Rybomania 2015 Lublin - warto!

/ 3 komentarzy / 10 zdjęć


Pojawiają się pytania:  „Czy w ogóle warto jechać na targi?” „Czy było coś ciekawego?” „Czy dużo było sprzętu?” „Czy dużo było ludzi?” „Czy obecność na targach to czasem nie jest strata czasu?” A jakie są odpowiedzi? To zależy kogo zapytamy. Byliśmy na targach dwa dni. Pytaliśmy, rozmawialiśmy, oglądaliśmy – braliśmy czynny udział.

Odpowiadając na zadane pytania, śmiało mogę odpowiedzieć, że to była najlepsza Rybomania w Lublinie w historii. Dla niewtajemniczonych dodam, że to druga edycja minor-latin;mso-hansi-font-family:Calibri;mso-hansi-theme-font:minor-latin;
mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings"> symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings">.

Już w drodze wiedzieliśmy, że będzie się działo. Samochody sznurkiem jechały na parking przed halą i już o godzinie 11:00 był kłopot z zaparkowaniem. Interes chyba szedł nieźle bo przy wejściu mijaliśmy ludzi, którzy już dokonali zakupów i nieśli wędki, kulki proteinowe a nawet wiadra.

Przyznacie mi, że wyprawa na targi po wiadro może wywoływać uśmiech na niejednej twarzy. Nic bardziej mylnego. Przecież w czymś trzeba było wynosić  te tony ulotek reklamowych, naklejek, cenników itp. To tylko dowodziło, że ruch na hali był podobny do tego w ulu.

W ubiegłym roku naliczono około 8 000 odwiedzających. W tym zdawało się, że jest znacznie więcej i same prognozy mówiły o 12 000 zapaleńców.

Dostaliśmy się do środka i co się okazało? Targi jak targi, pełno ludzi, pełno sprzętu, gwar, balony i niezła zabawa. Tak jak przed rokiem, największe zainteresowanie budziło gigantyczne akwarium, pełne dorodnych ryb. Okazała grupa ludzi próbowała się dostać jak najbliżej szkła, po to by z bliska uwiecznić na zdjęciach, pływające za nim ryby. Akwarium pełniło zasadniczą funkcje. Miało skupiać rzesze odwiedzających, po to, by producenci mogli pochwalić się nowinkami  serwując pokazy. Nikt nie mógł poczuć się zawiedziony. Oprócz pięknych ryb, widzieliśmy wiele świetnych przynęt. Mogliśmy podziwiać ich pracę w wykonaniu wielu gwiazd Polskiego wędkarstwa, widowiskowe ataki ryb, burzliwe hole, krew, pot i łzy…. No dobra od momentu „widowiskowych ataków” zacząłem fantazjować Calibri;mso-ascii-theme-font:minor-latin;mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:
Wingdings"> .

Bezsprzecznie na drugim miejscu pod względem zainteresowania był „Łysy” z grupą Crazy Fishermen i swoją gigantyczną łajbą z takim silnikiem, że śmiało można by orać nią pole, pługiem 8 skibowym i to po tegorocznej suszy. Kamil znany tutaj niegdyś jako Łysy Wąż,   znalazł chwilę by opowiedzieć nam o swojej działalności. Jesteśmy pełni uznania dla rozmachu w jakim realizują swoje plany. Uraczyli nas niesamowitymi opowieściami znad Polskiej i zagranicznej wody a na telebimie mieliśmy okazję zobaczyć próbki ich pracy w postaci niesamowitych trailerów. Uwaga! te niebawem będziemy mogli zobaczyć w telewizji w różnych programach o wędkarstwie.

Dalej na naszym rozkładzie była Fundacja Ratuj Ryby. Stoisko obok "Krejzoli", udekorowane niezliczoną ilością rybich maskotek, także budziło zainteresowanie wśród nas wędkarzy. Osoby, które wzięły ze sobą dzieciaki na targi miał tu obowiązkowy przystanek. Paweł znany na portalu wedkuje.pl jako karwos chętnie nas gościł przy stoisku opowiadając o działalności, w której bierze udział i o jej   istocie istnienia. Piękna idea, która powinna przyświecać każdemu z nas. Ratuj Ryby! Można robić to na wiele sposobów: wypuszczając je, dbając o czystość wód, zarybiając rozsądnie, napiętnują kłusowników itp. My zaczęliśmy od wsparcia fundacji, która już wiele zrobiła a jeszcze wiele ma do zrobienia. Zachęcamy, ponieważ bez ryb nie będzie także nas wedkarzy.

Kolejny etap to stoisko samego portalu wedkuje.pl, który nas tutaj zrzesza. Miła pogawędka, smaczne paluszki, kilka ciekawych historii o połowach Jacka Kokota i fotki z pięknymi dziewczynami   z wedkuje.pl, wypełniły czas.

Jedziemy teraz dalej, wprost do stoiska Wiadomości Wędkarskich. Nie było czasu na nudę. Norbert alias Norbiko1, znany nam sprzed laty na portalu, to prawdziwy mistrz mówienia. Facet naprawdę uwielbia mówić. Mówi dużo, mówi z sensem, mówi bez sensu, mówi, mówi, mówi... Z przyjemnością słuchało się jego żartów. Koniecznie musicie wybrać się do Poznania w lutym, żeby zasłyszeć wyborną bajkę o szczęśliwym facecie… Sebastian Kowalczyk autor wielu ciekawych artykułów, które tutaj publikował jako Kowson, biegał po hali z „korbą” ale dopadliśmy i jego. Wędkarska Korba, to ciekawa inicjatywa, nad którą pracuje w pocie czoła. Zachęcamy do zapoznania się z ich działalnością. W ten przesympatyczny sposób, pierwszy dzień targów dobiegł końca. Podsumowując ten dzień to fotki z kolegami, których niejednokrotnie znaliśmy tylko z portali wędkarskich, ciekawe pogawędki, żarty, no i zapytanie czy widzimy się jutro a następnie w Poznaniu?

Kolejnego dnia postanowiliśmy przyjrzeć się eksponowanym sprzętom i firmom, które ów sprzęt pieczołowicie eksponowały.   Było co oglądać, nie zabrakło żadnej marki wędkarskiej. W naszej ocenie najlepiej zaprezentowali się. Daiva, Mikado, DAM, Savage Gear następnie Shimano, gorzej wypadli Dragon i Jaxon a stawkę zamknął niewidoczny   Robinson. Tak czy inaczej, można było obejrzeć wiele ciekawych, droższych i tańszych „zabawek”. Były łodzie, wędkarskie ubiory, namioty i wszystko to co otacza, szeroko pojmowane, wędkarstwo. Targi to nie tylko sposób na reklamę. Jak się okazuje, po rozmowie z kolegą, z którym niegdyś pracowaliśmy w jednym sklepie wędkarskim, te dni to prawdziwa uczta sprzedaży. Klienci dopisali i wynieśli mnóstwo sprzętu snując plany na kolejny już sezon.   Impreza pewnie nie byłaby aż tak udana gdyby nie jednocześnie odbywające się, w hali obok, targi piwa. Po męczącym spacerze pomiędzy stoiskami można było wypić naprawdę smaczne piwko.

Targi to także liczne konkursy rzutów do celu, szkoła rzutów wędką muchową i wiele innych inicjatyw urozmaicających czas. Czy było warto? To zależy czego człowiek oczekuje. Wędkarstwo z Pasją na pewno jedzie do Poznania!

 


5
Oceń
(10 głosów)

 

Rybomania 2015 Lublin - warto! - opinie i komentarze

czaro93czaro93
+2
Szkoda, że Rybomania odbywa się tylko w miastach odległych ode mnie. Chętnie bym przejechał się na tak fantastyczne targi i tylko mogę sobie wyobrazić jaka panuje tam atmosfera. Fajnie jakby takowe targi były także w Warszawie albo Olsztynie. Pozdrawiam (2015-12-06 22:40)
użytkownik37055użytkownik37055
+2
Byłem drugiego dnia z Żonką i niespełna roczną Córką :) Córa zafascynowana dawała popisy przy akwarium strzelając miny do rybek w nim pływających :) Jeszcze trochę i może zostanie moją towarzyszką na rybkach. Pierwszy raz byłem na tego typu targach ale naprawdę polecam, można "pomacać" sprzęt i wypytać się o wszystko na stoiskach... Mnie osobiście najbardziej interesowało stoisko pontonów Kolibri. Bardzo fajnie też się stało, że na hali obok były targi piwa i jakichś tam rękodzieł. Smaczne regionalne jedzonko i przepyszne piwko wzięte "na wynos" z racji, że byłem kierowcą :) Za rok też się melduję! (2015-12-06 23:16)
browarbrowar
0
TO SUPER ŻE TAK SIĘ PODOBAŁY TARGI WĘDKARSKIE I MAM NADZIEJĘ ŻE TE ARTYKUŁY ZAKUPIONE PRZYNIOSĄ WAM EFEKTY W NOWYM SEZONIE WĘDKARSKIM 2016 ROKU POWODZENIA I POŁAMANIA KIJA (2015-12-07 03:31)

skomentuj ten artykuł