Przepisy na Wiśle w Płocku ! ! !

/ 1 komentarzy




Tzw. zacinka lub inaczej metoda na szarpaka to bestialski sposób kłusowania. Taki „połów” jest traktowany jako przestępstwo i grozi za to kara nawet do dwóch lat więzienia.
Wojciech Tyburski, szef płockiego posterunku Państwowej Straży Rybackiej, mówi, że w Płocku i okolicach ten sposób kłusowania jest prawdziwą plagą. – Rozmawiam z kolegami z innych posterunków i oni na swoim terenie nie mają aż tak dużych problemów, związanych z tzw. zacinką – mówi Wojciech Tyburski. I dodaje, że zaledwie w ciągu dwóch pierwszych tygodni tego roku strażnicy złapali już cztery osoby kłusujące w ten sposób.
Wpadka na „szarpaku” to poważne konsekwencje. Ten sposób kłusowania jest przestępstwem. Delikwent trafia w ręce policji i przed oblicze sądu. Kara to co najmniej grzywna, ale górna granica to nawet dwa lata więzienia. – Nie rozumiem osób, które taką metodą chcą zdobyć ryby. Wśród ostatnio zatrzymanych wartość znalezionych przy nich ryb wahała się od 3,2 zł do 7 zł. Minimalna kara, jaką poniosą, to zapewne kilkaset złotych grzywny – mówi szef płockich strażników.
Wojciech Tyburski tłumaczy, że tzw. zacinka to bestialska metoda kłusowania. Polega na tym, że kłusownik w miejscu, gdzie ryby zbierają się na zimę, wrzuca do wody kotwicę obciążoną ołowiem. Gdy ta osiągnie odpowiednią głębokość, gwałtownie wyszarpuje ją z wody. Szef płockich strażników mówi, że na 10 takich rzutów, wyciąga się dwie–trzy ryby, ale kilkanaście zostaje dotkliwie pokaleczonych. Takie ranne ryby chorują, roznoszą chorobę i w końcu zdychają.
W Płocku strażnicy PSR-u kłusujących na szarpaka najczęściej łapią w stoczni rzecznej, porcie RZGW, przy śluzie wejścia do portu. – Bardzo często patrolujemy te miejsca. Ale nawet jeśli nas nie widać, to nie znaczy, że nie obserwujemy tych miejsc – mówi Wojciech Tyburski. I przestrzega potencjalnych miłośników łatwego zdobycia ryb, że to nieopłacalny proceder, bo i tak zostaną złapani. Dodaje, że słowa podziękowania należą się wędkarzom, którzy informują o kłusownikach.
Płoccy strażnicy mają ostatnio nowy problem. Wiąże się on ze zmianami organizacyjnymi i likwidacją płocko-włocławskiego okręgu wędkarskiego. Ta zmiana spowodowała, że płoccy wędkarze przeszli pod kuratelę okręgu mazowieckiego. Ale reorganizacja spowodowała także, że teraz ci, którzy chcą wędkować na Wiśle od Kępy Polskiej do tamy we Włocławku, na Skrwie Lewej i Prawej, Jeziorach Lucieńskim i w Soczewce, muszą mieć zezwolenie od Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. A to dlatego, że do momentu rozstrzygnięcia przetargu na dzierżawienie tych akwenów, wróciły one pod opiekę RZGW.
Wojciech Tyburski mówi, że wielu wędkarzy nie wie o zmianach i w konsekwencji łowią bez zezwoleń. A to może skończyć się mandatami. Na zezwolenia z mazowieckiego okręgu można wędkować na Jeziorach Zdworskim, Ciechomickim, Górskim, Przytomnym, w Białogrzegach i na Wiśle od Kępy Polskiej w górę rzeki.


Ten artykuł został opublikowany w Tygodniku Płockim 23.01.2014 , co do metody na szarpaka zgadzam się że należy karać przestępców ludzi którzy wykorzystują tę metodę. Ale o co naprawdę chodzi teraz z tymi przepisami ? Wychodzi na to że na Wiśle w Płocku sobie nie powędkujemy w cenie opłat rocznych , składek , etc, tylko będziemy musieli raz na miesiąc zapłacić określoną kwotę dzierżawcy terenu który wykupił sobie Wisłę, taka sytuacja ma być do Czerwca. Kwestia taka że wśród płockich wędkarzy mówi się że miesiąc będzie kosztował 90 złotych to jest jakaś paranoja !!!!!!!!!! Bardzo proszę kolegów którzy coś na ten temat wiedzą o opinię i odpowiedzi jak również proszę o zajęcie się tą sprawą kolegów dziennikarzy , blogerów zajmujących się portalem wedkuje.pl , Pozdrawiam i życzę połamania kija ( nie ze złości ) tylko na wodzie :-)

 


5
Oceń
(1 głosów)

 

Przepisy na Wiśle w Płocku ! ! ! - opinie i komentarze

tomasitomtomasitom
0
Artykuł jak najbardziej trafny ,niestety sam byłem świadkiem jak pseudo wędkarze szarpali ryby przy śluzie w porcie w Płocku.Pokusiłem się nawet żeby zadzwonić na PSR,ale niestety pan który odebrał telefon powiedział ,że znają problem, interwencji niestety nie było. Ja łowiłem okonki 15cm na mormyszkę jeszcze dwie godziny po telefonie z nadzieją ża jednak jakiś patrol przyjedzie,ale się nie doczekałem się. Zmarzłem i pojechałem do domu a przy śluzie dalej była rzeż na rybach. (2014-04-12 21:24)

skomentuj ten artykuł