Raz na wozie, raz pod wozem

/ 19 komentarzy / 15 zdjęć


Minął maj i z zaplanowanych dwóch wyjazdów na pstrągi doszedł do skutku tylko jeden. 21 maja przeszkodziła „wielka woda”. Z niecierpliwością czekałem do następnego tygodnia. Telefon do Grzegorza i wyprawa zaplanowana. Wyjazd w piątek (28-go) aby w sobotę rano być już na rzece.

Niestety, wszystko zaczyna się pechowo. Kolizja drogowa z samochodem prowadzonym przez młodzieńca bez prawa jazdy pozbawiła mnie lewego zewnętrznego lusterka. Przyznaję, że miałem w tym (niestety) swój udział. Prawie nieprzespana noc i w sobotę o 5:00 witam się z Grzegorzem. Chwilę później już wędkujemy.

Jest dość ciepło. Chwilami siąpi deszczyk. Rosa na wysokiej trawie powoduje przemiękanie spodni. Ale nic to, skoro już pierwsze rzuty skutkują kontaktem z kropkami. Łowimy kolejno kilka pstrągów. Każdemu sporo brakuje do „dorosłego” wymiaru. Mimo tego przyjemność niewątpliwa. Brania są dość częste. Zabawa przednia. Deszcz przestał padać. Zrobiło się duszno. Zdejmujemy kolejne części garderoby. Od Grzegorza dowiaduję się, że taka pogoda jest właśnie dobra. I to się potwierdza. Brań jest naprawdę dużo. Jednak to wszystko „młodzież”.

Kolejne miejsce. Po środku rzeki łacha piachu z powalonym drzewem. Pomiędzy mną a łachą głębsza rynna, nad którą zwisają gałęzie drzewa. Posyłam wobka w rynnę pod prąd. (Muszę się pochwalić, że odnośnie rzutów „z pod nóg” to poczyniłem znaczne postępy). Zaczynam zwijać żyłkę i jest pobicie. Ryba walczy dzielnie. Przewinęła się pod powierzchnią wody. Widzę pięknego, sporo ponad wymiar, kropka. I nagle wszystko się uspokoiło. Żyłka zwisa luźno ze szczytówki. Nie ma ryby na wędce, nie ma woblera na żyłce. To kolejna porcja emocji. Myślę, że na skutek jakiegoś przetarcia żyłki przegrałem walkę z tym przeciwnikiem. Ciekawe jak połknął wobka. Bo jeśli głęboko to nie przeżyje tej przygody. Byłoby szkoda. Wracając do samochodu widzę pięknego bobra. Płynie dostojnie w górę rzeki. Nie boi się. I tutaj też opanowały rzekę. Widać to po kikutach pni drzew na brzegach.

Przenosimy się na inne łowisko. Tu brań zdecydowanie mniej. Jednak kropki odpowiednio większe. Łowię wreszcie swojego pierwszego, wymiarowego pstrąga (31 cm). Jeśli ktoś myśli, że go zabrałem – to ma rację. Przecież to mój pierwszy. Większość złowionych ryb ma 26-28 centymetrów. Zwracanie im wolności to kolejna przyjemność, której doświadczyłem na tej wyprawie. W dwóch przypadkach było ciężko. Myślałem, że nie odżyją. Ale wszystko skończyło się dobrze.

Choć jadąc na ryby straciłem w samochodzie lusterko a w trakcie wędkowania cztery fajne woblery to jednak bardzo zadowolony wróciłem do domu. Pewnie się teraz niektórym narażę. Bardzo lubię jeść ryby. Ale jeśli ktoś będzie mi proponował abym wypuszczał wszystkie złowione ryby, a te do jedzenia kupował w markecie to na pewno nie posłucham. Jeśli chodzi o smak, pstrąg ze sklepu to „pikuś” w porównaniu z dzikim pstrągiem.

Nawet nie myślałem, że tak szybko uda mi się odrobić straconą, majową wyprawę.
Już czwartego czerwca jechałem w kieleckie i oczami wyobraźni widziałem ponowne spotkanie z kropkami. Przejeżdżam przez most. Masakra. Woda wysoka w kolorze kawy z mlekiem. U rodziny dowiedziałem się, że ubiegłej nocy bardzo mocno padało. Grzegorz rezygnuje z wyprawy. Przede wszystkim ze względu na obowiązki w pracy. Mówi, że szanse na wędkowanie mizerne.
Pomimo tego w sobotę rano poszedłem na rzekę ale nawet nie było kontaktu z rybą. Za to miliony komarów, które wpadały do ust i nosa podczas oddychania. Szybko wróciłem do domu.
No cóż. Było zgodnie z przysłowiem. Raz na wozie raz pod wozem. Myślę, że następnym razem będzie „Na wozie”.

 


4.7
Oceń
(81 głosów)

 

Raz na wozie, raz pod wozem - opinie i komentarze

u?ytkownik30478u?ytkownik30478
0
Na pewno będzie lepiej , obiecuję !!!Pokażę ci nowe tereny !!!masz 5***** za towarzystwo i miłe chwile spędzone nad wodą!!! (2010-06-13 20:29)
u?ytkownik24522u?ytkownik24522
0
Na pewno u mnie piąteczka***** (2010-06-13 20:41)
u?ytkownik26041u?ytkownik26041
0
fajna wyprawa duzo bran czyli bylo super kropik pod gryzaly daje piatala i polamania na nastepnej wyprawie (2010-06-14 09:54)
u?ytkownik31907u?ytkownik31907
0
elegancki opis gratuluje 5
(2010-06-14 10:06)
radzio3588radzio3588
0
zazdroscic takich bran ale szkoda tych woblerków i lusterka w samochodzie za opowiadanie i fotki piateczka oby wiecej takich ryb no ale jak masz brac na olej to bierz te wymiarowe a narybek wypusc pozdrawiam (2010-06-14 10:41)
kobikobi1kobikobi1
0
Super.Widzę,że na dobre wkręciłeś się w pstrągowe klimaty.Tak trzymaj.Na kolejnej wyprawie życzę pierwszej 50-siątki.Przy tej kondycji ryb to byłaby prawdziwa jazda.Życzę kolejnych udanych wypadów i dużych ryb.
Pozdrawiam.
               KOBI.

(2010-06-14 11:07)
kabankaban
0
Gratulacje,wyprawa udana a to jest najważniejsze.Opiniami co do zabranej ryby nie przejmował bym się za bardzo.Jest wielu zaprzysięgłych zwolenników wypuszczania  wszystkich złowionych ryb,ale w praktyce wygląda to zupełnie inaczej.Tak samo jak Kobikobi życzę Ci pięćdziesiątki a wtedy zrozumiesz o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi(myślę oczywiście o pstrągach).Pozdrawiam.
(2010-06-14 13:32)
The Piterson12345The Piterson12345
0
witam, nardzo dobry artykuł zostawiam ***** no niestety duża woda.. mnie też już męczy ;/ ale z natura sie nie wygra , można tylko czekac .. ładne kropkowańce , pozdrowienia i połamania kija     (2010-06-14 14:23)
u?ytkownik13053u?ytkownik13053
0
A Co Do Zabrania Tego Kropka To Jestem Za ...Po Pierwsze Placi Sie Karte Zeby Z Niej Skorzystac A Po Drugie Rybki Sa Zdrowe ;) (2010-06-14 15:16)
u?ytkownik42354u?ytkownik42354
0
Kolego Andrzeju- piąteczka. Ładnie namalowane, a to lubię. Pozdrawiam serdecznie. (2010-06-14 16:00)
marcin84marcin84
0
Spokojnie wszystko się ustabilizuje (2010-06-14 18:13)
RufinRufin
0
W wędkarstwie często bywa się pod pszysłowiowym wozem,ale jak już wskoczy się na ten wóz,to wrażenia są nie zapomniane,a zabawa wyśmienita. (2010-06-14 20:01)
sapeksapek
0
Piękna wyprawa, piękne ryby. Nie zawsze jest na wozie :)

pozdrawiam
Bartek
(2010-06-14 20:04)
zorrozorro
0

Gratuluje chłopaki wspanialej wyprawy. Ja również nie dawno zachorowałem na te chorobę, rużnie ją nazywają - kropkolrioza - tak ja ją nazywam. Niestety nie jest mi pisane wędkować w tak miłym toważystwie, i z regóły przemierzam rzekę w samotności... no cuż... ale zato efekty sa takie nawet. Chyba pora napisać kolejne opowiadanko:)

Tym czasem, odemnie piąteczka za krótko, zwięźle i dosyć fajnie opisaną wyprawę:)

(2010-06-14 23:03)
arturarturarturartur
0
Lusterko  się  zamontuje i  zapomni  . Woblery  się  kupi  i  znowu  straci  a  przygoda  zostanie  w  pamięci  na  długo .  Pozdrawiam  i  życzę  następnej  udanej  wyprawy  .
(2010-06-14 23:46)
Pit-82Pit-82
0
Piękne kropki... Gratuluje! opowiadanko na piątkę! Muszę tęż przyznać koledze rację, że świeża rybka smakuje duuużooo lepiej niż chemia z rybnego czy supermarketu! Pamiętajmy jednak żeby brać tylko tyle i damy radę skosztować a resztę wypuszczajmy; i oczywiście muszą być wymiarowe. Pozdrawiam!!! ;)
(2010-06-15 10:46)
SiwyDymSiwyDym
0
Super wyprawa i duzo brań oby tak dalej.Dokładnie życze Ci jak inni pierwszej pięćdziesiątki,a wtedy Twój zapał pstrągowy na pewno wzrośnie.Super też,że wypuszczasz to co zlowisz.Pozdrawiam i połamania.Daje 5
(2010-06-15 14:00)
rafal1978rafal1978
0
dla mnie opowiadanie na 5!!!
a przynęty da się odkupić!!! ;)
pozdro
(2010-06-15 15:21)
u?ytkownik7555u?ytkownik7555
0
Moje gratulacje ! (2010-06-15 17:41)

skomentuj ten artykuł