Pstrąg Białki 2014

/ 9 zdjęć


W niedzielę 13 kwietnia 2014r. odbył się XXIV Międzynarodowy Turniej Wędkarski Pstrąg Białki. Jak co roku członkowie oraz sympatycy białostockiego koła wędkarskiego Skish otwierają sezon wspólnym wędkowaniem.

Zbiórkę uczestników zaplanowano na godzinę 9 przy moście na rzece Białej pod Teatrem Dramatycznym im. A. Węgierki. Na oficjalnej odprawie przypomniana została idea inicjatywy, jaką jest poprawienie stanu rzeki Białej oraz terenów do niej przylegających . Wszak to tej rzece Białystok zawdzięcza swą nazwę. Jak mówią pradawne kroniki: Był rok Pański 1320, kiedy to wielki książę litewski Gedymin polował w północno-zachodniej części Puszczy Bielskiej na tura, czy też jelenia. Wieczorem, gdy strzelcy zajmowali się oprawianiem zwierzyny, książę odpoczywał nad bezimiennym strumieniem, czystym i wartkim - w przeciwieństwie do innych rzeczek w tej części puszczy. Był wtedy Gedymin powiedział: " Czysty, biały stok. Można by nad nim zbudować dwór myśliwski albo i wieś założyć." Wkrótce nad strumieniem wybudowano dwór, a potem wieś o nazwie Biały Stok.

Jak wiele innych rzeczy tak i wspomniany strumień z czasem został skalany zębem cywilizacji. Ze świecą tu szukać majestatycznych pstrągów, czy dumnych lipieni, których kiedyś było mnóstwo. Całe szczęście świadomość ludzi na przestrzeni lat zmienia się na lepsze i zaczęto zauważać potrzebę przywrócenia rzece dawnej czystości.

We wcześniejszych edycjach turnieju w pierwszym etapie oprócz usilnych poszukiwań pstrąga uczestnicy przemierzali brzegi i zbierali śmieci porzucone w bezmyślności przez przechodniów. Z każdym rokiem jednak potrzeba ta maleje. Z co raz to większym optymizmem spoglądamy w przyszłość, choć obecnie stan rzeki nie jest idealny i pozostawia jeszcze wiele do życzenia.

W oczekiwaniu na wszystkich uczestników usłyszeć można było wiele ciekawych historii związanych z działalnością koła, z ich członkami, ze wspólnymi wędkarskimi wyprawami oraz ze snutymi na przyszłość planami. W sumie zebrało się około 30 osób. Niestety nie wszyscy mogli udać się na łowisko specjalne Bachury, gdzie miała odbyć się dalsza część imprezy. Po wspólnych pamiątkowych zdjęciach nad brzegiem rzeki Białej ok. 20 osób obrało kierunek na wschód. Ku uciesze większości, dzięki organizacji Zarządu koła, podróż można było odbyć wynajętym autokarem. Po spakowaniu sprzętu i zajęciu miejsc rozpoczęto 1,5-godzinną podróż, którą w dalszym ciągu umilały wędkarskie opowieści. Około godziny 11 wesoła gromadka dotarła na miejsce. Po uiszczeniu opłaty za wędkowanie, mimo iż pogoda nie rozpieszczała, wszyscy ochoczo zajęli stanowiska. Każdy według własnych upodobań wybrał właściwą dla siebie metodę i po chwili ze świstem w wodzie lądowały koszyki zanętowe, na fali zaczęły kołysać się kolorowe antenki spławików, a przynęty spinningowe lądowały przy dnie w hipnotycznym opadzie. Po kilku minutach przy samym brzegu zaatakował szczupak, który pierwszego szczęśliwca przyprawił o przyjemny dreszcz emocji, a w pozostałych rozbudził wyobraźnię i nadzieję. Szybka sesja zdjęciowa i ryba wróciła do wody. Chwilę później kolejny esox u kolejnego wędkarza z uśmiechem od ucha do ucha. Mimo, iż temperatura powietrza oscylowała w okolicach 10°C po takich zachętach żaden z uczestników nie zamierzał rezygnować. Chwila spokoju na wodzie wydawała się być jak cisza przed burzą. W powietrzu każdy wyczuwał, że to jego dzień. Przeczucia większości nie zmyliły, gdyż praktycznie każdy tego dnia coś wyholował. Na uwagę zasługiwał 68-centymetrowy szczupak, przepiękny okoń, który walczył niczym zębaty, czy 2,5-kilogramowy karp. W chwilach spokoju, gdy brania ustawały uczestnicy mogli ogrzać się w cieple ogniska i posilić się pierwszą w tym sezonie pieczoną kiełbaską. Sielankowa atmosfera w gronie znajomych i przyjaciół pozwoliła zapomnieć o troskach życia codziennego. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Przyszedł wieczór, pogoda uległa pogorszeniu i nadszedł czas powrotu. Każdy z uczestników z żalem, ale i z nieopisaną nadzieją na kolejne wyjazdy, spakował swój sprzęt. Droga minęła równie szybko, jak chwile spędzone nad wodą, gdyż wszyscy z ekscytacją opowiadali o swoich odczuciach. Po przyjeździe na miejsce jeszcze przez pewien czas trwały dyskusje na wędkarskie tematy.

Każdy tego dnia wrócił do domu z bagażem nowych doświadczeń i wspomnień. Lekki niedosyt, że chwila nie mogła trwać dłużej sprawił, że u każdego w perspektywie pojawiła się nie jedna wyprawa - w końcu to początek sezonu. O samotnych wyprawach będzie można poopowiadać na kolejnych wspólnych zjazdach - już przecież zaplanowana jest Szwecja, czy czerwcowe zawody w Węgorzewie, a za rok z pewnością odbędzie się kolejny, jubileuszowy "Pstrąg Białki"...

 


4.6
Oceń
(10 głosów)

 

Pstrąg Białki 2014 - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł