Rzeczny lider czyli... feeder

/ 17 komentarzy / 6 zdjęć


Kilka dni temu, podążając za warciańskimi kleniami, przypadkiem spotykam drugiego spinningistę. Gadka się klei, od tematu do tematu, zaczynamy rozmawiać o feederze:

-To nie dla mnie. Banał, debilizm. O samym siedzeniu na czterech literach nie wspomnę, ale gdzie w tym sztuka? Tutaj, o -spójrz sam - ręcznie robiona wędka na zamówienie, no i woblery ciosane przez Janka spod Torunia. Wiesz jak to chodzi?? Tu trzeba przyłożyć rękę, żeby coś złowić. No ale dziś widzisz  - no akurat nie biorą. A feeder mówię - badziewie i zabawa dla jakichś dziadków.  (słowa przytoczone dosłownie, zapomniałem wyłączyć GoPro).

"Ręcznie robiony" spinningista wraca właśnie do domu, ja natomiast - dopiero zaczynam. Schodząc w dół rzeki napotykam właśnie, na jednego z tych "dziadków". Gość koło 30-tki, siedzi przy feederku, gapi się w szczytówkę. W trakcie naszej krótkiej rozmowy ma 3 brania, wyciąga dwa klenie w przedziale 35-40cm. Aż chce mi się cofnąć i przytargać na miejsce Pana Spinningistę. Ale po co? Może przypadkiem przeczyta po prostu ten artykuł. 


O feederze napisano już chyba wszystko. Dziwne, zważywszy,że wcale nie jest to najpopularniejsza metoda łowienia w Polsce. Są jeszcze przecież: spinning, spławik... Nawet wędkarze karpiowi mogą w rezultacie stanowić większą rzeszę, niż wielbiciele koszyka zanętowego. W czym tkwi więc magia tej techniki? Jasne - w uniwersalności, w banalnej wręcz prostocie. Jeśli właśnie mi przytaknęliście to znaczy, że mimo godzin spędzonych na czytaniu artykułów, mimo tygodni czy miesięcy spędzonych nad wodą, o feederze wiecie niewiele.

Feeder -  nie taki uniwersalny

Nie, nie i jeszcze raz nie - w mojej opinii feeder z pewnością nie jest uniwersalny. Uniwersalna to może być gałąź, jeśli żyjemy z dala od cywilizacji, a z wody równie dobrze co rybę, możemy wyciągnąć krokodyla. Jeśli decydujemy się na łowienie feederem i rzeczywiście jest to nasz sposób na rybę, musimy liczyć się z dostosowaniem jego długości i ciężaru wyrzutowego do warunków łowienia. Duża rzeka - ciężki feeder, mała rzeka - ultralekki (bądź picker). Tym sposobem wielu z nas, wyda kupę pieniędzy na różne kije, oferujące różne możliwości. I bardzo dobrze.

Fenomen feedera

Pamiętam jeszcze czasy, gdy razem z dziadkiem jeździliśmy na brzany w okolice Piły, na rzekę Gwdę. Ależ to były brzany! Pokolenie młodziaków z pewnością takich ryb nie pamięta. Brzaniska jak się patrzy - gięły wędkę w pół, a do podbieraka trzeba je było dosłownie upychać. Wtedy feeder nie był u nas popularny. Nie wiem nawet, czy tego typu wędki w ogóle były na polskim rynku. Ale spokojnie - dziadek i tak miał na brzany swój sposób.  Gruntówki - jak to nazywał - czyli grubye teleskopy Daiwy, przypominające dzisiejsze teleskopowe karpiówki  - mocne, toporne i wyjątkowo brzydkie. A jednak, łowił na te wędki niesamowite brzany aż do czasu, gdy nie postanowił zamienić ich na feedery. Potem na haku meldowały się same średniaki, a duże brzany zniknęły z Gwdy. To dopiero fenomen! (czyt. zjawisko). Prawdopodobnie przypadek, ale czy na pewno?

Prostota obsługi

Wydawać by się mogło, że stworzenie zestawu feederowego to błahostka - ot wędka, kołowrotek, żyłka i nawleczony na nią koszyk. Nie każda wędka sprawdzi się jednak w danych okolicznościach. Na małe rzeczki, lepiej zabierać kije krótkie (3,30-3,60m), którymi łatwiej manewrujemy chociażby przy słabych okolicznościach rzutowych. Na duże rzeki i odsłonięte brzegi, lepiej dla odmiany wybierać kije dłuższe, które pozwalają manewrować podczas odjazdów i lepiej trzymają rybę na dużych odległościach. Ciężar wyrzutowy -  zależny od rzeki, koszyka, gatunku ryby. Sam koszyk z kolei - od rzeki, gatunku ryby, rodzaju zanęty. Zanęta  - od uciągu, gatunku ryby, pory roku... i tak dalej, i tak dalej. Feeder, jak sami widzicie, to gigantyczna sieć powiązań, którą ciężko zauważyć i jeszcze ciężej rozwikłać. To niezliczona ilość składowych, które jedynie odpowiednio ułożone w całość, stają się szansą na odniesienie sukcesu. 

Najważniejszy jest... kołowrotek?

Dobra, z tą wędką ciut przesadzam - sam swego czasu, gdy nie miałem jeszcze dwóch zestawów pod feeder, na małe rzeczki wybierałem się z wędką o wyrzucie 50-150g. Ryby jakoś się łowiło, brania było widać tak samo dobrze, i tylko radość z holu była wątpliwa  - przy niewielkim uciągu wody nawet 2-kilogramowe leszcze szły do brzegu jak po maśle. O czym jednak nie wspomniałem do tej pory, to że marząc o dobrym zestawie pod feeder powinniśmy odpuścić sobie kołowrotki z niskim przełożeniem i/lub z głęboką szpulą.

A wszystko tak naprawdę kręci się wokół tego, że feeder (czy to rzeczny, czy na jeziorze) nie jest metodą prostą, nudną i na pewno nie polega na "siedzeniu na czterech literach". Nurt skutecznie wymywa zanętę z kosza, zestaw trzeba co chwilę przerzucić, brań jest sporo  - co wymaga ciągłego sprawdzania, czy przynęta znajduje się na haku... Stąd właśnie istotna teza o kołowrotku - im szybciej zwiniemy zestaw, tym więcej czasu mamy na łowienie. Hol ryby przy dużym przełożeniu, nawet w wartkim nurcie przebiega szybko i bezproblemowo. No i jeszcze kwestia miejsca  - mając kołowrotek z płytką szpulą, możemy łowić w miejscach naprawdę trudnych bez obaw o to, że podczas zwijania nurt zniesie nasz zestaw w jakiś, mniejszy lub większy, zaczep.

Wartość pieniądza

Oczywiście nie twierdzę, że dobry zestaw to zestaw super-drogi. Niemniej, marząc o przyjemnym i skutecznym łowieniu na rzeczny feeder, musimy wyposażyć się w (co najmniej) dwie wędki i dwa kołowrotki. W tym momencie, przy obecnych cenach najtańszych feederów, właśnie wydaliśmy naprawdę duże pieniądze. Nie wspomnę o tym, jakie wydatki czekają nas jeszcze, gdy zdecydujemy się na stosowanie różnych wędek, na różnych rzekach. 

Pocieszenie jest jednak proste - nikt nie każe nam przecież kupować Shimanowskiego Aero za 700 złotych. Kołowrotek pod feeder kupimy i za stówkę. Podobnie z wędką - na początek przygody nie musi to być przecież Windcast za 300 złotych. Ale nawet jeśli zdecydujemy się na zakup najtańszych wędek czy kołowrotków, i tak mówimy tutaj o horrendalnych wręcz pieniądzach. I może właśnie to jest powodem, dla którego feeder jest mniej popularny niż spławik, czy chociażby spinning?

Skuteczność ponad wszystko

Osobiście kocham łowić na praktycznie wszystkie metody w tym również na feeder. Z nim przesiaduję, zwłaszcza na malutkich ciekach wodnych, w których klenie trzeba podchodzić na totalnym bezdechu, choć czasem skoczę poszukać leszczy na warciańskich dołkach. I jakoś tak widząc siebie samego nad brzegami tych rzek, nie dostrzegam zasiedzianego "dziadka" a człowieka, który znalazł swój sposób. A może to tylko usprawiedliwienie i feeder jest rzeczywiście nudny? 

Niemniej, każdemu go polecam. I każdego na feeder namawiam. Uwierzcie mi - ta metoda niczym nie odbiega od innych. Jest tak samo trudna, skomplikowana i wymaga tyle samo lub nawet więcej czasu, na jej właściwe opanowanie. I tak, wiem, nie dostarcza tyle satysfakcji co spinning, w którym musimy się za rybą nachodzić, narzucać, naprowadzić i namodlić. Lecz pod względem skuteczności, nikt chyba nie odmówi feederowi bycia królem każdej nizinnej rzeki.

 


4.7
Oceń
(41 głosów)

 

Rzeczny lider czyli... feeder - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
0
Nawiązując do wstępu czyli porównania feedera do spinningu. Metoda uniwersalna nie istnieje. Jest grupa gatunków ryb które wręcz się proszą na wędki spinningowe inne zaś na feeder czy ciężką gruntówkę, jednak jest tez ukleja której nie sposób złowić na żadną z nich. Dlatego ogólnie łowie kilkoma metodami i nie widzę w tym nic złego nawet jeśli przechodzący obok widząc podskakujący na wodzie spławik żywcowy powie że spłonę za to w piekielnym ogniu. :) (2016-02-03 14:00)
czaro93czaro93
0
Pan Spinningista trochę chamsko się zachował i szkoda gadać z takimi ludźmi. Niemniej jednak osobiście jestem zwolennikiem łowienia kleni na spinning, ma to swój urok. Feeder też jest dobrą sprawą i skuteczną metodą jednak wolę bardziej aktywne formy łowienia, chodź czasem mam takie okresy, że łapię za gruntówkę i spławik, i jazda nad wodę. Co do całość, to fajny artykuł, podzielony na części tematyczne. Dla mnie w sumie nie jest ważna metoda połowu, a to że mogłem spędzić czas nad wodą, robiąc to co kocham robić i szczerze mówić mam w głębokim poważaniu co powie taki "Pan Spinningista" z artykułu :) Pozdrawiam (2016-02-03 15:01)
barrakuda81barrakuda81
0
Nie bez powodu feeder jest uznawany przez wielu za najskuteczniejszą metodę połowu ryb spokojnego żeru. Uwielbiałem tę metodę ale spinning zwyciężył:-) Jak tylko namierzę dobrą rynnę na Wiśle albo na przyborze leszcze wejdą w klatki odkładam spinning i sięgam po feeder. Masa brań i trafiają się piękne ryby. Metoda godna polecenia jak inne doczekała się wielu odmian. Trudna do zastosowania chyba tylko w płytkiej i mocno zarośniętej wodzie ale i na to sa patenty. Warto spróbować!*****. (2016-02-03 17:11)
miecz-gazmiecz-gaz
0
Tak tak nie ma szybszej wędki podczas brania jak FIDEER ( feedder ) owszem Swing-Stip jest równie szybki no i zostaje jeszcze Picker (piker - to nic innego jak lżejsza odmiana feedera. Jest to moja metoda przyrośnięta do ręki feeder. Pozdrawiam wszystkich Feederowców ***** wędkarskim cześć ! (2016-02-03 19:16)
Jakub WośJakub Woś
+1
I spinning i feeder mają swoje plusy i minusy. Późną jesienią nie przepadam za wpatrywaniem się w szczytówki feederów. Wolę pobiegać ze spinem. Natomiast latem... mglistym porankiem kiedy przyroda budzi się do życia. Wolę spokojnie klapnąć na 4 literach i podziwiać to co się dzieje wokoło zerkając czasem na wędkę. (2016-02-03 20:05)
marciin 2424marciin 2424
0
W moim małym świecie wędkarskim na pierwszym miejscu jest spinning ,lecz gdy warunki na rzece nie pozwalają użyć tej metody to z miłą chęcią sięgam po feedder i spławiczek czasem z bardzo dobrym rezultatem . Tak więc jak widać dla wędkarza nie ma złej pogody ,ani warunków panujących nad wodą :) wybór zawsze jest zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdzie półki w sklepach uginają się od sprzętu w każdej metodzie połowu . (2016-02-03 22:34)
kabankaban
+1
Czy feeder jest skuteczniejszy od spinningu w łowieniu kleni ? Mogę chyba powiedzieć, że tak bo tak wszystkożernej ryby innego gatunku w naszych wodach nie ma i łatwiej go złowić z użyciem przynęty naturalnej. Czy feeder jest liderem wśród metod? U mnie nie bardzo bo lubię spinning i ja lubię "polować" i szukać a liczba złowionych ryb ma tu drugorzędne znaczenie. Pozdrawiam z oceną 4* (2016-02-04 09:59)
karwos33karwos33
+2
Przepraszam Kolego Kaban, ale nie porównuję spinningu do feedera :) Robił to gość którego spotkałem i wyjątkowo mnie to podirytowało, stąd w ogóle pomysł na ten wpis. Niezaprzeczalnym faktem jest, że feeder okazuje się o wiele skuteczniejszy jeśli bierzemy pod uwagę ilość ryb, i tego po prostu zmienić się nie da. Sam uwielbiam biegać cały dzień ze spinningiem za kleniami nawet, jeśli kończy się to brakiem efektów. Spinning i feeder to dwie różne kategorie, a jakichkolwiek metod nie można porównywać ogólnie - jedynie poprzez dane kryterium, jak wspomniana właśnie ilość łowionych ryb. Ale przecież nie o to w wędkarstwie chodzi :) Czwórka też dobra ocena, dzięki i pozdrawiam ;) (2016-02-04 11:09)
tygrystygrys
0
Oczywiście feeder różni się od innych metod ale zapewniam fajna sprawa zwłaszcza gdy łowi się delikatnym zestawem, żyłka główna 0,16, przypon 0,10, haczyk 0,16, lub 0,14. Swoje latka już mam ale młodzi wędkarze też nie unikają tej metody, każdy robi co lubi.Artykuł dobrze napisany piąteczka. (2016-02-04 14:58)
pstrag222pstrag222
0
Nie ma uniwersalnej metody i nigdy nie będzie to warunki wymuszaja na nas użycie odpowiedniej metody do dobrania sie do naszych ulubionych rybek. Fajny tekst ***** (2016-02-04 15:08)
dudi123dudi123
0
Spróbować warto wszystkich metod połowu ryb, a wybrać tą która najlepiej pasuje dla danego łowiska. Każda metoda uczy nas czegoś innego.5-za tekst, pozdrawiam ;) (2016-02-04 22:19)
LeoAmatorLeoAmator
0
Czy ja wiem ,feeder też dostarcza masę satysfakcji. Mimo ,że nie trzeba się nachodzić tak jak ze spinningiem to trzeba mieć pojęcie co włożyć do koszyczka ,gdzie najlepiej zarzucić jak skonstruować zestaw itp. Sam wiosną i jesienią ganiam przeważnie ze spinningiem ale lato poświęcam feederowi. Nie uważam też ,że łowi się tak więcej ryb, nie zawsze i wszędzie. (2016-02-05 01:11)
użytkownik55974użytkownik55974
0
Ciekawe nauka nigdy nie idzie w las, muszę spróbować, (2016-02-05 19:57)
kabankaban
0
Chyba źle odczytałeś mój komentarz kolego karwos33. Mnie chodzi tu tylko o sformułowanie " król każdej nizinnej rzeki" bo do reszty tekstu nic nie mam. Ja lubię spinning ktoś inny (wielu moich znajomych z koła) nie widzi nic poza przepływanką, spotykam coraz częściej młodych muszkarzy którzy czerpią radość z łowienia białorybu na nizinnych rzekach itp. Sam czasami sięgam po ultra lekką gruntówkę (obciążenie rzadko przekracza 5 g) i to mój wybór. Wracając do meritum mojego klikania to nie ma króla i królowej i niech każdy łowi jak chce bez względu na skuteczność danej metody. Pozdrawiam. (2016-02-06 13:44)
Czarek7Czarek7
+1
Tekst przyjemny, choć słowami wędkowania to nie da się opisać do końca. Wybór metody zalezy od charakteru wędkującego :-) Pozdrowienia Feeder Klub Mazowsze (2016-03-01 08:12)
halski021halski021
0
ryukon1975 - ja myślę , że ukleję też można złowić na federa w rzece . W prawdzie nie próbowałem tego , ale jednego roku ,gdy mieliśmy zawody pickerowe (na jeziorze) . Po treningach z synem , odpowiednio się przygotowaliśmy(zastosowaliśmy lokówki plastykowe jako koszyczki zanętowe , w koszyczkach zanęta uklejowa) . Łowiąc ukleje i krąpie do 10 cm zdeklasowaliśmy rywali . Od następnego roku zmieniono regulamin tych zawodów( zaliczane tylko ryby powyżej 20 cm . Dlatego myślę ,ze na federa na rzece ,tez można by łowić uklejki po odpowiednim przygotowaniu sprzętu , tylko zachodzi pytanie ,po co kaleczyć te rybki pogardzane przez większość wędkarzy . (2016-03-09 14:15)
halski021halski021
0
Uklejek też kilka zaliczyłem na spinning , podczas połowów okoni na paproszki , były to oczywiście przyłowy , a nie celowe łowienie uklejek za pomocą spinningu . (2016-03-09 14:21)

skomentuj ten artykuł