Przygarnięty Amur

/ 2 komentarzy / 3 zdjęć


Historia tej opowieści może trochę mogło by się wydawać dziwna ale jednak prawdziwa a działo się to przed paroma laty początkiem był miesiąc luty wybrałem się wtedy na spacer nie wiedząc że spacer ten ustawi prawie mój cały nadchodzący wędkarski sezon.Lutowy poranek na dworze temperatura minusowa wieje mrożny wiatr ale mimo wszystko wybieram się nad rzekę Odrę okolice rzeki Kłodnica która to w tym miejscu wpada do Odry.Przechadzając się i podziwiając szron na okolicznych łąkach i pięknie utkane szronowe pajęczyny na krzakach okalających brzegi naszej prawie zamarzniętej rzeki i przywołując do nogi mojego psa jamnika Korka nieopodal spostrzegam jakby ruszającą się na wietrze niebieską folię Korek w tym momencie staje dęba i swoimi małymi nozdrzami wciąga zimne powietrze myślę sobie też coś zauważył?Podchodzimy bliżej i pośród dwóch betonowych kręgów zapomnianych przez budowlańców wyłania nam się postać całkowicie skostniałego człowieka który pyta o papierosa -odpowiadając że jestem niepalący przyglądam się bliżej jego sylwetce brudne spodnie jak również kurtka nie mówiąc już o podartej czapce ale jego drżące sine ręce jak i cala zmarznięta do kości sylwetka wydała mi się podejrzana.Po chwili Korek zaczął merdać wesoło ogonem i traktował to jako długą już znajomość ja natomiast po długiej rozmowie przygarniam nieznajomego na herbatę do przyczepy campingowej która stoi nieopodal domu gotowa do wyjazdu na ryby.Nieznajomy zdradza mi swoje sekrety takie jak opuściła go żona że jest bez dachu nad głową itp.Cały okres do ósmego marca kiedy to wybieramy się na ryby ustawiony jest pod nieznajomego śpi w przyczepie dostaje zawsze coś do jedzenia itp.Nastepuje wyjazd zresztą upragniony na jezioro linowy wraz z Korkiem pakujemy nasze manele zanęty kulki woda jedzenie i w drogę oczywiście razem z nami wspomniany już nieznajomy ale wtedy już może znajomy.Ach wcześniej byliśmy jeszcze u znajomego lekarza ponieważ ów nieznajomy miał odmrożone palce u nogi ale o tej historii to już kiedyś pisałem.Korek bardzo się zaprzyjażnił z nieznajomym może dlatego że również pochodził znad Odry gdy był mały gościu chciał go utopić a ja będąc na rybach został przygarnięty i tak został.Historia mojego nieznajomego toczy się dalej dostaje ksywę AMUR ponieważ zawsze gdy opowiadamy o rybach bardzo dużo pytań zadaje właśnie o tej rybie i parę razy to podbierał mi złowionego amura.Dni mijają a nasza znajomość nad wodą staje się coraz bardziej zażyła –Amur gotuje obiady a ma naprawdę talent robi wieczorami gryla przedstawiam go moim znajomym którzy to również z swoimi przyczepami przybyli na coroczny długi biwak.Traktowany jest jak długi nasz znajomy.Po trzymiesięcznym pobycie nad Linowym wybieramy się z przyczepami na jezioro Kożelno niedaleko Paczkowa oczywiście cała ekipa w komplecie wraz z Amurem który to po opłaceniu przez nas mu karty wędkarskiej staje się również wędkarzem dostając sprzęt od moich znajomych.Nawet mój mały wnuczek traktuje go jak członka rodziny zwracając się do niego nie amur lecz amul ale to im nic nie przeszkadza.Mija kolejny miesiąc ponieważ tyle czasu jesteśmy na Kozielnie oczywiście z przygodami ponieważ amurowi karp porywa wędkę ponieważ nie poluzował hamulca i dopiero po kilku godzinach wyciągamy ją wraz z karpiem z pobliskich zarośli codziennie rano amur jedzie do gospodarza po swojskie jeszcze ciepłe mleko od krowy na swoim pendolino ponieważ tak nazywał swój rower i tak co dobre wszystko szybko mija wracamy w nasze okolice znowu Linowy – gdzie to czujemy się najlepiej.Jest już prawie koniec tak upalnego wtedy lata opaleni wypoczęci na liczniku kilka wspaniałych ryb no udany letni sezon nastaje powoli jesień zaczynam myśleć co będzie za parę miesięcy z naszym Amurem przecież nie może wrócić do swojego worka nad Odrą on chyba również powoli czuje że powoli zbliża się koniec roku a co za tym idzie niestety zima.Aż tu pewnego dnia na ryby przyjeżdża nasz kolega który to ma firmę budowlaną spadł nam z nieba ponieważ opowiada że szuka pracownika a my mamy przecież Amura i tak w następny już tydzień świętujemy pierwszy tydzień pracy naszego kolegi- oczywiście jest kiełbaska piwko i radość ponieważ szef wynajął dla Amura nawet pokój w robotniczym hotelu.Gdy amur poszedł do pracy nie było go już z nami w naszym obozowisku i Korek chodził jakiś taki smutny jakby czegoś szukał a mój mały wnusio od czasu do czasu pytał a gdzie Amul? Nastaje powoli zimna jesień i czas zjechać do domu jest siedemnasty października ale byłem na rybach prawie cały rok po powrocie do domu Korek siada na środku dywanu w pokoju i zaczyna wyć swoje auuuu też chyba mu żal tych wspaniałych chwil spędzonych na łonie natury ale przecież przyjdzie kolejny rok może znowu z amurem pozdrawiam

 


4.6
Oceń
(12 głosów)

 

Przygarnięty Amur - opinie i komentarze

użytkownik32263użytkownik32263
0
Piotrze masz ciekawe przygody i lubisz pisać. Fajnie ale na Boga, tego nie idzie czytać! Błędy, brak przecinków i odrębnych zdań. Wszystko jednym ciurkiem. Czy tak trudno wstawić parę kropek więcej, używać częściej "shift'a" i wyeliminować byki? Mam nadzieję że mój komentarz zmobilizuje Ciebie do poprawienia stylu. Bo pisać masz o czym a to bardzo ważne. Tylko dla nas odbiorców również istotne jest to żeby jeszcze potem artykuł miał przysłowiowe ręce i nogi. (2014-12-05 18:24)
piotrcarppiotrcarp
0
Maly do tej pory pyta kiedy znowu pojedziemy z Amurem na ryby a minelo pare lat od ostatniej wyprawy z przyczepami i Amurem:) (2014-12-06 00:18)

skomentuj ten artykuł