Reanimacja połamańca czyli przerabiamy gruntówkę na feedera - cz. 1

/ 13 komentarzy / 2 zdjęć


Niedziela uraczyła mnie ładnym, prawie 80 dag, krąpiem. W poniedziałek rodzina pojechała na wycieczkę do Wrocławia, zatem nie namyślając się długo wskoczyłem do samochodu i hejaaaaa - nad Odrę do pobliskiego Rakowa. Zestawy do wody, krzesełko na trawę i można się opalać - wtedy jeszcze tak nie wiało. Przyjechał braciszek, popatrzył jak wyciągam pierwszą płotkę, pojawiła się wracająca z wycieczki rodzinka, postali chwilę, pogadali, pojechali.

W końcu odrobina samotności... No ale wszystko co dobre się szybko kończy, przydreptali znajomi chłopcy - mieszkańcy Rakowa, popatrzyli że coś złowiłem i za 3 minuty już stali z rozstawionymi wędkami. Dokoła pustki, muszą stać akurat koło mnie? Szlag trafił samotnię, trudno się mówi :)

W ferworze zacinania kolejnego brania zaczepiłem szczytówką o samochód. Trzask i po wędce. Kurna, wędki z Tesco po 20 zl/sztuka mam już niezniszczalne od 7 chyba lat a tu taka prawie nówka sztuka, super duper gruntóweczka, z 10 razy na rybach była i poszła... Trzeba było tak blisko parkować? Trzeba było?

Żeby nie było - pokazałem młodzieży, że prawdziwi twardziele nie dość, że wyczują branie, to jeszcze skutecznie zatną i targają ryby z wody nawet jak wędka nie ma szczytówki :)
Ostatecznie poniedziałek zakończył się kilkoma płociami w siatce i kilkunastoma zwróconymi naturze. Pewnie zaraz odezwą się ci wszyscy "NO KILL" i mnie ukrzyżują, ale co mi tam... Uwielbiam ryby. I łowić i jeść.

Do tej pory kombinowałem łowić na Odrze a to z bombką zawieszoną na żyłce, a to z elektronicznym sygnalizatorem, ale powiem szczerze - to nie działa, rzeka ciągnie, żyłka napięta i zostaje wyczuwanie brań na szczytówkach/wędzisku. Prawie jak DS, ale bez takiej fajnej czułej szczytówki. No dobra, myślę sobie, w końcu jest okazja zanabyć prawdziwego feedera (każdy powód jest dobry, nie? :)) A przy okazji myśl - jak w "Pomysłowym Dobromirze": przerobię mojego połamańca na feedera - tylko dobiorę w sklepie szczytóweczkę i spróbuję ją wkleić.

Dzisiaj do pracy hyc hyc do sklepu, kupiłem wędkę - prawie najtańszą, żeby nie było. Feederek jak się patrzy, 3,9 metra, 30-80 gram, w sam raz dla mnie, i tak koszyków cięższych niż 60g nie zakładam. Do tego 2 szczytóweczki luzem - do połamańca, jakąś niby super duper feederową żyłkę i parę innych drobiazgów. W domku sprawdzamy z tatuśkiem - szczytóweczki pasują do mojego teleskopika, włożyłem jedną, siedzi dość ciasno, no to "trzymaj Tatuś wędkę, sprawdzimy jak z wytrzymałością...". Naginam, naginam i sruuuuu, wędka poszła się paść w drugim miejscu - akurat tam gdzie się kończyła włożona do rurki teleskopu szczytóweczka :P. Nie przewidziałem tego, że szczytówka jak naprze miejscowo na cienką ściankę teleskopu to nie ma siły, szlag go trafi. Po tym eksperymencie jest już metoda: trzeba szczytówkę wkleić tak, zeby w środku nie miała ani odrobiny luzu i dodatkowo wzmocnić z zewnątrz.

No to mieszam żywicę, naciapałem jej do rurki ile się da, naciapałem na szczytówkę, osadziłem, z zewnątrz połączenie wzmocniłem wklejoną tulejką mosiężna - od przelotki z teleskopu, żywicą i tkaniną szklaną na długości kilkunastu cm. Żeby to jakoś wyglądało - podebrałem żonie wstążeczkę :) i obkręciłem stygnącą żywicę. Jutro jeszcze z wierzchu całość "polakieruję" żywicą. Efekty widoczne są na zdjęciach :) Wygląda koszmarnie, ale jeśli tylko przeżyje pierwszy rzut do wody - będzie działać. Zapowiedziałem szanownej małżonce, żeby w najbliższy piątek nie czekała z obiadem - prosto po pracy jadę nad Odrę na testy wynalazku :)
Pracowite popołudnie - nie ma co. Pozdrawiam wszystkich McGyver"ów.

 


4.4
Oceń
(44 głosów)

 

Reanimacja połamańca czyli przerabiamy gruntówkę na feedera - cz. 1 - opinie i komentarze

spokojnyspokojny
0

Bartek

 

Podoba mi się Twój optymizm a czy "to" będzie działać ? Pewno sam sie przekonasz w najbliższym czasie , chętnie przeczytam też jak poszły próby i czy "wynalazek" przetrwał spotkanie z rybą. :)

 

Bardzo fajny debiut.

 

Pzdrawiam i daję 5***** na zachętę do dalszego pisania.

Grzegorz

(2010-04-07 09:50)
sapeksapek
0
Dziękuję Grzegorzu za ciepłe słowa, na pewno w piątek pochwalę się jak wypadły testy. Może nawet jakaś rybka skusi się na białego i sprawdzę jak wynalazek zachowa się pod żywym obciążeniem.

Pozdrawiam
(2010-04-07 10:51)
użytkownik24522użytkownik24522
0
Brawo i to się nazywa optymizm ***** (2010-04-07 12:06)
RoolRool
0
gratuluje ja tez nie lubie nic tracic wole raczej cos przerobic a co mi moze kiedys sie przyda. wedke teleskopową dosc lekką która złamalem  przerobilem na bata i z wedki 4m powstal bat 3,3m ;] bardzo lekki i cienki ;] gratuluje daje 5
(2010-04-07 16:51)
PetrysPetrys
0
Brawa dla Doktora ;) Pacjent będzie żył ale chyba nie będzie już w pełni sprawny, a szkoda :( daję ***** za artykuł ;)
(2010-04-07 17:28)
mariuszek84mariuszek84
0
mnie to samo czeka połamalem pikera i musze go reanimowac.Fajny artykol i napewno pom orze tym ktorzyv zamartwiaja sie tym ze polamali sprzet:) (2010-04-07 21:27)
użytkownik18880użytkownik18880
0
FAjnie kombinować i naprawiać zepsute zabawki za twoja determinacje otrzymujesz 5 a tak z ciekawości ile dałeś za tego feedera ze sklepu i jakiej firmy Na tej naprawionej wędce obyś wyciagnoł jakiegoś ładnego zwierza
(2010-04-08 14:55)
użytkownik695użytkownik695
0
Bez urazy Kolego - ale sądzę że Twoje mozolne naprawy zdezelowanego sprzętu nie mają najmniejszego sensu . Czy nie lepiej z trwale uszkodzonej wędki : zrobić wędkę podlodową lub sztycę do łyżki zanętowej a w sprzyjającym momencie ( przypływ gotówki :) -sprawić sobie nowy kij ?
(2010-04-08 18:50)
sapeksapek
0
Danjo22: Za feedera dałem 139 złociszy, kupiłem Jaxona Digital - chyba przez sentyment. Ten połamaniec to też Jaxona Eternum Medium Heavy - szlag mnie trafiał przez źle osadzone w nim przelotki - chwila moment i wkleiłem je po swojemu, natomiast praca wędki - super. 2,5kg szczupaczek nawet nie zdążył pierdnąć jak się znalazł na brzegu.
zrakdęw: Bez urazy kolego - może wydać Ci się to mozolna naprawa - trwała w sumie jakąś godzinkę - w tym przewiercenie mosiężnej tulei na większą średnicę. Pod lodem nie łowię. Sztycy nie potrzebuję - w moich metodach połowu czegoś takiego jak łyżka zanętowa - nie stosuję. Na brak gotówki nie narzekam - mógłbym sobie kupić taki sprzęt, o jakim wiele osób z tego portalu mogłoby sobie tylko pomarzyć. Tylko po co? A tamtej gruntówki szkoda mi przez sentyment - lubię ją i już.
(2010-04-08 19:18)
sapeksapek
0
No i po testach.
Nie mam teraz siły ani ochoty się rozpisywać - powiem tylko tyle, że połamaniec dał radę. Zarówno na koszmarnym zaczepie, na którym wędka była wygięta niemal w okrąg, jak i na leszczu-gigancie, którego zdjęcie znajdziecie w mojej galerii. Bardziej rozbudowane sprawozdanie dodam jutro albo pojutrze. A teraz zmykam pod kołderkę, bo mnie troszkę wytelepało :) Dobranoc.
(2010-04-09 21:06)
spokojnyspokojny
0

No to masz Bartku już za sobą eksperyment na pochybel niedowiarkom, jak dał rade to już super i wytrzymał takiego potwora :)

 

Pozdrawiam

(2010-04-09 23:38)
sapeksapek
0
Sprawozdanie z wyprawy testowej - w blogu.

Pozdrawiam
(2010-04-14 14:45)
BlueFishermanBlueFisherman
0
5 (2013-05-19 19:33)

skomentuj ten artykuł