Zaloguj się do konta

Pstrągi w odwodzie

Minął bezpowrotnie kolejny styczeń,czas dobrych relacji między mną a jego wysokością Potokiem...
Przede mną ciężki ,miesięczny okres w którym będę musiał podwójnie się przyłożyć do mojej rzeki,bardziej skwapliwie obławiać każdą rynnę,idealnie prowadzić przynęty,każdemu zwalisku kamieni poświęcić więcej czasu niż na ogolenie własnej paszczy...:)

Ukochane,obżarte już gumisie muszą znowu polec na dnie pudła zasypane nieco mniejszym drobiazgiem-swoimi młodszymi braćmi w numeracji o ton mniejszej,dołączą do nich napewno jak
co roku mini banjochy,mannsowskie żabki i wachadełka made in JA sam. 

Potokowce po styczniowym jako takim dobrym żerowaniu na rybach bytujacych w stadach,w toni ,przeszły właśnie na inny rodzaj pokarmu,ciężki w podaniu i prowadzeniu-na głowacze i wszelkiej maści kiełże z niewątpliwym pokłonem w kierunku tych ostatnich ...

Spory kawał zycia poświęciłem na rozgryzienie tej tajemnicy-dlaczego rybna rzeka w ciagu jednego dwóch dni zamienia się w studnię,gdzie się podziały ryby i co w tym okresie gości na ich stołach...
Wszystko ładnie,wszystko pięknie,tylko jak Królowi podać takiego na przykład kiełża? albo rurecznika? wystrugać go z zapałki? to się nie uda....podobnie jak podanie w bezpośredniej bliskości dna rybki-głowacza,kto próbował ten wie że zerwalność wynosi  prawie sto procent...
Na to pytanie odpowiedział mi......pstrag potokowy-poważnie:)  

Stał sobie leniwie na wolnym prądzie,pod mostem na ul.Tczewskiej,nad nim całe dwadzieścia centymetrów wody,klarownej zresztą,pod nim otoczaki...obserwowałem go z godzinę,zmarzłem jak pies bo było sporo na minusie,ale opłaciło się....:)
Mój potok prawie się nie ruszał,co parę sekund tylko odbijał z lekka łbem na bok o dwa,trzy centymetry,raz pokonał może z dziesięć,żerował na kiełżach kulanych prądem,odbijanych od dna,unoszących się na żdziebko i zaś siłą nurtu sprowadzanych na dół,i tak w kółko...

To co ON mi wtedy pokazał wystarczyło,było jak światło w tunelu,brzytwą topielca i wyjazdem do pracy za granicę polski jednocześnie. Następny wypad już był inny w przynęty,cieńszą żyłkę i sposób podania . Tym razem najmniejsze twisterki w ciemnych kolorach zacząłem uzbrajać w za ciężkie główki,najlepiej typu stójka,rzuty też inne-pod prąd,kasacja linki kij do góry i kontrola swobodnego turlania po otoczakach,gdy zestaw osiąga punk 0,tj jest naprzeciwko mnie,prąd unosi przynętę nieco
nad dno a ja stopniowo popuszczam kij ku dołowi,i tak w kółko....Gumiś odbija się wtedy lekko od dna szybuje parę centymetrów nad kamieniami,zaś stuka o kamienie po to aby za sekundę poszybować z pół metra-wypisz ,wymaluj kiełż kulany prądem....

Zadziałało...Po którymś tam przepuszczeniu nastąpiło przytrzymanie,nie klasyczne wyrwibarkowe
ŁUP...ale jakby zassanie.Kij w pałąk,ryba muruje do dna,żyłka tnie leniwy prąd,pompuję kijem do góry i już widzę jak pod powierzchnią wody wygina się kropkowane pięćdziesiąt centymetrów szczęścia-a jaki zdziwiony...........:)

Następne rynny dają następne ryby,już nie takie jak ten pierwszy ale też cieszą ,nawet poczciwy lipień melduje się na brzegu,zła passa w końcu została przełamana,metoda turlania pozwoliła mi przetrwać ten paskudny okres do marcowego wyjścia żaby i przeciagania liny z elitą rzecznych łobuzów. A głowacze??? no właśnie,zapomniałem o nich w tym kulanym amoku...

Pomiędzy odcinkami z otoczakami miałem odcinki zwykłe,usłane piachem ,z jakimiś badylami, ewentualnie rzadkie skupiska kamyków-tu do głosu zostały dopuszczone wąskie ,miedziane wachadłówki-ot powiedzmy z 6 cm długości,leniwie zamiatające dupką,broń boże nie telepiące się jak
paralityk z parkinsonem-głowacz to leń,taki rzeczny glonojad,połowę zycia spędza z ryjkiem w piachu,z rzadka tylko odrywa się od dna aby w poprzek przeciąć szerokość rzeki...

Tak też posłałem swoje wachadłówki,w głowaczową drogę rzec by się chciało... Rzut lekko pod prąd,kasacja luzu,kij w górę i pozwalam pseudoglonojadowi o miedzianym krzyżu delikatnie, leniwie,poszybować nad dnem,bez pośpiechu,bez zadnych przyruchów czy dotykania korby ręką,ON ma być jak ten Sindbad,żeglarzem ma być... I stało się....kolejną trasę przerwał mu zdziwiony ON...:)
Tak było.....tak jest teraz...Pozdrawiam.
Luxxxis

Opinie (9)

luxxxis

Walnałem babola w tytule,nie mogę go wyedytować,szlag by to trafił,panelowa martwica,nic nie działa. [2015-11-28 11:24]

kaban

Czekam na ciąg dalszy :))) [2015-11-29 15:22]

luxxxis

Jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć i Beeee...:) co zacząłem skończyć muszę. Ostatnia część nasmarowana zostanie o łowieniu po wyjściu żaby,mój ulubiony okres w roku...:) gdzie nie rzucisz to walą. [2015-11-29 16:56]

Tomekoo

Też kocham te klimaty , pstrąg to arystokrata w śród drapieżników . Szkoda że większość ludzi widzi go jako smaczną strawę bez szacunku dla ryby . Wycinająć go prądem i ościeniem na tarliskach . Ja używam kręconych jigów na pojedynczym haku , polecam , nie musi być wiele na nim a ryby siadają przepiękne ;-) Pozdrawiam serdecznie za wpis daję ***** super się czytało . [2015-11-30 12:56]

Mati23

Piękne ryby...Ja łowie głównie szczupaczki,ale bardzo chciałbym kiedyś spróbować swoich sił i zmierzyć się z pstrągami,na pewno satysfakcja olbrzymia!Niestety w mojej okolicy nie ma takich pięknych pstrągowych potoków a szkoda...Gratuluję jednak połowu i życzę więcej takich!Za artykuł 5. [2015-12-05 19:40]

LeoAmator

Dobry tekst ,który przede wszystkim udowadnia jak ważne jest czasami przystanąć nad wodą i bacznie poobserwować. Istotne jest także prawidłowe wyciągnięcie wniosków. Sprzęt jest ważny ale bez obserwacji nic na niego nie wyciągniemy. Ja w tym roku też próbowałem swoich sił w przechytrzeniu kropkowańca , ale tylko na próbach się skończyło. [2015-12-16 23:25]

Sith

Jak zwykle, ciekawie, ze swadą i profesjonalnie ***** [2016-01-16 20:07]

grisza-78

Ty jesteś jeszcze bardziej chory na pstrągi, niż ja. Jaka szkoda, że tu, gdzie mieszkam, jeszcze sporo czasu do otwarcia sezonu pstrągowego... ***** i pozdro! [2016-01-21 11:43]

luxxxis

Dzięki.takie słowa od ciebie wiele znaczą:) [2016-01-21 12:15]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Kto zatruł Odrę?

Od kilku dni całą Polskę obiegły zdjęcia tysięcy padłych ryb z drugi…

Zimne potokowce

Długimi krokami zbliża się mój ulubiony okres wędkarskiego szwędania-…

Z żywcem na okonie

Witam wszystkich serdecznie. Chciałbym dzisiaj poruszyć temat łowienia o…