Retrospekcja

/ 16 komentarzy / 5 zdjęć


   Nie ma już dziś takiej wsi… Zniknęły stare, skrzypiące, drewniane wozy ciągnione przez niezbyt zgrabne lecz silne konie. Zniknęli też woźnice w drelichowych spodniach, beretach i „kufajkach”. Nie  ma tych drewnianych, byle jakich płotów, starych chałup z grubo ciosanego bala. Czas pochłonął prosty, pozornie sielski świat PRL-owskiej wsi wraz z „dobrodziejstwem inwentarza”. Wszechobecna ewolucja i głęboka metamorfoza tych miejsc powinna cieszyć a jednak daje poczucie jakby wraz z tym światem umarła też część moich wspomnień, historii której nigdy nie zapomnę…

Kolejne wakacje jak niemal co roku spędzałem u dziadków. Niby zawsze to samo a jednak nigdy nie było nudno. Było to w czasach gdy nie mieliśmy internetu , komputerów , facebooka i innych wynalazków. Dziś pewnie ktoś młody odebrałby taką rzeczywistość jako totalny blackout, katastrofę bez precedensu jednak wówczas coś innego pobudzało wyobraźnię dzieciaków, budowało kreatywność myślenia i napędzało do działania. To wcale nie było tak dawno… 

Ten zapach żniw! Ogrzane sierpniowym słońcem pola wydzielały woń jakiej dziś już nie uświadczysz w świecie wszechobecnej na polach chemii. Cudowny aromat polnych kwiatów i natury w okresie pełnego rozkwitu. Przepych i obfitość przyrody kontrastowały z ubogim wizerunkiem prostych ale serdecznych i poczciwych mieszkańców tego zaginionego już świata.

Pan Włodek, kolega dziadka i sąsiad - pojawiał się i znikał. Najczęściej bladym świtem, czasem popołudniami. Nie wiedziałem czemu to robi. Widziałem tylko jak dosiadał swego wielkiego roweru marki Ukraina do którego ramy miał przymocowane "dziwne patyki" i z torbą przewieszoną przez ramię odjeżdżał zawsze w tym samym kierunku. Jako najwyżej dziesięcioletni chłopaczek zaczytujący się pasjami w książkach Alfreda Szklarskiego od razu powziąłem podejrzenia. Pewnego dnia podzieliłem się nimi z dziadkiem, który tylko uśmiechnął się tajemniczo i stwierdził że jeśli naprawdę chcę wiedzieć co gna Pana Włodka to nie ma innej możliwości tylko musimy go osobiście o to zapytać.

Serdeczny i poczciwy był to facet - takim go przynajmniej zapamiętałem. Po krótkiej rozmowie obiecał że jeśli babcia się zgodzi to on zabierze mnie do miejsca które jest inne niż wszystko co do tej pory widziałem. Uparty był ze mnie szczeniak więc już następnego dnia rano razem z Włodkiem podążaliśmy gruntową drogą w stronę wyraźnie ciemniejszej na tle horyzontu linii lasu. Patrzyłem na swego opiekuna niemal z nabożną czcią...Wysoki, czerstwy, na oko siedemdziesięcioletni mężczyzna kojarzył mi się z jakimś podróżnikiem, odkrywcą. Wypisz, wymaluj lokalny Jan Smuga rodem z ukochanych lektur mojego dzieciństwa!
Pan Włodek cały czas żartował a ja płonąłem z emocji bo przecież nigdy nie byłem na rybach! Oczywiście wiedziałem z grubsza co i jak ale to zbyt mało żeby nie skompromitować sie w oczach wytrawnego łowcy. Na szczęście mój mentor był zdecydowanie bardziej świadom mojej niewiedzy niż wówczas przypuszczałem...

Tuż za linią lasu teren gwałtownie się obniżał. Wysokie świerki i sosny zdawały się niemal dotykać pokrytej poranną mgłą tajemniczej linii wody. Zeszliśmy nad samo lustro. Pojedyncze oczerety i kępy tatarku porastały brzeg. Pan Włodek wymownym gestem nakazał mi zachować ciszę. Bez pośpiechu uzbroił dwie bambusowe wędki i po chwili na powierzchni kołysały się spławiki ze stosiny pióra. Rosówki na hak oczywiście założył On... Sypnął do wody kilka garści przygotowanej wcześniej tajemniczej substancji mamrocząc coś pod nosem. Teraz Pan Włodek wyłożył mi podstawy teorii tego polowania. Niewiele wówczas zapamietałem...

