Zaloguj się do konta

Przyducha i śnięte ryby – winny człowiek

Narew, Bug, Rządza, a w ostatni weekend także Zalew Zegrzyński. Efekty słabego natlenienia wód, tzw. przyduchy dały w tym roku o sobie znać wyjątkowo mocno. Katastrofa, bo tak z pewnością można określić, to co dzieje się od kilku dni, postawiła na nogi społeczne straże rybackie, zarządy kół, a także instytucje odpowiedzialne za ochronę wód. Powód? W powszechnej opinii – utrzymujące się wysokie temperatury i pozostałości po sianokosach. Zdaniem znawców tematu – winny jest przede wszystkim człowiek…

Niepokojące sygnały masowego śnięcia ryb napływały już w ubiegłym tygodniu. Natychmiast do akcji przystąpił WIOŚ, pobierając próbki wody. Pod lupę poszły Narew, Bug, Rządza i Zalew Zegrzyński. Wyniki mówiły same za siebie – temperatura wody w okolicach 22 stopni. Minimalna progowa zawartość tlenu w wodzie, ze względu na życie ryb, powinna wynosić co najmniej 4 mg /dm3. Tymczasem zarówno Bug jak i Rządza posiadały wody praktycznie odtlenione o śladowej zawartości tlenu: 0,06 mg /dm3 i 0,32 mg /dm3. W przypadku wód Zalewu Zegrzyńskiego poniżej dopływu rzeki Bug zawartość tlenu wyniosła od 2,55 /dm3 – w Białobrzegach, do 2,97 /dm3 – w Jadwisinie (stan na 10 lipca).

Przyczyną śnięcia ryb w Bugu oraz w Rządzy były najprawdopodobniej bardzo intensywne opady, które wywołały gwałtowne obszarowe spływy dużych ilości zanieczyszczeń organicznych z rolniczo użytkowanych terenów, dominujących w zagospodarowaniu zlewni tych rzek: z podtopionych łąk, na których doszło do rozkładów gnilnych zalegających traw i siana oraz ze spływów próchnicy glebowej z pól i torfowisk. Duża ilość materii organicznej, która przedostała się ze zlewni wywołała procesy beztlenowe w wodach powierzchniowych, ich czarną barwę i gnilny zapach <…>. W pierwszej dekadzie czerwca 2009r. WIOŚ - Delegatura w Ciechanowie kilkakrotnie otrzymał zgłoszenia śnięcia ryb w wodach Zalewu Zegrzyńskiego, potwierdzone w wyniku przeprowadzonych wizji lokalnych. Śnięcia ryb miały ograniczony lokalny charakter, przyczyna była taka sama, część śniętych ryb prawdopodobnie mogła dopłynąć do Zalewu Zegrzyńskiego w wodach Bugu lub Narwi. Wyniki badań wskazują, że zanieczyszczenia wód powierzchniowych nie zostały wywołane awaryjnymi punktowymi zrzutami ścieków z oczyszczalni komunalnych, gminnych lub przemysłowych – czytamy w komunikacie z piątku.

Szczegółowe informacje podał nam Rajmund Litwiński, członek koła w Legionowie opiekującego się Zalewem Zegrzyńskim. Jak nam powiedział, na poważną skalę efekty przyduchy pojawiły się w sobotę o godz. 14.00, kiedy na przystani oraz w zatokach przy moście zaczęły się pojawiać śnięte babki. Kilka godzin później woda wyrzucała na brzeg także duże płocie i leszcze. Bug, wpływa do Zalewu bardziej lewa stroną , czyli po stronie przystani i to tu wystąpiła przyducha. Prawą stroną płynie Narew, ale niestety nie ma on aż takiej siły przebicia. Natychmiast uruchomiliśmy łodzie, aby ratować ryby. Zalaliśmy łodzie wodą, w których znajdowały się pompy natleniające i wrzucaliśmy tam ryby. Zorganizowaliśmy wóz do przewozu ryb z Wierzbicy oraz profesjonalne pojemniki do natlenienia. Ryby wypuszczaliśmy w górę Narwi. Łącznie przewieźliśmy wtedy 3 samochody ryb i mogę potwierdzić, że żadna z nich nie padła.

Sytuacja pogorszyła się w sobotni wieczór – na brzegu zaczęła się pojawiać ryba drapieżna – sandacze szczupaki. Uruchomiliśmy straż wojskową Zegrza Północnego, ekipę z Legionowa, Kałuszyn i Pułtuska. Transport ryb nad Narew zajął nam praktycznie całą noc z soboty na niedzielę. Na szczęście podkusiło mnie, żeby zajrzeć do portu jachtowego, który znajduje się przy moście po prawej stronie. Widok był przerażający - cała masa, na szczęście jeszcze żywych, sandaczy od 1 do 10 kg. Przewoziliśmy je łodziami w beczkach z wodą. Potem wylądowały w basenie z natlenioną wodą, ale ponieważ było ich strasznie dużo – ok. 3 ton, zaprzestaliśmy wywozić ryby nad górną Narew i zaczęliśmy puszczać na wspomnianą już prawą stronę narwiańską, gdzie nie było przyduchy. Po całej akcji w porcie oraz zatokach ustawiliśmy pływające pompy natleniające, które poprawiły sytuację. Pod wieczór nic nie wskazywało już na zagrożenie. W tej chwili z brzegu zbierana jest jedynie drobnica białej ryby, której niestety nie udało się uratować. Od niedzieli do środy, 15 lipca trwa zakaz poławiania na Zegrzu, sytuację na wodzie kontrolują SSR.


Rajmund Litwiński chciałby w tym miejscu podziękować za zaangażowanie i pomoc Panu Januszowi Klenczonowi, Zbigniewowi Bedyńskiemu, Markowi Gasińskiemu, członkom koła w Legionowie, strażom z Zegrza, Legionowa, Kłuszyn oraz osobom prywatnym zamieszkującym okoliczne tereny, które mimo swoich obowiązków zaangażowały się w akcję ratowania ryb.

Wracając jednak do samych przyczyn zaistniałej katastrofy, swoją opinię na ten temat przedstawił nam ichtiolog Paweł Oglęcki. Jego zdaniem bezpośrednią przyczyną nie była wysoka temperatura wody i ścięte trawy, które się do niej dostały. Nie doszłoby do aż takiej katastrofy. Już wcześniej mieliśmy do czynienia z dużym zanieczyszczeniem tych wód, spowodowanym m.in. spływającymi nawozami, małym natlenieniem. Mamy niestety za dużo terenów uprawnych w bezpośrednim sąsiedztwie zbiorników. Fachowo nazywamy to antropopresją, czyli zbyt dużym wpływem człowieka na wody – tłumaczy. – Dlaczego akurat dotknęło to wspomniane rzeki nie mam pojęcia. Myślę, że był to spisek złych okoliczności. Niestety, jeśli utrzymają się wysokie temperatury, które sprzyjają powstawaniu organizmów zabierających tlen w wodzie, to sytuacja może się powtórzyć. Tym bardziej, że nie wygląda na to, aby zmieniła się polityka gospodarowania wodami i okolicznymi terenami. Unijne dyrektywy mówią, że zabudowana powinna być jedynie 1/3 terenów nad wodami, u nas jest to zdecydowanie więcej.

Tymczasem niepokojące sygnały napływają z WIOŚ-u w sprawie innych zbiorników. Jak podaje w swoim komunikacie z 14 lipca, pracownicy Inspektoratu nadal prowadzą monitoring zawartości tlenu w wodach Bugu, Liwca, Rządzy i Zalewu Zegrzyńskiego. Lubelski Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska wskazał z kolei na deficyt tlenowy także w rzece Wieprz - prawym dopływie Wisły. Efektem tego sygnału jest rozszerzenie kontroli WIOŚ-u na całą długość Wisły na Mazowszu. Zgodnie z badaniami, problemu nie ma na odcinku Dęblin-Warszawa, gorzej przedstawia się sytuacja po ujściu Narwii do Wisły - na wysokości Zakroczymia poziom tlenu w wodzie wyniósł zaledwie 2,02 mg/l.

Służby generalnie jednak uspokajają - z badań wynika, że poziom tlenu w wodach wzrasta. W porównaniu ze stanem na dzień 13 lipca poziom tlenu w Bugu wzrósł 2-krotnie, w wodach Liwca na ujściu do Bugu w miejscowości Kamieńczyk natlenienie wyniosło 5,83 mg /l. Zauważalny wzrost, zaobserwowany został także na odpływie z Zalewu w Dębem oraz na Narwi w Czarnowie i w Nowym Dworze Mazowieckim przed ujściem do Wisły.

