Rippery Robinson Wasabi

/ 10 komentarzy / 3 zdjęć




Do zeszłego roku byłem zatwardziałym zwolennikiem przynęt twardych. W moich pudełkach można było znaleźć niemalże same woblery i żelastwo w postaci wahadłówek i obrotówek. Zeszłego roku za sprawą dwóch przynęt i odrobiny szczęścia zostałem przekonany aby przynętom miękkim dać szansę. Miałem w swoim arsenale Clasic Twist Robinsona i Daiwa Duckfin Shad. Okazały się strzałem w dziesiątkę przy połowie szczupaka. Jednakże były to gumy sporych rozmiarów, dedykowane raczej pod szczupaka czy sandacza. Ja wiosną potrzebowałem czegoś mniejszego, czegoś na co połakomiłby się  wygłodniały po tarle okoń.

Wybrałem rippery Robinson Wasabi. Pierwsze opakowania tych przynęt dotarły do mnie już wczesną wiosną. Twistery jak zapewnia producent są szczególnie skuteczne na okonia, szczupaka i sandacza. Z dostępnych trzech rozmiarów 53mm, 75mm i 93mm wybrałem te mniejsze a więc 53mm i 75mm.

Już wczesną wiosną na podwyższonym stanie wody w rzekach zacząłem szukać żerujących okoni. Zacząłem od łowienia przynętą na lekkiej główce jigowej. Dosłownie kilka pierwszych rzutów i pierwsze branie. Branie bardzo agresywne. Już w myślach cieszyłem się z okazałego okonia kiedy po niedługim holu w wodzie błysnęło srebrnym kolorem. To nie był okoń, ofiarą twistera padł ponad 30 cm jaź. Kolejne rzuty tej wyprawy przyniosły mi dwa niewielkie okonki i kilka kleni w okolicach wymiaru.

Tydzień później w innym miejscu, płytszym i bardziej zarośniętym znów zdecydowałem się na poszukiwania okonia Tym razem przynętę uzbroiłem w hak offsetowy schowany w korpusie aby uniknąć zaczepów w postaci rozwijającej się roślinności. Pierwsze rzuty nie zapowiadały udanych połowów ale po wyjściu słońca  zaczęło coś skubać. Grubo ponad setkę rzutów. Kilka naście brań. Wyciągnięte dwa niewielkie okonie, dwa jazie i kilka niewielkich kleni.

Dopiero po zmianie zbiornika i zastosowaniu metody bocznego troka częściej od klenio-jazi zaczęły uwieszać się okonie.

Jestem przekonany, że jesienią będzie to prawdziwy killer na okonie i szczupaki. Żebrowana guma pracuje praktycznie przy najmniejszym ruchu czy to szczytówką czy kołowrotkiem. Malutki ogonek pracuje zarówno przy opadzie, podbijaniu szczytówki jak i przy równomiernym prowadzeniu. Ta przynęta nie robi sobie przerwy od pracy.

Jak wspomniałem wcześniej jest dostępna w trzech rozmiarach. Do wyboru w każdej długości mamy osiem kolorów. Daje to niezły wachlarz możliwości dla wędkarza. Jeśli ktoś używa atraktorów w połowie drapieżników również powinien być zadowolony. Jak zapewnia producent „ Żebrowany korpus pozwala na łatwe umieszczenie atraktora zapachowego, co zwiększa łowność przynęty”. Osobiście nie stosuję atraktorów, staram się kusić drapieżniki samą pracą przynęty więc tu opieram się na zapewnieniach producenta a nie swoim doświadczeniu. Materiał, z którego zrobiona jest guma jest bardzo rozciągliwy i elastyczny dzięki temu możemy podziwiać piękną pracę przynęty. Zapewne dodatkowym atutem tej przynęty będzie jej niewielka cena. Na internetowych aukcjach można znaleźć twisterki robinson wasabi nawet poniżej złotówki. Jedynym minusem jaki do tej pory zdołałem wyłapać to trwałość materiału, przy cienkim korpusie trzeba uważać przy zbrojeniu gumy. Zbyt wielki hak lub nieumiejętne zbrojenie może spowodować że zniszczymy naszą przynętę.


Już wkrótce jesień i czas drapieżników. Będzie to jedna z moich głównych pozycji w jesiennym arsenale.
 

 


4.7
Oceń
(23 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 1)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(3)
Cena:
(3)
Użytkowanie:
(3)

Średnia ocena:

3



Rippery Robinson Wasabi - opinie i komentarze

kabankaban
0
Może i dobre, ale po małym nawróceniu przez młodszych kolegów co do gum na wszelakie drapieżniki i nie tylko wybieram "śmierdzące" Keitech'y. Pozdrawiam (2016-08-02 10:53)
barrakuda81barrakuda81
0
Ten wzór jest powielany przez wielu producentów a pierwowzorem jest jeśli się nie mylę Keitech Swing Impact. Dobry wzór i łowny. "Podłapany" tak jak kształt Easy Shinera aczkolwiek nic w tym złego nie widzę bo testowałem sobie wyroby innych producentów a'la Keitech i doszedłem do wniosku że są niemal równie dobre a często dwa razy tańsze...Moim zdaniem gumy na rynku mamy coraz lepszej jakości a konkurencja powinna korzystnie wpłynąć na ceny. (2016-08-02 13:46)
Przemas83Przemas83
0
Ja natomiast używam takich przynęt firmy Kongera , Grubber Skinny Shad w kolorze żółtym i w Maju czasem dają rybkę.Na Robinsońskiego rippera również w kolorze żółtym złowiłem pierwszego sandacza świadomie i pamiętam do dziś ;] ***** (2016-08-02 15:04)
w6i6e6w6i6e6
0
Zapomniałeś dodać, że Wasabi to podróbki Keitech Swing Impact. Niby nie różnią się wiele, ale jednak diabeł jak wiadomo tkwi w szczegółach a tym co wyróżnia Keitechy na tle podróbek to miękkość materiału, z którego zostały wykonane dzięki czemu pracują zdecydowanie ciekawiej niż kopie. (2016-08-02 15:47)
w6i6e6w6i6e6
0
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:Użytkowanie:
@barrakuda81 - różnica najczęściej tkwi w tym, że gumy Keitech są ekstremalnie miękkie pracują praktycznie cały czas całą powierzchnią a podróbki twardsze i co za tym idzie robią w wodzie dużo mniej szumu. Testowałem różne robale "jak Keitech" i niestety żadne nie dorównują skutecznością oryginałom. (2016-08-02 15:52)
Jakub WośJakub Woś
+4
Keitechów nie używałem więc nie mam porównania. Jedno wiem, te są mieciusie jak kaszuczka i pracują przy najmniejszym ruchu (2016-08-02 16:06)
barrakuda81barrakuda81
0
Mam trochę takich chyba z Phoenixa (?) czy jakoś tak i mają rzeczywiście nie tak perfekcyjna pracę ale też potrafią dać rybkę i bronia się ceną:-)Kongerowski grubber też całkiem fajny - testowałem. Z czasem będzie sie ta różnica zacierać podejrzewam jeśli chodzi o produkty Keitech'a i konkurencję która nie śpi co cieszy:-) (2016-08-02 21:33)
SithSith
0
Za opis *****. Co do "merituma" ;-) nie wypowiem się, bo gumy są przynętą najrzadziej używaną przeze mnie. A może to błąd... ;-( (2016-08-03 05:45)
w6i6e6w6i6e6
0
Pheonixy i Wasabi w porównaniu do Keitechów są twarde. Poważnie. No i Keitechy są nasączone tym specyficznym zapachem, który od razu po wyjęciu z paczki potrafi dać naprawdę mega efekt. @barrakuda81 - nie wiem czy to takie fajne, że teraz dominują podróby, które tylko przypominają oryginalny produkt w gruncie rzeczy jakość jest dużo gorsza. Ta "konkurencja" polega na tym, że wysyłasz oryginał do fabryki w Chinach a oni tworzą Ci kopię w ilości jaką chcesz tir, dwa, pięć :-) (2016-08-03 10:37)
grisza-78grisza-78
0
Tu, gdzie mieszkam, numerem jeden jest oczywiście Kopyto . Nie używałem opisywanych Robinsonów, ale kiedyś miałem kilka gum tego producenta. Były to duże białe twistery. Nie złowiły mi ryby.... Szkoda. (2016-08-03 15:22)

skomentuj ten artykuł