiadro, potem tona... Nie nakręcaj tematu nęcenia. (2016-03-30 11:37)
JKarpJKarp
0
@ SlawekNikt - ziemniaki, groch są jeszcze gorsze jak ryba nie żeruje bo kisną w wodzie. A z tymi stoperami do kulek nie ejst tak wesoło jak piszesz - byle patyczek nie utrzyma kulki 24 godziny w wodzie. (2016-03-30 11:40)
użytkownik16322użytkownik16322
0
Koledzy . A może do sprawy trzeba podejść inaczej. Ja nie czuję dyskonfortu psychicznego jak do domu wracam o kiju.Koniecznie do q...wy nędzy trzeba złapać te stworzenie po tem to tylko kłopot. Bo kobita do skrobania się nie chyci właśnie paznokcie pomalowała.Dla mnie wędkarstwo to filozofia życia i obcowania z naturą. Kiedyś mnie irytowali a teraz bawią faceci którzy za Wszelką Cenę Muszą coś złapać . I te głupie współzawodnictwo ( ja to nazywam po imieniu zazdrość albo zawiść) jak ktoś coś złapie a JA nie.Czym facio bardziej sfrustrowany tym mam większą radochę. Kiedyś przyleciał do mnie jeden taki frustrat .Panie tu nie ma ryb tu się nie łapie- nie pomogło. Panie szeptem tu sprawdzają siatki. Ja mu na to że właśnie dlatego że nie ma ryb i strażnicy grasują ja tu łapię. Spjrzał na mnie jak na wariata ( mięsiarz jeden) . A może ja jestem taki ,,cichy wariat "( tak nas kiedyś wędkarzy nazywano ) Wolno mi mamy Demokrację. (2016-03-30 12:00)
JędrulaJędrula
+7
Julian , ostatni post to niezła prowokacja a propos NK . Kim Ty naprawdę jesteś :) (2016-03-30 12:04)
SlawekNiktSlawekNikt
0
Nie uściśliłem zatem wyjaśniam. W tym roku jeszcze nic do żadnej z rzek nie wrzuciłem poza "paroma" białymi i czerwonymi. Za zimno po prostu, jeżeli zaś chodzi o te stopery to przyznaję, że na kulki łowię rzadko i jeszcze nie zdarzyło mi się trzymać żadnej w wodzie dłużej niż 3 do 5 godzin, a co dopiero 24. Jak nic nie brało przez powiedzmy 2 do 4 godzin to zmieniałem albo na inny zapach albo na ziemniaka czy rosówki zwykłe. A co do tego chlup, chlup to znam takie miejsca i takich ludzi, którzy zwykłą śrutę mieszają w proporcjach 1 do 10 i tak sobie nęcą stąd właśnie miedzy innymi to chlup, chlup. Proszę spojrzeć o ile będzie pan miał taką możliwość co do tej wody leci. Można się zdziwić czasami i to bardzo. (2016-03-30 12:11)
JKarpJKarp
0
I właśnie o tym pisałem - śruta, jakieś resztki obiadu, ziemniaki, widziałem też i ruskie pierogi pogniecione, jakiś chleb co ma dobre dwa tygodnie itd. Ja tylko pytam czy lepiej wrzucić coś konkretnego ale mało czy mówić - śruta nie szkodzi, surowa zmielona kuku też nie szkodzi itd itp. Ogólnie sposób nęcenia jest sztuką a jeszcze większą sztuką jest prawidłowo wytypować miejsce i utrzymać tam ryby. Utrzymać a nie karmić bez opamiętania. Ja już dawno przestałem nęcić przed zasiadką. Karpie ( i inne ryby też ) zachowują się po prostu jak zwykłe płotki - jeśli biorą to biorą a jak nie biorą to żadna cudowna zanęta nic nie da. Oczywiści znaczenie ma też populacja ryb - na nic nęcenie kulkami jeśli dana woda jest bez karpi. Nęcenie to temat rzeka i każda woda rządzi się swoimi prawami. (2016-03-30 12:29)
dendrobenadendrobena
0
Widzę co się dzieje na czystej pięknej żwirowni. Tyle zanęty co wrzucają karpiarze to się w głowie nie mieści. Najpierw wodę zakwaszą a perspektywie lat zasypią zanętą. (2016-03-30 13:05)
JKarpJKarp
0
Widzę co się dzieje na Zegrzu - tyle zanęty co wsypią feederowcy i spławikowcy to się w głowie nie mieści..... @ dendrobena nie posługuj się ogólnikami. Tyle znaczy ile ? byłaś i widziałaś rozumiem te tony kulek, hektolitry boosterów, tony kukurydzy ? Nie zwalajcie winy tylko na "karpiarzy" - bo moim zdaniem do karpiarzy to im daleko. (2016-03-30 13:19)
Mati23Mati23
+1
Zgadzam się z tobą JKarp. Oczywiście, że nie wolno zwalać wszystkiego na karpiarzy, tych, czy tamtych! Co tyczy się zanęt, ich proporcji i zawartości, to nie mam o tym pojęcia i nie będę zgrywać cwaniaka, gdyż od lat wyłącznie spinninguję. Jednak \fach\ spinningisty to specyficzna sprawa, bowiem przechodząc ciągle z miejsca w miejsce mam możliwość obserwowania wielu, naprawdę wielu spławikowców, gruntowców itd. Czy nęcą zbyt wiele? Nie mam pojęcia, gdyż jak pisałem nie znam się na tym, jednak milion razy widziałem, jak delikwent wywalił zanętę do wody, a torbę z niej czy pudełko z robaków byle gdzie... Wobec tego samo pytanie się nasuwa, co bardziej szkodzi tym naszym biednym wodom? Może większy problem właśnie tutaj leży...? Wiem, trochę odbiegam od tematu, ale takie przemyślenia mi się nasunęły same. Pozdrawiam. (2016-03-30 14:02)
Mati23Mati23
0
Przepraszam, pisałem z telefonu i dlaczego polskich znaków nie czyta? Nie wiem. (2016-03-30 14:03)
użytkownik16322użytkownik16322
0
Ja nie dzielę wędkarzy na karpiarzy, spinngistów, muszkarzy czy gruntowców. Ja dzielę ludzi na normalnych i przygłupów ba nawet chamów. Mam kolegę gruntowca który po zarzuceniu zestawu sadza te swoje 4 litery na fotel i spokojnie czeka na branie.Wyrzuca zestaw też nie za często. I znam takiego który jak rzuci te swoje 40 metrów pójdzie do samochodu pierd...... drzwiami ba nawet włączy radio bo on ma głeboko w d... że ty 3-4 metry od brzegu łowisz Obowiązkowo co 15-20 minut napier....anie zestawem w wodę. Potem się dziwi że jakoś ( nawet grunciarze) nie chcą z nim jeżdzić. a gdy człowieku coś złapiesz. Nie niemożliwe że przy brzegu przecież ryba Obowiązkowo czym dalej tym większa siedzi.Tony zanęty to nic że w koszyku też systematycznie do wody lecą.Las wędek jeden wyciąga drugi wyrzuca i tak na zmianę. Na uwagę ludzie przecież w ten sposób ryby sobie płoszycie. Co Ty tam wiesz spławika pilnuj . Tak również wygląda Nasza wędkarska rzeczywistość z nad Narwi , Zalewu czy Bugu. (2016-03-30 14:15)
gadzet6gadzet6
+1
Panowie - nie ma co się przegadywać i nakręcać. Jeden łowi tak inny inaczej. Tego nie zmienicie. Dla mnie ważne jest, że jak jadę nad wodę to odpocznę od tego całego gwaru życia. Jak wrócę z zaliczoną (wyjętą) rybą - większą czy mniejszą to jestem zadowolony. Zrobić zdjęcie fajnego okazu i do wody. Nie mówię że wszystkie ryby wypuszczam. Każdy robi jak chce ( i tu pewnie znowu będzie następna dysputa że jestem mięsiarzem) ale 99 % wraca do wody. Nie denerwujcie się. Na każdym forum i w każdym temacie zawsze jest ktoś, kto ma swoje racje, dlatego też mało udzielam się na forach. Temat poruszony we wpisie dobry i też zachęcam, aby stosować mniej tych sprzedawanych specyfików. Za wpis oczywiście ***** Pozdrawiam (2016-03-30 16:59)
pstrag222pstrag222
0
Bo to wszystko to wina karpiarzy :))))) oczywiscie żartuje:)) Niestety jak narazie sypie sie sypie czy ryba bierze czy nie to kule lecą. Sam osobiscie latem neca bardzo dużo około 15kg ziaren co dwa trzy dni wspólnie z kolega. Lecz tylko wtedy kiedy wiemy, ze są i zerują leszcze. Natmiast maj to czas oszczednosci 0.5kg spozywki wystarczy mi na cały dzień zasiadki. (2016-03-30 18:44)
kabankaban
0
Co do tytułu to dla mnie sezon trwa cały rok. Co do nęcenia to wielu moich kolegów (miłośników spławika) woli sypnąć czasem pęczakiem bądź pszenicą i to oszczędnie w swoim znanym tylko znanym miejscu. Zanęty jako takie stosują głównie na zawodach. Owszem widziałem wielu wędkarzy w różnym wieku wrzucających sporo bez względu na porę roku i częstotliwość brań, ale to było nad rzeką a ta niewątpliwie lepiej sobie poradzi niż zamknięty zbiornik. (2016-03-30 19:54)
pakul1206pakul1206
0
Ta wszyscy tacy przyzwoici a 5 min. mi zajęło znalezienie porady jednego z kolegów wypowiadających się wyżej który doradza sypać "dużo" jakiemuś młodemu :) Ja na swoim bajorku nie sypię wcale bo po co , rano ktoś napierdzieli,w południe inny poprawi, ja jestem wieczorem więc nie ma sensu.Poza tym ludziska tak nakarmią te rybska że w maju już nic nie bierze, leży to wszystko nażarte na dnie w kukurydzy więc po co ma szukać jak karma sama na łeb leci, wówczas przenoszę się w zarośla z dala od tego całego syfu. (2016-03-30 20:30)
użytkownik130601użytkownik130601
0
Ja dzielę ludzi na Wędkarzy i wędkarzy. Tych wędkarzy jest jednak więcej. Ja sypie oszczędnie po prostu dotarło do mnie kiedyś że materiały pva są skuteczne na każdej wodzie.Ja robię swoje kulki misy na zanęty zalewy itp. Dobrze pracujący pokarm z pva to jak wisienka na puddingu. (2016-03-30 23:11)
okoniowy_bartusokoniowy_bartus
0
Tekst bardzo dobry. Doświadczenie w łowieniu białorybu jest u mnie słabe, ale zgadzam się, że te wszystkie nowości to czysty marketing. Myślę, że na większe ryby lepsze byłoby chyba nęcenie zanętą grubą (ziarnami kukurydzy, grochu, makaronu) przez kilka dni. Te zawodnicze zanęty są lepsze jeśli od razu chcemy zwabić ryby w łowisko. (2016-03-31 15:24)
JKarpJKarp
0
@ Steryd93 to nie nowości ;-) To nowe nazwy znanych smaków i zapachów i nowe ich połączenia. Problem z nęceniem, donęcaniem jest właściwie jeden. Należy zdać sobie sprawę dlaczego to robimy ? Robimy to po to żeby utrzymać rybę w łowisku a nie po to żeby ją ściągnąć z drugiego końca jeziora. Tylko teraz - inaczej wygląda nęcenie płotki, inaczej leszcza a inaczej karpia. Należy brać pod uwagę gabaryty połowianych ryb. Czy np kilogram kukurydzy i kilo pelletu jest dużą ilością jeśli wiemy, że występuje duża populacja amurów ? Ta sama ilość jesli miałaby posłużyć do nęcenia płotek jest nie powiedzieć inaczej jak głupotą ( chyba że w łowisku są i aktywnie żerują płocie + 0,5 kg ). Ta sam ilość na jeziorowe leszcze jest też za mała tym bardziej, że zanim opadnie na dno przy dość znacznej głębokości łowiska zostanie wchłonięta przez drobnicę zanim opadnie. Należy jeszcze wziąć pod uwagę czym nęcimy. Ekolodzy głoszą, że nęcą naturalnymi składnikami czyli ziemniaki, groch, kukurydza i inne ziarna. Naturalne składniki? Nic bardziej mylnego - od kiedy to w wodzie występują te naturalne