Robinson Dynamic HS i niespodziewany test

/ 4 komentarzy / 7 zdjęć


Kilka zim temu dostałem od rodziny najlepszy prezent jaki wędkarz może sobie wyobrazić – wędkę. Przy rozpakowaniu wyczułem przez materiał, że jest dwu częściowa więc bez problemu zgadłem, że to spinning. Powoli wysuwałem z materiałowego pokrowca. Pierwsze moje spostrzeżenie to, że jest bardzo cienka i lekka. Dotychczas miałem starego Jaxona kupionego na bazarze. Gruby, mięsisty blank sprawiały solidne wrażenie. Mogłem nią posyłać na wielkie odległości ciężarki ponad 30g. Mój prezent jak się okazało Robinson Dynamic HS Ultra Light Jig 270cm c/w 7-15 to była cieniutka delikatna szpada, w niczym nie przypominał topornego Jaxona.

Miesiące mijały a ja nie mogłem doczekać się testów mojego prezentu. Nastała wiosna, zakwitły bazie. Co dla każdego spinningisty oznacza sezon kleniowo-jaziowy. Na początek wyjąłem z pudełka obrotówkę. Dragon Comet wielkość 2 w kolorze żółto-czerwono-czarnym. Pierwszy rzut i już musiałem blokować ręką kołowrotek bo przynęta poleciałaby na drugi brzeg niewielkiej odnogi Wisły. Ale niesie – pomyślałem. Poprzednią wędką nawet z wiatrem bym tak daleko nie rzucił. Pierwsze prowadzenie przynęty i kolejne zdziwienie – w rękach czuć każde wahnięcie skrzydełka a szczytówka gra w rytm obrotów przynęty. Z zachwytów nad moim nowym kijem wyrwało mnie szarpnięcie wędki. Pierwsze uderzenie w przynętę. Po krótkim holu na brzegu wylądowałem niespełna kilogramowego jazia. Wędka ochrzczona, egzamin zdała. Tego dnia złowiłem jeszcze kilka mniejszych jazi.

Kolejny test odbywał się na Wiśle. Szedłem wzdłuż przykosy i pod prąd ściągając tę samą obrotówkę co chwilę wyjmowałem klenika. Klenie niewielkie bo lekko ponad wymiar. Przykosa szybko się skończyła więc zacząłem rzucać w wir zaraz za nią. Wtedy na pełnej Wiśle dopiero poznałem możliwości rzutowe tego kijka. Mała obrotóweczka latała na dziesiątki metrów. Pochłonęło mnie to pobijanie rekordów odległości. Z zabawy znów wyrwało mnie potężne uderzenie zaraz po zetknięciu przynęty z wodą. To było coś większego niż dotychczasowe kleniki. Ryba nie dawała za wygraną. Poszła z nurtem a ja usłyszałem wreszcie najpiękniejszą muzykę dla wędkarza, świst hamulca kołowrotka. Z uwagi na wrażenie delikatności wędki nie dokręcałem hamulca zbyt mocno. Jednak żyłka znikała szybko więc musiałem zareagować. Dokręciłem hamulec. Wędka zaczęła pracować na całej długości a nie jak dotychczas tylko w szczytowej części. Ryba odpuściła i powoli, powoli zbliżała się do mnie. Wyciągnąłem ją z nurtu na płyciznę, na odległość kija wędki. To był piękny srebrny boleń ok 60 cm. Gdy mnie zobaczył postanowił ostatkiem sił wrócić z płycizny w nurt i głęboką wodę. Wiedziałem, że mi sie nie wypnie i że już jest zmęczony więc pozwoliłem mu na mały odjazd. Gdy tylko zniknął w głębszej wodzie poczułem niebywałe szarpnięcie za kij. Mało nie wyrwało mi kija z rąk który trzymałem bardzo mocno. Aż musiałem zrobić dwa kroki do przodu. Co za licho – pomyślałem. Niesamowicie szarpało za wędkę a woda w tym miejscu się zagotowała, bryzgało aż krople przeleciały kilka metrów do mnie. Nic nie mogłem zrobić. Trzymałem szczytówkę w górze, kręciłem kołowrotkiem i patrzyłem na ten młyn w wodzie. Po minucie może trzech ryba wraca na płyciznę. Za boleniem pojawia się kolejna dużo dużo większa. To był sum około 1,5m. Uderzył jeszcze raz w bolenia ale chyba mnie zauważył i szybko znikł w głębinie. Wyciągnąłem bolenia który nie był już tak ładny jak podczas pierwszego kontaktu wzrokowego. Był obdarty z łusek po obu stronach.

Dopiero tego dnia poznałem wartość mojego prezentu. Przez kilka lat sprawowała się bez zarzutów. Jedyny minus tej wędki jaki zauważyłem to że odpadła z dolnika końcówka z blaszkami wyważającymi kij. Niestety stało się to na przelewie i już nie odzyskałem. Dziś kij nadal jest w moim arsenale i nadal jest w użytku. Jest to kij do delikatnych i subtelnych zadań gdzie przydaje się jego szybka akcja, zasięg wyrzutu i niesamowita wytrzymałość.

To co producent napisał o kiju – „Dzięki nowatorskiej technologii DYNAMIC Hi-Speed WG ( Woven Graphite ) udało się stworzyć bazę do konstruowania wędzisk o niespotykanej dotychczas dynamice. Jeżeli jako wskaźnik dynamiki wędziska przyjmiemy czas reakcji jego struktury na wprowadzony impuls zewnętrzny (np. wygięcie), to okazuje się, że dla kijów wykonanych w technologii DYNAMIC Hi-Speed WG jest on znacznie krótszy w porównaniu do wędzisk wykonywanych przy zastosowaniu technologii tradycyjnych. W ten sposób narodziła się koncepcja wędzisk, które ROBINSON określa mianem hiperdynamicznych. Wędziska hiperdynamiczne to takie, które obok bardzo szybkiej akcji i małej masy wyróżniają się także niespotykaną czułością oraz olbrzymią mocą użytkową”

Kiedyś był to dla mnie chwyt marketingowy i bełkot którego nie rozumiałem. Po latach użytkowania Robinson Dynamic HS stwierdzam, że słowa o szybkiej akcji, niespotykanej czułości i olbrzymiej mocy nie są ani trochę przesadzone.

 


5
Oceń
(26 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 0)




Robinson Dynamic HS i niespodziewany test - opinie i komentarze

esox61esox61
0
I takich testów chciałoby się czytać jak najwięcej :) Super (2014-04-28 21:39)
marciin 2424marciin 2424
0
Chrzest bojowy zaliczyła wędka na ***** :) Pozdrawiam i życzę następnych wrażeń nad wodą :) (2014-04-28 22:07)
kuba81kuba81
0
brat ma tego kijka 240 fajny na sandacze i chyba stosunkowo tani. jesli ktos szuka taniego to mozna go polecic (2014-04-29 10:47)
heroesxdheroesxd
0
Bardzo przyjemny dla oka wpis i test. Miło się czytało, dużo konkretów i przede wszystkim ciekawa przygoda. (2014-04-29 10:56)

skomentuj ten artykuł

 





Sklep wedkuje.pl

Mistrall Lexus Ultra Spin