Jeszcze raz apelujemy o powstrzymanie się od wędkowania. PRzypominamy, że jedzenie śniętych ryb jest zagrożeniem dla zdrowia. Sanepidy m.in. w Legionowie, Łasicach czy Wyszkowie nieustannie kontrolują targowiska, aby śnięt ryby nie dostały się do obrotu handlowego. Nie stwierdizliśmy przypadków, aby jakakolwiek ryba przedostała się do handlu, będziemy to kontrolować do momentu, aż sytuacja się nie unormuje - dodaje Tomasz Liwastowski z wyszkowskiego sanepidu.

W załączniku prezentujemy uchwałę Pezydium Zarządu Okręgu Mazowieckiego PZW zakazującą wędkowania.
O nowych faktach w tej sprawie będziemy informować na bieżąco. Zachęcamy do udziału w dyskusji na forum.

Opinie (35)

jarcyk18

Mam pytanie jak sytuacja na bugu powyrzej ujscia rzeki LIW.Np. za Węgrowem.pozdrawiam [2009-07-15 10:40]

jurek

To straszne , upłynie wiele lat , zanim populacja ryb się odrodzi...............ale potrzebna jest interwencja człowieka.........zmienia się powoli klimat i mamy skutki globalnego ocieplenia ......Jurek . [2009-07-15 11:03]

użytkownik

Można powiedzieć że duża tragedia. Dobrze że ktoś się zajął całą sytuacją i duża ilość ryb została uratowana. Pozdro [2009-07-15 11:03]

użytkownik

Wszystko wyjaśnione nie ma co komętować - KATASTROFA EKOLOGICZNA. [2009-07-15 11:33]

janglazik1947

dzięki kolegom za zaangażowanie przy ratowaniu ryb.Uważam,że nie można wszystkiego zrzucac na działalnośc człowieka-przyroda spłatała nam niezłego figla swoimi opadami,a te z kolei naniosły do wody nawozów które zabrały tlen.Według mnie zakaz połowow to nie jest dobry pomysł,natomiast zakaz NECENIA tu byłby najlepszy,bowiem zanęta zalegająca na dnie wytworzy jeszcze dodatkowo azot.Jeszcze raz dziękuję koledzy za zaangarzowanie!!! [2009-07-15 12:21]

t12tom

Szczytne to i chwalebne. Ale gdzie byli rybacy z PZW. Czy w czym kolwiek pomogli? Mają przecież łodzie i są na pensjach z PZW. Czy może znowu tylko czekają, aż im się uratuje trochę ryby, SSR i PSR będzie zapewniał darmową ochronę, a my wszyscy zrzucimy się na kolejne zarybienia za kasę PZW. Zapraszam do lektury mojego tekstu, zamieszczonego na blogu, pt "PZW czy P(Z)PR". Mimo gorzkich słów, pełne uznanie i czapki z głów dla tych, którzy przyczynili się do ratowania ryb. Tomek. [2009-07-15 12:46]

użytkownik

5 za materiał. A z naszej strony, wędkarskiej, do tej przyduchy sie też przyczyniamy. Znacie moje poglądy, więc pozostwię to bez definicji. [2009-07-15 13:01]

andrzej141516

Dobrze że są jeszcze ludzie którzy się tym zajęli...Trzeba pomagać rybą,żeby mogły żyć. [2009-07-15 13:05]

kwasik

O płynących Zegrzem śniętych i dogorywających rybach można było poczytać na forach internetowych od maja do lipca. Ostatni raz sygnalizowałem problem na forum na stronie PZW pod koniec czerwca. Odzewu prawie nie było, problem zabagtelizowano, że to po tarle (w czerwcu po tarle, które odbywa się na przełomie kwietnia i maja?) trzeba było dopiero tragedii. Sprawa już przycicha, tak jak i z chorymi trociami na Parsęcie przyschła, winnych na pewno nie będzie, przyczyny: o sianokosach to taka sama bzdura, jak i o powodzi, i to i to zdarza się na rzekach co roku. Już jest dobrze, mieszają Zegrze motorówkami, jajca, to tak, jak szukanie igły w stogu siana. Stare przysłowie Polak sobie kupi? [2009-07-15 14:00]

Skowron20

Naprawdę Tragedia!! U mnie w kole jest nawet trochę gorzej ponieważ cała rzeka UTRATA (może koledzy kojarżą tą rzeke??) jest cała zatruta i niema w niej nawet szczurów !!! kaczki pozdychały nawet:( a że rzeka utrata wpada do rzeki Bzury to i owa rzeka jest przytruta:( setki ryb płyneły w utracie śnięte i co?? niema winnego?? NIBY przyducha tak?? jak by tak było to by woda niepłyneła czarna jak kawa i nieśmierdizła by tak że ludzi którzy mieszkają nieopodal rzeki wyjeżdzali praktycznie dalej do Swojej rodziny znajomych bo niedało się w domu wysiedzieć!!! I CO WY NA TO KOLEDZY??? Coś się dziwnego i złego dzieje z NASZYMI WODAMI!!!! [2009-07-15 14:37]

łysy wąż

Ciekaw jestem, czy pan prezes Bedyński i jego " koledzy - prezesi " brali czynny udział w ratowaniu Zalewu? Czy tylko ograniczyli się do stworzenia świstka ograniczającego połowy? Zastanawiam się, dlaczego odłowy rybackie są zawieszone do końca sierpnia, a nie CAŁKOWICIE zakazane? Czy prezes Bedyński jest aż tak ślepy i głuchy, że nie widzi i nie słyszy naszego wspólnego, wędkarskiego GŁOSU, który od kilku lat brzmi - WYWALIĆ RYBAKÓW Z NASZYCH WÓD!!! On i jemu podobni, rozwalili tłuste dupska w fotelach na Twardej i mają gdzieś dobro naszych wód. Liczy się kasa - wędkarze płacą, PZW wpuści karpia i trochę innej ryby którą w większości wyłapią rybacy, a oni też za możliwość postawienia sieci ( i wyłowienia ryb, zakupionych ze składek wędkarskich !!! ) płacą kasę do PZW. Ciekaw jestem, w jaki sposób pasożyty z ulicy Twardej będą walczyli z tą katastrofą? Jakoś nie widzę ich w woderach zbierających śnięte ryby. Pewnie podwyższą składki na następny rok, no bo przecież trzeba zarybiać.... Wody i ryby trzeba chronić, a nie wpuszczać co roku ileś tam ton karpia. Skoro jak pisze kolega Kwasik sygnalizował problem śnięcia ryb w czerwcu ( na stronie PZW !!! ), to czemu nikt nie zareagował???? Naprawdę nie mogę się doczekać czasów, kiedy to w PZW zasiądą ludzie dbający o polskie wody, ryby i Przyrodę, a pasożyty zostaną na kopach wyniesieni z budynku przy ulicy Twardej. Czego sobie i innym życzę. P.S. Przepraszam, ale poniosło mnie. [2009-07-15 15:25]

seba13

to tragedia dla nas wedkarzy oby wiecej takie cos sie nie powtorzylo!!!!!!!!!!! [2009-07-15 15:29]

Stachu

Witam!Mam nadzieję, że Redakcja nie zdejmie tekstu, który zamieszczę poniżej, a wisi na moim blogu od kilku już dni. Proszę sobie wypipać nieprzyzwoite słowa, jeżeli to komuś przeszkadza. [2009-07-15 15:42]

Stachu

Rozkrok frajera.Telefon od ASa - 28 zastał mnie na działce, siedzącego na werandzie, w gaciach, zajadającego niedzielną jajecznicę. Chłopaki z trzynastki na Zegrzu ogłosili alert i za pośrednictwem pana Zbyszka z Polinezyjskiej skrzykiwali ludzi dobrej woli, do pomocy w ratowaniu zegrzyńskiego rybostanu. Andrzej powiadamiał kolejno kolegów z naszego koła, abyśmy udawali się nad zalew, by pomóc miejscowym wędkarzom w transportowaniu padających ryb w górę rzeki. Powolny nurt znosił osłabione przyduchą ryby w kierunku zapory w Dębe, a tam stłoczone skazane były na niechybną śmierć. Wywózka była dla nich jedynym ratunkiem. W szczerym i naturalnym odruchu ubrałem się pośpiesznie i pobiegłem do Kiwaka – Patrol1, który byczył się po sąsiedzku. Już przechodziłem przez furteczkę, kiedy stanąłem jedną stopą na sąsiada, a drugą na mojej działce ... Zaraz, zaraz gamoniu! A dokąd to? Wtedy obudził się we mnie zdroworozsądkowy agresor. A dalej wy mi jazda! Poszli wy na c[ pi ]!Jestem co prawda zapaleńcem, społecznikiem i wrażliwym człowiekiem, ale dosyć tego! Może to właśnie najlepszy moment, aby SSR stała się SSW – czyli wędkarską, co postuluję od jakiegoś już czasu. Nie będziemy więcej służyć i walczyć o cudze. To przecież ich, cwaniaczków biznes! Niech ruszą swoje tłuste VIPowskie zady i sami zadbają o swoje. A niech tym pasibrzuchom - decydentom, te ryby w końcu pozdychają, bo my wędkarze z okolic Warszawy i tak nie mamy z nich pożytku. Ja osobiście zabrałem znad zalewu jednego, słownie jednego półtorakilogramowego szczupaka, a jeżdżę tam już od kilkunastu lat. Dla mnie i mnie podobnych, ryby są przecież tylko i wyłącznie obiektem pożądania, a celem naszych, wędkarskich wypraw jest z nimi, kontakt. Dosyć więc dymania nas, zapaleńców! Od lat walczymy, aby z zalewu wynieśli się rybacy, którym to my fundujemy zarybienia. Jak zniknie ostatni rybi ogon, jak na wodach ograbionych przez Energopol, to może s[ pi ]iele odpuszczą sobie i odejdą razem ze swoimi sieciami. Pójdą grabić gdzie indziej. Niech idą do PZPNu, by ściemniać i opowiadać historyjki o garbatych aniołach. Przecież według ich zeznań i raportów, rybacy odławiali rocznie tyle, co średnio rozgarnięty wędkarz dziennie. Ja już wiem, że Puszkin nie wymyślił konserwy, a kiła nie przyszła do nas z Rosji, z partią waty, w czasie stanu wojennego. Zalew Zegrzyński posiądą wtedy bez reszty szkółki żeglarskie, bikiniarze – motorowodniacy i łyse pały – karki na swoich skuterkach z blondynkami na pace. Niech wyduszą jeszcze kaczory i łabądki, zastępując je gumowymi, albo dmuchanymi, bo nie będą mieli już łódek wędkarskich do ćwiczenia slalomów. Znikną smażalnie i tablice „świeża ryba” z tras wokół Zegrza. Jak mówił Kononowicz: nie będzie nic, nie będzie kurestwa, złodziejstwa, cwaniactwa …nic [ pi ] nie będzie. Niech PSR, zegrzyńscy rybacy, kolesiostwo i restauratorzy znad zalewu, sami rozładowują tę ekologiczną bombę, bo to ich, a nie nasz, wędkarzy problem. Niech szukają gdzie indziej Bolka na rower, czy innego leszcza barowego, bo ja się do nich nie przyłączę. Z PSRem miałem raz w życiu przyjemność i mogę ich śmiało porównać do Straży Miejskiej – stada za[ pi ]ych buraków, którym wydaje się, że są jakimiś [ pi ], szeryfami. Zadzwoniłem parę lat temu na policję, po pomoc, widząc jak goście kłusują z łódki poniżej zapory. Ci przekazali zgłoszenie do PSRu, a strażnicy, którzy są od tego, jak [ pi ] od srania, przyjechali łaskawie po ponad godzinie i zaczęli od sprawdzania kart wędkarskich mnie i moim towarzyszom. Potem wypisali mi mandat, za psa bez kagańca (całkowite bezludzie, środek nocy, zima!) i pojechali. Nie oszukujmy się, to jedna klika! Pisał o tym nie raz Jurek – społecznik. Ja wracam nad Wisłę i zalew sobie odpuszczam. Szkoda zdrowia i nerwów. Wyleczyłem się Mazur, to i z Zegrza się wyleczę. Będzie mi brakowało sympatycznych chłopaków z trzynastki, od których się wiele nauczyłem, magii zalewu i podniecenia, które mnie dopadało w drodze nad tę wodę. Trudno, przeżyję.Na początku czerwca byliśmy na kołowej wyprawie nad Turawą. Poczułem się uczciwie zawstydzony, tym co tam zastałem. Zalew podobny do naszego, ale zupełnie inny. Spotkani, miejscowi wędkarze życzliwi, atmosfera przyjacielska, wszystko jakby spowolnione, bez nerwów, żadnych przygłupów na skuterach i przede wszystkim ryby. Ryby, o jakich na Zegrzu można tylko pomarzyć, albo z przekazów od starszych wędkarzy. Widok przesympatycznej pani, skrobiącej piękne okonie i sandacze i jej szczery, przyjacielski uśmiech do mnie, przybysza z Warszawki. Jej mąż, wytrawny wędkarz, który podszedł do nas i zagadał, też okazał się przyjacielsko nastawionym człowiekiem. Widać całe zło i chamstwo kumuluje się w okolicach stolicy.- „ … a wy co, Warszawiacy, nie umiecie zadbać o swoje? Przecież macie też piękny zalew, więc po cholerę jeździć tyle kilometrów. Zróbcie coś z tym, weźcie z nas przykład!” Poczułem się zawstydzony. Przecież u nich, na Turawie rybaków nie ma dopiero od trzech lat. Widać, jak byli, też musieli być bardziej cywilizowani i uczciwsi, od naszych, zegrzyńskich.Idę nad Wisłę, poszukać tej rynny i posprzątać trochę… Wiem, że jak zobaczę jakieś kurestwo, to zadzwonię po chłopaków z posterunku rzecznego, a Ci przyjadą natychmiast. Oni są tu, na Wiśle jeszcze ostoją prawa i uczciwości, więc wiara mnie jeszcze nie umarła. Mam jeszcze Świder, z odradzającym się w nim życiem, więc poradzę sobie.Wejdźcie na bloga Zbiga28 - tam sobie dopiero poczytacie o tych wszystkich absurdach. T12tom, też ciekawie opisuje cały ten rybacki proceder: „Precz z no kill”, „PZW czy PZPR” i podaje liczby, które obrażają naszą inteligencję. Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia nad wodą. [2009-07-15 15:43]

stanley584

Mamy anomalia w przyrodzie. Ulewy, oberwania chmur, grad w lipcu. Świat przewrócił się do góry nogami. Przełożyło to się też na sprawę brania ryb. Starzy wędkarze, przyznają że jeszcze 30-40 lat temu inne były brania. Nie było przypadków, że wracało się "o kiju". No ale to już nie wróci. Zycie toczy się dalej a z nim nowe wyzwania. [2009-07-15 18:55]

belo15

gdzie te ryby teraz bedziemy lapac [2009-07-15 18:58]

FanAtyk

Ryby padają, Pan Litwiński (chylę czoła!) z kolegami ratują ryby a ci z góry zakazują odłowów sieciowych do końca sierpnia... to co - potem po zakazie wyłapią resztę ryb, które cudem (i wysiłkiem wędkarzy) przeżyły i będzie już zupełna pustynia??????? To po to płacę składki żeby zarybili rybami, które będą potem wyłowione siecią? [2009-07-15 20:04]

zdawicki

W Wyszkowie robiliśmy wszystko co można było jeszcze zrobić ,ale ......przykro mówić ogromna większość!!!!!!!!! to śnięte ryby ,zdjęcia na pewno widzieliście.Kilkadziesiąt ton pięknych...........sumy,brzany,bolenie,sandacze,szczupaki,klenie itd [2009-07-15 20:40]

lin75

dobrze ze ktos w pore zaczał działać!!!!minie kilka lat zanim to wsztstko wróci do normy,brak słów!!!!!!pozdrawiam!!!!!! [2009-07-15 20:58]

joker

hmmm.... ot i co artykulik świetny ale do niego komentarz postaram się dołączyć na własnym blogu joker [2009-07-15 21:41]

