Przygoda z muchowaniem-niedrogie początki

/ 21 komentarzy / 9 zdjęć


Wędkuję praktycznie odkąd nauczyłem się chodzić. Spinning, grunt, spławik, połowy w morzu nie są mi obce. Nawet tak wysublimowana dziedzina, jak karpiarstwo przewinęła, się przez moje wędkarskie życie, na tyle angażując moje zainteresowanie, że potrafię zmontować podstawowe zestawy, mam jako takie pojęcie jak dobierać karpiowe przynęty i zanęty do łowiska oraz pory roku. Moja życiówka karpia to okaz o masie 16kg mierzący 90cm, co uważam, że jak na amatora karpingu całkiem niezły wynik. Bardzo lubię poznawać nieodkryte dotąd dla mnie meandry naszego hobby. Dlatego też, pewnego zimowego weekendu postanowiłem rozpocząć przygodę z muchowaniem, a w zasadzie raczej ze sprzętem muchowym, bo do mojego muchowania, jak się potem okazało droga była jeszcze bardzo daleka.

Od razu pojawiło się pytanie: No dobra, ale od czego tu zacząć? Na pewno potrzebna wędka, kołowrotek i sznur. Tak, to już wiedziałem , bo kiedyś przypadkiem obejrzałem jeden z programów wędkarskich poświęconych muchowaniu. Ale jak skomponować te trzy składniki w jedną sensowną całość. Jestem wędkarzem z Mazowsza, a tu raczej muszkarze są zjawiskiem, tak rzadkim, jak czarne bociany. Nie było więc nikogo żeby zasięgnąć porady w kwestii doboru sprzętu. W takiej sytuacji pozostał internet. A w sieci jak to w sieci tysiące porad, setki odnośników do literatury fachowej i co najmniej kilkanaście wersji sprzętu dla „początkujących”.

Po wyselekcjonowaniu wszelkich wskazówek postanowiłem nabyć kij w klasie 5-6# do tego sznur pływający w klasie DT5, kołowrotek oraz rzecz jasna podkład (czyli ok.50m odcinek najczęściej plecionki, który nawijamy na kołowrotek przed sznurem). Do pełni szczęścia posiadania kompletnego zestawu muchowego dodać należy jeszcze specjalne łączniki w postaci plecionych pętelek (mają swoich zwolenników jak i przeciwników) oraz gotowe przypony koniczne. Ktoś kto będzie czytał ten artykuł pewnie powie: Ha, toż to oczywiste oczywistości! W każdej książce poświęconej fly fishingowi można to znaleźć. Zgoda, ale jak chciałbym od siebie dodać kilka wskazówek, które ułatwią początki z tą odmianą wędkarstwa i pozwolą uniknąć drobnych niedogodności, które czasem potrafią nas zniechęcić do tej metody jednocześnie podtrzymując mit o jej nadzwyczajnym skomplikowaniu.

Mój pierwszy muchowy komplet składał się z 3-składowej wędki DAM Evolution Fly 8"6” (259cm) klasa #5-6, Linka DT5F (pływająca) i kołowrotek 5-6#.
Jak się potem okazało podczas nauki rzucania, jak i w trakcie połowów niby sprzęt dobrany jak trzeba, ale.... Właśnie i o tym ale chciałbym tu napisać. Zaznaczam, że moje porady są skierowane głównie do kolegów wędkarzy, którzy chcą rozpocząć przygodę z muchowaniem, ale nie bardzo mają do kogo zwrócić się o pomoc w doborze sprzętu. Celowo także pominę, zagłębianie się w zagadnienia dotyczące kształtu linek i ich właściwości. To ma być po prostu krótka recepta na pierwszy sprzęt.

