Pstrąg potokowy - rzeczny rozbójnik

/ 34 komentarzy / 14 zdjęć


Pstrąg potokowy-  salmo trutta m.fario,rzeczny rozbójnik,pogromca głowaczy ,smakosz nieostrożnych owadów co moczą właśnie nogi...Król Polskich rzek,cel wielogodzinnych eskapad ,pośredni sprawca zachorowań na grypę,ugryzień kleszczy I pokąsań chmar komarów.Ryba dla której normalni poukładani ludzie przeistaczają się w bestie patrolujące nadbrzeżne krzaki porastające brzegi rzek o wartkim nurcie,ludzie ci gnani jakąś swoistą ciemną siłą przemierzają nieraz setki kilometrów aby w mrozie,upale,deszczu czy śniegu brnąć przez dzikie tereny z nadzieją choćby na targnięcie...To chore.Ja jestem chory,jestem jednym z Nich:) jestem nosicielem kropkoidozy...

Nasz poczciwy “kropek” jest moim nr 1 na wędkarskim celowniku,jemu poświęcam blisko połowę roku kalendarzowego,dla niego rokrocznie melduję się skoro świt nad rzeką po sylwestrowej nocy.

Nastał właśnie styczeń,okres w którym potokowce dosyć dobrze żerują,są po ukończonym tarle,od kilku miesięcy nikt ich nie molestował a ślady na miejscówkach dawno się zatarły... Ryb teraz należy szukać na wszelkich spowolnieniach nurtu,prostkach z leniwym uciągiem,w niszach prądowych ,wszędzie tam gdzie z dala od głównego nurtu można spokojnie postać I nie zmagać się z uciągiem wody tracąc cenne kalorie.Technicznie są to łatwe odcinki,głębsze od pozostałych,z reguły szersze I usłane “przyjaznym “ jako tako dnem-otoczkami,iłowymi płytami,z rzadka usłane przeszkodami co zabierają nam zawartość pudełek.Dodatkowo cel naszej wyprawy-”kropek”-dobrze reaguje w tym czasie na całą plejadę przynęt,od woblerów po gumy,często bije w wabiki prowadzone leniwie w pół wody,często pogoni za przynętą,jest aktywny.Z woblerów jakie mogę polecić to praktycznie każde pstrągowe modele Salmo,butchery,minnowy...to klasyki same w sobie i nawet nie ma ich co opisywać,preferowane w tym czasie długości od 5-do nawet 12cm,zazwyczaj modele pływające z uwagi na głębokość standardowego łowiska.Sam osobiście jednak jestem zwolennikiem gum,dlaczego? Bo można nimi fajnie pograć,pobawić się,poszybować w toni a to właśnie lubię-zabawę z przynętą.Mówiąc o gumach mam na myśli wszelkie twisteropodobne konstrukcje,takie co płynnie zamiatają ogonkami gdy zostaną nieruchomo postawione w nurcie,obecnie jadę na dragonowskich jumper-ach oraz maggotach,w długościach 2-3 cale tj 5-7cm,wcześniej banjo,relaks,gumy te zbroję stosunkowo lekko-2-3g aby pracowały w połowie słupa wody przy prowadzeniu przez sam nurt.Kolorystycznie preferuję perłę,biel,kombinacje ,stronię niewiedzieć czemu od oczojebów I barw wyrażnych typu żółć -nie twierdzę jednak iż są nieskuteczne,poprostu tak mam. Technika na ten czas to schodzenie z prądem,w dół rzeki,rzuty pod przeciwległy brzeg I kontrola spływu na napiętej żyłce pod nasze nogi,kolejny rzut dwa metry niżej i zaś swobodny spływ,i tak w kółko,wachlarzem.Kij trzymam wysoko aby jak najmniej żyłki było w wodzie i nurt nie targał jej zakłócając pracę wabika,kąt pomiędzy kijem a mną to umowne 60st....Bacznie obserwuję miejsce styku linki z wodą -daje mi to wiedzę gdzie mam przynętę i jak nadać jej kierunek oraz głębokość,przeważnie widzę ją jak sunie powolutku i wymijam potencjalne przeszkody,przeskakuję nad nimi poprostu.

Łowię metodycznie obławiając dokładnie każde miejsce,nie ganiam jak szalony wzdłuż rzeki tylko powoli czeszę wybrany wcześniej odcinek-Spiesz się powoli,motto na zimowe potokowce.

Po styczniowym szaleństwie nadchodzą ciemne chmury w postaci lutego,najgorszego miesiąca pod słońcem dla owładniętych “kropkoidozą”,teraz zima nastała w pełni,potoki zmieniły styl i rodzaj pobieranego pokarmu.