KAPELAN

A CO Z MASZA UTRATA JA ZATRUL PRUSZKOW .NA RYBY MIALEM PARE METROW .CO MAM TERAZ ROBIC.WOJ MAZ [2009-07-15 22:04]

marcin1234

Powinien obowiązywać 2 letni zakaz połowu ryb. Bo spustoszymy tą rzekę gorzej niż ta "przyducha" A Górny Narew teraz na tym korzysta. Zanim to wszystko się odrodzi do stanu jaki był to potrzeba 30 40 lat aby Sum mógł wykąpać nie jednego wędkarza i kłusola. I znów sprawdza się przysłowie polak mądry po szkodzie. Ale wierzę w tą rzekę bo natura potrafi czynić cuda. [2009-07-15 22:17]

Waldi Fish

Wielkie słowa uznania dla Pana Rajmunda Litwińskiego i wszystkich ludzi, którzy nie szczędzili czasu i środków, aby ratować ryby. Tak wielkiego zagrożenia w skali kraju dla pogłowia ryb nie pamiętam. Mieszkam w pobliżu rzeki Tyśmienicy, która też wylała na okoliczne łąki. Teraz poziom wody w korycie mocno opadł, ale niestety nie zniknął nieprzyjemny zapach, który sprawia, że nie można przebywać w jej pobliżu przez dłuższy czas, nie mówiąc nawet o wędkowaniu. Słyszałem od innych osób, że też widywano w niej śnięte ryby, choć jest to zjawisko marginalne i nieporównywalne z tym co się dzieje w Zalewie Zegrzyńskim. Mam nadzieję, że rzeka się oczyści i wszystko wróci do normalnego stanu, tylko jak długo to potrwa, chyba nikt nie wie. Jest to czas wielkiej próby dla wszystkich związanych z wędkarstwem, która wykaże, kto jest naprawdę społecznikiem i zależy jemu na stanie naszych wód, a kto chce tylko zajmować stanowiska we władzach PZW i czerpać z tego profity. [2009-07-15 23:55]

wasyl1968

To nie oceniona strata dla przyrody, która znowu będzie musiała sama naprawiać ludzkie błędy. Ale pocieszający jest fakt, że są jeszcze ludzie którym nie jest obojętny los polskiej przyrody. Pozdrowienia dla wszystkich zaangażowanych . [2009-07-16 01:04]

Sumiarz

a ktos z was sie orientuje m.in na jakich dokladnie odcinkach tzn przy jakich miejscowosciach to sie dzieje?? [2009-07-16 08:18]

nefra88

Myślę że w tej sytuacji, Władze Okręgu Mazowieckiego PZW podejmą uchwałę o całkowitym zakazie na okres przynajmniej jednego roku tz. "gospodarki rybackiej" na Zalewie Zegrzyńskim, rzece Rządzy i Bugu oraz Narwi w granicach naszego Okręgu. W ubiegłym tygodniu w weekend byłem nad Zalewem Zegrzyńskim i Rządzą i Bugiem w okolicach Kuligowa - to klęska ekologiczna. [2009-07-16 08:41]

joker

ręce opadają jak to widzę. Komentarz do tego artykułu byłby zbyt obszerny dlatego też opisałem własne zdanie na swym blogu. Zapraszam-joker [2009-07-16 11:30]

artzgodka

"Wprowadzić całkowity zakaz wędkowania do czasu odwołania ...." "Zawiesić odłowy sieciowe do 31 sierpnia ..." Kur.. to jakiś, żart odłowy sieciowe powinny być kategorycznie zaprzestane już kilka lat przed przyduchą teraz tę garstkę ryb która została wyłowią w kilka miesięcy, a dla wędkarzy nic nie zostanie i tego to pier.. PZW nie jest w stanie zrozumieć i ostentacyjnie daje do zrozumienia, że tych co karty wykupują mają gdzieś [2009-07-16 11:52]

jedrzej53

Byłem nad Bugiem w dniach 01-12.07 w okolicach Terespola,zatrucie wody nie jest winą okolicznych rolników ,wiosenne dni deszczowe czyli od początku maja spowodowały niemożliwość zbioru pierwszych sanokosów i trawki sobie rosły, okoliczne rzeczki( np.Krzna) rozlały się po łąkach i trawa poprostu zgniła i ta zgnilizna spłyneła do Bugu i Narwi a po drugie na terenach wschodnich pastwiska są własnością wspólnot wiejskich i niema kto zbierać siana bo na tych terenach niema już bydła ani koni wiem coś o tym bo w tym rejonie bywam już od 30 lat.Jeżeli sprawą nie zajmą się władze administracyjne bo samorządowe są za biedne to przy takiej pogodzie co roku będziemy ględzić o tragedii ,zresztą rybostan odbuduje się najwcześniej za 10 lat także spoko mamy czas ,a obecnie jedyną atrakcją Bugu będą piękne krajobrazy i może piwo Perła :) polecam z umiarem.Pozdrawiam [2009-07-16 14:56]

