Salmo Tiny - test woblera salmo

/ 10 komentarzy

Czy warto wydać pieniądze na tą przynętę?

Delikatnie opada na powierzchnię wody. Niczym owad strącony podmuchem wiatru. Bądź czujny! Już w tej chwili może nastąpić branie. Jeśli nie, zanurz go lekko i wczuj się z magiczne wibracje. Niech wyobraźnia przeniesie cię tam, gdzie twoja przynęta sterem odbija się o obrośnięte glonami kamienie wielkorzecznej rafy. Wkrótce poczujesz gdy twój Tiny minie ostatni duży głaz i dostanie się w wir przeciwprądu. Może teraz? Uważaj - Tiny to malutka przynęta na wielkie ryby!

Cechy:
- w ofercie SALMO od 2004 roku
- jedna wielkość 3 cm
- dwie wersje: pływająca (F) i tonąca (S)
- 12 łownych kolorów
- stelaż z jednego kawałka drutu
- ster z poliwęglanu
- indywidualnie testowane
- wysokiej jakości kotwice VMC Black Nickel

Specyfikacja:
- wobler tonący
- długość 3 cm
- 2,5 g
- 2 kotwice nr 12
- rekomendowana żyłka 0,14 mm
- głębokość nurkowania od 0,3 m do 0,5 m

Jak łowić:
Salmo TINY pracuje świetnie zarówno pod prąd jak i z prądem cieku. Używając wersji pływającej i tonącej przynęty, można z powodzeniem obławiać większość interesujących miejsc w rzekach i potokach. Klasycznym sposobem łowienia w dużych rzekach jest jak najwolniejsze prowadzenie wobblera w poprzek nurtu. W małych, zakrzaczonych potokach, doskonale sprawdza się łowienie pod prąd. Należy wówczas wypuścić pływającą wersję przynęty w dół cieku i wolno ściągać ją do siebie, zatrzymując od czasu do czasu w ciekawszych miejscach.
(źródło www.salmo.com.pl)
Moje spostrzeżenia:
Generalnie wobler jest bardzo dobrze wykonany, jest to mój drugi jaki posiadam. Dokładnie pomalowany, korpus obfituje w wiele szczegółów. Na pierwszy rzut oka wielkość kotwic i oczek nie powinna powodować że wobler będzie się łatwo plątał przy wyrzucie. Ster również został precyzyjnie umieszczony. Więcej szczegółów po teście terenowym :) Zobaczymy jak to będzie.

Aby zrobić test Salmo Tiny udałem się z Rafałem Walczakiem (aka "Gumiś") na Myślę. Jest ona prawobrzeżnym dopływem Odry o klasie czystości II-III (klasa czystości w zależności od odcinka). Oto link do mapy dla zainteresowanych >KLIK<


Nie wiem skąd wziął się u mnie sentyment do tej rzeki, ale gdy po raz pierwszy spływałem nią kajakiem oczarowała mnie swoją urodą. Liczne przeszkody na wodzie, cała z obrośniętymi brzegami. Po prostu coś pięknego. Bardzo polecam.

Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy w Reczycach, które są bezpośrednio położone nad Myślą. Odcinek który udało się nam sprawdzić to Gudzisz - Reczyce - połowa drogi do Namyślina. Niestety bez żadnych wyników. Nie było ani jednego brania. Rafał próbował na boczy trok, również bez skutku. Jak się później okazało na odcinku który badaliśmy nie ma ryb. Pomimo zarybiania wszystkie ryby zostały wybite przez wydry. No cóż bywa. Mówi się trudno, bo akurat z takim przypadkiem nie da się nic zrobić ani w żaden sposób walczyć.

Pierwsze rzuty pokazały że przynęta jest lotna. Nie miałem problemów z kierowaniem jej w konkretne i upatrzone miejsce. Woblerki opadają na wodę delikatnie tworząc najnormalniejsze oczko które może w jakimś stopniu przypominać upadek owada na taflę wody. Zauważyłem jedną rzecz która zaczęła mnie po którymś wyrzucie denerwować, mianowicie dość często sczepiały się ze sobą kotwiczki. Wniosek jeden za duże oczka mocujące kotwice do korpusu woblera. Dla własnej wygody należałoby je wymienić na mniejsze. O dziwo po wykonaniu wielu wielu rzutów ani razu kotwiczka nie splątała się z żyłką. ( Chyba dobra technika wyrzutu :P)

Podczas prowadzenia w wodzie dało się odczuć na kiju pracę woblera chociaż mam dość toporny kij. W nurcie przynęty prezentują się bardzo dobrze. Nie mając założonych okularów polaryzacyjnych byłem w stanie dostrzec Tiny z ok. 5-6 metrów. co uważam za bardzo dobry wynik a mam strasznie słaby wzrok :). W internecie spotykam się często z opiniami że ten model woblera jest słaby jeśli chodzi o prowadzenie z prądem. Ja osobiście nie mogę tego stwierdzić ponieważ nie zaobserwowałem żadnej nie prawidłowości w pracy z prądem. Może dlatego że nurt nie jest tak silny jak na Odrze czy Warcie. Ale myślę że tak lekka przynęta i przy tak słabym nurcie powinna wykazać tą wadę której ja nie zaobserwowałem.