Już nie podnoszą się za często wyżej i nie biją w prowadzone szybko i płytko wabiki,stoją leniwie parę cm nad dnem i żerują na kulanych prądem larwach,rurecznikach,głowaczach co w swej głupocie postanowiły na chwilę oderwać się od dna i przeszyć w poprzek nurt rzeki.Teraz to właśnie większość spinningistówschodzi znad wody o kiju,standardowa technika prowadzenia “na nudno” woblera jest częstokroć skazana na porażkę z uwagi na słabą aktywność ryb,coś co płynie za wysoko i zbyt szybko jest ignorowane zazwyczaj.

Sposobem na takie zachowanie ryb jest uderzenie w ich wrodzony terytorializm,zazwyczaj robię to dużą obrotówką nr 3 lub nawet 4 ,w jakieś paski,ciapki,kropki,bądż dużym agresywnym woblerem-butcher,hornet...Kiedyś do tych  klasyków dołączał jeszcze Gębski ,w ostatnich latach jednak uległ pogorszeniu. Generalnie czymś co “kopie” w dolnik i robi sporo “szumu”w wodzie.Kształty moich skrzydełek to agliopodobne listki-szerokie paletki stawiające duży opór na wędzisku.Ilość brań jakie miewam w tym wrednym okresie nie powala na kolana ale przy zastosowaniu takiego sposobu podejścia nie zaliczam pustych przebiegów... Kolejną dosyć ciekawą techniką jaką z powodzeniem stosuję na lutowych potokach jest “turlanka”,skakanie przeciążonym paprochem po dnie,gumiś nadziany na zbyt ciężką w stosunku do głębokości główkę.Podaję je lekko pod prąd i pozwalam “toczyć” się po dnie,z kijem w umownym kącie 60st ,dbam o ciągły kontakt z wabikiem,czuję go jak odbija się od otoczaków,jak szybuje parę cm nad dnem by znów opaść i wznieść obłoczek osadu.Gdy gumiś sprowadzony prądem znajdzie się naprzeciw mnie przejmuję całkowicie kontrolę nad nim i unoszę z lekka kijem nad dno,pomagając mu w dalszej drodze wędziskiem i popuszczaniem linki. Bywa że pobawię się przynętą która już pokonała tę drogę i jest poniżej mojego stanowiska,wtedy delikatnie popodciągam,postoję w miejscu,podniosę w górę czy w w dół.Przynętą nr 1 do tej metody jest jumper i wszelkie jamperopodobne konstrukcje,wielkość “paprochowa” 2-3cm,podana na V-poincie 3-6g,kolorystycznie podobnie do stosowanych w styczniu-perła ,biel,pochodne...Tu jednak wprowadzam też inny wariant-brązy,motoroile i ciemniejsze,coś czym  poimituję naturalny pokarm -wszelkie robactwo niesione wartkim prądem. 

Kolejną “niegłupią” przynętą na ospałe kropaski jest długa na ok 5-7cm wachadłówka z jakimś czerwonym akcentem na kotwicy,grunt żeby jej praca była spokojna,dostojna,żeby szybowała a nie skakała na wszelkie strony i kierunki.Takim kawałkiem żelastwa bawię się podobnie jak gumisiem który prąd zniósł poniżej mego stanowiska,uniosę kijem ciut wyżej,opuszczę,”jerknę” nieco...Główną część “roboty” blacha robi szybując w poprzek rzeki na kontrolowanym spływie pod nasz brzeg,gdy go osiąga,zwijam grając nią po drodze.Jako że na naszym rynku takich blach jak na lekarstwo,robię je sam,są proste w zbudowaniu jak konstrukcja cepa,brzydkie,lecz łowne.Nazwałem je “zetki”bo tak mniej więcej wyglądają z boku-rozciągnięte Z,głęboko wybita dupka przechodzi w ledwie podgięty przód,przytrzymane w nurcie nie pracują wokół własnej osi tylko zamiatają tyłem jak szalone,nieraz skórę mi ratowały.

Z drobnej galanteri jakiej używam podczas potokowych łowów na uwagę zasługują agrafki-te koniecznie muszą być z najwyższej półki,dobre,nie wyginające się przy byle zaczepie i o szerokim łuku kolankowym,wypisz,wymaluj dragonowskie spinlocki,kute chyba w ogniu Etny.

Kiedyś używałem wszystkiego co “Bóg dał”,jedne łatwo łapały za żyłkę,inne odpinały się gdy mocowałem się z jakąś gałązką,miewałem też takie co przy entej zmianie przynęty-pękały..... Miałem dosyć...

Do opisanych powyżej przynęt,miejscówek, technik jakie stosuję podczas zimowego kropkowania należy równierz bezwzględnie dołączyć coś bez czego wszystkie te sposoby o kant dupy potłuc-cierpliwość...Na nic wszystkie nasze tajne wabiki i cud techniki jeśli pognamy jak szaleni przez krzaki wyznając zasadę “im więcej rzeki obrzucam tym lepiej”-zimowy potok kocha dokładność,spokój,poprawność każdego ruchu ogonka twistera...Cierpliwie,powoli,dokładnie-tak powinno brzmieć motto zimowych łowców pstrągów potokowych,dla przykładu dopowiem że o tej porze roku “zrobienie “kilometrowego odcinka rzeki zajmuje mi około 5 godzin.Skrupulatnie czeszę każdą miejscówkę całą plejadą posiadanych przynęt,nie spieszę się,jakby czas nie istniał,wierzę w to że “One” tam są ,że jeśli trafię we właściwą nutę zagrają mi pięknie...

Na przestrzeni lat wbrew obiegowej opinii o potoku jako o rybie pierwszego rzutu-wielokrotnie łowiłem pokażne ryby po oddaniu X rzutów w to samo miejsce,po entej zmianie wabika,w lutym zaś jest to prawie standardem...Pozdrawiam

 erdecznie.Daniel Luxxxis Kruzicki.

Autor tekstu: d. k.

 


