Purpurowe uderzenie

/ 19 komentarzy / 6 zdjęć


Dziesiątki , setki gum... Różne wielkości , charkterystyki pracy , kolory i odcienie. Od przybytku głowa nie boli jak mówi porzekadło ale czasem można zwariować w całej tej menażerii barw. Nie żebym tego nie lubił bo jak każdy wędkarz jestem w jakimś stopniu kolekcjonerem. Oczy cieszą wszystkie te imitacje czasem nawet nie do końca wiadomo czego...

Otwierając swoje szuflady zawsze przed wyjazdem na ryby staram się wybrać to co najbardziej niezawodne , pewne i sprawdzone. Nie jest to łatwe ale z każdym kolejnym przełowionym rokiem jestem ten centymetr bliżej pewnych uniwersalnych schematów które sprawdzają się na moich wodach. Siłą rzeczy jesień, zwłaszcza ta późna jest czasem największych dylematów. Dlaczego tak się dzieje? To proste: pod koniec roku łowię już wyłącznie na gumy. Wiosną i latem sięgam po woblery , które są wówczas dla mnie numerem jeden. Posiłkuję się także błystkami , cykadami itp. Natomiast epilog sezonu to już wyłącznie jazda z "silikonem". Już nie biegam kilometrami po brzegu , nie pływam po miejscówkach jakby ktoś mnie gonił. Wszystko dzieje się wolniej , jest czas by sprawdzać , testować i wypracowywać skuteczne rozwiązania. 
Lubię kolory naturalne czyli takie które imitują w sposób maksymalnie wierny swoim wyglądem narybek. Te są bezkonkurencyjne na "bijącej rybie". Bywają jednak dni kiedy okoń , sandacz czy szczupak nie atakują takich przynęt i nie przejawiają jakiejś ponadprzeciętnej  aktywności a mimo to dają się łowić. Stara szkoła mówi : zmniejsz przynetę , może  motoroil? Owszem, można i tak ale to oklepany schemat. Mam coś lepszego, coś co potrafi otworzyć wodę albo dawać rybę w każdym niemal rzucie!

Prosta zmiana koloru robi robotę i z beznadziejnego dnia kiedy inni tylko narzekają na bezrybie potrafię wycisnąć tyle treści ile tylko się da. Po paru holach na ugiętym kijaszku ludzie przestają wierzyć w przypadek. Wtedy nim zaczną się pytania bezszelestnie znikam...Zrobiłem swoje.

Wystarczyło skorzystać z własnych doświadczeń - to zawsze jest okupione konkretną pracą nad wodą. To wiele gum urwanych , wiele przynęt "przewalonych", dobieranie gramatury do miejsca i okoliczności a także, a może przede wszystkim, dobór koloru. Nic nie zastąpi na moich łowiskach fioletu. Purpura i jej odcienie deklasują wszelkie motoroile , "naturale" czy brązy. Tak jest na ogół ale wyjątki nawet późną jesienią też sie zdarzają. Dlatego nad wodą trzeba mieć różne rzeczy ale najwięcej tego co poprostu łowi. Zastanawiałem się wielokrotnie co powoduje ponadprzeciętną skuteczność fioletowej gumy? Do dziś nie mam pojęcia... Dla mnie ten kolor nie imituje niczego co występuje w naturze ale skoro rybom się podoba to nic mi do tego! Oczywiście znane mi są teorie o szczególnej wrażliwości ryb okoniowatych na tą barwę i jej odcienie ale podobnie jest z seledynem a ten wówczas nie działa. Kiedyś sądziłem że jest to związane z głębokością wody a ściślej ze zmianą stopnia naświetlenia różnych jej partii. Krótko mówiąc byłem pewien że na pięciu metrach ten kolor jest jakiś wyjątkowy i w tych warunkach dla ryb atrakcyjny. Być może jest to związane z budową oka drapieżnika i specyfiki jego postrzegania otoczenia. Spekulacje... Nie wiem tego do dziś. Jednakowo dobre okazały się małe fioletowe twistery którymi na lekkich główkach dosłownie kosiłem okonie w metrowej wodzie pod koniec października jak też spore kopyta które dały dostęp do nieaktywnych pozornie sandaczy w głębokiej wiślanej rynnie. Za fioletową gumą równie chętnie co okoniowate skaczą szczupaki a nawet klenie czy jazie które mnie osobiście nigdy nie kojarzyły by się z takim kolorem... 
Wszelkie odcienie magicznej purpury , od popularnego "pedałka" czyli różowego dla bardziej odważnych , poprzez ciemniejsze "buraczkowe" aż do głębokiego i nasyconego fioletu a zwłaszcza tego z subtelną nutą niebieskiego i czerwonego brokatu są tu bezkonkurencyjne. Obojętnie czy celem są okonie ,sandacze czy szczupaki - wszystkie te ryby reagują podobnie. Oczywiście nie w każdych okolicznościach a do tego trzeba sobie wypracować sposób prezentacji jednak jest to już przynajmniej połowa sukcesu. Fiolety to numer jeden na jesień ale dają radę także w innych porach roku. 

Ciekaw jestem Waszych doświadczeń z tym kolorem bo w końcu Ameryki nie odkrywam. Swoją drogą nie spotkałem dotychczas w handlu innych przynęt typu wobler , cykada, czy błystka którym ktoś z premedytacją , "fabrycznie" nadał taki kolor... A skoro rynek nie dorósł do moich potrzeb należy wziąć sprawy w swoje ręce. Kiedy piszę ten tekst schną sobie spokojnie moje potencjalne killery na przyszły sezon. Kilka cykadek skonstruowanych pod moje potrzeby na ciepłą porę. Wiecie już w jakim kolorze?:) Ciekawe jakie efekty dałby purpurowy sliderek na czerwcowej płytkiej , jeziorowej łące? Jeszcze takiego nie spotkałem ale już wiem że jeden z moich zostanie w ten sposób "stuningowany" i wówczas zobaczymy czy to tajna broń tylko na jesień. To jednak nie koniec bo są jeszcze choćby obrotówki - jak nie kupię z nimi pójdzie najłatwiej. Koguty i puchowce w tym kolorze raczej znajdę bez trudu i już doskonale wiem z czym będę eksperymentował w nadchodzącym sezonie, zwłaszcza latem bo gdy przyjdzie znowu późna jesień poprostu podepnę pewniaka żeby kolejny raz zrobił swoje. A jeśli jakimś cudem zawiedzie zabawa zacznie się od początku. Coś mi podopowiada że ta droga nie ma końca. Fajne to wędkarstwo...:)

 


4.6
Oceń
(24 głosów)

 

