Pszenica - przynęta

/ 9 komentarzy

Pszenica
Dawno, dawno temu…, kiedy nikt w naszym kraju nie miał nawet bladego pojęcia o gotowych zanętach, dziś ogólnie dostępnych uniwersalnych czy też specjalistycznych, jako zanętę stosowało się to, co było najłatwiejsze do zdobycia i nie pomyślcie tu o chlebie. Chleb był dla wędkarstwa, towarem raczej deficytowym, a zwłaszcza tam gdzie przy domach hodowało się jakąś świnkę czy drób. Każdy niezjedzony kawałek szedł na paszę dla hodowanych zwierząt, choć czasami udało się „skubnąć” mamie trochę chlebowego suszu, a wtedy? To były dopiero PŁOCIE, chlebem nęcone, na kuleczkę chleba łowione. Rozwspominałem się. Najłatwiejszą do zdobycia była wówczas, przynajmniej w moich stronach, pszenica. Dziś trochę już zapomniana, ciągle bardzo skuteczna, jako zanęta i to praktycznie na wszystkie ryby spokojnego żeru. Być może napisałem zbyt mocno, że zapomniana może bardziej niedoceniana? Zbyt pracochłonna? W każdym razie nie jest stosowana tak często i w takich ilościach jak dawniej.


Czemu PSZENICA? Ano, pod koniec stycznia, gdy słoneczko lubi już przygrzać, zwłaszcza przez szybę, gdy coraz bardziej nie można doczekać się sezonu, gdy myśli same kierują się nad łowiska, gdy zabieramy się za nasz sprzęt wędkarski, od jesieni już praktycznie gotowy do nowego sezonu, w zasadzie po to by, choć pozornie przyspieszyć jego nadejście, wtedy z lubością oddajemy się wraz z kumplem, wędkarskim wspominkom. Właśnie w takie styczniowe popołudnie oddaliśmy się kumplem długim, zimowym, wędkarskim rozważaniom.
Rozważania nasze zaczęliśmy normalnie, po polsku, od narzekań oczywiście, „bo przecież w ostatnich latach w wodach jest coraz mniej ryby, rzadko zdarzy się jakiś większy przyłów, bierze przeważnie drobnica, nie tak jak jeszcze parę lat temu, gdy półtora kilowe leszcze z odry, były na porządku dziennym”.


Narzekając tak, kumpel zaczął wspominać czasy, gdy aktywnie uczestniczył w różnych zawodach wędkarskich, jako reprezentant naszego koła. Opowiedział mi o wymianie poglądów z zawodnikami z Krosna odrzańskiego, biorącymi udział w zawodach w naszym kole. Koledzy byli zdziwieni, że leszcze u nas są takie tłuste a u nich, choć gabarytami podobne to są znacznie bardziej płaskie, a już przy sprawianiu widać bardzo dużą różnicę. Przecież odległość od Krosna Odrz. do odcinka odry w Dolinie Uradzkiej, odrą nie będzie większa niż 20 km. Kolega przy okazji następnych zawodów w Krośnie Odrz zwrócił na tą sprawę baczniejszą uwagę i z całą stanowczością potwierdził ów fakt.
Zaczęliśmy się w naszych rozważaniach zastanawiać się nad przyczyną takiego stanu rzeczy i doszliśmy wspólnie do ciekawych wniosków. Na ile prawdziwych zdecyduje sezon wędkarski 2014.

Nasze wnioski/podejrzenia:
W tamtym czasie gdzieś od około dwóch lat nieźle funkcjonowały w Krośnie 2 sklepy wędkarskie i to dobrze zaopatrzone nie tylko w sprzęt, ale również w dość już szeroką gamę gotowych zanęt wędkarskich. Pamiętam, że przy okazji, jakiegokolwiek wyjazdu do Krosna zawsze wracało się z stamtąd z niewielkim, chociaż zapasem zanęty. Jak dodało się takiej zanęty do parzonej pszenicy, nie dużo, dla zapachu, tyle żeby ziarka pszenicy były lekko opanierowane, no jedna kilogramowa zanęta służyła na dwa wypady na ryby, a ryba brała jak zwariowana. Oszczędzało się tak ze względu na to, że nie często jeździło się wtedy, jak to się mówiło, „do rejonu”, (nie było jeszcze takiej motoryzacji) i oczywiście ze względu na cenę zanęt, które nie były wtedy jeszcze najtańsze. Do kosztów należało doliczyć również koszty transportu. 


I tu dochodzę do naszych podejrzeń. Mianowicie, wszystko wskazuje na to, że krośnieńscy wędkarze ze względu na łatwą dostępność, oraz niebywałą skuteczność kupowanych zanęt w pewnym momencie odeszli od stosowania pszenicy, co zresztą sami zawodnicy potwierdzali stosując gotowe zanęty na wszystkich zawodach wędkarskich w okolicy i większość z nich wygrywając. Według naszych przypuszczeń nęcenie atrakcyjną zapachowo i smakowo „paszą” nie jest równoznaczne dokarmianiem ryb, tym bardziej, że jak dziś wiadomo niektóre firmy stosują do zanęt środki przyspieszające przemianę materii i ryby, choć żerują to nie są syte.

