Rozprawa o C&R: Część pierwsza.

/ 7 komentarzy / 5 zdjęć




  • konto usunięte




Witam serdecznie !

Kilka słów na wstępie. Temat C&R jest jednym z najczęściej poruszanych i "najkrwawiej" ocenianych i komentowanych. Opinie na ten temat są tak różne, a obydwie strony są tak uparte i z całych sił trzymające się swoich wersji, że zazwyczaj powstają wojny, chaos i złość... a przecież to nie o to w tym wszystkim chodzi. Mam nadzieję, że tym razem obejdzie się bez urywania głów. Temat ten jest tak obszerny, że żeby wyjaśnić i zobrazować to co mam do powiedzenia będę potrzebował kilka wpisów, dlatego podzieliłem go już z góry na kilka części.

Na pierwszy ogień powinno pójść moje ( nasze, całego teamu ) podejście do tej sprawy, ale jednak zanim się określimy chce spróbować spojrzeć na to obiektywnie, znaleźć wady i zalety obydwu stron, obydwu opinii na ten temat.

Mam tylko nadzieję, że jak się rozpisze, nie powstanie tutaj jeden wielki bałagan i chaos, postaram się żeby do tego nie doszło, ale w razie czego, z góry przepraszam.

Zacznijmy może od tego, DLACZEGO w ogóle ten temat się pojawia.

Czy to na prawdę moralność wędkarska do tego skłania ? To że wędkarze zabijający ryby, nie mogą spać po nocach i mają wyrzuty sumienia ? Na pewno są tacy ludzie... ale przede wszystkim chodzi o to, że zwolennicy C&R mają pretensję do drugich, o to że to rzekomo przez nich, "nie ma" ryb w naszych wodach.

Tutaj chcę wspomnieć o niesamowitej brutalności i wręcz chamstwie, które nieodłącznie kojarzy się z dyskusjami na ten temat. Jestem wręcz zszokowany kiedy widzę tekst pod filmikiem - wędkarza który zadowolony ze swojego 2-kilowego szczupaka, opowiada o tym jak w domu ucieszą się z niego -"ŻEBYŚ SIĘ SPALIŁ W PIEKLE ! CIEBIE POWINNI WYPATROSZYĆ I USMAŻYĆ ! ".
Wiele razy widziałem podobne teksty - oczywiście nie mówię, że każdy zwolennik C&R taki jest - i muszę przyznać, że nie mogę uwierzyć własnym oczom.

W Polsce - ale i nie tylko ( nie mam też zamiaru nikogo tutaj urazić ) - ludzie mają skłonność do przesady. Wiele razy wręcz "fanatycznie" ( mocne słowo, ale hmm... bardzo oddające sytuacje ) wierzą, kochają, nienawidzą. Od muzyki, przez pracę, sport, poglądy religijne i kulturalne, aż właśnie po takie sytuacje. Bardzo wielu ludziom, brakuje umiaru i opanowania podczas wymiany poglądów. Wielu ludzi nie potrafi racjonalnie wyjaśnić tego w co wierzy, co lubi, bądź nie. Po kilku słowach wpadają w szał i kończy się wyzwiskami, groźbami i chaosem.

Będę do tego wracał w dalszej części artykułu.

Przechodząc jeszcze konkretniej do tematu. Zacznijmy może od tego, jak duża rolę w znikaniu ryb z naszych łowisk mają wędkarze zabierający ryby i czy to konkretnie ich wina.

Kilkadziesiąt lat temu ryb było mnóstwo, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Opowiadania mojego ojca o dwukilowych płociach na kawałek ziemniaka i wielkich szczupakach w czyściutkiej wodzie wygrzewających się na słońcu, po kilka obok siebie, z biegiem lat, stają się coraz bardziej nieprawdopodobne.

Dlaczego ryb ubywa? Zaczynając od rzeczy najbardziej ogólnych.
W 1950 roku na ziemi było nas 2,3 miliarda ludzi. 31 października 2011 roku, urodziło się dziecko, które stało się 7 miliardowym człowiekiem na ziemi. Przez 61 lat populacja na świecie zwiększyła się trzykrotnie ! Zbiorników wodnych nie przybyło... a ryby są jednym z głównych i niesamowicie wartościowych pokarmów człowieka. Mimo wielu hodowli, nie da się nadrobić, czy ograniczyć strat.

Kilkadziesiąt lat temu, kołowrotek, żyłka czy nawet haczyk to był sprzęt marzeń. Przez wiele wiele lat tylko nieliczni ludzie mieli dostęp do takiego sprzętu. Obecnie każde dziecko które interesuje się wędkarstwem, za grosze może dostać sprzęt, którym jest wstanie oszukać i pozwolić wygrać walkę z każdą rybą. Firmy zajmujące się sprzętem wędkarskim prześcigają się w nowinkach i cudach techniki. Niesamowicie skuteczne przynęty, niewidoczne, bardzo wytrzymałe żyłki, echosondy, silniki elektryczne ,to wszystko przyczynia się do tego, że oszukanie ryby nie jest takie trudne.

Jakiś czas temu rozmawiałem na ten temat z moim znajomym, który jest niesamowitym zwolennikiem C&R i po moich słowach, które brzmiały mniej więcej tak jak dzisiejszy wpis, oznajmił mi, że to logiczne, ale co np: ze Szwecja? tam ryb jest nadal mnóstwo, tam C&R postawiło zbiorniki na nogi.

I to jest temat na którym chcę się skupić najbardziej w dzisiejszym wpisie i na nim zakończyć pierwszą część.

Otóż w jego słowach jest trochę racji, być może nawet dużo, ale...

Trzeba zadać sobie pytanie, dlaczego tak się stało i czy to do końca prawda. Ludzie tam mają inna mentalność niż Polacy ? Kontrole są częstsze i lepsze? Nie ma kłusowników ?

Zagłębiając się troszkę dalej w Szwecję, zastanawiając się nad tym, od razu nasuwają się pewne wnioski.

Tak naprawdę, w Szwecji, która TEORETYCZNIE słynie z pięknych szczupaków, Szwedów łowiących te ryby jest naprawdę niewielu. Dlaczego? Szczupak jest bardzo cenioną rybą zarówno smakowo jak i sportowo, ale przede wszystkim w Polsce...
W Szwecji ryba ta nie jest tak popularna. Ani kulinarnie, ani sportowo nie równa się z masą innych szlachetniejszych ryb, które można tam spotkać. Chociażby łososie. To właśnie Salmo salar jest tam głównym celem, to te ryby są najbardziej cenione i odławiane, zarówno przez wędkarzy jak i rybaków.
Dlaczego więc szczupaka jest tam tak dużo, a Szwedzi wiedzą o nim tak wiele? Odpowiedź jest prosta. Turystyka.
Setki, tysiące ośrodków dla wędkarzy z całego świata, odwiedzający Szwecję tak licznie i często, wyszkoleni przewodnicy, wymyślne przynęty, sprzęt, łodzie. Szwedzi nauczyli się wykorzystywać tą niewiele znaczącą dla nich rybę, do celów turystycznych. Wypuszczają większość złowionych szczupaków, bo to się im po prostu opłaca.

W Polsce natomiast, szczupak jest niesamowicie ceniony, zarówno przez wędkarzy, jak i pospolitych konsumentów, dlatego też wypuszcza się je rzadziej, a odłowy są częste i nierzadko specialnie ukierunkowane właśnie na te ryby.
Tu polityka odgrywa niesamowitą rolę i gospodarczo nieopłacalnym jest inwestowanie w wodę i ryby. Dużo lepiej jest stracić kilku wędkarzy, pogorszyć opinię na swój temat, zarabiając przy tym na częstych odłowach i handlu, niż "bawić" się w zarybianie i walkę o pełne jeziora.

Na zakończenie jeszcze tylko kilka optymistycznych słów. Jeszcze kilkadziesiąt, a nawet kilkanaście lat temu, przede wszystkim nikt się tym nie przejmował. Nikt się nie zastanawiał co będzie za kilka lat, czy ryby się skończą, czy warto zadbać o jezioro i środowisko w okół. Tak naprawdę dopiero od niedawna ( w Polsce niestety jak to już bywa, trochę później niż wszędzie indziej ) to zaczęło się zmieniać. Dopiero od jakiegoś czasu ludzie dbają bardziej o wody, więcej zarybiają, wypuszczają część złowionych ryb, tępią kłusowników i płacą składki na poprawę poziomu swoich wód. Nie zapominajmy o tym, że dopiero raczkujemy w tych dziedzinach, a już widać efekty ! ( Jezioro na którym łowie 3-4 lata temu, przeżywało niesamowity kryzys, zrezygnowałem z niego na kilka sezonów, teraz jest już na prawdę dobrze, a wszystko zmierzą w jeszcze lepszym kierunku ).

Na tym zakończę tę część. W kolejnych postaram się napisać o tym na jakie dwie grupy dzielą się wędkarze zabierający ryby do domu, o tym co jeszcze ma wpływ na spadek populacji w jeziorze ( ptactwo, zwierzęta, zanieczyszczenia) o tym, że współpracą, a nie "wojną" da się to zmienić i warto czasami posłuchać tego, co mają do powiedzenia obydwie strony, zanim wydamy werdykt.

