Salmo Lil Bug super smużak

/ 17 komentarzy / 3 zdjęć


Lato to świetny okres na rzeczne spinningowanie. Każdą wolną chwilę, chociaż nie mam ich zbyt wiele, spędzam nad wodą. Nieraz nad rzeką, którą mogę w niektórych miejscach przeskoczyć, innym razem nad Brdą, która jest już sporą rzeką, jeszcze innym razem nad niezbyt głębokim kanałem. Wszystkie te łowiska mają jedną, może nie jedną, ale jedną z wielu wspólnych cech – można w nich łowić z powierzchni. Salmo Lil Bug super smużak. Każdy, kto łowił chociaż raz na smużaki i miał choćby jedno branie, wie jakie jest to widowiskowe i ile sprawia radości. A radości już sporo, kiedy przynętę atakuje kleń, czy jaź, taki powyżej 40 cm. 

Obserwując wodę od początku roku, kiedy uganiałem się za zimowymi pstrągami, potem wiosną, kiedy oprócz pstrągów zacząłem już łowić klenie czy okonie, zauważyłem wiele zmian. Wraz z upływem miesięcy, woda w rzece zaczęła spadać. Dla mnie to duży plus, bo teraz, latem jest o wiele łatwiej namierzyć potencjalną kryjówkę ryby. Dołki, które zimą czy wiosną były głębokie na półtora, a nieraz na dwa lub trzy metry, teraz mają zaledwie kilkadziesiąt centymetrów wody. Głazy, które wcześniej kompletnie zakryte były wodą, teraz są do połowy nad jej powierzchnią. Wszystko to sprawia, że o wiele łatwiej znaleźć dobrą miejscówkę. No i zaczepy, największa przeklętość spinningistów – łowiąc z powierzchni praktycznie w ogóle nie narażamy się na utratę przynęt, co oszczędza nasze nerwy i oczywiście pieniądze.

Wracając do niskiej wody – uparłem się na smużaki, (a zwłaszcza na jednego z nich, ale jaki to wobler, powiem później) bo dają najlepszy komfort łowienia. Wszystkie inne woblery, które penetrują głębokie partie wody, będą często bezużyteczne. Nie mam na celu wmawiania komuś, że łowiąc smużakami, ma obławiać odcinki, gdzie wody jest po kostki, bo złowienie ryby w takim miejscu jest wielką rzadkością. Zauważyłem, że na większości odcinków rzeki, gdzie ryby żerują na głębokości do około jednego metra, potrafią się podnieść z dna i zaatakować podanego smużaka. Takie doświadczenia najczęściej miałem z okoniami, no może raczej z okonkami, bo akurat na smużaka nie złowiłem jeszcze żadnego konkretnego garbusa. Mam tu na myśli rybę o długości około 30-40 cm.

Inna sprawa to klenie. Wszędobylskie cwaniaki, które łowić uwielbiam. I chociaż osobiście faworyzuję pstrągi, to do kleni mam wielki sentyment. Grube, silnie zbudowane ryby, których strzał w przynętę jest jednym z najsilniejszych uderzeń, jakie mają rzeczne drapieżniki. To samo dotyczy kuzyna klenia, czyli jazia, następnego karpiowatego rozbójnika, uwielbiającego powierzchniowe przynęty.

Wymienione wyżej trzy gatunki ryb są stosunkowo łatwe do złowienia w małej rzece, czy kanale, gdzie praktycznie każdą przynętą można rzucić bez problemu pod drugi brzeg i spokojnie prowadzić ją z prądem, w poprzek, czy pod prąd.
Trochę inaczej, a w zasadzie o wiele gorzej, sytuacja wyglądała na rzece dużej. W moim przypadku były to dwie rzeki, w których łowiłem i łowię cały czas. Pierwsza, to Brda, która czasem jest tak szeroka, że żadnym smużakiem nie sięgałem pod drugi brzeg, druga to rzeka Ribble w Anglii. To też szeroka rzeka, a łowię w niej, w okresie, kiedy wyjeżdżam na zachód, by dorobić trochę grosza i wesprzeć domowy budżet. 

Na tych sporych rzekach, aby sięgnąć daleko swoim smużakiem, potrzeba czegoś naprawdę ciężkiego. Taką ciężka, dalekosiężna powierzchniową przynętę znalazłem w tym roku na wiosnę w jednym ze sklepów wędkarskich w mojej okolicy.
Obserwując nowy katalog Salmo, zobaczyłem, że powiększyła się rodzina Hornetów. Podjechałem do sklepu, kupiłem kilkanaście sztuk. Spojrzałem na półkę jeszcze raz. Żuki, śmieszne, grube, kolorowe, wśród nich też biedronki….. Kupiłem pięć z nich na początek. To oczywiście woblerki o nazwie Lil Bug. Na początku nie używałem ich zbyt często, bo wolałem łowić na wobki schodzące głębiej. Jednak teraz, latem, okazały się tym, czego szukałem. Największą i najcenniejszą ich zaletą jest waga ! Używając plecionki 0,10 mm lub żyłki 0,18 mm Lil Bugiem jestem w stanie zarzucić o połowę dalej, niż innymi smużakami, które mam w swoich pudełkach. Ten woblerek był mi bardzo potrzebny na większe rzeki, gdzie miałem problem z dobraniem się do ryb żerujących z dala od brzegu.



Z dwóch wielkości Lil Buga, jak do tej pory używałem modeli mniejszych, o długości 2,5 cm, waga 2,8 g. Wersja większa o dł 3 cm niedługo do mnie dotrze w ilości następnych pięciu sztuk. Będę mógł łowić jeszcze dalej i mam nadzieję, jeszcze skuteczniej.

Kilka słów o samym woblerze. Ten produkt, jak już wspomniałem wyżej, bardzo mi pomógł w sięganiu ryb żerujących daleko od brzegu. Zauważyłem też, że nie jest do końca tak, jak sugeruje producent, czyli, żeby łowić skutecznie na Lil Buga, trzeba używać kija o dł 2,70 m. Używam dwóch różniących się parametrami wędek o długości 2,40 m i nie widzę absolutnie żadnych negatywów. Przynęta pracuje świetnie, mam z nią praktycznie cały czas kontakt wzrokowy. Używam też sporo grubszych linek, niż te, które zaleca producent i z tym też nie mam problemu. Jedyna rzecz, o której warto pamiętać, to niezbyt ciężka agrafka. Chodzi o to, by nie przeciążać zbytnio przedniej części woblera, powodując jego zbyt głębokie zanurzenie. Można też darować sobie agrafkę i wiązać Lil Buga bezpośrednio do linki, jednak osobiście wolę agrafki, bo pozwala mi to na szybszą zmianę przynęty. Lil Bug, jak zauważyłem ma też swój mały minusik, a jest nim plątanie się kotwiczki o żyłkę, czy plecionkę. Dzieje się to rzadko, czyli raz na kilkadziesiąt rzutów, ale jednak.



Są też oczka 3D, które widać z daleka, zwijając przynętę. Nie jest to nowość w woblerach, bo mam już w pudełku inne smużaki z tym dodatkiem, ale zawsze to jakiś plus, który może bardziej wabić ryby.

Na koniec dodam, że Lil Bug to super smużak, który zwłaszcza latem może dać wiele emocji, związanych z łowieniem z powierzchni. Warto mieć w pudełku kilka sztuk tych żuków.

Pozdrawiam – Grzegorz.

 


4.9
Oceń
(38 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 3)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(5)
Cena:
(3.7)
Użytkowanie:
(4.5)

Średnia ocena:

4.4



Salmo Lil Bug super smużak - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
0
Po przeczytaniu takiego artykułu nie pozostaje mi nic innego jak kupić kilka szt. w różnych kolorach. (2014-07-31 08:12)
barrakuda81barrakuda81
0
Sam jestem napalony na takie łowienie zwłaszcza że mam pauzę w wędkowaniu.Super tekst.Pozdrawiam. (2014-07-31 10:02)
grzegorz notgrzegorz not
0
Jak tylko przeczytałem kilka pierwszych zdań tekstu od razu wiedziałem kto jest jego autorem:-) Tekst bardzo przydatny tym bardziej, że właśnie niedawno zacząłem się bawić w jazioklenie... (2014-07-31 12:13)
grzegorz notgrzegorz not
+1
Wczoraj miałem ciekawy przypadek na Salmiaka Tiny, a mianowicie ściągając przynętę do brzego ujrzałem stadko (około 10 sztuk) garbusów płynących za nim niczym w hipnozie. Tuż przy samym brzego jeden z nich uderzył w salmiaka i to co się działo potem przeroslo moje najśmielsze oczekiwania...wszystkie okonie ze stada (+/- 30 cm) zaczęły atakować salmiaka zaczepionego w pysku tego najodważniejszego:-) Widok - bezcenny:-) Wyciągnięty na brzeg okonek miał 29 cm - oczywiście wrócił do swoich kolegów... (2014-07-31 12:17)
janglazik1947janglazik1947
0
Grzesiu - widzę , że testowanie wszystkiego co służy do spinningu, nigdy Ci nie przejdzie. Życzę Ci kolejnych sukcesów w tym sporcie. (2014-07-31 16:12)
TomekooTomekoo
0
Fajny opis przynęty i widać też że skuteczny jest ;-) Pozdrawiam 5* Ps.Sama obecność nad taką wodą jak z Twoich fot najcenniejsza ;-) (2014-07-31 17:07)
marciin 2424marciin 2424
0
Bardzo ciekawa przynęta mam nadzieję ,że pewnego dnia wpadnie w moje ręce i da mi troszkę frajdy nad wodą :) Pozdrawiam ***** :) (2014-07-31 17:48)
Jakub WośJakub Woś
0
Kilka sztuk w swoim arsenale posiadam. Bardzo łowny jeśli chodzi o klenie. Często też uwieszały się niewielkie bolki. Niecały tydzień temu trącał go boleń ok 2 kg. Niestety nie uderzył celnie. (2014-07-31 19:28)
robbanrobban
0
Przynęta fajna i łowna. A i okolice obfitują rybki. Pozdrawiam i pozostawiam ***** (2014-07-31 21:23)
Dos equis xxDos equis xx
0
Piękne klenisko***** (2014-07-31 23:29)
darks86darks86
0
Potwierdzam znakomitą lotność. Nawet nie chodzi tutaj o samą wagę - ten woblerek lata dalej niż inne powiedzmy 3-4 cm wobki o wadze 3g. Osiągam nim zbliżone odległości do 4g Spinmada. Autor zapomniał dodać jeden szczegół - robaczki Salmo posiadają grzechotkę. Szkoda tylko, że występuje głównie w ciemnych wersjach kolorystycznych. Przydałby się model z jaśniejszym brzuszkiem. (2014-08-07 00:16)
gravediggiegravediggie
0
Fajny artykuł. Podobnie jak pozostałe Twoje wpisy czyta się z przyjemnością i zainteresowaniem. Pozdro! 5* (2014-08-22 09:11)
smatchsmatch
0
Nigdy nie łowiłem tak małymi przynętami, wolę na grubo. Chociaż po przeczytaniu tego artykułu pewnie spróbuję. Pozdrawiam i piąteczka się należy (2015-01-17 20:33)
kabankaban
0
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:Użytkowanie:
W tym roku ze względu na opady i mocno trąconą wodę w najepszym okresie na zabawę z tymi przynętami straciłem. Smużaki letnią porą są świetne o każdej porze dnia ze wskasaniem na poranek i wieczór tak jak u mnie na małych rzekach Podkarpacia. Klenie to jedno ale czasami boluś powyżej siedemdziesiątki lub brzana na wodzie poniżej metra głęości potrafi mile zaskoczyć. (2018-09-21 15:24)
SithSith
+1
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:
Grzegorzu, świetny tekst, żałuję że dopiero teraz na niego natrafiłem. Trochę zawiodłem się na woblerkach Tiny, mam nadzieję że Liluś spełni pokładane w niego nadzieje, właśnie doszła przesyłka z 6-ma sztukami po trzy w obu rozmiarach, w róznych kolorach, między innymi białosrebrnym. Zobaczymy czy wzbudzą apetyt rybek. (2018-09-25 12:48)
spinningista amatorspinningista amator
-1
na takom przynęte pstrągi łowie (2018-10-09 14:06)
SithSith
0
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:Użytkowanie:
Takom, to duża przynętahttp://www.wonderlandmodels.com/models/plastic-models/takom/ te pstrągi to pewnie mutanty z Czarnobyla... :))) (2018-10-23 06:47)

skomentuj ten artykuł