Zasiadka na leszcze - Wisła ok. Tarnobrzega

/ 3 komentarzy / 5 zdjęć


Godzina 2ga w nocy, przyjeżdżamy przez wał i jedziemy wyjeżdżoną glinianą drogą. Samochód co jakiś czas przyciera podwoziem o ziemię – trzeba uważać, szkoda urwać rurę albo coś pokrzywić. Chęć podjechania bliżej wody jest dużo większa niż obawa przed możliwym uszkodzeniem. Jeszcze kilkanaście metrów – jesteśmy.
Widok Wisły pobudza zmysły uśpione ponad dwustukilometrową podróżą. Rozkładamy sprzęt w międzyczasie przygotowując zanętę. Sławek i Stefek, którzy przyjechali za nami – już łowią, mają pierwsze brania – to leszczyki nas witają nad królową polskich rzek.
Miejsce naszego pobytu znajduje się w okolicach Tarnobrzega. Zostało polecone przez okolicznego wędkarza, który miał dobre efekty... niestety było wtedy około metra wody więcej. Wiedzieliśmy, że jest płytko – codziennie sprawdzaliśmy stan wodowskazu Zawichost (195cm – to bardzo niska woda) i wiedzieliśmy, że będzie trudno, ale pogodzić urlopy 5 wędkarzy jest jeszcze trudniej.
Godzina 3:00 wędki zarzucone. Ryby biorą – to najważniejsze. Okazy się na razie nie trafiają, ale coś się dzieje, więc liczymy na więcej.
Pomiędzy 4tą a 5tą zmieniam miejsce – idę na oświetloną bladym świtem wiślaną główkę. Chłopaki zostają na brzegu ciągnąc leszczyki około 30cm. Główka daje mi nadzieję na ryby nurtu – certy, brzany. Okazuje się, że jest płytko – rzucam fedderem w różne strony próbując znaleźć dołek. Udało się – jest rynna (już grubo po 6tej). Trafiają się certy – dzielnie walczą, choć są nieduże – po godzinie 9tej wracam do kolegów.
Przez cały upalny dzień praktycznie nic nie bierze – 10 zarzuconych Fedderów i nic... totalnie nic. W międzyczasie udaję się w rozbitym namiocie – wcześniej zwijam zestawy, aby się nie stresować.
Wieczorem brania stają się coraz wyraźniejsze, ale po 23ciej znowu nic. Idę spać. Przy wędce zostaje Adam – jak okazuje się nad ranem z bardzo ładnym wynikiem – ryby ruszyły się w nocy. Jest świt, zarzucam zestawy – od razu meldują się certy. Do 8mej całkiem spory ruch na naszych fedderach, ale ryby coraz mniejsze.
O 9tej powtórka z wczoraj – totalne bezrybie. Zaczynamy się pakować... a mojej głowie rodzi się myś: Cholera, przespałem najlepsze brania!... rewanż za 2 tygodnie.

 


5
Oceń
(27 głosów)

 

Zasiadka na leszcze - Wisła ok. Tarnobrzega - opinie i komentarze

sezamsezam
0
hehe znam to miejsce:P a jedna z moich ulubionych miejscówek znajduje się dokładnie na przeciwnym brzegu:P

(2012-08-26 17:53)
kamil11269kamil11269
0
gratuluję przy najmniej tych rybek (2012-08-31 09:28)
wedkarz2309wedkarz2309
0
Skąd ja znam tego niebieskiego peugeota...:D Mam nadzieję, że w przyszłym roku, spotkamy się znowu nad Odrą i wyniki będą zdecydowanie lepsze, niż ostatnio...:) Może okazów nie było, ale jak to się mówi - bywało gorzej...:) (2012-10-22 10:51)

skomentuj ten artykuł