Zaloguj się do konta

Rzeka Noteć - wspomnień czar

Urodziłem się i wychowałem nad rzeką Noteć. Od tego momentu upłynęło w niej już sporo wody, tej brudnej także. Ale nie o czystości wody w Noteci chciałem pisać, chociaż o tym też będzie, ale później. Jak większość moich rówieśników, bawiłem się całymi dniami nad brzegami tej rzeki, podpatrując przy okazji wędkujących. A wędkowanie to było wtedy szczególne.

Od razu powiem ze opisuje tu wydarzenia z lat 60 XX wieku, a więc było, nie było fakty historyczne. Tak więc szczytem wędkarskich marzeń, przynajmniej naszych, tych mniejszych, było posiadanie bambusa. A że przeważnie w domowych budżetach się nie przelewało to pozostawały one tylko w naszych snach. Starsza generacja, bardziej zasobna finansowo posiadła takie wędziska , obiekty naszych westchnień i zazdrosnych spojrzeń. Przy tych cackach lśniły kołowrotki, a jakże, przeważnie zwykłe katuszki. Jak ktoś nie miał to robił sobie zwijadełko z drewna lub na drzewcu kija mocował dwa gwoździe i już było coś co zastępowało kołowrotek.

Wróćmy jeszcze do wędki czyli jak się wtedy mówiło kija. Wersja podstawowa to był gruby kij , przeważała leszczyna z szczytówka wykonana z tego samego krzewu. Wersja lux to drewniany kij od miotły zakończony szczytówką z leszczynowego pręta a de lux z szczytówka z bambusa. Do tego ustrojstwa przywiązywało się żyłkę, rozmiar i długość jaką kto miał, i do wody. O zanętach to raczej wtedy nie słyszałem a cała wiedza na ten temat zamykała się na kromce chleba lub paru ziemniakach z obiadu. Przynęta obowiązywała uniwersalna, kopany robak z ogrodu, robiliśmy także proste ciasto które ciągle spadało z haczyka .Wyrób ciasta groził także ścierką na głowie i natychmiastową eksmisją z kuchni w wykonaniu mamy. Jednak się opłaciło ryzykować, na ciasto brały nam ładniejsze płocie niż na robala.

I tak upływało nasze dzieciństwo nad Notecią. Wtedy rzeka była na całej swojej długości żeglowna. Przynajmniej dwa razy dziennie przepływały nią zestawy barek , początkowo ciągnięte przez holowniki, później trafiały się już barki motorowe. W barkach wszystko co można było przewozić, piasek, kamień wapienny, węgiel, buraki cukrowe. Czekaliśmy na te barki, po ich przepłynięciu ryby brały jak szalone. Po prostu żerowały w osadach podniesionych z dna przez holownik.

W miasteczku którym wtedy mieszkałem były, i są nadal, trzy mosty. Pomiędzy tymi mostami zamykało się nasze wędkowanie. Pod środkowym brały okonie i szczupaki, pomiędzy mostami przy kościele węgorze a przy ścieku z mleczarni płocie. Pod i za tzw. nowy most chodziło się na lina i karasie. I o dziwo były to murowane miejscówki, nie zawsze się rybę złapało ale prawie zawsze brały. Pamiętam połowy szczupaków pod środkowym mostem. „Szczytówki” z bambusa, grube jak palec, pękały jak zapałki. Takie były to szczupaki.

Oj zasobna w ryby była ta Noteć i czysta. W słoneczny dzień stojąc na moście widziało się dno a było tam około 3.5 m głęboko. Grube tłuste jazgarze na zupę łapało się przy pomocy grabi. Jak miało być ekspresowo, na zamówienie babci, to wyciągało się grabiami przybrzeżne wodorosty i prawie zawsze była tam jakaś rybka.

Taka to była Noteć mojego dzieciństwa i moje pierwsze wyprawy.

Opinie (8)

maksymilian 42

Piękny opis z lat dziecięcych(to były czasy)ja takie przygody przeżywałem nad Wartą w PoznaniuZa opis piątka,a z okazji Świąt Wielkanocnych wszystkiego dobrego niech Ci się wiedzie,maksymilian 42 [2010-04-02 14:41]

glizda

Podoba mi się ten artykuł...koło mnie też płynie sobie Notec [2010-04-02 19:46]

arturartur

Te  dwa  gwoździe  to  na pewno  papiaki  .  Na  lekką  wędke  wycinałem  prościutką  leszczyne  a  na  składanke  dolna  i  środkowa  leszczyna  a  czubek  z  jałowca  .  Trudno  było  taki  znaleść  .  Ale  ryby  były  .  Wesołych  Świąt  .  Pozdrawiam  . [2010-04-02 21:48]

tomasz8115

Bardzo ucieszył mnie ten materiał o mojej ulubionej i chyba trochę zapomnianej przez wędkarzy rzece. Sam próbuję łowić w Noteci (z różnym skutkiem :) ), ale zawsze wielką przyjemnością.

Pozdrawiam i życzę wędkarskich sukcesów

[2010-04-02 22:10]

news34

Noteć fajna rzeka,jestem zawsze tam 1 maja,w okolicach Stobna,zostaje sentyment [2010-04-05 20:07]

zlyyy31

Kiedys tz. jakies piec lat temu jezdzilem regularnie nad Notec w okolicach Radolina na tz.dzikie glowki -dlugosci 5-6 metrow i o wmiare glebokich klatkach miedzy nimi i lowilem nocami piekne leszcze,padla tam moja zyciowka sum 134cm.Teraz jestem do dwuch razy w roku pomachac kijem.Ryb mniej,rzeka zakrzaczona w dawnych miejscach.Nie wspominajac o klusolach z okolicznych wsi Radolina i Bialej.Szkoda tej pieknej wody!!! [2010-04-05 21:56]

angulia

Przypomniałeś mi chwile z mojego dziciństwa.Jako mały smyk biegałem z kijaszkiem nad Notecią na wysokości Wielenia.Wystarczyło kawałek chleba i łowiło się piękne płotki. Teraz również wpadnę nad rzekę ale raczej z sentymentu.Pozdrawiam! [2010-04-15 21:17]

BlueFisherman

5 [2013-05-19 19:36]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej