Sandacz - smok z głębin

/ 17 komentarzy / 2 zdjęć


Sander lucioperca (Sandacz) przez wielu wędkarzy bardzo pożądany i ceniony jako przebiegły drapieżca, trudny wędkarsko i ja również jestem tego zdania. Przede wszystkim łowienie sandaczy na spinning wymaga ogromnego skupienia i znajomości jego zachowań a kapryśny sandacz potrafi i często niweczy nasze starania ucząc nas pokory.

Wczesnym rankiem gdy dotarliśmy na łowisko z moim serdecznym kompanem wędkarskich wypraw miałem mieszane uczucia, kompletna cisza na wodzie nie wróżyła dobrych wyników. Zmienna pogoda i wahania ciśnienia w poprzednich dniach w naszym wędkarskim mniemaniu zmniejszały szansę na spotkanie z sandaczem ale dzielnie podjęliśmy to wyzwanie. Jezioro na które zawitaliśmy to niewielki zbiornik przepływowy o głębokości zatoczek od 1,5 do 17m na którym tlen w czerwcu występuje tylko do głębokości 4m zatem typowanie miejscówki było mocno utrudnione. Postanowiliśmy rozpocząć wędkowanie od miejsca gdzie do jeziora wpływa przepiękna warmińska rzeka Pasłęka mając nadzieję na większe natlenienie, skupiska drobniejszej ryby za którą podąży cel naszego dzisiejszego polowania. Zakotwiczyliśmy ciężką ogromną łódź pożyczoną ku uprzejmości znajomego niewątpliwie pamiętającą wielkie i rybne jeziora mazurskie z czasów PRL, klimat który towarzyszył nam na miejscu - wielka stara drewniana łódź, niewielka cicha zatoczka z lekko snującą się mgłą nad taflą wody uruchomił wyobraźnię i nastroił nas pozytywnie na dzisiejszą wyprawę. Zestaw jaki przygotowałem to wędzisko o długości 2,30m o akcji szczytowej i ciężarze wyrzutu od 4 do 21 gram idealne na płytkie miejsca gdzie przynęty jakich używam to niewielkie 6-7cm ripery z główką ok 10-12 gram. Kołowrotek wielkości 2500 z nawiniętą plecionką 0,18mm w kolorze zielonkawym fluo Ku naszemu zdziwieniu brania pojawiają się niemal natychmiast ale w ciągu godziny żadnej ryby nie byliśmy w stanie zaciąć, brania były bardzo delikatne sztampowe bardzo szybkie pstryknięcia. Co robić? brania są ale nie mogę zaciąć ryby, co robię źle? Po chwili zastanowienia padło na plecionkę, wielu z nas uważa że plecionka jaka by nie była powinna spełniać swoją rolę i tyle. Tego dnia uznałem, że to ona psuje nam całą zabawę, jest po prostu za gruba a co za tym idzie podczas opadania dość lekkiej 12gr przynęty tworzy łuk który zbyt wolno przenosi sygnał brania. Postanowiłem zmienić szpulę na inną z plecionką 0,10 w kolorze ciemnej zieleni, mało widoczna ale w zamian za to "bardzo szybka" każde dotknięcie przynęty o dno czy podwodną przeszkodę ale przede wszystkim każde branie jest błyskawicznie przekazywane na szczyt wędki. Okazało się że jest to strzał w przysłowiową dychę. Kolejne rzuty i mocne, szybkie zacięcie przyniosły oczekiwane efekty, pierwszy i największy tego dnia smok z głębin zameldował się na zestawie, zacięty w tempo i siedzi! Nie był to okaz na miarę rozkładówek ale hol emocjonujący po stokroć ponieważ to pierwszy i tak upragniony w tym sezonie. Radości nie było końca. Pierwszy tego dnia "zander" po szybkiej sesji fotograficznej wraca do wody. W takich momentach zawsze ogrania mnie zgubna pewność, że to już, że znaleźliśmy złoty środek na dzisiejsze sandacze, że każdy kolejny rzut zakończy się holem okazałego sandacza. Kolejne 2 może 3 godziny ostudziły moją pewność. Brań nie ma w całej zatoce. Po raz kolejny wracam w pamięci do wędkarskich doświadczeń, wymieniamy poglądy i analizujemy to co wiadomo nam na temat sandacza i co mogłoby skłonić go do ataku. Postanawiamy zmienić miejscówkę, wybór pada na kamienne wypłycenie po drugiej stronie jeziora, głębokość w tamtym miejscu to 3-4m czyli na pograniczu tlenu a że słońce już wysoko i temperatura wzrasta płyniemy właśnie tam. "Postukamy po kamykach, może obudzimy jaśnie Pana!" Zmiany przynęty, techniki prowadzenia nie przynoszą efektów, wiadomo jest nam że sandacz w tym zbiorniku występuje licznie i jedynie od nas zależy czy będziemy mogli skusić go do współpracy. Kolejna godzina bezowocnych rzutów, na echosondzie kompletna pustynia. Chimeryczny sandacz zupełnie nie bierze pod uwagę naszych wędkarskich starań. Kombinuje dalej, szczupak w tym miejscu jest mało prawdopodobny, brak tlenu, brak roślinności w której ukrywa się czyhając na swą zdobycz, stwierdzam że szczupaka tu nie ma, postanawiam zrobić przypon z cienkiej żyłki 0,20 bez krętlika. Wymyśliłem sobie, że skoro agresywny mocny opad i dudnienie po dnie nie przynosi efektu spróbuję delikatnego szurania po dnie, na "wleczonego". Główka 7 gr na gumie 6cm w kolorze ciemnej czerwieni z brokatem, ładna guma podoba się wędkarzowi to i rybie powinna. W pierwszych 3 rzutach mam branie, zacinam i czuję znajomy opór, to sandacz, pięknie muruje do dna, wędka pracuje dobrze ale sygnowana przez producenta to połowu sandaczy moim zdaniem ledwie radzi sobie z rybą o wadze ok 3kg, mogłaby być zdecydowanie mocniejsza w dolniku. Drugi sandacz okazuje się być nieco mniejszy i zapięty za dolną szczękę, to znak że zupełnie nie są głodne i już nie żerują a jedynie sprowokowany zamieszaniem na dnie przykrył małego ripera tak jakby chciał wypędzić go z miejsca "leżakowania". Sandacz pozuje grzecznie do obiektywu i znika w odmętach. Mimo naszych usilnych starań tego dnia brań więcej nie było. Wracając do domu w samochodzie rozmawiamy o tym jaka mizerna jest nasza wiedza na temat życia tych pięknych ryb. Sandacz po raz kolejny uczy wędkarzy pokory.

