Robinson Gravitex FD

/ 1 komentarzy / 3 zdjęć


W swojej skromnej „karierze” wędkarskiej przerabiałem kilka metod. Zaczęło się od spławika. Drugą fazą był spinning, kolejną grunt i znów powrót do spinningu. Za pierwszym razem do spinningu zraziły mnie marne wyniki i wieczne problemy z kołowrotkami, które nie wytrzymywały warunków w jakich przychodziło im pracować. Kiedy udało się odłożyć trochę pieniędzy kupiłem droższy i w moim mniemaniu lepszy sprzęt. Spinningowanie stało się mniej uciążliwe i przyjemniejsze. Często podczas wypraw spotykałem sąsiada, przechwalał się wynikami w połowach lina i karasia w oczku nieopodal mojego domu. Pewnego wieczoru zebrało mi się na wspomnienia i zatęskniłem za spławikiem. No ale wydawać kolejne setki ciężko zarobionych złotówek żeby kupić dobry sprzęt na spławik? Musiałem jakoś to obejść. 

Na logikę biorąc przy spławiku kołowrotek nie jest tak forsowany jak przy rzecznym spinningu. Przez większość czasu na wyprawie po prostu leży nieużywany. W takim wypadku chyba nie musi być z tak solidnych materiałów. Kombinowałem dalej. Kupie może jakiś tani z gwarancją i najwyżej będę nękał sprzedawcę ciągłymi reklamacjami. 

Jak postanowiłem tak też zrobiłem. Znalazłem w internecie tani kołowrotek. Zależało mi na przednim hamulcu więc taki znalazłem. Podzespoły też wyglądały w miarę ciekawie jak na takie pieniądze. 4 łożyska w tym jedno oporowe. Metalizowana szpula plus szpula zapasowa. Do tego wszystkiego 5 lat gwarancji. To właśnie jego szukałem. .Robinson Gravitex FD.

Kilka dni później miałem już swojego Gravitexa na sesji zdjęciowej. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Kołowrotek skromny ale elegancki i starannie wykończony. Kupiłem go z myślą o wiosennych wzdręgach więc wybrałem model 204. To najmniejszy z czterech dostępnych modeli. Martwiła mnie tylko jego niska waga. Z jednej strony jest to zaleta ale z drugiej może świadczyć o słabym materiale. 

Niestety patrząc na kołowrotek niczego się nie dowiemy. Trzeba go sprawdzić w walce. Nawinąłem na niego żyłkę. Żyłka o średnicy 0,22 została równomiernie rozprowadzona po szpuli. Jedna z istotnych cech kołowrotka na plus więc byłem zadowolony. 

Przyszedł czas na testy. Kołowrotek spędził ze mną nad wodą około 150 godzin. Oczywiście czynnej służby. Wyholowałem przy jego pomocy dziesiątki ryb głównie niewielkich wzdręg, karasi i linów o wadze około 1 kg. Hamulec nie był często w użyciu jednak ani razu się nie zaciął, nie wysnuwał też żyłki skokowo. 

Po jednym sezonie jestem zadowolony z Gravitexa. Nie zawiódł mnie ani razu. Uznałem że to najlepszy z moich kołowrotków w cenie około 50 zł. A przecież jeszcze cztery lata na gwarancji. 

Do majówki pozostało 3 dni. Jeszcze tylko 3 dni i kiedy inni wędkarze będą uganiać się za drapieżnikami Gravitex FD mam nadzieje przejdzie ciężkie testy na wielkich okazach ryb spokojnego żeru

 


3.8
Oceń
(32 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 1)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(2)
Cena:
(5)
Użytkowanie:
(3)

Średnia ocena:

3.3



Robinson Gravitex FD - opinie i komentarze

skalpelskalpel
0
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:Użytkowanie:
Czekam z niecierpliwością na opisy "ciężkie testy na wielkich okazach ryb spokojnego żeru" Firma Robinson szuka odbiorców w różnych przedziałach zarówno cenowych jak i jakościowych. Dostosowuje się do potrzeb klienta. Idealne potwierdzenie tezy że jakość idzie za ceną... Jeśli oceniamy kołowrotek z podanym przedziałem cenowym to dałbym piątki, jęsli oceniamy ten kołowrotek w porównaniu do innych kołowrotków dedykowanych do danej metody.... dwójki.... uśrednijmy więc. Cena ok. Jakość nie ok, użytkowanie pośrodku. (2015-05-06 23:54)

skomentuj ten artykuł