Wracając do meritum, z czasem okazało się, że moja wędka jest nieco zbyt sztywna i jakbym od początku miał wędzisko o nieco „miększej” akcji trudne początki były by o wiele łatwiejsze. Teraz mam tak dobraną wędkę, że praktycznie „sama rzuca”. Celowo nie wspominam o kołowrotku, gdyż, w zasadzie stanowi on magazyn linki i bardzo rzadko zdarzy nam się z niego korzystać, podczas łowienia jak i przy holowaniu ryb.

Dobór sprzętu zacznijmy od wędziska w klasie #5-6 i długości 275cm (9"). Dlaczego #5-6 i 270cm, ano dlatego, że taki kij ogarnie nam w zasadzie wszystkie odmiany muszkarstwa na naszych krajowych wodach. A w przypadku, gdy muchowanie nie przypadnie nam do gustu, ułatwi nam odsprzedanie niepotrzebnego zestawu.

Szukajmy przede wszystkim wędek o akcji typu „moderate” czyli takiej nazwijmy to kluchowatej - spinningiści będą tu mieli ułatwione zadanie, gdyż w zasadzie taką samą akcję mają wędziska służące do połowu najmniejszymi woblerkami. Do takiej wędki dobieramy wtedy sznur klasy WF6, przeciążona głowica znacznie ułatwi nam rzucanie a także pozwoli lepiej wyczuć moment wyprostowania linki podczas wymachów. Jeżeli jednak nasz kij będzie bardziej sztywny (ugina się w zasadzie sama szczytówka) wtedy śmiało kupujmy sznur klasy WF7. Pamiętajmy też o tym, że im więcej składów tym sztywniejsze wędzisko. Fajne kije dla początkujących można kupić już za około 150 zł. Dobrym rozwiązaniem jest zakup sprzętu używanego na portalach aukcyjnych, gdzie czasem za niewielkie pieniądze możemy trafić na prawdziwe perełki.

Drugim niezwykle ważnym elementem jest sznur muchowy, stanowiący „napęd” dla lekkich much, pozwalający na umieszczenie ich w łowisku. Na początek naszej przygody z muszkarstwem wybierzmy wersję pływającą, która pozwoli nam korzystać z pełnego spektrum używanych w tej metodzie przynęt. Kolejnym parametrem na który zwracamy uwagę, to rodzaj głowicy sznura, tu wybieramy zdecydowanie WF, a nie DT, pomimo że spotkamy się czasem z opiniami, że lepiej zaczynać od DT. Moim zdaniem nie ma co się bez potrzeby męczyć, po prostu WF-kami dużo łatwiej się rzuca. Ceny linek wahają się od 50zł do nawet ponad 300zł, jednak na początek wystarczy nam taki w przedziale cenowym 50-90zł (jak złapiemy bakcyla, to i tak z czasem poczynimy znaczne inwestycje w cały sprzęt, jeśli nie, nie ma sensu wydawać większych kwot). Do tańszych sznurów potrzebny będzie jeszcze specjalny łącznik (ok 10zł). Droższe sznury zakończone są z obydwu stron pętelkami. Pętelki jak i łączniki pozwalają na szybkie i proste połączenie linki z podkładem i przyponem (w przypadku przyponu daje możliwość szybkiej wymiany).

Do tego oczywiście kołowrotek. Najtańsze kręciołki można nabyć już za ok 50zł, na początek taki w zupełności wystarczy (tak jak napisałem na wstępie, służy on głównie jako magazyn na linkę i przypadki holu z pomocą kołowrotka są naprawdę sporadyczne). Jeżeli ktoś cierpi na nadmiar gotówki, to są też modele których ceny oscylują w okolicach 3000zł, przy czym budowa, jak i zasada działania w obu zakresach cenowych jest z grubsza taka sama.