Wraz z otwarciem sklepu wędkarskiego w naszej Cybince, my też powoli odeszliśmy od stosowania, jakże do tond popularnej pszenicy i zaczęliśmy stosować zanęty gotowe, dokonując wyborów i eksperymentując wyłącznie pomiędzy nimi. Faktycznie nasze narzekania mają pewne podstawy, gdyż, co raz rzadziej łowimy większe okazy, lecz przyczyna tego stanu rzeczy nie jest jednoznacznie dla nas jasna. Dysponujemy jedynie przypuszczeniami, z których wyciągamy takie nasze, jak to nazwaliśmy, robocze wnioski. Mianowicie, słysząc o, lub przyławiając od czasu do czasu większą rybę na rosówkę, kukurydzę czy inną większą przynętę, uważamy, że obecne, drobno mielone zanęty, nie są już tak atrakcyjne dla ryb jak były kiedyś i z tego powodu ryby nie wchodzą w zanętę tak jak byśmy tego chcieli. Ryby jednak są i rosną tak jak dawniej na „swoim” naturalnym pokarmie i może jest dziś trochę mniej ryb, to jednak nie sądzimy by było to odczuwalne dla wędkarzy. Do wniosku takiego skłania również, co raz szersza oferta grubo mielonych zanęt, proponowanych przez producentów. Myślę, że oni też, wcześniej od nas, doszli do takich wniosków i wyszli naprzeciw zapotrzebowaniu wędkarzy i ryb oczywiście. Przeglądając foldery reklamowe różnych producentów zanęt, co raz częściej widzi się certyfikaty o braku, ogólnie, chemii, a raczej wskazujące na stosowanie składników naturalnych. To jest moim zdaniem droga w dobrym kierunku i zapewne będę stosował dalej gotowe zanęty, jednak bardziej starannie selekcjonując je pod względem składników oraz innych czynników zwiększających atrakcyjność i PRZYDATNOŚĆ dla ryb.


W każdym razie postanowiliśmy z kumplem sezon 2014 poświęcić dla „nauki” i na naszych, odrzańskich miejscówkach, stosować tylko zanęty, przynęty zresztą też, naturalne w postaci parzonej pszenicy, kukurydzy czy też kaszy jęczmiennej typu pęczak, bez lub z bardzo nie wielką ilością zanęt gotowych.


Proszę nie traktować naszego postanowienia na 2014 rok, jako protestu przeciw gotowym zanętom, czy też szukania jakiegoś drugiego dna, jest to po prostu tylko nasza taka zabawa, eksperyment, który nie rozwieje zapewne wszystkich naszych wątpliwości, ale być może pozwoli na złowienie paru większych leszczy niźli rok czy dwa lata wcześniej. Pod koniec sezonu postaram się opisać nasze doświadczenia związane z naszym eksperymentem, oczywiście udokumentowane, (jeśli będzie, co dokumentować) fotografiami złowionych okazów ryb w tym sezonie.

starylin

 


4.7
Oceń
(20 głosów)

 

Pszenica - przynęta - opinie i komentarze

kabankaban
0
Kiedyś(ponad trzydzieści lat temu) łowiąc na przepływankę używałem tylko pszenicy i pęczaku jako przynęty i zanęty a efekty były znakomite. Fakt ryb z roku na rok coraz mniej bo i zanieczyszczeń coraz więcej a zmiany w środowisku coraz szybsze i większe. Łowię na sztuczne przynęty ,ale czasami spotykam nad wodą znajomych starszych wędkarzy którzy odporni na nowe trendy pozostali wierni pszenicy i pęczakowi. Efekty mają może niespektakularne i epickie (uwielbiam te określenia używane obecnie nader często), ale całkiem niezłe. Pozdrawiam. (2014-04-07 19:51)
użytkownik66015użytkownik66015
0
Z pszenicą wiąża się moje same miłe wspomnienia. Na przestrzeni lat była i jest jedną z moich podstawowych przynęto-zanęt. A sam proces przygotowania, to prawdziwa kuchnia wędkarska. Pozdrawiam z piateczką. (2014-04-08 15:33)
Rybka696Rybka696
0
Nie jest wielkim problemem przygotować samemu pszenicę.Ja robię to w termosie.Gotuję wodę,zalewam ukropem przygotowaną porcję pszenicy można dodać trochę atraktora,polecam wanilię.Po około trzech godzinach powinna być gotowa,podobni szykuję pęczak. (2014-04-09 08:05)
essoesso
0
jednym słowem KLASYKA (2014-04-09 09:40)
TomekooTomekoo
0
Te magiczne ziarenka to jedna z lepszych przynęt na wszystkie gatunki białej ryby ;-) ***** (2014-04-09 11:13)
bari89bari89
0
Dorzuciłbym jeszcze groch do tego grona. Na Wieprzu potrafi przyczynić się do kontaktu z przyjemną rybką (2014-04-10 23:15)
blutublutu
0
Jak tylko pamiętam łowię na pszenicę i pęczak. Dodaję tylko różne zapachy do termosu, kiedy ją parzę . Przede wszystkim brał lin i duża płoć na dwa pęknięte ziarna pszenicy. Serdecznie pozdrawiam i daję pięć. (2014-04-11 07:31)
SionixSionix
0
Ja również uważam pszenicę za jedną z podstawowych przynęt jak i zanęt i nie wyobrażam sobie wypadu nad wodę bez pszenicy,kukurydzy czy grochu.oczywiście stosuję też gotowce ale bardziej jako uzupełnienie niż główny składnik.Pozdrawiam i ode mnie również 5 (2014-04-11 11:29)
dendrobenadendrobena
0
Bardzo często stosuję pszenicę jako zanętę łowiąc na rzece. Jej zaletą jest to że szybko opada na dno. Kulając się po dnie skutecznie wabi rybki. Jako przynęta jest też również skuteczna. Pozdrawiam.***** (2014-04-20 07:21)

skomentuj ten artykuł