Purpurowe uderzenie - opinie i komentarze

umichaumicha
+2
Lubię spinnig choć raczej jestem wędkarzem pzycyjnym (grunt) . Takie artykuły jak Twój to sam smaczek i kopalnia wiedzy dla takiego amatora jak ja. Powiedz albo lepiej ,napisz czy lakier do paznokci siędo tego nadaje? (2018-01-25 23:52)
kabankaban
+2
Od wiosny do jesieni ubiegloego roku na moich łowiskach królował różowy kaitech. (2018-01-26 07:08)
Jakub WośJakub Woś
+1
A idź Pan z tymi zdjęciami jak to na górze, nie denerwuj ludzi. Kiedy taka wiosna będzie... Za wpis 5 (2018-01-26 08:46)
barrakuda81barrakuda81
+4
Czy lakier do paznokci nadaje się do malowania przynęt (cykad w tym przypadku)? Oczywiście że tak. Zawsze można szybko przemalować w razie potrzeby.Jak wczoraj zerknąłem w ofertę na popularnym portalu aukcyjnym wybór jest galaktyczny i są to piękne odcienie! Oczy się śmieją.Już widzę te pięknie upstrzone cykadki w te seledynki, fiolety, brokaty.Zaczynam rozumieć kobiety i Michała Szpaka:) A zupełnie poważnie ja te swoje maluję głównie zwykłymi sprayami.Są tanie i bardzo wydajne a do tego dają dobry efekt.Małe "okoniowe" cykadki oblecę właśnie lakierem a zwłaszcza detale.Niestety jeszcze nie zainwestowałem w aerograf....Jednak nie ma się co pieścić z rysowaniem promieni płetwy na przynęcie.To się w wodzie telepie i liczy się bardziej wygląd w ruchu - tak myślę. A co do wiosny to faktycznie jak pomyśle o maju , pływaniu pontonem po kameralnym jeziorku , słoneczku , cieple i ptasich trelach to mam ochotę sięgnąc po coś mocniejszego żeby uśnierzyć ból zimowego oczekiwania:) (2018-01-26 11:09)
SithSith
+2
Aby do wiosny... Wniskując z aktualnej aury, jest nadzieja że to już niedługo. Za artykuł 5 z +, zresztą to nic nowego w przypadku autorstwa Piotra ;-) (2018-01-26 11:53)
erykomerykom
+3
Kilka lat temu znalazłem różowe kopyto-bodajże Predatora i był tak poszarpany i porozrywany że nie powinien sie nadawać na ryby ale postanowiłem go posklejać i kiedyś jak nic nie brało na żadne przynęty to założyłem właśnie owe znalezisko i nagle otworzyła sie woda.Kilka szczupaków sie pokusiło więc coś może faktycznie jest w tych "dziwnych" kolorach :)  ***** (2018-01-26 16:51)
LeoAmatorLeoAmator
+3
Z mojego doświadczenia wynika iż co roku sprawdzają się trochę inne kolory. Owszem są takie " banków-ki " jak perła z czerwonym ale ciągle trzeba kombinować. Mam wrażenie iż gumki zostały wymyślone żeby nie było zastoju w interesie, zawsze jest coś do dokupienia bo może będzie skuteczne :-))) (2018-01-26 22:10)
stanstan
+2
Witamn,  oglądałeś  kiedyś  małą  stynkę  pod  słońce.  Jej  kolor  jest  fioletowy. (2018-01-30 20:11)
barrakuda81barrakuda81
+2
Coś w tym jest... Przecież różanki też mają czasem taki "poblask" a jest tych maluchów trochę w wodach ostatnio.   (2018-01-30 20:34)
SithSith
+2
Będę musiał się "przefarbować", bo u mnie w pudełku dominują kolorki naturalne i może właśnie dla tego rybki nie chcą współpracować... ;-( (2018-02-01 08:07)
Alister Alister
+1
Piotrze, lubię czytać Twoje teksty, gdyż zawsze piszesz ciekawie i przejrzyście. Nawet najbardziej doświadczony wędkarz, może coś dla siebie z Twoich porad "uszczknąć". A najbardziej podoba mi się to, że przynajmniej w moim odczuciu, piszesz "całą prawdę, niczego nie ukrywając z tego, co jest Ci znane". ;) Choć pewnie jak każdy doświadczony spinningista, który ma na koncie "wiele ścieżek wydeptanych", masz w zanadrzu różne sztuczki i kruczki. Łaski nie robię, piątkę dać muszę. :) (2018-02-03 12:56)
rafal-rrafal-r
+1
Jestem nowicjuszem jeśli chodzi o łowienie. Przygodę zacząłem dopiero w kwietniu 2017. Jakoś trzeba było się oderwać od pracy w studio nad kolejnymi utworami i wędkarstwo okazało się strzałem w dziesiątkę. Mam pytanie do kolegów wędkarzy. Czy ktoś z Was używa produkty firmy Balsax, chodzi o spławiki z wymiennymi główkami/korpusem oraz żyłki tej firmy? Chodzi mi  spławiki dobre na okonie, liny. Pozdrowienia dla Wszystkich. (2018-02-03 14:40)
barrakuda81barrakuda81
+2
Ze mnie spławikowiec raczej niedzielny delikatnie mówiąc - zwłaszcza ostatnimi czasy więc niewiele pomogę natomiast kiedyś kupowałem akcesoria tej marki.W pamięci utkwiły mi zwłaszcza śruciny które na tle innych  wyrózniały się precyzja wykonania i miękkością.Aha , ostatnio testowałem sobie ich fluorocarbon ale co do niego mam mieszane uczucia... (2018-02-03 18:02)
barrakuda81barrakuda81
+1
Chyba mam swoją odpowiedź. Może to nie cała prawda ale jakiś krok bliżej do niej. Dobrze jest móc korzystać z wiedzy mądrzejszych:) http://www.salmo.com.pl/czy-kolor-ma-znaczenie/ Czyli mój pierwszy wniosek nie był taki głupi...:) (2018-02-06 21:22)
PynekkkPynekkk
0
Ten artykul to najlepsza wedkarska praca jaką od wielu miesiecy mogłem przeczytac!Nietuzinkowa kulura,niebanalność i poezja jezyka faceta ktory kocha wedkować.Stary!Wyjazd z Toba na ryby musi byc niezapomniany! Internet to taki magiczna ksiega ktora nigdy sie nie wypełni,wiec pchaja ludzie miliony bzdetow i banalow,z ktorych gowno plynie a takich wpisow jak Twoj jak na lekarstwo. (2018-02-22 03:37)
RnczoRnczo
0
Wędkuję od roku ( jestem emerytem) i mam takie pytanie, przy jednej z moich wędek odkleiły się przelotki. Próbowałem kleić różnymi klejami, ale bez efektu. Dla wędkarzy z kilkadziesiąt letnim stażem to moje pytanie pewnie jest naiwne, ale jako początkujący wędkarz po prostu nie mam tej wiedzy. (2018-02-24 10:39)
barrakuda81barrakuda81
+1
Jakie to przelotki? Tzn czy to wędka teleskopowa z nasuwanymi "pierścieniami" na których są przelotki czy też może są mocowane omotką do wędki? Jeżeli jest to mocowanie na omotkę to jedynym sposobem jest usunięcie starej omotki i nawinięcie równomierne nowej oraz polakierowanie."Na partyzanta" da się tak zrobić używając jakiejś mocnej dratwy i lakieru nawet do paznokci ale podkreślam że chociaż to działa to nie jest to najlepszy sposób.Jeśli wędka jest na gwarancji nie ma problemu jeśli zaś nie jest to serwis danej firmy wykona taką usługę odpłatnie.Ja miałem podobny przypadek.Oderwała się przelotka od kija spiningowego.Porozumiałem się ze sklepem gdzie kupiłem wędke.Odniosłem a oni oddali do serwisu.Wędka nie była już na gwarancji.Nie był to żaden drogi model więc usługa też nie była kosztowna bo za wymianę przelotki zapłaciłem 20 zł.Wyglądało estetycznie i profesjonalnie jak nowe.To najlepsze rozwiązanie. (2018-02-24 11:58)
barrakuda81barrakuda81
+1
Link do filmu na yt.Przykładowa porada jak wymienić przelotkę mocowaną omotką, https://www.youtube.com/watch?v=_8bp4q410jI (2018-02-24 12:01)
RnczoRnczo
0
Dzięki, bardzo przydatne informacje (2018-02-24 13:28)

skomentuj ten artykuł