jpmasi1

Przyducha, ej ludziska, co to za farmazony, jaka przyducha????? Przez tyle lat, patrząć wstecz, bardziej gorące bywały miesiące, rzadnej podobnej sprawy nie było. Przecież, tam gdzie woda ma głebokość średnio: 3,0 3,5 m. a są i miejsca w Zalewie Zegrzyńskim, z głębokościami 8 - 12m. nie powinna wystąpić rzadna przyducha. O, może coś takiego wystąpić, np: w zimie, w zbiorniku pokrytym lodem, gdzie głebokość akwenu nie przekracza 1,5 - 2,2 m. bo wtedy trzeba wyrąbywać przeręble oraz inne otwory, by ryby nie podusiły się.Z tą przyduchą to jest wielki kant, ja jestem pewny, że do rzeki - zwłaszcza Bugu zostały odprowadzone jakieś środki chemiczne, któte znajdując się w wodzie, wiążą ze sobą cząsteczki tlenu, podobnie, jak to czad, który po dostaniu się do krwiobiegu, ma 6-cio krotną, szybszą możliwość łączenia się z krwinkami czerwonymi, niż tlen, cząsteczki tlenu są wyparte, dlatego czad tak szybko powoduje śmierć organizmu, bo zamiast tlenu, niezbędnego do życia, podawany jest do krwiobiegu, zdradziecki, bezwonny, silne trujący gaz.Nie wiem, ile w tym prawdy, ale też słyszałem głosy, że to nasi wschodni sąsiedzi, maczali w tym "swoje trutki"Syf w postaci trucizn spłynie, to i ryba szybko odrodzi się i zacznie ochoczo żerować, przecież do cholery, coś w końcu musi jeść.Pozdrawiam wszystkich kolegów po kiju, głowy do góry, jeszcze trochę i bedzie fajnie - jpmasi. [2009-07-16 18:58]

KaKa13

Żal patrzeć na te piękne płocie i leszcze, serce się kroi jak pomyśle sobie ileż my wędkarze straciliśmy...Miejmy nadzieję że zbiegiem czasu nasza wędkarska infrastruktura zostanie odbudowana a wszystko powróci do normy. Najwaznejsze to to by wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski... [2009-07-16 19:15]

waldo921

Wina jest zawsze po stronie czlowieka, jak sie nie opanuje taki sam los go czeka.... pozdro... [2009-07-17 13:39]

szangala2008

Wszystkiemmu winny jest człowiek,koszenie ,czyszczenie najmniejszego rowka ocaliło by nasze wody od tej tragedi.Melioranci serce was nie boli? Cz tylko liczy się kasiora???????????????????/ [2009-07-18 22:13]

użytkownik

tragedia,tylko to mozna powiedziec.wspolczuje wedkarzom ktorzy musieli patrzec na smierc swej wody.wszystkim ktorzy ratowali bug i zegrze od zaglady naleza sie chyba medale.wiele wody uplynie nim rybostan sie odrodzi,tragedia... [2009-07-19 13:24]

użytkownik

Witam, według mnie nie jest to przyducha. Obfite opady deszczu spowodowały, iz nawody z pol zaczely splywac oraz szamba od nadmiaru wody zaczely wybijac. Zatem na tak wielkim skwenie i najglebszym miejscu okolo14m nie powinno byc przyduch. Jesli teraz wystapilo obnizenie tlen to jest on spowodowany intensywnym zakwitem. Wedlug mnie jest to zwykle zatrucie i nic wiecej nie trzebadodac. Szkoda, ze taka ilosc ryb zdechla. Aby odbudowac ten rybostam potrzeba minimum 20lat, aby byla roznorodnosc gatunkow i wielosc ryb. Pozdrawiam hej [2009-07-20 12:42]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej