Przypadkowa brzana


Otóż,po upalnym dniu kolega wyciągnął mnie na noc na ryby,zgodziłem sie bez większego oporu ( kto normalny odmawia pójsia na ryby). Był tylko 1 mały problem "Ty,a masz rosówy? nie.A ty? Też nie." No trudno nie raz tak było,więc postanowiłem wyjsc za blok gdzie zawsze łapałem ich całkiem sporo,niestety jako ze cały dzien słońce przypiekało niemiłosiernie rosówki nie chciały wspołpracować,udało mi się jednak złapac az...5 ;/ no dobra po raz kolejny trudno cos sie wykombinuje wstapiłem jeszcze do domu po rzeczy i pomyślałem ze trzeba cos zabrac na haczyk.kukurydza? brak...białe robaki? brak... ale był żołty ser,czemu by nie? pomyslałem.Gdy wszystko było juz gotowe wsiadam na rower i jade nad wodę.około godziny 22:20 pierwszy raz zarzucam wędki jedną blisko brzegu z rosówką na haku licząc na wąsatego a na 2 kostka sera i na srodek rzeki w prąd i kamienie.Nie minęło 10 minut a wędka bardzo mocno wygina sie a ryba zaczyna wybierac wędka z kołowrotka.Niestety mojego kolegi jeszcze nie było a brzana splątała mi 2 wędki ze sobą wplatujac równiż żyłke w kołowrotek. troche trwało zanim sam sie z tym wszystkim uporałem a żyłki wziąć ubywało na szpili ( żyłka 35tka )..Po około 15 minutach walki ryba ląduje na brzegu.Okazało sie ze jakimś cudem zyłka owinęła jej sie wokół brzuch przez co stawiała duzo większy opór w wodzie bo ciagnałem ja bokiem.Miałem spore trudnosci z wyciągnieciem jej poniewaz była taka gruba ze nie byłem w stanie zmieścic jej w dłoni.Po wszystkim ryba zostaje zmierzona i zważona okazuje sie waży ok.6kg i ma 80 cm długosci (dodam ze łowię na Sanie i myslałem ze nie ma takich okazów w tej rzece).Stwierdziłem ze taka rybe trzeba uwiecznić.nie wyjmując haczyka z pyska wkładam ryba do wody,wedke wkładam do stoja i dzwonie do taty żeby przyjechał z aparatem. nie mineło 5 minut i był :D po krótkiej sesji moja najwieksza brzana jak i wszystkie inne wraca do wody:)

 


0
Oceń
(0 głosów)

 

Przypadkowa brzana - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł