Zaloguj się do konta

Przygoda na Ostrowitym

Postanowiłem w tym roku odwiedzić Barbarę i Piotra Wachowskich. Administrowane przez nich łowisko w okolicach Golubia Dobrzynia półtora roku temu obdarzyło mnie naprawdę pięknymi rybami. Jadę tam z dwóch powodów. Sprawdzić, co zmieniło się na łowisku oraz czy można cokolwiek złowić w tak specyficznych warunkach pogodowych, jakie panują w tym roku. Do tego wolny termin wypadł podczas pełni. Przed wyjazdem obdzwaniam swoich licznych kolegów w kraju z pytaniem; „jak ryba”?

„Masakra” to najczęstsza odpowiedź! Jakby ktoś zarzucił na Polskę gigantyczną sieć i wyłowił wszystkie ryby albo… tak nakarmił, że cierpią na długotrwałą niestrawność. Dotyczy to wszystkich większych łowisk zarówno tych państwowych jak i komercyjnych. Brania sporadyczne, delikatne, takie bardziej przypadkowe. W sumie trudno się dziwić, że ryby oszalały. Cały maj to huśtawka ciśnienia, ogromna różnica temperatur pomiędzy dniem i nocą. Do tego wiatry uprawiające chocholi taniec. Jedynie Krzysiek Kumorek z Żywca wyłamuje się ze smętnego schematu. Na Zalewie Żywieckim „gryzą” karpie! Wyjeżdżamy z Gustawem. Autostrada dowozi nas na miejsce w półtorej godziny. Jeszcze kwadrans 15 – tką i jesteśmy na miejscu. 

Sympatyczny właściciel pan Piotr wita nas serdecznie, ale wieści nie ma najlepszych. Wędkarze połowili pojedyncze ryby. Padł jakiś leszcz, lin, płocie. Karp, amur na zero. Martwi go bardzo taki stan. Od razu odrzucam cięższe metody łowienia. Decyduję się na lekką spławikówkę. Gustaw zamierza zagrać jedną wędką w koszyk-ówkę. Połykamy obiad i nad wodę. Stan wody jest niższy od normalnego jakieś 30- 40 centymetrów. To wynik lekkiej zimy i zeszłorocznych letnich upałów. Ustawiamy się na około 4 metrach głębokości. Odkładam do lamusa „grube” zanęty. Jak będzie potrzeba, to do nich wrócę. Drobno zmielona leszczówka wymieszana z zanętą na karpiowate. Dodaję trochę atraktora piernikowego i ciemnego biszkoptu. Zalewkę robię z melasą. Na koniec garstka białych robali i drobnej kukurydzy. Do tego trochę klejowego spoiwa. Standard! Nie ma zbytnio co kombinować, bo najczęściej proste rozwiązania bywają najskuteczniejsze. Lądujemy z klamotami na pomoście. 

Po chwili 2 gramowe spławiki moszczą się na powierzchni wody. Chlap, chlap, chlap… Po trzy niewielkie kule lądują w wodzie. Mijają godziny wpatrywania się w spławik. Od czasu do czasu „zegarowa” płotka. Do godziny 23 bez brania! Brrr.. jak zimno. O 5 znów jesteśmy na łowisku. Ilość bąbli w nęconym miejscu świadczy, że tam pod woda coś „rąbie” nasza zanętę. A brania tylko sporadyczne i do tego niezacięte. Cholera jest to bardzo frustrujące! Do 11 duże nic. Nawet zbytnio się nie przykładam do kolejnego brania. Tnę trochę spóźnione. Kij wygina się w śliczny łuk. Serce pod językiem. Ryba wolno się podnosi z dna, ale praktycznie bez walki. Na powierzchnię wyjeżdża piękny leszcz. Szeroki, gruby pokryty… tarłową wysypką. Rzeczywiście zwariowany rok. Równe 50 cm. Trafiony za brzeg wargi. Wraca do wody. Pełni animuszu zarzucamy znów wędki. Nic! Dopiero o 19.30 holuję następnego. 54 cm. Do godziny 23 bez brań. Następnego dnia trochę zaspałem, a Gustaw odpuszcza. Dochodzi 7, gdy wchodzę na pomost. Na powierzchni kłębią się duże bąble. Z nadzieją zarzucam zestaw. Kwadrans nic, a później spławik wolniutko kładzie się na wodzie. Siedzi! Piękny miedziano-złoty leszcz! Jest największy. Wpuszczam go do wielkiej siatki, żeby nie wypłoszył być może reszty żerujących kolegów. To dobry pomysł, bo łowię kolejne 3 sztuki. 50, 55, 57 cm. Przed 9-tą koleje branie i opór dużo silniejszy. Wielka złota „łopata”, co najmniej 3 kilogramy! Jeszcze chwila i będzie mój. Pik, haczyk wyskakuje z pyszczka metr od podbieraka. Ryba opada w głąb wody. Szkoda, byłyby ładne zdjęcia. Koniec brań. Idę na śniadanie, a Gustaw nie może sobie darować, że odpuścił. Wczoraj 2, dzisiaj 4, będzie dobrze! Wieczorem nic, znowu zimno jak cholera. Rano będą brały. Następnego dnia żadnych bąbli. Moczymy wędki od 4 do 10. Nawet jednej większej sztuki. Same płotki. Nie mogę wprost uwierzyć, żeby w nęcone miejsce ryby nie podeszły. Może wieczorem? W dzień gorąco jak w piecu, po zmroku lodówka. Nie podeszły, do 23 bez brania. Wrzucamy trochę zanęty i idziemy spać. 

W nocy dojechał Błażej. Pierwsza naprawdę ciepła noc, 14 stopni. Znów wczesna pobudka. W miejscówce „bąblowisko”! Do 9 łowię 8 „grubych” leszczy, a Gustaw 6. Nie ma małych sztuk. Brania były wszędzie. Daleko i blisko. Płytko i głęboko. Błażej na sąsiednim pomoście trochę się spóźnił, ale też wyjął 3 sztuki. Nic nie rozumiem. Około 10 Gustaw ma branie na 4,5 metra. Pełna „klapa” pomimo, że obciążenie ma szeroko rozłożone na żyłce. Lin pod 40 cm!!! Dziwny rok!!! Po południu nic, ale chłopaki postanawiają zostać na noc, pomimo, że znów robi się zimno. Dobiję do nich rano. Ostatni ranek naszego pobytu. O 5 doczłapałem się do Gustawa na pomost. Przez noc złowili po 3 sztuki w rożnych godzinach. Błażej nad ranem pojechał do Łodzi. Totalne zero brań do 10 godziny!!! 

Spostrzeżenia. Największa złowiony leszcz – 61 cm. Ryby kompletnie nie trzymały się jakichś godzin żerowania, ani określonej przynęty. Wszystkie ryby zapięte były za sam brzeg wargi. Na 27 złowionych przez nas leszczy 6 miało świeżą białą opryszczkę tarłową, 4 brązową jakby były po tarle. Teraz kolejna ciekawostka! Z wziętych przez nas trzech 10 leszczy bez opryszki tarłowej, aż 8 miało ikrę!!! Łowiliśmy do 4 czerwca, a 2 czerwca zaobserwowałem jak przy brzegu tarły się liny i karasie złociste. Ryby (karpie, amury, leszcze) raz spławiały się często to znów jezioro było jak martwe. Dziwny rok!!! Jednak pomimo pełni, lodowatych nocy, upalnych dni, kłopotliwych wiatrów jezioro Ostrowite u państwa Wachowskich znów mnie nie zawiodło! Na pewno tu wrócę!

PS. Wybieram się teraz na moje ulubione łowisko, jezioro Miłoszewskie. Po powrocie zdam relację!

Opinie (4)

Zielan

Mam rzut kamieniem do tego jeziora! A nigdy nie znalazłem czasu tam zajrzeć. Piękne łopaty! [2015-07-17 12:12]

SVT

Piotrek wspaniałe sztuki. Powodzenia i pozdrowienia. [2015-07-17 12:13]

krisbeer

Wielkie gratulacje, piękne leszki. Co do specyfiki obecnego sezonu, całkowicie potwierdzam stwierdzenie ,,dziwny rok\'\'. pozdrawiam [2015-07-17 13:10]

rysiek38

Dziwny rok ? mało powiedziane,dziś od piątej rano bylem na doskonale znanym łowisku,na tyle małym że cała woda jest w zasięgu dwu-gramowego spławika,na dodatek drobnicy do \"zabawy \"jest tam więcej niż wody :-) i co ? do siódmej jedno niemrawe branie. a ryby i tekścik na piątal oczywiście [2015-07-19 15:06]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Szczupaki taty

Letnie wyjazdy na spinning są niczym loteria. Czasem trafi nam się nadspo…

Przechytrzyć smoka

OszołomJakim to trzeba być oszołomem, żeby w weekend wstawać o półno…

Spławikowanie

Weekend zbliża się wielkimi krokami, najwyższy czas podjąć decyzję gd…

25 maja 2018 roku wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies



Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wedkuje.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Hoblo Sp z o.o.,Warszawa 02-761, ul. Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w „Polityce prywatności”

Ustawienia