Rzeka Pilnica - problem z interpretacją przepisów

/ 1 komentarzy / 2 zdjęć


Przygotowując się do nowego sezonu usiadłem z wykazem wód przy komputerze w celu poszukiwania nowych miejsc wartych odwiedzenia z wędką. Wpisywałem po kolei nazwy rzeczek i zbiorników w google maps i trafiłem na jedno znane mi miejsce.
W moich poprzednich wpisach (m.in. Wyprawa w nieznane) mówiłem o Krasnej Rzeczce (przynajmniej tak miejscowi nazywali ten zbiornik położony w lesie)
Podczas jednej z wypraw w tamto miejsce okazało się, iż koło leśników wydaje zezwolenia na wędkowanie na tym zbiorniku. Opłaty mogą dokonać jedynie członkowie wspomnianego koła, co uniemożliwiało wykupienie mi pozwolenia. Po otrzymaniu takiej informacji zaprzestałem wypadów w tamto miejsce chcąc uniknąć kary.
W tym roku mapa pokazała mi, iż rzeka na której znajduje się ten zbiornik to rz. Pilnica, która widnieje w wykazie wód na których można wędkować (po sprawdzeniu widniała również w roku ubiegłym) będąc członkiem dowolnego koła po uiszczeniu opłaty PZW wód nizinnych. W załaczniku skan wykazu wód oraz mapka z rzeką.
Zdziwiony zadzwoniłem do PZW Białystok w celu wyjaśnienia sytuacji. Przekierowywano mnie z miejsca w miejsce, ale w końcu trafiłem na człowieka znającego się na rzeczy. Wyjaśniłem o co chodzi - skoro zbiornik znajduje się na rzece wskazanej w wykazie i nie ma wyraźnego zakazu połowu na tym zbiorniku to wg. mnie można tam wędkować bez konieczności wykupywania dodatkowego zezwolenia (zapytałem)? W pierwszej chwili człowiek przyznał mi rację zaznaczając, iż wie o który zbiornik chodzi. Po czym w momencie kiedy powiedziałem mu, że koło leśników wymaga dodatkowych opłat zaczął się wahać. Nie był do końca pewien jak traktować ten nazwijmy to "ciek" czy to rzeczka, czy rów - jeśli rów to to niby jest lasów, a jeśli rzeka to można wędkować.
Drążąc temat mówię: ale przecież wykaz mówi wyraźnie "Obwód rybacki rz. Supraśl nr 1 obejmuje rz. Supraśl od...do... wraz z dopływami (dopływami - nie rzekami, ciekami, rowami tylko dopływami) Pilnica (płynie, płynie i dopływa do rz. Supraśl) i Biała", a przecież to właśnie ta rzeka w danym obwodzie. Nie jest to zbiornik obok tego "cieku" tylko zbiornik przez który rzeczona woda przepływa...i co? W odpowiedzi dostałem: "Ale może to rów?" Nieustępliwie ciągnąłem dalej: to skoro rów to czemu znajduje się w wykazie gdzie jasno wskazano, że można wędkować, a niby nie powinien? W odpowiedzi: "Bo tamto to chyba nie rzeka". - To co? "Chyba rów bo raczej nie ma 1,5m szerokości" - totalnie zdezorientowanym głosem powiedział Pan z PZW. Załamałem ręce. Na wszystkich mapach wspomniany "ciek" zaznaczony jest jako Pilnica. W myśl ostatniego zdania, jakie wypowiedziała ta osoba śmiem twierdzić, że Wisła, Odra czy Sekwana nie są nimi dopóki nie osiągną 1,5m szerokości??? O co do cholery w tym wszystkim chodzi? Pan stwierdził, że takich drobiazgów w wykazie nie uwzględniają (w moim mniemaniu w takim razie narażają wędkarzy na kary skoro może je egzekwować koło leśników).
Stwierdziłem, że zajdę z drugiej strony - zadzwoniłem do nadleśnictwa Dojlidy, w którego obrębie znajduje się rzeczony "ciek".
Odpowiedzialną osobą był Pan Marian Garstka, któremu wytłumaczyłem o co chodzi. Odpowiedź gburowatym głosem była absurdalna - nie można tam łowić bez opłaty BO NIE!!!
Dalsza rozmowa nie miała sensu bo Pan był opryskliwy i nieuprzejmy, a w sprawie "cieku" odpowiadał zdawkowo "niewolno wędkowac", "tylko członkowie naszego koła". "nie dostaniesz zezwolenia".
Co o tym sądzić - jak to interpretować? Czy musze chodzić z miarą i sprawdzać czy woda ma 1,5m szerokości? Czy przepływająca np. przez Białystok rzeka Biała raz jest rzeką, a raz rowem bo w wielu miejscach nie ma 1,5m? W reszcie czy mogę łowić na zbiorniku leśnym na Pilnicy? Czy koło leśników przywłaszczyło sobie wodę, o której piszę? Czy tak wolno?
Szukam odpowiedzi na wszystkie te pytania - niestety bezskutecznie, a szkoda bo miejsce piękne i rybne. Może po prostu tam jeździć i w razie kontroli tłumaczyć się w ten sposób? Co sądzicie?
Może za bardzo się podniecam, ale jak tak wygląda wszędzie, że bałagan i nikt nie wie co jest czyje to się nie dziwię, ze stan wód w Polsce jest jaki jest...

 


5
Oceń
(9 głosów)

 

Rzeka Pilnica - problem z interpretacją przepisów - opinie i komentarze

TomekooTomekoo
0
Nazwał bym to polskim paradoksem , leśniczy często przygarniają sobie wody ... szkoda gadać a PZW nic nie umie zrobić jak należy i przypisać sobie wody ... Pozdrawiam ***** (2014-03-24 14:50)

skomentuj ten artykuł