Sandacze z dolnej Wisły

/ 11 komentarzy / 6 zdjęć


Znowu nadeszła jesień,dla jednych oznacza rychły koniec sezonu wędkarskiego a dla innych wręcz odwrotnie-przysłowiową wisienkę na torcie,długo wyczekiwany okres dobrych brań drapieżników.
Szczupak i okoń-te dwa gatunki są teraz na celowniku większości wędkarskich eskapad,pierwszego nazwałbym nawet "rybą jesieni",drugi-najczęściej robi "w przyłowie" dla standardowego Kowalskiego.
Istnieje jednak jeszcze jeden gatunek który o tej porze roku dostaje "kopa"-to sandacz.
Ryba najczęściej postrzegana jako trudna,chimeryczna,obłożona całą masą półprawd ,dla niektórych wręcz mityczna i prawie nie do złowienia-coś w tym jest jednak nie taki diabeł straszny jak go malują.
Bystrzejszy od szczupaka o epokę,wybredny w doborze zażeranych wabików,nieco inny w typie zajmowanych stanowisk i porach żerowania,bardziej wymagający sprzętowo i technicznie-to tylko tyle ...

Na przełomie pażdziernika i listopada mętnooki dostaje pierwszego "kopa"-zaczyna ostre przygotowania do zimy,żeruje często i intensywnie w krótkich powiedzmy dwugodzinnych przerwach.
Pobicia są ostre,silne i agresywne,zdjęcie kilkunastu w miarę "dobrych " sandaczy z jednej tej właściwej główki czy przykosy nie stanowi problemu.
Jak znależć takie miejsca? tylko metodą prób i błędów i wnikliwej obserwacji "konkurencji"-wędkarzy, podejrzane skupiska łodzi,oblegane główki,po zmroku -światła latarek i świetlików.
Dobre są dziury i blaty za przykosami,zewnętrzne stoki rynien będące na powierzchni warkoczami główek,stosunkowo płytkie i równe piaszczyste blaty za i przed mostami-o tej porze roku sandacz piachu nie unika.
Wiemy gdzie,tylko jak i kiedy ?

Tutaj pada na twarz pierwszy mit-sandacz dobrze żeruje także w dzień.
Z prowadzonych przezemnie prywatnych statystyk na czoło peletonu bezapelacyjnie wysuwają się godziny poranne tj od 7 do 12 ,w tym okresie dostałem najwięcej sandaczy,bywało że szczycie żerowania w 10 rzutach podbierałem 5-6 ryb.
Reszta doby to były krótkie chwilowe zdjęcia kilku ,zazwyczaj pojedyńczych ryb aż do zapadnięcia zmroku-wtedy do głosu dochodziły woblery jednak z racji specyficznych warunków i ciemności ilość ryb była o niebo mniejsza więc ten wątek pozostawię bez echa.
Metody które teraz królują to agresywny opad i szuranie po dnie zestawem do dropshota,rzuty wykonujemy lekko pod prąd ze szczytu główki i nurt odwala w zasadzie całą robotę w tej drugiej opcji.
Opad natomiast wymaga ciut więcej inwencji-gwałtowne,szybkie podbicia główkami 25-35 g i ścisła kontrola podczas opadania,gdy wabik jest już blisko główki piorunem zwijamy linkę--tu ilość zrywek się kłania.
Sprzętowo i konstrukcyjnie jeśli chodzi o zestawy to temat "rzeka" i aby nie tworzyć księgi grubej jak lista schorzeń Maciara opiszę swoje.
Team Dragon Z ,275 cm i 10-28 cw z podkręconym Fishmaker stealth FD 530 i -to chyba najbardziej uniwersalny duet wszechczasów,idealny do zwiadu i szukania potencjalnych stanowisk ryb,doskonale odnajduje się w agresywnym opadzie i szuraniu "dropsem".
Plecionkę Invisible Braid 0,14mm wieńczy u mnie pojedyńcza agrafka i w miarę potrzeby podpinam do niej z drabinki gotowe zestawy z florocarbonu  0,40 zakończone pętlą na ósemce-półmetrowy z agrafką dla gum i metrowy z ciężarkiem i hakiem do dropshota.
Po co fluo? to najbardziej narażony na przetarcia odcinek linki-stosowanie przyponu zmniejsza radykalnie ilość zerwań wabików na kamulcach główek.
Drugim flagowcem jest dla mnie Proguide X  3,05 dł i cw 10 -30--bardziej dedykowany,sztywniejszy o potwornym ładunku blanku-posyła wszystko co podepnę w miejsca poza zasięgiem konkurencji,to istna armata,każdy "pstryk" na nim kończę zacięciem.
Pod nim wisi albo Fishmaker albo pancerna "Zetka" czyli TD Z FD 1035iZ-kołowrotek którego usiłuję popsuć od 3,5 roku w hard spinie ,poprzecierałem na nim farbę,utytłałem w piachu parokrotnie,podtopiłem ...i nic,kręci dalej,zero luzów,terminator chyba.

