Quiver do łowienia z opadu

/ 12 komentarzy / 5 zdjęć


Drgająca szczytówka do łowienia z opadu-odpowedź na zmienne warunki pogodowe
Tegoroczna wiosna nie rozpieszcza. Chłodna, wietrzna aura poprzeplatana pojedynczymi cieplejszymi dniami to wszystko na co ją stać? Majówka za pasem a ja jeszcze nie wybawiłam się z białorybem. Skoki ciśnienia nie sprzyjają połowom. Jednego dnia ryby biorą jak oszalałe z gruntu by kolejnego stać w toni i nie reagować na podawane co smaczniejsze kąski.

Tak, bo wiosna jest szczególną porą roku. Często w takich warunkach ryby trzeba aktywnie szukać. Zmniejszam wtedy ilość sprzętu do minimum i drepczę wokół łowiska. Jeżeli zachodzi potrzeba przenoszę się na inny akwen. Bardzo lubię wędkowanie z zastosowaniem drgającej szczytówki. Na wczesną wiosnę uzbroiłam wędzisko typu quiver z ciężarem wyrzutowym do 50g. No dobrze, ale jak sprawić aby za pomocą jednego wędziska gruntowego móc dostosować się do zmiennych warunków? Udało mi się przy zastosowaniu delikatnej wędki z drgającą szczytówką złowić zarówno ryby żerujące przy dnie jak i dobrać się do tych przebywających w toni.

Polując z dna:
Wędkując z dna częstym problemem staje się ukleja, która uniemożliwia położenie zestawu w „uwidzianym” przez nas miejscu. Aby skutecznie przebić się przez masę drobnicy szalejącej tuż pod powierzchnią wody, trzeba nieco zmienić konstrukcję zestawu. Należy zrezygnować z długiego przyponu. Montujemy hak max. w odległości 25 - 30cm od obciążenia (to już długi przypon). Kolejny krok to zwiększenie obciążenia, które będzie ściągało nasz zestaw do dna szybko i skutecznie. W takiej sytuacji staram się nęcić procą i korzystać z obciążenia bez podajnika zanęty np. z ołowianej oliwki. Wtedy wpadający do wody zestaw w mniejszym stopniu budzi zainteresowanie drobnicy, a na dnie ma szansę na spotkanie z grubszą sztuką np. leszczem lub większą płocią. Haki na ryby żerujące przy dnie, których używam są specjalnie wyprofilowane w sposób ułatwiający zacięcie ryby, ale zmniejsza on jednocześnie ilość zaciętych ryb pobierających przynętę w opadzie.

I na opak:
Co jednak kiedy zmienne warunki będą nas chciały zaskoczyć i niskie ciśnienie wygoni rybę w toń? Jak wtedy się do niej dobrać? Ja w takiej sytuacji zmieniam haki na takie, które zazwyczaj stosuję do odległościówki - nieduże i bardzo ostre z wąskim kolankiem i długim trzonkiem. Idealnie wychwytują brania ryb z opadu. Dodatkowym wabikiem jest wykorzystanie koszyka zanętowego - najmniejszego z produkowanych, (bez dodatkowego obciążenia), do którego pakuję niedużą ilość niedowilżonej zanęty świetnie pracującej w toni i wysypującej się z koszyka po uderzeniu w taflę wody. Dłuższy przypon (około metra i wzwyż), plus pracująca zanęta pozwalają rybie wypatrzeć przynętę i chwycić ją w opadzie. W taki sposób często biorą płocie, rzadziej krąpie, często trafia się ukleja, jednak gdy płoć zwęszy posiłek skutecznie wypiera ją z łowiska. Niekiedy możemy się też nieco zdziwić bo ciekawym przyłowem bywa również leszcz, który również lubi skubnąć robaczka z opadu.
 
Techniczna strona:

Jeżeli po zarzucie zaobserwowaliśmy branie ale nie udało się zaciąć ryby można na chwilę zostawić zestaw bez ruchu żeby sprawdzić czy jakaś zabłąkana płoćka nie zeszła za nim do dna. Jeżeli nic się nie dzieje możemy zwinąć zestaw, sprawdzić przynętę, w razie potrzeby zmienić ją na świeżą i spróbować po raz kolejny.

Dlaczego zatem quiver a nie odległościówka? Oczywiście nie wykluczam użycia tej drugiej metody. Niezmiernie lubię wędkarstwo spławikowe, ale chyba bardziej skłaniam się ku gruntówce. Plusem jest też możliwość wykorzystania koszyka zanętowego, niekiedy bowiem niezbędna jest obecność niewielkiej ilości zanęty wpadającej do wody wraz z przynętą aby skusić rybę do brania. Zmniejsza się jej ostrożność, płoć próbuje złapać „w locie” jak najwięcej kąsków. Jak wiadomo kwiecień wiąże się ze zmienną pogodą i cężko byłoby zgrać zarzut i powolne opadanie przynęty z precyzyjnym zanęceniem w miarę sypką zanętą, to wszystko na sporą odległość od brzegu, często przy silnym wietrze. Właśnie tu idealnie sprawdza się feederek z możliwie najdelikatniejszą drgającą szczytówką.

Regułą jest brak reguł:
Jeżeli więc pojedziemy na zasiadkę gruntową z wędziskiem z drgającą szczytówką, możemy wykombinować bardzo skuteczny zestaw do łowienia z opadu. Wędkarstwo nie jest sztywną regułą, nie trzeba trzymać się sztywno zasad, za to jak najbardziej wskazane jest odczytywanie znaków i nauka odnajdywania nowych rozwiązań. Nie myli się tylko ten, kto nie próbuje.

Po więcej informacji z moich wędkarskich zmagań zapraszam na stronę → wedkujzeszpula.blogspot.com oraz na stronę na facebooku → Wędkuj ze Szpulą.
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia a także do zobaczenia nad wodą!

Pozdrawiam, Szpula 

 


4.5
Oceń
(27 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 1)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(5)
Cena:
(5)
Użytkowanie:
(5)

Średnia ocena:

