Zaloguj się do konta

Rożnowskie - dzień drugi

Witam. To już drugi dzień mojego Rożnowskiego maratonu wędkarskiego i wielkiej chęci na sukces , a tu znowu klapa i tylko nadzieja na lepsze jutro.
Ale jak było , o tym teraz - wczesna pobudka 4.30 , szybka kawa , wędki pod pache i nad wodę , a tam mgła /foto/ , zimno 5 stopni i cisza .

Woda jakby zamarła w oczekiwaniu na słońce , tak cicho , że aż dzwoni w uszach , pytam się kolegów , tych co zostali na nocke i nie zamarzli , prawie nie zamarzli , co tak cicho ,woda jak lustro , żadnej odpowiedzi i tylko z mgły pojawił się nagle samotny myśliwy /foto/ na łódce , jak duch - hej kolego i co tam , miast odpowiedzi tylko jakiś jęk .. zzzzimno.

Tak oto wyglądał wrześniowy poranek w Gródku. Nic to biorę sie do roboty , dziś będę ' chytrzejszy' od towarzystwa , które gdzieś tam pływa pod wodą i kpi sobie z tych mądrali z wędkami na brzegu,
zakładam ' kanapkę - kolorowe gwiazdki i trzy białe robaki , na hak Kamatsu nr 6 i na drugi hak ' czerwonego ' robaka i jak zwykł mawiać mój przyjaciel 'sru 'do wody , tak co 15-25 min do godz. 9.00 i pierwsze branie / oczywiście uklejka , ale zaraz potem płoć i jeszcze leszcz , co z tego jak małe , tak do 30 cm .

A potem nastapiła cisza , wędka ani drgnie , pozostał mi tylko patrzeć na krajobraz i podziwieć jak narybek okonia leniuchuje na płyciżne w ciepłej wodzie i tak już do wieczora, pod wieczór jeszcze mały okonek i 35cm boleń , ot i sukcesy ?.Potem już nic .
Miejscowi znawcy ' dzieła ' , mówią , że duża ryba szuka już miejsca na głębokiej wodzie , przygotowując leża zimowe , chyba to prawda , bo jak obejżeć się w koło, to większość wędkarzy schodzi z łowisk o kiju. Mnie to nie dotyczy - chyba nie ? .

Aby nie być jednak do końca zdołowanym ,to z nocki koledzy zeszli z jednym sandaczem 67cm , wyrwanym na ' wywózkę' , nic tylko gratulować , ale dość dziś juz marudzenia , jutro też będzie dzień i nawe nadzieje , zatem do jutra , ku pokrzpieniu serc wrzucam kilka fotek z dnia dzisiejszego .

Opinie (2)

zbynio5o

Jak czytam twoje wpisy to tak jakbym to ja pisał o jez. Pławniowickim.

Identyczne efekty, nie tylko u mnie ale również u pozostałych wędkarzy.Nawet z tym sandaczem. U mnie w nocy padły dwa, jeden 90cm.  Różnica napewno jest w krajobrazie

i tutaj 1:o dla Ciebie :))) Ale co do rybek narazie ta sama cienizna co u mnie. Jak sie nic nie zmieni to chyba będzie koniec z białą rybą.

Ale walcz ostro, zazwyczaj po 3-4 dniu nęcenia coś sie zaczyna dziać. Powodzenia.

[2011-09-25 22:50]

haja

No to ja wioska wcześniej - Lipie - no, może z 600 m w górę - bo to przecież zaporówka. Ale odczucia podobne. Krajobrazy fajne, łowienie ze skałki nad głęboką wodą też zapada w pamięć. Wędkarzy sporo, jeden to co 10 min wyciągał leszcza. Do 16:00. Potem ANI JEDNEGO BRANIA!!! do rana. Na szczęście sandacz na żywca dopisał. Zaczepów co nie miara, ale kto na to zważa kiedy mętnooki bierze?..Jeden stały bywalec z Sącza to z wywózki notorycznie wyciąga takie od 60-70 cm. Ja to takie po 55 cm... bo z wyrzutu blisko brzegu. No a byłem tylko 2 razy i nie znam tej wody zbyt dobrze. Następnym razem spróbuję w Gródku.      Pozdrawiam i zapraszam na Rożnowskie - choćby dla ładnych terenów. [2011-09-29 21:28]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej