Relacja z wyprawy - Wytrwałość popłaca !

/ 12 komentarzy / 3 zdjęć


No nareszcie przestało wiać ! Można wybrać się na rybki ! 5 budzików nastawionych na godzinę 8:00 i spać, ale jak tu spać skoro w głowie tyle myśli ?!. Na co łowić ?. W którym miejscu ?. Czy moja żyłka wytrzyma?! (bo niestety plecionki na sezon jesienny jeszcze nie zakupiłem), no i najważniejsze czy rybki będą chciały współpracować. Około godziny 5:00 rano moje powieki były już tak ciężkie i zmęczone, że nie wytrzymałem i usnąłem, no bo założenie było troszke zmienione. Po co kłaść się spać ?. Jak zaśpię??. No nic, niestety sen wygrał. Rano budzik "łomocze" kołdra na głowę i śpię dalej, nawet kolejne budziki nie były w stanie mnie podnieść. Dopiero około godziny 13:00 zerwało mnie z łóżka na baczność kiedy mama weszła do pokoju i zapytała dlaczego jeszcze nie jestem na rybach, przecież miałem iść. Szybka kawa, coś na ząb i w drogę. Wypływam, wiaterku prawie brak, pochmurno, lekko mży, no idealne warunki, dzisiaj musi coś paść. Nawet mały pistolecik wynagrodziłby moją cierpliwość co do pogody i kapryśności ryb. Po około 10 minutach czuję branie, zacinam i co ?.I trzask ! żyłka nie wytrzymała, no cóż westchnąłem głęboko i spuściłem głowę w dół, bo to była naprawdę fajna ryba, na moje oko w granicach 80 cm lekko mamuśka miała. No nic, przecież nie ma sensu wiązać kolejnego przyponu. Żyłka i tak tego nie wytrzyma, zacząłem pakować sprzęt plując sobie w brodę że nie pomyślałem wcześniej o kupnie plecionki. Gdy zapiąłem już łódkę i schodziłem z brzegu zauważyłem na łódce jednego z pobliskich wędkarzy żyłkę, kurde myślę może się nie obrazi ?. No nic odkupie mu tę żyłkę jak będzie trzeba,nie było jej dużo, ale byłą naprawdę gruba. Nawinąłem ją szybko na szpulę i na łódkę !. Na końcu przyponu KING SHAD 4" w kolorze perła- czerwony grzbiet. Po około 30 minutach rzucania czuję potężne uderzenie, zacinam i co ? Słyszę tylko jęk hamulca, który na szczęście wyregulowałem tym razem jak trzeba. Ryba zacięta, wplątała się w grążele. Myślę "EE.. pewnie mały" Szybko zmieniłem zdanie, kiedy na wodzie zrobił się gejzer, a ryba wyskoczyła ja torpeda nad wodę potrząsając swoim olbrzymim łbem. W moich myślach, a raczej na ustach " o K**wa metrówa !". Po 10 minutowym holu, po trzech próbach podebrania i ręką i podbierakiem i wreszcie po modlitwach żeby tylko się nie spiął rybka wylądowała na łódce.. Szybki pomiar... 94 cm. Kurde myślałem że jest większy, no ale to i tak nowa życiówka. Dała mi tyle frajdy i adrenaliny, że musiała wrócić do wody cała i zdrowa. No! Opłacało się przemęczyć te kilka wietrznych dni w domu !. Jutro już na pewno nie zaśpię na ryby ! :). Jesienny sezon uważam za otwarty !

 


5
Oceń
(10 głosów)

 

Relacja z wyprawy - Wytrwałość popłaca ! - opinie i komentarze

piotr 0206piotr 0206
+1
Cierpliwość to podstawowa cech wędkarza.Gratuluję.Pozdrawiam. (2016-10-09 07:30)
Kaspii97Kaspii97
0
Dokładnie tak ! ;) Dzięki ! Pozdrawiam :) (2016-10-09 13:39)
ryukon1975ryukon1975
+2
Cierpliwość , spokój, systematyczność, myślenie, poznawanie .... itd.. Pisałem to tyle razy że mi się znudziło. Tu dla wielu najlepszą cechą wędkarza jest plucie na innych wędkarzy i mieszanie ich z błotem. Na szczęście jeszcze nie dla wszystkich.:) (2016-10-09 14:57)
Kaspii97Kaspii97
+2
Dokładnie tak. Ma Pan całkowitą rację !. Każdy tylko patrzy na drugiego z " pod byka " z zazdrością.. bo ten łowi, a ja nie, ale przecież nie o to tutaj chodzi!. Liczy się przyjemność jaką można czerpać z tego pięknego sportu ! Pozdrawiam :) (2016-10-09 15:03)
ryukon1975ryukon1975
+2
Wędkarstwo tak jak i inne sprawy u jednych ludzi stają się czymś pozytywnym a u innych demencja sprawia iż zapominają o co w tym biega. :) Takie życie. Krzysiek jestem a nie żaden "Pan", to tak na przyszłość. :) (2016-10-09 19:40)
Kaspii97Kaspii97
+2
Zapamiętam ! :) Kamil jestem ;). Sukcesów nad wodą życzę :) (2016-10-09 20:26)
rysiek38rysiek38
+2
no czyli ten brak plecionki się opłacił bo pewnie zadowoliłbyś sie tym poprzednim ,zerwanym a tak masz sukcec - tu taka moja uwaga , moim zdaniem na jesieni świt nie koniecznie musi byc skuteczny - ja wolę popołudnia i wieczory. P.S. ryukon , jak zwykle słusznie podsumowałeś :-) ***** (2016-10-09 22:44)
Kaspii97Kaspii97
+1
Chyba masz rację rysiek38 ;).Poza tym, jeżeli nie zerwałby się ten mniejszy, to prawdopodobnie zerwałaby się ta duża mamuśka, bo narobiła mi sporo kłopotów. Łowiłem tak głęboko w zielsku że ciągle uciekała w grążele, albo trzcinki. Chyba uratowało mnie to że nie byłem zakotwiczony :). Co do pory dnia to ja na jesieni też jednak powoli przestawiam się na godziny popołudniowe :). (2016-10-09 23:22)
rysiek38rysiek38
+1
No niestety w przyrodzie się troszkę namieszało , widać to na każdym kroku , nieraz na jesieni stawiam na południe lub wczesne popołudnie - czasem wieczór ale poranki odpuściłem (chyba że białoryb) i to wyjątkowo (2016-10-14 21:15)
kabankaban
+2
Mi do metra brakło 8 cm i do tej pory wyniku nie poprawiłem. (2016-10-18 17:26)
kumkakumka
+1
Piękny! Gratuluję! (2016-10-20 08:58)
rysiek38rysiek38
0
A mi brakło trzech cm i dwóch rąk - zachciało mi się strzelić fotę na tle miarki prawie w wodzie a efekt taki że ryby nie ma , foty także i kome szlag trafił (po kąpieli) no ale przygoda była (2016-10-20 22:44)

skomentuj ten artykuł