składniki ? Część "karpiarzy" wychodzi z założenia, że musi być dużo - dużo kulek, pelletów, ziaren itd. Zamiast skupić się na wyszukaniu dobrego miejsca usiłują ściągnąć rybę z drugiego końca łowiska :D Tyczkarze dodają ziemi, gliny itd i że niby jest to takie ekoligiczne. Tia... 50 zawodników wali na wstępie po 10 litrów zanęty nie mówiąc o robactwie :( Umiar i tylko umiar oraz wiedza na temat populacji ryb powinna być wyznacznikiem ilości nęcenia. Natomiast jak mówiłem - produkcja karm dla zwierząt ( a takimi są fabryki produkujące zanęty, dodatki itd ) jest obłożona większymi restrykcjami higienicznymi i jakościowymi niż produkcja pożywienia dla ludzi. (2016-03-31 15:29)
piotr_bergerpiotr_berger
0
Moi drodzy koledzy po kiju! Dzięki za komentarze, które oczywiście dają mi do myślenia i sadzę, że warto wyciągnąć z Waszych wpisów wnioski i temat kontynuować. 1. Oczywiście, że temat tylko "liznąłem", bo chciałem dowiedzieć się czy jest on dla Was ciekawy. 2. Poruszona przez Was jakość zanęt. Hm... Temat rzeka... Ponieważ testowałem większość przynęt na naszym rynku, obiecuję, że w dłuższym materiale podzielę się swoimi spostrzeżeniami. 3. Uważam, że jakość brań jest odwrotnie proporcjonalna do ilości sypanej zanęty. 4. Oczywiście, że powyższy materiał dotyczy głównie niewielkich łowisk, max do 10 ha. Inaczej. Zbiornik 10 ha może mieć nawet większy problem niż zbiornik np. 2 ha jeśli wędkarze grupują się głownie na niewielkim fragmencie brzegu. 5. Chemia jest w każdej powtarzam w każdej zanęcie, nawet jeśli to jest - zwykła bułka. 6. Nie wiem czy wiecie, ale zdarza sie złośliwość polegająca na zasypaniu z zazdrości miejscówki "rywala" zgoła specyfikami trującymi dla ryb. No dobrze, to na razie tyle wniosków, bo dzwoni kumpel, że za 10 minut mam być pod "bronią" z wędkami. Pozdrawiam Kolegów. Niedługo się odezwę. Kończę "wredny" ha, ha... konkurs. Mam nadzieję, że się on Wam spodoba... (2016-03-31 19:10)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
Janek ty zaczynasz mówić jak prawdziwy wędkarz :-) "Zamiast skupić się na wyszukaniu dobrego miejsca usiłują ściągnąć rybę z drugiego końca łowiska" zdradziłeś naszą tajemnicę poliszynela, kuca teraz nam dopiero ryby wyłapią ;-) (2016-03-31 19:25)
JKarpJKarp
0
Artur normalnie się zaczerwieniłem ;-) Z Twoich ust taki komplement :-) (2016-03-31 20:36)
pakul1206pakul1206
0
Janusz dobrze prawisz, autor z resztą też, wiadomo że leszcze wciągną dużo więcej ale jaką masz gwarancję że akurat wejdą w górę zanęty i wszystko zjedzą? Może akurat nie wejdą i to będzie zalegać na dnie. (2016-03-31 20:59)
adleradler
+1
Jasny gwint! Widzę że nic się nie zmieniło. Przegadywanie, podpuszczanie, czyli norma. ;-) (2016-03-31 21:11)
FlisakFGWFlisakFGW
+1
W tamtym sezonie to był mój wielki błąd. I wiem że teraz tego nie popełnie. :) (2016-04-01 03:15)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