4.9
Oceń
(38 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 0)




Pstrąg potokowy - rzeczny rozbójnik - opinie i komentarze

luxxxisluxxxis
+5
Psia krew......szlag mnie trafi ...Prostuję ładnie akapity,piszę w jakimś cud programie,morduję się nad schludnym tekstem a po publikacji wszystko postrzępione i rozciągnięte....Pół dnia wrzucałem w tekst obrazki,zdjęcia otaczałem tekstem a po skopiowaniu i wklejeniu okazało się że ni ch...a,nie da się. (2016-02-22 09:24)
kabankaban
+2
Ot i ta mała różnica - ty robisz kilometr w pięć godzin a ja często muszę ominąć kilkaset metrów rzeki aby dojść do kolejnej obiecującej miejscówki i w tym czasie zrobię trzy. Rzeki północy i południa znacznie się różnią... . Hejka:) (2016-02-22 10:39)
luxxxisluxxxis
0
Żle się wyraziłem-zerknij na goglach na odcinek wierzycy w nowej wsi rzecznej,poniżej zapory do Starogardu,on ma na oko ok 2,5 km,jednak obławiam na nim kilka miejsc raptem.Tylko te co we wcześniejszych latach dawały dobre ryby,młócenie wszystkiego po drodze jest statystycznie nieefektywne bo tracę czas w miejscach gdzie ryby nie stoją. Gdy obłowię swoją ulubioną prostkę,kotwica na zaczep w GS-ie i z pecikiem w paszczu schodzę spacerkiem do kolejnej miejscówki-sumując je mam ok kilometra.Nasze rzeki niewiele się pod katem przetrzepania różnią,pozatym potok lubi bądz nie lubi wszystkich kawałków rzeki.Mam tylko 1 odc co darzy przez kilometr i to tłusto,reszta to skakanie,o nim wspominam we wpisie.Dziś wtorek? Kaban-gips ci mieli zdjąć ....Ty w domu jeszcze? ja do chirurga w woderach bym polazł i ze spinem żeby czasu nie tracić....Masz obowiązki przecie,nick zobowiązuje:) (2016-02-22 11:05)
kabankaban
+1
Jutro mam być "wolny" :))) (2016-02-22 12:51)
pstrag222pstrag222
+1
Zajebisty wpis , widac lata doświadczenia :)))) Potok to super rybka i same podchody do niego sa pewnego rodzaju rytuałem (2016-02-22 13:49)
luxxxisluxxxis
0
Ciekawi mnie kto i dlaczego zmienił tytuł? Powinno być-Potok,Król zimy. Nie zgadzam się na takie manipulacje,teraz jest bez sensu-salmo trutta(po łacinie pstrąg potokowy) i pstrag potokowy. Pozatym pełna nazwa potoka to salmo trutta m.fario-znowu ktoś od koni jest w redakcji? W obecnej formie tytuł jest nie do przyjęcia. (2016-02-22 14:26)
aldentealdente
+2
Rybki jak z bajki...artykuł jak z bajki...a jednak to nie bajki :-). Ciekawie i pouczająco! Pozdrowionka! (2016-02-22 14:33)
rysiek38rysiek38
+1
Fota super no i tekst także , aż łza się w oku kręci że to narazie poza moim zasięgiem ,ale najważniejsze to rzeczowe podejście do tematu - to aż czuć przez monitor że to twoja pozytywna szajba :-) ocena wiadoma (2016-02-22 21:23)
użytkownik97760użytkownik97760
-3
zmień sobie tytuł wpisu edytując wpis. (2016-02-22 23:33)
luxxxisluxxxis
0
U mnie edycja nie działa,lipa. (2016-02-23 09:09)
rysiek38rysiek38
+1
podobno potok który jakimś cudem dotarł do morza staje się trocią - czytalem o tym w WW,- i nie tylko..może warto by w tym temacie wypowiedział się jakiś kompetentny,uznany ichtiolog (2016-02-23 17:34)
rysiek38rysiek38
+1
Ja ten koment napisałem całkiem na serio,podobny artykuł czytałem chyba w w wędkarskim świecie i bodajże w serii "wędkarstwo" wydanym przez kolekcję hachette ale łba nie podłożę bo może w innym piśmie to było (2016-02-23 21:43)
Jakub WośJakub Woś
-2
rysiek38 do 1 kwietnia jeszcze daleko. Potok staje się trocią, ukleja beloną a karp pewnie morświnem :) (2016-02-23 22:29)
marek-debickimarek-debicki
0
Takie wędkowanie i na takich wodach, to nadal dla mnie marzenie. Gratulu ję (2016-02-23 23:36)
aldentealdente
0
No proszę..nowy tytuł ale nadal nie ten... (2016-02-24 00:30)
luxxxisluxxxis
+1
Ten chociaż "trąca" sens wpisu,może być,nie mam już pretensji do Onych...grunt że poprawili co popsuli. (2016-02-24 09:13)
ergie1ergie1
+1
Z blachami 5-7 cm to jednak trochę przesada !!! Przecież to ""okręty"" w pstrągowych siurkach !!! Jak potok ma to wziąć w paszczę ??? "Połamania kija " (2016-02-24 09:18)
luxxxisluxxxis
0
Przesada? łowię na ciurku co z reguły ma poniżej 2 m szerokości,w kilku miejscach okrakiem stanąć nad nim idzie ,łowię tam ryby na te same zestawy co ten opisany wyżej z nizinnej rzeki.Hitem 2 lata temu był na nim 11cm głowacz,ryby od 38 do 49cm z niego dłubię.Jeden rybek ze zdjęć pożarł wachadło razem z krętlikiem... A mepps minnow nr 2 i 3 ? a obrotówki 3 i 4? w całości są łykane....:) (2016-02-24 09:41)
kabankaban
+1
Mała rzeczka to nie znaczy mała przynęta, wielu tego nie rozumie i poniekąd "inni" z tego mogą skorzystać i niech tak będzie jak najdłużej :) (2016-02-24 12:25)
luxxxisluxxxis
0
Z doświadczenia powiem jedno-nie pierwszy raz spotykam się ze zdziwieniem na widok moich przynet na ryby,dlatego ergie-go rozumiem,zawsze dążę do tego aby łowić najwieksze okazy a nie sieczkę,dni gdy skaczą mi 35-tki to dni stracone. (2016-02-24 13:26)
pstrag222pstrag222
0
kaban , a Ty nie na rybach? (2016-02-24 13:44)
luxxxisluxxxis
0
No właśnie...Miesiąc nie łowił a teraz po necie grasuje.Chyba że z laptopem po krzakach łazi i tropi potokowce. (2016-02-24 16:29)
Tomas81Tomas81
0
Cyt:"Tak na marginesie-salmo trutta to troć,żądam natychmiastowej zmiany" Dokładnie to Salmo trutta morpha (lub w skrócie m.) trutta ;-) A artykuł baja, zresztą jak zwykle hehehe Współczuję tylko tego użerania się z tytułem i samym układem wpisu. Ja za podobna krytykę poleciałem dwa razy... Pozdro Danielu:-) (2016-02-25 20:35)
luxxxisluxxxis
0
Poleciałeś za to? pewnie dawno to było...Jakiś czas temu zaszły zmiany,można sobie z Onymi pobajerować,juz nie ma czegoś takiego że petent pod drzwiami to petent wykopany.Takie "ocieplenie" stosunków po zimnej wojnie. (2016-02-26 09:39)
Przemas83Przemas83
+1
Salmo trutta m. fario , to pstrąg potokowy , właściwie to ten sam gatunek co troć tylko nie wędrowna jego forma ;] (2016-02-27 14:08)
SebekKrySebekKry
+2
"dni gdy skaczą mi 35-tki to dni stracone" Luxxxis nie grzesz bo wielu na swoich małych rzeczkach o takich czasami tylko może pomarzyć! A że masz takie wody w których 35 to drobnica to tylko pozazdrościć. (2016-02-27 14:31)
grisza-78grisza-78
+3
Widać pasję zapaleńca. Mam dokładnie tak samo, bo jak już jestem nad rzeką, to nie popuszczę... Pamiętam setki wypadów nad Brdę, czy jej dopływy, kiedy czasem się dziwiłem, że przeszedłem ze 3 km rzeki i nic. Jednak prawie zawsze w pudełku było coś , co w końcu poskutkowało. Dokładnie tak samo walczyłem, kiedy woblery czy blachy nie skutkowały. Wtedy zakładałem gumkę, też na przeciążonej główce, tyle tylko, że nigdy białej, czy perłowej, ale najczęściej czarną, brązową, czy motor oil. Dawały nie nabrać. Innym razem dobre były prowadzone z prądem koguty, zawsze czarne, bo je lubię najbardziej. A dlaczego czarne? Dlatego, że kiedyś na odcinku kilkuset metrów rzeki udało mi się wyjąć 5 ładnych pstrągów na czarnego koguta. To pewnie był przypadek, ale w głowie zostało, że kropasy lubią czarne... Chociaż i tak muszę dodać, że nieraz choćby przynęty ze złota, czy platyny były, to i tak nie pomogło. Są takie dni, kiedy dostaje się po doopie, ale to tylko dobry kop, żeby wrócić nad rzekę jak najszybciej i jeszcze raz się sprawdzić. Fajnie, że jest tu na portalu ktoś, kto z taką pasją o pstrągach pisze. Pozdrawiam Daniel. (2016-02-27 19:14)
grisza-78grisza-78
+3
Aaa bym zapomniał. Jeśli ktoś to czyta - ZWRACAJCIE PSTRĄGOM WOLNOŚĆ. To zbyt piękna ryba, żeby kończyła tak, jak większość ryb łowionych w Polsce. Niech moc C&R będzie z wami. (2016-02-27 19:16)
luxxxisluxxxis
0
Grisza-takie słowa od pasjonata są jak medal,dziękuję. C&R stosuję do praktycznie 100% złowionych potokowców,w tym roku skillowałem jednego na prawie sto podebranych...To piekne dzikie ryby,nikt im w mojej rzece nie pomaga istnieć-brak zarybień,robalarze po legalu bo woda nizinna,co trzy km tama....a One cały czas tu są,walczą ze wszystkim dookoła i trwają już tyle lat....Szacunek im się należy . (2016-02-27 19:37)
SithSith
+3
Luxxxis, nie przejmuj się formatowaniem, ważna jest zawartość tekstu, a nie jego nienaganny wygląd ***** Grisza, złote słowa! Aby Twój apel trafił do gąbczastych cerebrum "mięsiarzy". (2018-01-03 08:18)
w-ptakw-ptak
+3
>> "podobno potok który jakimś cudem dotarł do morza staje się trocią - czytalem o tym w WW,- i nie tylko..może warto by w tym temacie wypowiedział się jakiś kompetentny,uznany ichtiolog" Tak, to prawda. Pstrąg potokowy po wpłynięciu do wody morskiej dość szybko przekształca się w troć i to jest proces naturalny. Podobnie, jak czynią samice karasia srebrzystego - przekształcają się w samce, gdy tych osobników brakuje w ławicy do rozrodu. Prawdą też jest, że sandacz o wiele szybciej i zdrowiej rośnie w strefie przybrzeżnej Bałtyku (lekkie zasolenie). Podobnie jak okoń. Warto interesować się biologią i behawiorem ryb, to wspaniałe stworzenia. Pozdrawiam pasjonatów :) (2018-01-03 14:11)
patagoniapatagonia
0
Dobry, wartki tekst. (2018-01-03 22:46)
SithSith
+3
Luxxxis, nie napisałeś nic o sprzęcie. Jakiego wędziska używasz (długość, c.w., akcja, ugięcie), jakich linek? (2018-01-04 07:32)
luxxxisluxxxis
0
Witam po przerwie...To stary wpis-wykopalisko,co do sprzętu-kij s fishing do 10g ,guide select do 18g-hornet bądż poczciwy msx do 16g,akcja x fast . Linki? only HM 0,22..... (2018-01-05 18:54)

skomentuj ten artykuł