Samotne wędkowanie w deszczu

/ 11 komentarzy / 3 zdjęć


Cześć wszystkim,
Jest to mój pierwszy wpis na blogu więc proszę wyrozumiałość.

Ale do rzeczy.
Moja przygoda odbyła się 2lipca. Po dość długim okresie bez wypadów na ryby postanowiłem razem z kolegą wybrać się na naszą miejscówkę na jeziorko niedaleko Bydgoszczy. Sobotni ranek nie zapowiadał niczego dobrego (zmiana pogody i przelotne dość intensywne deszcze), ale taka pogoda mnie nie odstraszyła. O godzinie 12.00 zadzwoniłem do kolegi aby potwierdzić wypad i umówić się co do godziny, niestety on zrezygnował. Pomyślałem no cóż...pojadę sam i tak też się stało. O godzinie 15.00 dotarłem na miejsce, gotowy do połowów byłem pół godziny później więc wskoczyłem w śpiochy i do wody. Ustawiłem się za trzcinami by móc wyrzucać zestawy daleko w głąb jeziora. Jako zanęta posłużyła mi zanęta trapera lin-karaś 0.5kg, taka sama ilość grubej zanęty na płoć dragona, 250g musli, puszka kukurydzy, i ok 1kg kaszy i pszenicy gotowanej +paczka pinki. Na haku czerwony w rozmiarze 3 (wędka - teleskop 3,6m, żyłka 0,18 i przypon 0,16) i na drugim haku sprawdzony w ubiegłym roku na tym miejscu biały robak (wędka- bolonka 6m, żyłka 0,16 i przypon 0,14).
Zestawy wyrzucone przez długi czas nie sygnalizowały najmniejszego skubnięcia, po różnych kombinacjach z przynętom (kanapki, czerwony i biały, kukurydza). Na teleskopie został czerwony, a na bolonce 1ziarenko kukurydzy. Ok 17 z nieco zmęczonymi nogami i bolącymi plecami postanowiłem wyjść na ląd zjeść kanapkę i napić się kawy. Popijając kawę i zerkając na spławiki dostrzegłem,że nie ma jednego. Przyjrzałem się jeszcze troszkę po czym szybko i możliwie cicho doszedłem do bolonki. Zacinam i myślę zaczep ciągnę dalej i patrzę jak spławik zaczyna wariować (myślę, mam wreszcie upragnionego lina na haku) po 5minutowym holu ujrzałem grzbiet rybi....to nie był lin, a całkiem ładny karpik...ręce zaczęły mi drżeć w obawie aby go nie stracić, bo nikt by w to nie uwierzył. Po kolejnych kilku minutach mocowania się z karpiem na 6metrowej wędce udaje mi się go podebrać 1.5m podbierakiem. Nogi jak z waty ręce jak u alkoholika ale radość nie do opisania. Mój pierwszy karp w życiu!!! Robię zdjęcia warze mierzę (1.5kg i 42cm) i wysyłam mms koledze, niech wie co stracił;)
Po ochłonięciu ponownie wyrzucam zestaw. Czekam kilka minut małe przynurzenie - zacinam, wędka wygina się w pół, znowu kilku minutowa walka z rybą i bolonką,wynurz się jeszcze większy karpik taki ok 3kg, ale mój podbierak okazuje się za krótki a ryba zbyt silna i przed samą siatką robi zwrot i odpływa wolna. W trakcie kolejnych 2óch godzin zacinam i wyciągam 5ładnych płoci i upragnionego lina. Wędkowanie skończyłem tego dnia po 20, gdyż słabo widziałem spławik a świetlików nie miałem. Dzień okazał się niezwykle owocny, a mina kolegi bezcenna;)
Bohaterem dnia okazała się bolonka z kukurydzą na haczyku, gdyż to właśnie na tą wędkę i przynętę miałem wszystkie brania.

Pierwszy karp i pierwszy lin na spławik (wcześniej złowiłem jednego na spin) REWELACJA.

Zachęcam do wypadów nad wodę nawet w niepogodę bo jak mówią dwa przysłowia: nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani wędkarze i lepszy nieudany dzień na rybach niż niezwykle udany dzień w pracy.

 


4.9
Oceń
(38 głosów)

 

Samotne wędkowanie w deszczu - opinie i komentarze

marek-debickimarek-debicki
0
Nieodparty głód wędkowania ciągnie nas nad jeziora i rzeki w różnych warunkach atmosferycznych. Często też okazuje się, że nawet w gorszą pogodę ryba bierze całkiem nieżle tak jak i u Kolegi. Pozdrawiam i *****pozostawiam. (2011-07-08 17:41)
micbmicb
0
Super jak na początek! A przysłowie REWELACJA. Muszę szefowi powtórzyć;)
(2011-07-08 21:15)
kostekmarkostekmar
0
Początek niezły. Wpis oraz zdjęcia i to czego niestety i ja nie lubię. Samotne wędkowanie. czasami jednak może przyspożyć więcej korzysści, ale nie ma kogo papy odezwać. Zostawiam 5***** i połamania. (2011-07-09 22:24)
bursztynbursztyn
0
kostekmar Ja muszę Ci powiedzieć,że bardzo lubię WĘDKOWAĆ z kolegami, ale równie mocno lubię ŁOWIĆ samemu. Moje doświadczenia są takie,że zazwyczaj jak jestem z kimś nad wodą to nić nie łapie, albo są to same maluszki. Natomiast jak jestem sam to zazwyczaj mam rybkę która już mnie satysfakcjonuje
(2011-07-10 21:23)
użytkownik64718użytkownik64718
0
Dodam od siebie że jeśli jest ciepło pochmurnie i pada przez cały dzień drobny deszcz u mnie w jeziorku lin żeruje cały dzień.To jest najlepsza pogoda na lina, spróbujcie. (2011-07-14 10:36)
amator321amator321
0
Co do pogody to w deszcz może być tylko lepiej, np. ja w ulewę złapałem lina 28 cm  na białego po półgodzinnym czekaniu i to w południe.
(2011-08-23 09:14)
klensnikklensnik
0
Witaj. Choć po roku, ale pochwal się jakie to było jezioro. Pozdrawiam. (2012-05-12 20:08)
piotr-strzalkowpiotr-strzalkow
0
gratuluję wytrwałości. Sam okropnie nie lubię samotnie wybierać się na ryby. Rybki też ładne. Zostawiam ***** Życzę kolejnych sukcesów. P.S. faktycznie arcus się spisał. Jednak wciąż uważam, że 4 jest o niebo poręczniejsza ;) (2012-10-31 16:41)
grisza-78grisza-78
0
Za wpis, a zwłaszcza za drugie przysłowie ;))) zostawiam oczywiście ***** i pozdro!!! (2013-01-08 19:58)
beny112beny112
0
troszkę odświeżę temat , ale ostatnią niedzielę w deszczu narybki poszedłem choć lało jak z cebra choć połów nie wielki i zmokłem jak szczur bo cztery godzinki siedziałem to i tak byłem z dnia zadowolony spokój cisza tylko ja wędka i deszcz :) (2013-05-28 17:42)
bursztynbursztyn
0
klensnik to łowisko to Borówno... (2014-04-10 20:39)

skomentuj ten artykuł