Ja wam przedstawie wyniki nazwijmy to mojego eksperymentu. Mam 330 l akwarium a w nim nasze kochane rybki. Karmiąc je zanęta kupna w sklepie wędkarskim (nie podaję nazwy bo były one 3 -4 firm). Mimo że podawałem jej tylko tyle co podaje sztuka akwarysty (czyli tylko tyle co szybko zniknie), to zauważyłem 3 nie pożądane czynniki: woda mętniała, większy porost glonów. I najgorszy, mimo że woda filtrowana i napowietrzana to po 3 4 karmieniach (jedno dziennie) występowało tak zwane zjawisko przyduchy. karmiąc granulatem te wszystkie czynniki zanikają o ile ryb nie przekarmiamy. Pomijam inne czynniki jak kwasowość wody itd. Wiem powiecie że akwarium to nie jezioro. Zgadzam się tylko jest to odzwierciedlenie tego co dzieje się w naturze w skali 1:XXX. Dlatego ja kupnej zanęty bazowej* używam naprawdę nie wiele, i uzależniam to od żerowania i współpracy ryb. A bazuję na dodatkach takich jak kukurydza itd. Która po pierwsze staje się zanętą selekcyjną. Bo nie lubię łowić drobiazgu. (2016-04-01 07:54)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
sprostowanie: po 3-4 karmieniach/dniach. (bo z braku tego znaczka* można wywnioskować że 34 razach. :-) (2016-04-01 07:58)
JKarpJKarp
0
Krzysiek ale Ty najpierw znajdź gdzie te leszcze żerują ;-) (2016-04-01 08:42)
pakul1206pakul1206
0
Janusz gdzie żerują leszcze to ja dobrze wiem, pytanie brzmi : gdzie żerują leszczyska ? :) (2016-04-01 18:38)
rysiek38rysiek38
+4
Temat może tylko i liznołeś ale jak ważny,nie wiem czy zauważyliscie ze odkąd nastała moda na wysokokaloryczne zanęty to ryb jaby mniej i nie wiedzieć czemu nasze ukochane bajora zaczynają nam zarastać a powód prosty-jak ogrodnik chce mieć plony to korzysta z nawozów z tym że roślinom potrzebny bardziej azot a rybom tlen a te zalegające na dnie i rozskładające się w nadmiarze badziewie skutecznie go redukuje .jak ktoś ma zdanie odmienne to niech poda gatunki co intesywnie żerują podczas przyduchy (2016-04-01 23:31)
linarczyklinarczyk
0
Dorzucę od siebie ,że w ubiegłym roku ,przed sezonem zainwestowałem 60 zł w 40 kilogramowy worek mieszanki paszowej dla kurcząt . Niesamowita sprawa. Mielona kukurydza z dodatkiem paszy i mikro pelletu. Super jako baza zanętowa, jako sama zanęta a po dłuższym namoczeniu jako zanęta do metody. Super się formowała i obsypywała z koszyczka.Jak chciałem połowić na bata wybierałem drobniejszą frakcję i odpowiednia zabarwiałem. Jak na Leszcza to mieliłem w młynku kolendrę .Niezliczone ilości kombinacji. W buty wsadzam całą tą mitologie na temat wybiórczych zanęt. (2016-04-02 08:59)
JKarpJKarp
0
No chyba, że nie znasz kulek proteinowych jako zanęty wybiórczej na karpie ;-) (2016-04-02 09:49)
JKarpJKarp
0
No chyba, że nie znasz kulek proteinowych jako zanęty wybiórczej na karpie ;-) (2016-04-02 09:50)
szuman1szuman1
0
Stare metody łowienia ryb są bardzo skuteczne. Jednak nie są pros (2016-04-10 13:33)
JKarpJKarp
0
No tak - nie każdy umie ugotować ciasto z manny, lub groch. Z tym akurat się zgodzę ;-) (2016-04-10 17:23)
piotr_bergerpiotr_berger
0
Panowie, bardzo dziękuję za oceny i Wasze przemyślenia. To fajny i ciekawy materiał z którego na pewno wyciągnę wnioski dotyczące przyszłych tematów. Już w poniedziałek zawiśnie obiecana zabawa-konkurs! Zrobiłem wszystko, żeby nie był prosty, a jednocześnie sprawił Wam sporo frajdy z jego rozwiązania. Dorzuciłem, moim zdaniem, atrakcyjne nagrody, co będzie dodatkowym smaczkiem naszej zabawy. Wszystkich Kolegów serdecznie pozdrawiam i "połamania kija." (2016-04-15 10:40)

skomentuj ten artykuł