Miejsce było cudowne. Okalający wodę las nie dopuszczał promieni sierpniowego słońca niemal do południa. Było mrocznie, tajemniczo, aromatycznie... Nie potrafię opisać słowami wystarczająco dosadnie wszystkich emocji jakie wtedy mną targały. Najważniejsza była jednak perspektywa przygody!

Nie minął kwadrans gdy po siłowym holu piękny zielonołuski lin wylądował na brzegu. Po chwili następny i kolejny. Sznury pęcherzyków powietrza na powierzchni świadczyły o wiedzy i doświadczeniu mojego nauczyciela. Swoje pierwsze branie oczywiście zepsułem ale przy drugim miałem już więcej szczęścia. Z pomocą Włodka złowiłem swego pierwszego "wodnego prosiaka" - promieniałem z dumy. Pierwszy raz w swoim młodym życiu poczułem ten pierwotny rodzaj emocji...To oczekiwanie, narastające napięcie, buzująca adrenalina! Dziś powiedziałbym - zostałem pozamiatany! Bardzo zresztą skutecznie bo mimo że obecnie rzadko przysiadam ze spławikiem to nadal mam w pamięci swoje początki. Gdy przychodzi chwila zadumy wracam tam myślami. Nad to niewielkie leśne jeziorko zagubione gdzieś pośrodku świata który zniknął wraz z ludźmi go zamieszkującymi. Nie zniknął jednak zupełnie. Jego ślad istnieje wraz ze mną i pewnie wraz ze mną kiedyś odejdzie... 

Dziś rzadko zaglądam nad to jeziorko bo też woda już nie ta co kiedyś. Jest to jednak jedno z takich miejsc gdzie to nie ryby są najważniejsze. Często wykonując kolejny rzut podświadomie lustruję wzrokiem brzeg, chyba w nadziei, że gdzieś tam wśród tataraku, w porannej mgle jak kiedyś zobaczę wystające nad wodę bambusówki mojego Mistrza. 
Uśmiecham się tylko do siebie bo prócz mnie dziś tu chyba nikt nie łowi. Mam w głębi nieśmiałą nadzieję że jeszcze kiedyś ,gdzieś znowu się spotkamy i jak dawniej zarzucimy wędki w toń ze wzrokiem pełnym oczekiwania. Kto wie? Może jest takie miejsce... Chcę w to wierzyć:)

 


5
Oceń
(22 głosów)

 

Retrospekcja - opinie i komentarze

erykomerykom
+2
 "Było to w czasach gdy nie mieliśmy internetu , komputerów , facebooka i innych wynalazków"  I to jest najważniejsze że w takich czasach sie wychowaliśmy.Mam to szczęście że wciąż łowię na tych samych wodach na których stawiałem pierwsze kroki w wędkarstwie.Niektóre są wciąż "dziewicze" bo oprócz mnie nikogo tam nie widuję a najważniejsze że ryby są bo mają tam znakomite warunki do życia a każdy myśli że "bagna" zarosły i ryby tam nie uświadczy :) (2018-02-25 08:34)
JulianJulian
+4
No cóż nic dodać nic ująć.  cyt. ze znanej piosenki .  Czy to tęsknota za komuną , Nie to tęsknota za młodością. A teraz to już ja .  Czasy były ciężkie  ale ludzie byli lepsi.  (2018-02-25 09:04)
Jakub WośJakub Woś
+4
A idź Pan z takimi opisami... Dość że na podobnej wiosce się wychowałem to jeszcze na głodzie wędkarskim jestem.Powiem Ci szczerze że jeszcze kilka takich miejsc można znaleźć w Polsce. Wiadomo, że to w którym się urodziłeś i wychowałeś jest szczególne ale np na Podlasiu trafłem kilka takich miejsc gdzie nadal unoszą się zapachy żniw, łąk a nawet woda pachnie tak że jak zamkniesz tam oczy to teleportujesz się do czasów dzieciństwa. (2018-02-25 09:43)
dziki1976dziki1976
+2
"Taras"... mała wioseczka nad Pilica. Po drodze między Przed borzem a Sulejowem. Super lata osiemdzisiate. Pierwsze ryby i czas żniw. .. bajka (2018-02-25 11:08)
barrakuda81barrakuda81
+3
Tak właśnie pomyślałem że może jeszcze Podlasie coś takiego oferuje.Klimat który trudno oddać.Chyba dlatego ostatnio tak mnie wciągnęło oglądanie pierwszych odcinków serialu Ranczo:) Teraz tylko trafić szóstkę w LOTTO, kupić działkę gdzieś na północnym wschodzie, wybudować siedlisko i żyć ,nie umierać:) Wszystko fajnie tylko do Wisły daleko...Takiej rozłąki mógłbym nie przeżyć ale na starość pomyslę:) (2018-02-25 11:20)
kabankaban
+2
Łowię na tym samym odcinku rzeki gdzie pod okiem ojca po raz pierwszy wziąłem wędkę do reki. Rzeka niby ta sama a jednak inna... . Stada wielkich brzan pozostały w sferze wspomnień, niegdysiejsza rójka jęti majowej wydaje się czymś nierealnym... .Cóż, było minęło i niestety nie wróci i tu optymistą nie będę. (2018-02-25 12:54)
patagoniapatagonia
+2
Łza się w oku kręci. Dobrze napisane masz talent. (2018-02-25 13:48)
SithSith
+1
Piotrze, jesteś mistrzem pióra ********** Czytając wróciłem w świat mojego dzieciństwa, nad rzeczkę Dobrzynkę i zamykające odcinek mego wędkowania dwa stawy przy starych młynach. Niestety stawy już nie istnieją, młynów również już nie ma, a Dobrzynka na tym odcinku niemal martwa, nie licząc cierników i nielicznych jazgarzy. ;-( (2018-02-26 12:56)
marek-debickimarek-debicki
+2
Piękne wspomnienia, jeszcze piękniej opisane. Gratuluję.   (2018-02-26 19:33)
wb53wb53
+1
Przez chwile byłem tam i czułem to samo co inni, wielkie dzięki. (2018-02-27 17:56)
Mati23Mati23
+1
Brak mi slow... Dlaczego tak rzadko na tym portalu ukazuja sie tak fenomenalne wpisy...? W jednej chwili moje wspomnienia wrocily... Nie umiem nic sensownego napisac, jedynie pozdrowic serdecznie autora. (2018-02-27 21:34)
RadekWedkarzBydgoszczRadekWedkarzBydgoszcz
0
A da jestem młody i nie odbieram życia bez komputerów internetu i Facebooka (nawet go nie mam) jako katastrofe bez precedensu :) Przeciwnie, chciałbym poznać takie czasy gdzie w mojej kochanej Polsce było tyle ryb! Co prawda internet jest dla mnie ważną rzeczą ale dla urodzenia w takich pięknych czasach chyba nawet potrafiłbym z niego zrezygnować... (2018-03-02 23:36)
JulianJulian
0
Kolego Radku . Mam intenet ( co widzisz) nawet niektórzy mnie próbowali skłonić do Facebooka  ale nie lubię wchodzić ( tu podpadnę) do rynsztoka. Jeśli coś mogę Ci podpowiedzieć  - to moja recepta na odreagowanie stresów( wtedy jeszcze pracowałem)  Poszedłem za Znaną Piosenkarką i znanym Aktorem - też wędkarze. Wyjeżdżam na Mazury  np. wtorek  nastawiam w smartfonie budzik na  piątek 10.00 . I kończę . Żadnej telewizorni , radia i innego badziewia.  Tylko las , jeziora i ryby. Uwierz mi to działa.  Ps. Las jezioro i Tylko nad nim ja.Cholera miałem wkleić zdjęcie ale się nie udało (2018-03-03 09:29)
RadekWedkarzBydgoszczRadekWedkarzBydgoszcz
0
Chciałbym pojechać na Mazury ale ja jestem uzależniony od rodziców... (2018-03-03 09:47)
JulianJulian
0
Z Bydgoszczy to masz chyba bliżej na Pomorze czy Kaszuby. Też wspaniałe jeziora. Nie wiedziałem ze jesteś taki młody. Nie przejmuj się- Całe Życie przed Tobą.  Ps. Ale radę na przyszłość  zapamiętaj . (2018-03-03 11:58)
RadekWedkarzBydgoszczRadekWedkarzBydgoszcz
0
Tak na Kaszubach to ja mam rodzinę więc bywam często, wody piękne jednak oprócz Wdzydz to jeziore mnie jakoś nie ujęły, a bardziej te piękne rzeczki płynące dziko wśród lasów... i te pstrągi, okonki i czasem szczupaki kryjące się pod wodą to mnie najbardziej na Kaszubach ujmuje (2018-03-03 22:08)

skomentuj ten artykuł