Listę najbardziej zabójczych killerów jeśli chodzi o wabiki otwiera Reno Killer 10 i 13 cm,potem dłuuuuugo dłuuugo nic i z mroku wyłania się popularny canibal od sg,zwykłe relaksowskie kopyto,jakaś jaskóła od Lunkera ...
Co łączy te wabiki? nadzienie :) -czyli główka,a konkretnie absolutny nr 1 -speed,główka do zadań specjalnych.



Po dwu-trzytygodniowym obżarstwie nadchodzi czas sjesty w sandaczowym życiu,raptownie spada liczba kontaktów,"dziś na zero" -odpowiada zapytana o efekty konkurencja.
Teraz jednak mamy możliwość zmierzenia się z największymi rybami,wodę zaczynają patrolować prawdziwe ubooty,jak rozpoznać "ten" okres? po boleniach ...
Gwałtownie wzrasta ilość pobić tej ryby,dominują coprawda "chlapaki" czyli ryby z przedziału 50+ ale są one wskazówką że coś w przyrodzie ma się na rzeczy.
Znalezionych wcześniej miejscówek nie zmieniamy,nie zmieniamy sprzętu tylko technikę --wszystko na przedzimiu spowalnia więc pójdżmy tym torem.
Odchudzone nieco gramatury główek ,hak na "dropsie " niżej na 20cm powiedzmy,opad króciusieńki-spokojniejszy,pomiędzy jednym a drugim skokiem  szurajmy gumą po dnie z pół metra i metodycznie z uporem maniaka stawiajmy się w naszych miejscówkach-to gwarancja sukcesu.
Póżna jesień to magiczny okres,właśnie teraz istnieje największa szansa na to jedno,jedyne pobicie o którym śnimy przez połowę życia,i tego właśnie wam życzy pędzący za chwilę nad tczewską Wisłę -Luxxxis.

Pozdrawiam.

 


4.6
Oceń
(19 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 2)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(5)
Cena:
(5)
Użytkowanie:
(5)

Średnia ocena:

5



Sandacze z dolnej Wisły - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
+1
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:Użytkowanie:
Czytam u Ciebie już któryś raz z kolei o Reno Killer. Jakoś mi z tą gumą nie było za często po drodze ale jednak widzę że trzeba zaopatrzyć się w kilka wersji rozmiarowyh jak i kolorystycznych. Resztę woda powie. (2019-11-21 14:35)
luxxxisluxxxis
+1
Reno bije u mnie na głowę dosłownie wszystko,czy to okonie czy sandacze czy szczupaki-bez znaczenia.Ten kawałek gumy ma to "coś".Nieraz i nie dwa obrzucałem miejscówkę czym popadnie i nic a w pierwszym przepływie reno odzywały się milczące dotąd ryby. (2019-11-21 15:45)
Przemas83Przemas83
+2
Ja w tym roku sporo kombinowałem z przynętami. Różne wynalazki latały do wody, Robinsony, SG, gumy których nazw bym nie powtórzył, jakby ktoś pytał. Ale Renuś pozostaje numero uno, już od paru sezonów. Puźna jesień , zaraz po pierwszych przymrozkach do czystej wody, poleci 5calowy fioletowy z brokatem, dla szczupaków nie do olania. (2019-11-21 16:08)
kabankaban
+3
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:Użytkowanie:
Reno jest świetny ale u mnie w ciemniejszych tonacjach i mniejszych rozmiarach, ot cóż nie ma co porównywać moich rzek od dolnej Wisły co do rozmiarów w szerokości od tzw brzegu do brzegu (na Mistrzoswach Polskiw Grudziądzu zamarłem stojąc na brzegu tej rzeki). Z sandałkami w najbliższej okolicy bida z nędzą ale zestaw niekiepski z "Zetką x 2" choć ja łowię lżej bo i wody mniej. Pozdrowionka lux :) (2019-11-21 16:17)
ryukon1975ryukon1975
0
Sprawdzę to Lux jak tylko pogoda wróci do normy. Nocą i rano wiatr sprawdzł drzewostan i co słabsze popdały. Nawet wspaniała tablica witająca nowo przybyłych w mojej gminie wita aktualnie żaby w fosie przy drodze. Zaś ta noc nie zapowiada się lepiej. (2019-11-21 17:12)
luxxxisluxxxis
+1
"Zamarłem stojąc na brzegu tej rzeki"--taaa? to sobie wyobraż że ja po niej śmigałem na pontoniku 2,3m i elektryku 30lbs.To bbył hardkor,śmigałbym pewnie do dziś gdyby nie 2m foka którą to prawie potrąciłem w Kiezmarku :) Śrubą prawie pasek na glacy jej wyciąłem. (2019-11-21 17:45)
SithSith
0
Jak zwykle ***** z + (2019-11-22 08:57)
barrakuda81barrakuda81
+3
Fajnie że Wisła w dolnym biegu darzy sandaczem.Niestety nie uogólniałbym...U mnie piach.Sandacza nie ma , a był..Ogólnie nie ma prawie niczego ale niski stan wód robi swoje.Kiedyś to było:-)Ja wiem , ze jak ryby są wiele nie trzeba poza poświęconym czasem i wędkarską cierpliwością ale nie wszędzie to jeszcze wystarcza.Fajne mętnookie Danielu i zycze upragnionej wislanej metrówki. Wszyscy walczymy choć złudzeń jakby coraz mniej.Smutne ale prawdziwe.Jedynie bolenie jeszcze są - pytanie tylko jak długo? *****. (2019-11-22 22:36)
luxxxisluxxxis
+1
"U mnie piach"--to super,jeden z sandaczowych mitów głosi że zedy muszą mieć kamulce i dno niczym chodnik. To bzdura,one kochają piach,równy uciąg i sąsiedztwo jakiejś rynienki,kamulce to i owszem ale w nocy-tam kitra się ukleja i te jełopy podchodzą 20cm od brzegu. Nocny zed potrafi tak zaebac jak szczupły 50cm,z gejzerem wody,z wyskoku i na dzika. A wracając do piachu- 90procent sandaczy złowiłem na jakimś zapiziałym piaszczystym blacie,dużo na wodzie 1,5m gdzie patyka nawet nie uświadczysz.Stoją tam mośki razem z boleniami na przedzimiu i z oka ukleji nie spuszczają-raz bolo,raz zed-tłuką naprzemian,i nie gluty ale zacne ryby-dziś o 3 w nocy ,z piachy, z wody 1,5m może śmignął mi 87cm.Patrolują całą noc i dzień te piachudry. (2019-11-23 15:35)
luxxxisluxxxis
+1
Jak łazisz nocą po wiśle to napewno nieraz słyszałeś takkie nijakie uderzenia pod brzegiem,ni bolo,ni kleń,nic nie ucieka...do dupy takie.To zedy,poslij tam 9-11 rapalkę floating i wlecz ją zamulonym tempem-niedługo pochodzi :) (2019-11-23 15:38)
mavic8mavic8
+1
Czytam Was jak Biblię,koledzy... i uwierzyć sam sobie nie mogę, że dotąd jeździłem jesienią tylko na jeziora. Pewnie dlatego mam tylko kilka sandaczy na rozkładzie. Dzięki za te cenne wskazówk i zmieniam kierunek. Wisła poniżej Torunia jest piękna. (2019-12-04 20:57)

skomentuj ten artykuł

 





Sklep wedkuje.pl

Dragon Fishmaker II