Mam nadzieję, że nie namieszałem za mocno i postaram się najszybciej jak się da, napisać kolejne części i jak zwykle proszę o Wasze zdanie na ten temat: najlepiej kulturalne ^^

Pozdrawiam raz jeszcze i połamania kija !!

 


4.8
Oceń
(13 głosów)

 

Rozprawa o C&R: Część pierwsza. - opinie i komentarze

krzkwi5krzkwi5
0
witaj  przeczytałem  uważnie artykół   i to ma sens , tylko oprócz składek  musimy my jako wędkarze i społeczeństwo zmienić swoją mentalność i kulturę ,nie dotyczy to wszystkich wędkując na różnych akwenach  jezioro lub rzeka nie zdarzyło sie  zeby na stanowiskach wędkarskich był porządek  (stare żyłki ,pudełka ,puszki itp.....) to jest jedno  jest dużo sezonowych pseudo wedkarzy  na wakacjach rąbią wszystko bez względu na wymiar lub okres ochronny mamy jeszcze duużżzo   do zrobienia jako społeczeństwo pozdrawiam  Krzysztof (2012-11-05 08:29)
adamsgadamsg
0
Sam jestem, jakby to ktoś złośliwie skomentował "fanatycznym wyznawcą" C&R. Tak naprawdę staram się popularyzować taka postawę, bo jest najprostszym i najtańszym środkiem do tego, by ryb było więcej, a o to niezależnie od podejścia nam wszystkim chodzi. Wcale nie jestem aż tak zapiekłym fanatykiem. Tekst przeczytałem z zainteresowaniem. Jedyna uwaga: dlaczego u nas to szczupak jest tak popularny, również kulinarnie? Ponieważ w przeciwieństwie do Szwecji, mówienie u nas o populacji łososia, czy nawet troci, jest śmieszne. Tych ryb ryb w wodach słodkich praktycznie nie ma, nawet w czasie ciągów tarłowych... Gdyby były, to nikt nie zawracałby sobie głowy szczupakiem, który niedługo będzie funkcjonował tylko w rozmiarze do 40cm...I ten przedział może być nawet liczniejszy niż obecnie, bo cokolwiek więcej nie ma szans urosnąć jeśli ze złowionych ryb tego gatunku, do wody z powrotem trafia promil... Zapraszam wszystkich na moją stronkę www.wedkarskiewakacje.pl [dużo zdjęć] (2012-11-05 12:26)
u?ytkownik132079u?ytkownik132079
0
Witam. Dzięki za komentarze ! "fanatyczny" miałem na myśli ludzi którzy wyzywają i życzą śmierci człowiekowi który zabierze jedna wymiarową rybę do domu. Takich ludzi nie lubię, resztę ZWOLENNIKÓW C&R szanuje, podziwiam i sam również 95% ryb złowionych wypuszczam. Pewnie już dziś wieczorem pojawi się drugą część, zapraszam do dalszej lektury. (2012-11-05 12:30)
Lin1992Lin1992
0
Bardzo ciekawy tematy. (2012-11-06 09:33)
kamil11269kamil11269
0
Tak samo jak za część drugą pozostawiam ***** (2012-11-08 19:37)
u?ytkownik132079u?ytkownik132079
0
Jeszcze raz dzięki wielkie za komentarze i ocenki ! Bardzo fajnie że zaglądacie na mój blog ! Mam do Was maleńką prośbę, z racji tego, że pisujemy na kilku forach i portalach i wpisów na blogu przybywa, bardzo ciężko jest znaleźć czas na przeglądanie ich, oraz zawartych w nich zdjęciach, w celu zorientowania się czy nie pojawiły się nowe komentarze. Komentarze z oceną wpisu są oczywiście ważne, ale mam tu przede wszystkim na myśli komentarze z jakimi kolwiek pytaniami odnośnie tekstu lub nie. Bardzo bym prosił o zadawanie tych pytań w prywatnej wiadomości ( przynajmniej w starszych wpisach ) będzie mi dużo łatwiej odpowiadać na nie na bierząco, a to pomoże zarówno mi jak i Wam. Wiadomość ta pojawi się pod wszystkimi starszymi wpisami. Pozdrawiam i połamania kija !! (2013-01-17 10:08)
u?ytkownik70140u?ytkownik70140
0
5 (2013-05-09 09:38)

skomentuj ten artykuł