Pozdrawiam i do zobaczenia na sandaczach:)

 


4.7
Oceń
(50 głosów)

 

Sandacz - smok z głębin - opinie i komentarze

tstaroststaros
0
Bardzo ciekawy i pouczający artykuł. Osobiście łowię sandacze z gruntu, ale nie mam wielu  sukcesów, cięzko sprowokować sandała do brania, a nawet jak już weźmie, to nie zawsze udaje się go zaciąć. Daję 5 i powodzenia życzę. (2011-07-20 10:12)
marek-debickimarek-debicki
0
Wymarzona ryba wielu wędkarzy. Piękne opowiadanie i ciekawe wskazówki do połowu tej pięknej ryby. Pozdrawiam i *****pozostawiam. (2011-07-20 10:15)
wedkarzkpwedkarzkp
0
Ehh z tymi sandaczami to tak troche jak z kobietami ;) nigdy nic nie wiadomo.
Mam kolego do Ciebie jeszcze takie pytanie - skąd wiesz gdzie woda jest natleniona, a gdzie jest brak tlenu? Bo być może właśnie ten aspekt to powód moich ostatnich porażek, pozdrawiam
(2011-07-20 11:08)
zbynio5ozbynio5o
0

Nie łowie sandaczy ale widze że Twoje doświadczenie w umiejętności "czytania" wody

mogą następnym razem przynieść bardzo dobre rezultaty. Dzięki za artykulik :)

(2011-07-20 11:20)
sawsaw
0
@wedkarzkp - czytałem wcześniej badania na temat tego zbiornika, ale deficyt tlenu można również próbować czytać z echosondy, do 4m pojawiały się ławice drobnicy i większe echa pod nimi, poniżej na całym zbiorniku nie występowały już żadne echa pomimo głębokości do 17m + bardzo mętna woda może wtedy sugerować brak tlenu. Pomimo że do jeziora wpływa i wypływa czysta rzeka zbiornik jest specyficzny pod względem fizyko-chemicznym. Ciekawe jest jeszcze fakt że rzeka częściowo natlenia jezioro tworząc tlenową wstęgę, jest to widoczne przy bardzo spokojnej tafli, od wpływu rzeki ławice drobnej uklei żerują tworząc małe oczka, jest to ciekawy widok, jakby ktoś usypał pozakręcaną drogę z okruchów na której skupia się ukleja.
"W badaniach z dnia 22.04.97 roku, w czasie trwania cyrkulacji wiosennej w jeziorze panowała homooksygenia. W całej objętości jeziora występowało 12,2mgO2/dm3. Była to maksymalna wartość zaobserwowana w czasie trwania badań. Tylko warstwa powierzchniowa zawierała więcej tlenu o 0,1 mgO2/dm3. 20 maja 1997 roku tlen występował na wszystkich głębokościach. Nasycenie wody tlenem wahało się w granicach od 75 % w warstwach powierzchniowych do 4,8 % w naddenych.Podczas badania 17.06.97 widoczny był wzrost zawartości tlenu w epilimnionie. W metalimnionie maksymalny gradient tlenowy stwierdzono między 3 i 4m. Od tej głębokości do dna tlen nie występował.
Koniec lipca był momentem przesycenia tlenowego górnych warstw epilimnionu, które wynosiło 116,9%. Między 1 i 2 m zaobserwowano maksymalny gradient tlenowy wynoszący 3,9mgO2/dm3. W górnej warstwie metalimnionu były jeszcze małe ilości tlenu. Podobnie jak w czerwcu od 7m do dna panował deficyt tlenowy." (2011-07-20 11:44)
marek-debickimarek-debicki
0
Coś takiego mi się bardzo podoba. Warto czytać i studiować, jak w tym przypadku Kolega, różne zagadnienia dotyczące właściwości danego zbiornika. Dobrze zarazić takim podejściem do wędkowania mniej doświadczonych, czy też początkujących Kolegów, to przynosi z czasem efekty w połowach. Pozdrawiam jeszcze raz. (2011-07-20 13:19)
kostekmarkostekmar
0
Bardzo interesujący opis zawierający wiele wskazówek przydatnych każdemu wędkarzowi, bo nie ma takich co zgłębili wszystkie tajemnice. Gratuluję wpisu oraz rybek. Zostawiam 5***** i połamania. (2011-07-20 13:27)
ProfesorProfesor
0
Super artykulik (5) Ja o sandaczu mogę czytać godzinami. Do tego jest jeszcze wiele "dobrych rad". SUPER (2011-07-20 14:33)
blutublutu
0
Lubię łowić sandacze, ale u nas jest ciężko złowić. Wiem ,że są bo byłem w komisji przy zarybianiu dwa razy i były wpuszczane nawet o dł . 35cm, kilka lat temu.
Ciekawy artykuł, gratuluję rybki i serdecznie pozdrawiam.
(2011-07-20 15:30)
cytryn74cytryn74
0
Świetny artykuł i po raz kolejny uświadamia mnie że próbować należy wszystkich znanych metod połowu tej wspaniałej ryby. (2011-07-20 18:23)
Zander51Zander51
0
Braki tlenowe to główny letni problem jezior. W zależności od temperatury wody, ilości opadów, siły wiatrów ( czyli mieszania się warstw wody ) deficyt tlenowy może rozkładać się  co roku w innych partiach wody. Tego problemu w zasadzie nie ma w większych i średnich rzekach, ale ubiegłoroczna susza w lipcu przekonała mnie, że i w rzece mogą być miejsca opuszczone latem przez drapieżniki. Zapewne ze względu na zbytnie nasłonecznienie i przegrzaną wodę. Sandacze łowię w Łynie na odcinku Stopki - Granica Państwa. I mimo większego doświadczenia, lepszego sprzętu łowię ich coraz mniej. Skłania mnie to do wniosku, że sandacze migrują na dużym odcinku rzeki, szukając lepszych stanowisk. Wiosenne spływanie kry zmienia krajobraz dna. Tam , gdzie leżało duże drzewo i była bankowa miejscówka na sandacze w następnym roku tej miejscówki już może nie być...Pozdrawiam wszystkich miłośników polowań na sandacze.
(2011-07-21 03:04)
Zibi60Zibi60
0

Niedotlenienie wody może być spowodowane efektem zaburzenia równowagi ekologicznej wody. Zakwit wody, który jest tego przejawem, to efekt masowego rozwoju fitoplanktonu w zbiorniku wodnym, a największy w nim udział mają zazwyczaj kolonijne, nitkowate formy sinic oraz zielenic. W czasie zakwitu ilość glonów jest tak duża, że nadają wodzie charakterystyczne zabarwienie i powodują  jej silne zmętnienie. Zakwity stają się coraz powszechniejsze ze względu na wzrastającą żyzność wód, spowodowaną zwiększającym się dopływem substancji mineralnych i organicznych. Skutkiem nagromadzenia się dużej masy fitoplanktonu w górnych partiach zbiornika, jest ograniczenie dopływu światła słonecznego do głębszych warstw, co skutkuje zahamowaniem procesu fotosyntezy, a tym samym dotlenienia wody. Namnożone sinice i zielenice tworzą na powierzchni wody gęsty kożuch, który z czasem (lub po burzy) obumiera, opadając na dno i zabierając tlen z wody. Nasza ichtiofauna nie odżywia się nimi, a wręcz są dla niej toksyczne. W okresie zakwitu penetrujemy stanowiska sandaczy na płytszych lub wietrznych częściach zbiorników, choć one w tym czasie bardzo ograniczają żerowanie.

(2011-07-21 08:33)
dawden79dawden79
0
Bardzo dobry artykół. Gratulacje. Też mam zamiar udać się niebawem na połów tej pieknej ryby. Z tym tylko , że w tamtym zbiorniku sandacz bierze pod wieczór i w nocy. Trzeba być przygotowanym na wszystko. Bo skoro go tak trudnow w dzień złowić to co mówić nocą. Ale jak ktoś nie spróbuje to sie nie przekona. Pzdr
(2011-07-21 16:13)
użytkownik30634użytkownik30634
0
Ciekawie to opisałeś. Sandacz rzeczywiście-legendarna ryba. Zazdroszczę Ci takich miejscówek, bo u mnie... jest ich bardzo mało. 
Co do tekstu, to rób kolego więcej akapitów. Materiał będzie bardziej czytelny i łatwiejszy w odbiorze. Pozdrawiam. (2011-07-22 11:41)
an2212an2212
0
Pięknie opisane.Gratuluję sandaczy. Ja niestety w tym sezonie sandacza nie złowiłem.
(2011-07-24 16:40)
siawessiawes
0
Super art. A gdzie jest to jezioro opisane w artykule i jak sie nazywa? Moze ktos by z Panow podpowiedzial gdzie na jez. Bukwald szukac sandala? Nie mam lodki i tylko z brzegu moge lowic na grunt z trupkiem (2011-09-08 11:34)
krzynikkrzynik
0
w ubiegłym roku złowiłem kilka ładnych okazów ale większość to 30cm ciekawe jakie wam biorą na Wiśle w tym sezonie? (2013-06-16 21:39)

skomentuj ten artykuł