5



Quiver do łowienia z opadu - opinie i komentarze

SlawekNiktSlawekNikt
0
Kombinować trzeba i o kombinacjach artykuł. Piątka. (2017-04-26 11:24)
JKarpJKarp
+1
"Haki na ryby żerujące przy dnie, których używam są specjalnie wyprofilowane w sposób ułatwiający zacięcie ryby, ale zmniejsza on jednocześnie ilość zaciętych ryb pobierających przynętę w opadzie." A jakie to haki bo ja pierwsze słyszę o takowych. O ile kilka firm twierdzi, że ma w ofercie haki ułatwiające zacięcie to o takich, żeby w czasie opadu jednocześnie zmniejszają zacięcia jak żyję nie słyszłem.  (2017-04-26 14:48)
Szpulka28Szpulka28
+2
JKarp cieszę się, że zapytałeś. Liczyłam na dyskusję :) Hak, o którym pisałam w tym kontekście ma szerokie kolanko i skośnie wygięte (ostrze jest w innej płaszczyźnie niż łopatka - mam nadzieję, że dobrze to zobrazowałam), które zmniejsza tylko ilość ryb zaciętych w opadzie, a są to zazwyczaj ryby nieduże żerujące przy powierzchni np. ukleja, która ma wąski pyszczek i fizycznie ma utrudnione pochłonięcie haka. Nie eliminuje on takich brań w 100% ale zwiększa szanse na położenie zestawu na dnie bez zacięcia uklei. Plusem jest, że nie trzeba przy tym rezygnować z małych haczyków. A do łowienia z opadu - również uklei - stosuję chociażby na zawodach haczyki z wąskim kolankiem i długim trzonkiem ;) Mogłabym sypać nazwami modeli ale zaraz mnie Ktoś zjedzie, że robię reklamę :P Mam nadzieję, że odpowiedź jest zadowalająca. Pozdrawiam. (2017-04-26 16:56)
JKarpJKarp
0
Mówisz o dwóch metodach bo się chyba pogubiłem - bat na zawodach i ten quiver ? (2017-04-27 09:36)
Szpulka28Szpulka28
0
Mówię o rodzajach haczyków i podaję przykłady dla łatwiejszego zrozumienia. (2017-04-27 20:57)
JKarpJKarp
+2
Teraz to nie wytrzymie... Ty mnie chcesz o haczykasz uczyć... Więc powiem Ci, że galopujesz w stronę dziwnych mądrości. Quivier do opadu, coś wspomnasz o hakach z długim trzonkiem, piszesz, ze są haki dedykowane żeby ryby w opadzie się nie zapoinały. A wystarczy zwiększyć ciężar koszyka i jest problem rozwiązany. Jeśli chcesz łowić z opadu uzbrój odpiwednio macza i łów z opadu. Zaraz napiszesz, ze łowisz w międzyczasie na ten kijek karpie z wywózki, okonie na jaskółki itd itp. Po prostu coś usiłujesz udowdnić że tak się da :-) Otóż się nie da - ile tych ryb na ten opad złowiłaś ? Potem się dzić, że ludzie pytają o uniwersalne kije ... Nie ma, nie było i nie będzie takich.  (2017-04-28 16:01)
rysiek38rysiek38
+3
Ryby z opadu to czasem jedyny sposób by nie wrócić o kiju często tak łowię z tym że nie używam nic poza kulką wodną i ewentuanie minimalne dociązenie ok.0.3 grama,odległość haka od kulki mniej więcej taka jak głebokość łowiska no chyba że typowo nastawiam się na krasne to wtedy daje mniej (2017-05-01 21:31)
Szpulka28Szpulka28
+3
rysiek38 metoda bardzo ciekawa, ostatnio obserwowałam dwóch panów (ojca z synem), którzy łowili tą metodą klenie na miejskim jeziorku. Dodam, że dno jest mocno zarośnięte. Jeszcze nie widać zielska na powierzchni więc to chyba ostatni dzwonek żeby połowić zanim zbiornik cały zarośnie i nie będzie gdzie palca... yyy przynęty wsadzić ;) podobno mają się brać za przywracanie go do porządku ale co z tego wyniknie hmmm zobaczymy. Pozdrawiam wszystkich biegających teraz z szczupakiem i bolkiem - pogoda nas nie rozpieszcza ale ciśniemy! Nie poddajemy się! (2017-05-02 23:58)
ryukon1975ryukon1975
+2
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:Użytkowanie:
U mnie "w locie" to ostatnio biorą szczupaki a jeszcze częściej szczupaczki. :) Upierdliwe i złośliwe maluchy. Rodzaj przynęty nie ma znaczenia, byle się coś chciało poruszać. Rosówki, pellety i wszelkie inne. (2017-05-05 08:31)
rysiek38rysiek38
+1
Ryukon - tak najczęściej bywa wiosna ,znam z autopsji te niezliczone czasem obcięte zestawy ,niestety jak zaczyna się sezon to szczupaka jakby przestawały interesować ruchome ,nawet najbardziej wymyślne obiekty podane im wtedy celowo :-) (2017-05-06 12:14)
JKarpJKarp
0
Co ja paczam i co moje oczy widzą to już się nie odzobaczy... Artykuł z datą z tego roku a komenty z tamtego w tym mój. Już rok temu wiedziałem, że będzie taki artykuł? (2018-04-17 07:31)
Jarek11Jarek11
0
Fakt. Kojarzą ten wpis . Jednak jak widać "Takie rzeczy nie tylko w erze ,ale i na Wędkuje" ale jaja. . (2018-04-17 08:33)

skomentuj ten artykuł