Kończąc już ten wpis dochodzę do wniosków że wobler jest wart swojej ceny, lecz mógłby kosztować kilka złotych mniej. Na pewno warto go posiadać w swoim arsenale przynęt na jazia, klenia i podobne im ryby. Ja na 100% powiększę swój o jeszcze kilka modeli tego typu. Bo jak wiadomo wszystkim nasze ukochane rybki lubią zmieniać swoje upodobania co do przynęt.

Test Salmo Tiny
Ocena końcowa: 7,6/10

8/10 Jakość/Wykonanie
8/10 Przeznaczenie
8/10 Praca
8/10 Ogólne Wrażenie
6/10 Cena

 


4.9
Oceń
(17 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 6)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(4.5)
Cena:
(3.2)
Użytkowanie:
(4.3)

Średnia ocena:

4



Salmo Tiny - test woblera salmo - opinie i komentarze

kabankaban
0
Kiedy pojawił się na rynku był u mnie kleniowym killerem a teraz już się wszelakim rybom chyba znudził. Jedyne co mnie trochę drażni w tym woblerze to plączące się kotwice w oryginalnej wersji . (2014-08-05 11:38)
użytkownik32263użytkownik32263
0
Dokładnie, mnie też wkurzały plączące się kotwiczki. Sposób: gumka od wentyla dla usztywnienia tylnej kotwiczki rozwiązała sprawę:) Łowność: u mnie naprawdę się sprawdzają zarówno na Wiśle jak i Drwęcy. Przynęta godna polecenia. A za arta 5 gwiazdek leci:) (2014-08-05 17:27)
grzegorz notgrzegorz not
0
Przynęta fajna, ale te plączące się kotwice to jakaś masakra...muszę chyba patent Tomka wykorzystać:-) Oczywiście 5 gwiazdek. (2014-08-05 18:05)
użytkownik32263użytkownik32263
0
Przynęta fajna, ale te plączące się kotwice to jakaś masakra...muszę chyba patent Tomka wykorzystać:-) Oczywiście 5 gwiazdek. [2014-08-05 18:05] Grzesiu gdzieś nawet wrzucałem foty tej przeróbki. Oczywiście na Tinach:))) (2014-08-05 21:47)
grisza-78grisza-78
0
Tiny ma swoją historię, wobek zadomowił się na dobre w łowieniu na płyciznach lub pod powierzchnią, ale jego młodszy brat - Lil Bug moim zdaniem wygryzł model Tiny. Chyba niepotrzebnie Tiny mają dwie kotwiczki, bo sam też mam nieraz problemy z ich plątaniem, no ale wentylek na tylną kotwiczkę i jest o niebo lepiej. Podsumowując - woblerek niezły, warto mieć ich kilka w pudle. Pozdro! (2014-08-05 22:40)
CYTRYNA777CYTRYNA777
0
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:Użytkowanie:
JEST DOBRY NA OKONIE (2014-09-15 13:24)
ryukon1975ryukon1975
0
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:Użytkowanie:
Woblery Salmo to jakość i skuteczność sama w sobie. 5***** (2016-01-11 10:05)
czaro93czaro93
0
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:Użytkowanie:
Od samego początku mojej przygody z kleniami na spinning jest u mnie w arsenale i zauważyłem, że najskuteczniejszy jest wiosną. Zarówno wczesną jak i późną. W lecie niestety traci na skuteczności, może zbyt dużo ludzi na niego łowi lub już taka charakterystyka moich wód. Wobler jest dobry i łowiłem na niego swoje pierwsze klenie jednak rozmiar kotwic mógłby być lepiej dopasowany i w wersji pływającej dużo traci na lotności w porównaniu z wersją tonącą no i jednak cena. Za kilka zł mniej można mieć moim zdaniem lepsze woblery wykonywane przez rękodzielników. Pozdrawiam. (2016-01-11 10:52)
tripodtripod
0
Tiny i u mnie jest w pudełku od długich lat, to świetny wobler. Łowię nim w rzekach, rzeczkach i strumieniach. Z modelem pływającym nie mam problemu z zarzucaniem, bo najczęściej wypuszczam go z nurtem. Czy Lil'Bug konkuruje z Tiny? Raczej nie, Lil'Bug to smużak i pracuje na powierzchni, tam gdzie używam Lil'Buga nie użyję Tiny z powodu zaczepów. A co do plątania się kotwic - wymieniłem tylną na mniejszą o 1 rozmiar. Pozdrawiam (2016-01-13 07:28)
SithSith
0
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:Użytkowanie:
Tiny to bardzo dobra przynęta. Plątanie kotwiczek wyeliminowałem likwidując dolną, uważam, że przy tak niewielkim woblerku tylna kotwiczka w zupełności wystarcza, a jednocześnie zmniejszyła się tendencja do zbierania zielska przez wersję tonącą. Jedyną wadą tej przynęty jest jej cena, ale to wada wszystkich "Salmonidów". Za artykuł ***** (2016-01-13 07:48)

skomentuj ten artykuł