Kompletowanie kończymy kilkoma przyponami konicznymi ( 6-10zł za sztukę). Na początek warto wybrać te zakończone żyłką grubości 0,14-0,16mm. Wiadomo, że będziemy dużo rwali i z czasem nasz przypon się znacznie skróci i pogrubi. Aby móc z niego dalej korzystać warto się wyposażyć w małe kółeczka. Jako, że ja w okolicznych sklepach nie dostałem dedykowanych do muchy to posiłkuję się kółeczkami do karpiowych przyponów D-rig. Takie kółeczko dowiązujemy do naszego skróconego przyponu, a do niego odcinek cienkiej żyłki (0,14-0,16), do którego będziemy wiązać muchy.

W końcu przyszła pora na przynęty. Sztucznych much do wyboru mamy zatrzęsienie, jednak w pierwszej kolejności proponuję nabyć jakiś zestaw, najlepiej składający się w większości z suchych much (ewentualnie kilka mokrych ma początek). Pewnie niektórzy zapytają: Dlaczego suche? Dlaczego nie mokre, nimfy albo streamery? Ano dlatego, że moim zdaniem najszybciej opanujemy muchowanie właśnie łowiąc na suchą muchę. Brania na „suchara” są najbardziej widowiskowe, a co za tym idzie widoczne dla nas. No i przede wszystkim podczas nizinnego łowienia na suchą najłatwiej nam będzie skusić ryby.

Podsumowując:
Wędka - ok 150zł,
Kołowrotek - ok 50zł,
Sznur - ok 70zł,
Podkład - ok 20zł,
Łączniki - ok 10zł,
Przypon koniczny - 3szt. po 10zł
Sztuczne muchy - średnia cena suchej muchy to ok 3,5 – 4,5 zł,
Zestawy firmowe much - ok 25 zł za 12 szt.

Razem daje nam to kwotę ok 350zł.

Mam nadzieję, że moim artykułem uda mi się zachęcić czytelników, szczególnie tych którzy „by chcieli, ale nie mają odwagi”, do zmierzenia się z muszkarstwem. Jak widać koszty rozpoczęcia przygody z tym rodzajem wędkarstwa nie są jakoś masakrycznie wysokie, wbrew temu co czasem się słyszy. Jednocześnie gwarantuje, że gdy złowicie pierwszą rybę, to ciężko będzie wam się z muchowaniem rozstać i odtąd wasze wędkarskie myśli stale już będą krążyły wokół flyfishingu...

 


4.6
Oceń
(36 głosów)

 

Przygoda z muchowaniem-niedrogie początki - opinie i komentarze

barrakuda81barrakuda81
+1
Konkretnie i na temat! Kiedyś miałem ochotę popróbować muszkarstwa ale nie wystarczyło mi odwagi i determinacji:-) Kompletnie się na tym nie znam a artykuł rzucił mi nieco światła na konkretne aspekty początków przygody z "muchowaniem". Kto wie, może kiedyś?... (2015-03-14 17:35)
DiabloDiablo
0
Eejjjj! Jak to diabeł nie straszny? ***** (2015-03-14 17:40)
jojeslawjojeslaw
0
Przystępnie zachęcasz do muchowania tylko trzeba mieć dużo wolnego czasu. W naszej polskiej rzeczywistości ciężko wyrwać się na rybki i wyłowić w metodzie jaka się preferuje, a na coś nowego( tym bardziej muszkarstwo) czasu mało. W kosztach nie ująłeś kołowrotka, nie zwiększy jego cena ich wielce ale też jest niezbędny. (2015-03-14 22:09)
DzikuDziku
0
Dzięki, za zwrócenie uwagi. Jakoś mi to umknęło w twórczym ferworze. Już poprawiam. (2015-03-14 22:44)
zurawinowyzurawinowy
0
Może kiedyś, dobry wpis (2015-03-15 10:44)
aldentealdente
0
....no właśnie...odwaga i determinacja...muszkarstwo jest po prostu piękne...ale stworzono na nim otoczkę sportu elitarnego. Zaczynając na ubiorze a kończąc na sprzęcie. Każdy muszkarz, którego znam, zaczynał od 350 złotych a kończył na tysiącach :-). Takie już życie. Muszkarstwo wciąga i po pewnym czasie każdy zapragnie mieć kij za 1500 złotych. Mimo to muszkarstwo ma swój styl, któremu warto się przyjrzeć. Spinningując na łososiowej rzece obserwowałem walkę muszkarza z trocią słusznych rozmiarów. Trwało to dobre pół godziny. Ryba harcowała jak szalona na maleńkiej czarno-czerwonej muszce...Podziwiałem jego taktykę, cierpliwość i spokój. Pomyślalem wtedy, że to o wiele większe emocje wędkarskie, niż np. hol takiej troci na spinningu i gruboskórnym morskim haku. Samo kręcenie muszek...ileż w tym przyjemności! Kłębiące się myśli o wielkim pstrągu na muchę własnej produkcji...bezcenne! ***** (2015-03-15 12:31)
użytkownik162240użytkownik162240
0
Jedno jest pewne jak juz ktos zaczenie i go to wkreci to juz po nim flyfishing to nie hobby to obsesja . (2015-03-15 20:21)
cwaniak25cwaniak25
0
Fajny artykul z którym w pełni się zgadzam. Sam podczas tej zimy skompletowałem swój pierwszy zestaw muchowy,który teraz czeka za szafą na pierwszą wyprawę.Koszt jaki poniosłem to jakieś 400 zł. Oby tylko nauka rzucania nie zniechęciła. (2015-03-16 14:20)
DzikuDziku
0
Kolego Aldente myślę, że tak jest w zasadzie z każdą odmianą naszego hobby, najpierw jest niedrogo, a potem gdy wpadamy po uszy, to okazuję się, że to skarbonka bez dna... Kolego Cwaniak25 życzę wytrwałości, naprawdę warto. Poza tym, tak naprawdę nauka podstawowego rzutu z nad głowy zajmuje jeden góra dwa dni, które trzeba poświęcić wyłącznie na to. Potem idzie już z górki. (2015-03-16 18:59)
pawelzpawelz
0
Trudno, bede odmiencem, ale w artykule jest sporo niescislosci i uwag ktore moga zmylic i zniechecic poczatkujacego adepta muszkarstwa. 1) wedka w klasie 5-6. Tak sie przyjelo wieki temu i tera powtarza sie to jak mantre. Jesli polecamy komus na poczatek sucha muche badz mokra to po grzyba komus kija w tej klasie. ?. Idealna bedzie dobra #4. W tej cenie (do 200 zl) kije 5-6 sa z reguly ciezkie i machanie sucha mucha kilka godzin moze skutecznie zniechecic. Pierwsze co powinien zrobic poczatkujacy to okreslic co i gdzie chce lowic a nie w ciemno walic po kija w tej klasie. 2) dobor linki. Kolejny mit o klasie linki (#6 do wedki #5). Przetestowalem juz duzo linek i duzo wedek (lowie od 16 lat wylacznie na muche) i bardzo czesto okazuje sie ze do kija #5 nalezy dobrac linke #5. Koniec kropka. Owszem sa wyjatki, ale to zawsze nalezy zrobic z glowa i najlepiej popytac. Kiedys przeciazylem wedke o 2 klasy (nie mialem nic innego nad woda pod reka). Nie dalo sie tym lowic. (2015-03-18 11:58)
pawelzpawelz
0
3) Linka WF czy DT. Jesli bedziemy lowic na suchara (a tak autor radzi na poczatek) na niewielkich badz srednich rzekach gdzie podajemy muche max na 15m to po cholere WF ?. Linka DT zaprezentujemy o wiele delikatniej muche. Jesli zniszczymy po jednej stronie (co na poczatku na pewno sie stanie) to wystarczy przewinac na druga i lowimy jak nowa. Linki WF wymyslono do dalszych rzutow. A na co takie lowiac na suchara. Niech ktos sproboje zaciac 20cm rybke z odleglosci pow 15m na linke jak radzi kolega #6. Ide o zaklad ze poczatkujacy na 10 zaciec straci 8 much na takiej rybie. No chyba za na przyponie bedzie zylka 0.18. Ale 0.14 bedzie strzelac az milo. (2015-03-18 12:02)
pawelzpawelz
0
Kolowrotek. Mozna kupic najtanszy. Ale jest jedno ale. Kiedys posiadalem jakies takie badziewie. Przy wysnuwaniu linki wpadal nagle w przyspieszone obroty i robilo sie jaskolcze gniazdo z linki na kolowrotku. To bardzo czesta przypadlosc tych najtanszych. Ale jak ktos kupi bez tej wady a co najwazniejsze w wadze pasujacej do kija to cena ni ma znaczenia. Ale niech ktos znajdzie mi kolowrotek np za 50 zl o wadze odpowiedniej do kija #4 i wadze ponizej 100g. Kolowrotek powinien wazyc nie wiecej jak 140g. (2015-03-18 12:06)
pawelzpawelz
0
Przypony. Mozna kupowac koniczne, ale mozna i wiazac samemu. Wychodzi duzo taniej i duzo bardzie elastycznie. Zawsze sami mozemy zdecydowac jaka ma miec dlugosc (inna na szybkie wody, inna na jeziora czy bialoryb na nizinnych rzekach, inna na streamera czy do krotkiej nimfy). A zwiazanie 3-4 kawalkow zylki do siebie nie powinno stanowic problemu. I taki przypon kosztowal nas bedzie 1zl a nie 10. (2015-03-18 12:10)
DzikuDziku
0
Kolego Pawelz, jak napisałem na początku mojego artykułu, jest on skierowany do osób które nie mają się kogo zapytać jak rozpocząć przygodę z muchowaniem i muszą poruszać się po omacku, tym bardziej, że w wielu przypadkach sprzedawcy zależy jedynie na wyciągnięciu jak największej kwoty z kieszeni kupującego, a nie na fachowej poradzie. Może i wędka #4 lepsza na początek, ale nie pozwoli zapoznać się z pozostałymi metodami takimi jak mokra, nimfa i streamer, bo będzie po prostu za słaba. Według twoich porad taka osoba początkująca, jak będzie chciała spróbować streamera będzie musiała kupić następny komplet sprzętu, co już jest znacznym obciążeniem dla budżetu, biorąc pod uwagę założenia przedstawione w artykule, to po pierwsze. Po drugie i tak początkujący nie będzie machał wędką kilka godzin bez przerwy, więc waga wędki ma moim zdaniem w tym przypadku drugorzędne znaczenie. Bo czy to będzie 4 czy 5-6 i tak największe zmęczenie wywołuje błędna, siłowa technika rzutu i będzie ono tak samo doskwierać bez względu na rodzaj kija. I w tym przypadku lżejszy kij wcale nie będzie mniej męczący. Co do doboru linki, do kija, to spotkałem się z takimi kijami które były opisane że są 5-6 a były tak sztywne że zaczynały ładować się przy 7. Tak jest czasem w kijach niskobudżetowych, że ich opisy mijają się z rzeczywistością. Z resztą nawet takie firmy jak Vision potrafią przestrzelić parametry wędziska, z czym spotkałem się ostatnio. Wędka Vision mojego znajomego opisana 5-6, dobrze pracowała dopiero po założeniu sznura w klasie 7, na 6 to był taki kij od szczotki, że nie dało się tym rzucać. Może wędki klasy Hardy'ego trzymają parametry i tam jak jest 5 to jest 5 niestety nie stać mnie na takie kije, a chcę łowić, więc sobie radze kijami ze średniej i niskiej półki. Jeśli chodzi o wybór pomiędzy, DT i WF to nadal twierdze, że zdecydowanie WF tym bardziej, że teraz można kupić sznury w przystępnych cenach, nie to co kiedyś, że do wyboru były tylko Cortlandy, Airflo, czy Orvisy po 200-300zł. Poza tym, jak ktoś się nauczy dobrze rzucać, to i WF-em będzie delikatnie kładł suchą. A jak złapie bakcyla, to na pewno zgłębi niuanse tej pięknej odmiany wędkarstwa, nie ma co go płoszyć, złożonością wyboru sprzętu. Piszesz, że początkujący powinien wiedzieć gdzie i co chce łowić, a powiedz mi skąd on ma to wiedzieć jak jest początkujący. Najczęściej będzie łowił tam gdzie będzie miał możliwość, czyli będą to wody przypadkowe i często odmienne w charakterze od siebie i to jest kolejny argument za uniwersalnością pierwszego sprzętu. A taki jest opisany w moim felietonie. Kolejna rzecz, kołowrotek, nadal pozostanę przy swoim, że tańsze modele w zupełności wystarczą, a nawet jeśli się zepsuje to jest gwarancja i można wtedy wymienić. A jeśli komuś wystarczy zapału i pozostanie z tą metodą dłużej niż przewiduje gwarant działania kołowrotka, to i tak będzie miał na tyle doświadczenia, że dobierze sobie kolejny sprzęt do indywidualnych zapotrzebowań i miejsc w których łowi. A jeśli nie, to łatwiej mu taki uniwersalny zestaw będzie sprzedać. Poza tym, większość tanich kołowrotków muchowych jest wykonana ze sztucznego tworzywa i spokojnie mieści się w tej wadze którą podajesz. Na koniec przypony, wszystko fajnie jeśli chodzi o wiązanie, jak ktoś ci powie co i jak, jak nie masz się kogo zapytać lepiej moim zdaniem kupić na początku gotowce, tym bardziej, że osoba początkująca może mieć problem z prawidłową konstrukcją przyponu. Ja sam na początku miałem sporo dylematów jeśli chodzi o samodzielne wiązanie przyponów i dlatego też uważam, że początkującym można tego oszczędzić. Jeszcze odpowiem Ci odnośnie, tego co napisałeś o zacinaniu na sznurze 6, jakoś łowiąc na OS-ie na Sanie na suche na hakach 20, i zacinając ryby na WF6, żadna mi nie odpłynęła z muchą nawet z 15 metrów i to wiążąc muchy do przyponu 0,12. Łowiłem wtedy 20-40cm lipienie i pstrągi do 50cm, a były to początki mojego muchowania, także jak dla mnie kolejne Twoje założenie się nie sprawdziło. Kończąc chciałbym dodać jeszcze, że skoro masz tyle uwag, to może usiądź i napisz jakiś poradnik dla początkujących na Wedkuje.pl, chętnie poczytam, może się czegoś nowego dowiem, co pozwoli mi ewoluować dalej w mojej muchowej przygodzie. (2015-03-18 20:13)
pawelzpawelz
0
Niech kazdy oceni sam. Ja ta droge przechodzilem 15 lat temu. I wiem jedno. Wywalilem w bloto kilkaset zlotych bo poszedlem stereotypami. Pierwszy kij poszedl w odstawke po pol roku (200zl w plecy). Kupilem druga wedke za 450zl (wtedy byla to uzywana Daiwa Whisker) i lowilem nia kilka ladnych lat. Kupilem na poczatku wlasnie #5-6 Jaxona i pojechalem na lipienie nad Dunajec. Nabawilem sie nerwicy i pecherzy na dloni. I nie pisz ze czy to ciezszym czy lzejszym kijem reka meczy sie tak samo. To nieprawda. Czasami lowie na Greys'a #5 caly dzien na suchara i dziekuje Bogu ze moge wrocic do swojej trojki. Mimo ze ten Greys wazy 96g. A co do lowienia na takich odleglosciach. Proponuje Ci (bez zlosliwosci) zmierzyc na lace ta odleglosc. Zdziwisz sie. Tez kiedys kumpel opowiadal jak to smiga sucha po 20m. Okazalo sie, ze 20m osiagnal na trawie, wysilajac sie na maxa (podczas malych zawodow u Wilka nad Wisla). Normalna odleglosc to bylo 10m. Nie uwieze ze jako poczatkujacy zacinales 40cm ryby z 15m na zylke 0.12. Zwlaszcza na gorskiej rzece. Zbyt dlugo lowie i zbyt wielu juz widzialem, ktorzy opowiadali o takich wyczynach po czym lowili 10m od siebie. PS. Mialem linke do streamera aircel 18 czy 17m (nie pamietam). Kumpel wziol kija i mowi ze machnie na 25m. Wziol, wywalil prawie cala linke i oddal mi z usmiechem. Dopiero jak mu powiedzialem ile linka ma metrow, mina mu zrzedla. (2015-03-20 13:42)
DzikuDziku
0
Masz rację, niech każdy oceni sam. Ja dodam tylko, że przygodę z muszkarstwem zacząłem, mając duże i wieloletnie doświadczenie w wędkowaniu wszelkimi innymi metodami, w związku z tym etap nauki trwał u mnie stosunkowo krótko i dość szybko opanowałem technikę rzutu na tyle, że osiągałem odległości rzędu 15 metrów. A w kwestii zacinania, to wiele pomogły mi właśnie umiejętności zdobyte podczas łowienia na bata, gdzie często warunki na łowisku wymuszały na mnie stosowanie żyłek 0,06-0,08mm, dzięki temu potrafię to robić z wyczuciem. Skoro wędkujesz wyłącznie na muchę, to może po prostu nie zdajesz sobie sprawy, z tego, że doświadczenie nabyte podczas łowienia innymi metodami może okazać się pomocne. Proponuję, również bez złośliwości, abyś się otworzył na to z czym się chcą podzielić inni , a nie na wszystko patrzył przez pryzmat swojej osoby i tego co widziałeś, bądź robiłeś (2015-03-20 20:46)
LeoAmatorLeoAmator
0
Jeżeli zaczynamy łowić nową metoda to i tak każdy z nas na początek musi odkryć swój własny środek i zanim go odkryjemy to trochę wydamy.A panowie w sklepach wciskają to co akurat muszą .A do muchy muszę się przełamać i uwierzyć w to ,że można nią łowić wszystkie gatunki i nie tylko brodząc. (2015-03-23 00:12)
mrszupinmrszupin
0
Jeżeli ktoś nie kręci, to polecam muszki od Koziel fishing ! Za artykuł ***** (2015-04-27 22:13)
ThorVThorV
0
Witam w tym roku rozpocząłem przygodę z muchą nie powiem lekko nie jest mam kij #5/6 Jaxon Grand Virtuoso fly kołowrotek Okuma Airframe sznur Jaxon Intensa fly DT5F 27,40m bez podkładu bo by nie wszedł na szpule i powiem iż pierwsze dni treningowe były tragedią z przyczyn jasnych lecz szukając po Internecie znalazłem co potrzeba już po 3wypadzie wyrzucałem tym sznurem do 15m teraz mogę powiedzieć że to naprawdę fajna zabawa nawet w postaci samego rzucania bo na razie tylko tyle mam dopuki nie dopracuje techniki z chęcią bym poczytał porad lub umówił się gdzieś w pobliżu Mysłowic z kimś kto doradzi powie co robię nie tak i czy idę w dobrym kierunku technicznie pozdrawiam😎 (2015-05-18 18:02)
Piotr 100574Piotr 100574
0
taa to zaraźliwe ***** (2015-06-27 20:53)
miecz-gazmiecz-gaz
+1
Dysponuję podobnym zestawem. Choć lizłem namiastkę tego tego typu metodę wędkowania jakim jest wędkarstwo muchowe to śmiem twierdzić że jest to najdoskonalsza metoda. (2015-10-11 13:22)

skomentuj ten artykuł