Sandaczowe testy

/ 17 komentarzy / 7 zdjęć


Podczas naszej ubiegłorocznej wyprawy nad jezioro Bolmen - Szwecja czyli 3 część Ciężkiej Jesiennej Orki mieliśmy okazję potestować nieco przynęt Rapali i Storma. Bo gdzież by indziej nie testować tych popularnych marek jak nie właśnie na skandynawskich jeziorach? Każdy dokonując zakupu zastanawia się, które przynęty wybrać ale rzadko jest okazja aby móc je przetestować przed zakupem. Dzięki staraniom kolegów, nam ta niewątpliwa przyjemność została „dana” :)




Metoda na „trolla”.

Na początek podczas wyszukiwania miejscówek godnych dłuższego postoju część z nas próbowała trollingu. Na pierwszy ogień poszedł Deep Tail Dancer Rapali.



Jest to głęboko schodzący wobler dodatkowo wyposażony w grzechotkę wabiącą drapieżniki. Szeroka gama kolorów gwarantuje, że każdy wybierze coś dla siebie, choć niekoniecznie ma to wpływ na drapieżnika - zwłaszcza sandacza czającego się na głębokości 10m. Z tego powodu nie będę rozwodził się nad wyglądem przynęty ale możecie wierzyć, że jak w przypadku każdego woblera tej marki jakość wykonania jest celująca. Dodatkową zaletą tej przynęty jest szybkość z jaką osiąga docelową głębokość – co ma znaczenie podczas trollingowania. Pomimo bardzo dużej ilości plecionki, której wysnucie było konieczne do jej osiągnięcia, bardzo agresywna praca powodowała, że jakiekolwiek zaczepy (o dno, gałęzie etc) od razu były sygnalizowane na kiju. Wobler agresywnie pracuje, pomimo sporej głębokości do której schodzi i sandaczowego kija 50-60 gr. czuć cały czas jego pracę. Dzięki temu dość łatwo wyczuć branie drapieżnika, często objawiające się chwilowym „wyciszeniem” przynęty. Można to zaobserwować przyglądając się rytmicznym ugięciom szczytówki podczas trollingu, na ułamek sekundy szczytówka zamiera w bezruchu, wtedy często okazuje się, że nastąpiło branie i po zacięciu można rozpocząć hol. Często nie trzeba nawet zacinać te woblery wyposażone są w tak ostre haki, że rzadko kiedy rybie udaje się je wypluć.

Podobnie zachowuje się wobler Storma – Deep Thunder, którego również mieliśmy w swoim testowym arsenale.



Podobnie jak Deep Tail Dancer schodzi on do głębności nawet 10m i równie agresywnie pracuje. Z racji tego, że wg mnie wobler ma bardzo ostry kąt schodzenia doskonale sprawdził się na łowisku gdzie przy dość niewielkiej prędkości łodzi i dużej fali szybko osiągał właściwą głębokość. Wizualnie przynęta pracuje naprawdę dobrze, naturalny kształt oraz sposób w jaki przynęta pracuje w wodzie wg mnie gwarantuje uniwersalność zastosowania. Dwie ostre kotwice dają pewność zacięcia i holu.


Metoda z rzutu.

W wybranych miejscówkach gdzie spodziewaliśmy się sandaczy na schodzących w głąb zboczach testowaliśmy jeden z najładniejszych - moim daniem – pod względem estetyki woblerów – Rapala X-Rap Deep. Woblery te są perfekcyjnie wykonane, o bardzo żywych kolorach a specjalna folia jaką są pokryte świetnie imituje naturalne połyskiwania ryb w wodzie. Dodatkowy kolorowy chwost na ogonie dodaje przynęcie „życia”. Wobler błyskawicznie schodzi do docelowej głębokości dzieki dużemu sterowi oraz bardzo agresywnie pracuje. O skuteczności tej przynęty przekonaliśmy się dość szybko, dzięki meldującym się kilku sandaczom, które jak widać również nie mogły oprzeć się urokowi X-Rapa.



W miejscach gdzie sprawdzał się X-Rap jako porównanie używaliśmy innych przynęt – kogutów domowej produkcji (świetnie się nimi rzucało, główki 35 gr. śmigały jak pociski, niestety z mizernymi efektami wędkarskimi), shakerów firmy Lunker City (o nich za chwilę) oraz miękkich gum Storma, w szczególności serii Wildeye. Zaletą tych przynęt jest ich niecodzienna konstrukcja: wyposażone są w hak i kotwicę więc niepotrzebne jest dodatkowe dozbrajanie oraz dociążane i wyważane są wewnętrznie. Dzięki temu przynęta w wodzie zachowuje się naturalnie imitując drobnicę. Podczas jednej z naszych poprzednich wypraw na szwedzkie jezioro Asunden jednego z takich Stormów wyłowiliśmy przypadkiem. Przynęta była jeszcze w dobrym stanie i została przez nas użyta stając się „szczupakowym killerem”. Niezwykle skutecznym w trudnych krzaczastych zaroślach w których typowe gumy z główkami zdecydowanie częściej grzęzły.

Na koniec o wspomnianych shakerach Lunker City. Ja używałem głównie koloru Anchovy, na główkach 25-30gr. dozbrajanych za ogon. Była to jedna z moich skuteczniejszych przynęt na sandacza podczas tej wyprawy. Guma w wodzie pracuje bardzo dobrze a dozbrajanie za ogonek umożliwiało wleczenie przynęty po dnie co wyjątkowo prowokowało sandacze do ataku. Również takie, które nie były głodne – zacinały się „pod brodę” podczas przyduszania przynęty do dna.


Podsumowując wybierając się kolejny raz na sandaczowe i sandaczowo-szczupakowe łowisko z pewnością zabiorę ze sobą woblery rapali – Deep Tail Dancer oraz X-Rapa, wezmę również Deep Thundera Storma. Z gum zaś wybiorę shakery Linker City zwłaszcza w kolorze Anchovy.


Do zobaczenia na łowiskach w nowym sezonie!

 


4.1
Oceń
(66 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 0)




Sandaczowe testy - opinie i komentarze

użytkownik60174użytkownik60174
0
Miałeś kolego szczęście, że ci tak brały. Też chciał bym pojechać do Szwecji. Piątka
(2011-02-10 15:21)
news34news34
0

Ciekawy artykuł,u nas na Odrze najlepiej skubią na gumki,sandacz na woblera nawet nie słyszałem,ale warto spróbowac

Pozdrawiam

(2011-02-10 20:14)
użytkownik32263użytkownik32263
0
Oj woblery są świetną przynętą na sandacze ale z reguły w dwóch porach roku, czyli czerwiec-lipiec oraz grudzień. Wtedy najlepiej wyrzucić go w domniemane stanowisko ryby i ściągać powoli z zatrzymaniami nawet do 30 sekund, potem powolne podciągnięcie 1-1,5 i znów przestój. Wobki nie za duże do ok 10 cm o delikatnej migotliwej pracy podobnej do boleniówek ale dużo głębiej schodzące. W modele nie będę wchodził bo to trzeba samemu testować, co łowisko to inne. (2011-02-10 21:55)
baloonstylebaloonstyle
0
Wszystko super naprawdę :)) Tylko nie rozumiem po co jeżdżą ludzie za granicę za sandaczami skoro w Polsce nad morzem jest mnóstwo tej ryby.Przy ujściu każdej rzeki do morza można nałapać sporo pięknych okazów sandaczy.W Polsce mówicie po Polsku, z kazdym się dogadacie i kasy duzo mniej wydacie.Nie reklamujmy innych krajów tylko korzystajmy z naszych :))Pozdrawiam :))
(2011-02-11 08:10)
pstrag222pstrag222
0
fajna przygoda tylko szkoda ze nie w polsce heh.... ale gratuluje połowow naprawde . zostawiam 5 pzdr. pstrag222
(2011-02-11 12:10)
Bugowy LowcaBugowy Lowca
0
bo w szwecji jest mniejsza presja wędkarska
(2011-02-11 17:00)
baloonstylebaloonstyle
0
Ne ma czegoś takiego jak presja wędkarska.Gdyby była to na pewno sami zrobili byśmy porządek w PZW.Presje sami sobie robimy nie wiadomo po co... W Szwecji tez jest presja tylko nie tak jak u nas krajowa tam jest presja europejska :)) A my jak zwykle doceniamy obce.Wszyscy piszą jakie to tam są szczupaki hodowane na śledziach ,zapraszam nad morze u na też są śledzie i są szczupaki... U nas szczupak nie żywi się śledziem? Jasne że się żywi. Wierzmy dalej w mity i napędzajmy obce rynki a na pewno daleko zajdziemy :))
(2011-02-11 17:19)
użytkownik60849użytkownik60849
0
Bardzo fajne woblerki. Artykuł podoba mi się. Oceniam go na ocenę pięć. Gratulacje i oby częśćiej takich ładnych wpisów. Pozdrawiam Dawolf.
(2011-02-11 17:51)
passatpassat
0
Witam.Posiadałem x-rapa testowanego ale niestety podczas rzutu zerwał mi się :( (jak to na cienkich żyłkach bywa) to było strasznie przykre gdyż kupowałem go po 47 zł :( i rzuałem nim od tygodnia , ogólnie wobler miał bardzo ładny wygląd (jak dla mnie trochę za długi, ponieważ ciężko nieraz się nim rzucało gdyż jest wywarzany za pomocą ciężarków które się przesuwają podczas rzutu).Pozdrawiam  (2011-02-16 11:41)
avallone78avallone78
0
Deep Tail Dancer Rapali będę testował obok woblerów rękodzielników na sumach. Jak coś przyniesie to zrobię artykuł
Pozdrawiam
(2011-02-19 18:39)
camelotcamelot
0
***** Piątka za artykuł. Nie jestem przekonany, czy testowanie przynęt ma sens tam gdzie ryb jest w brud i dają się łowić na byle świecidełka. Uważam, że wartość przynęty można ocenić właściwie, dopiero w trudnych łowiskach.                   Pozdrawiam serdecznie ! (2011-11-05 17:39)
kuba2510kuba2510
0
Daję 4.
(2011-11-16 03:28)
szypkiszypki
0
Leci mi komercją, ale niech będzie..!
(2012-01-24 15:56)
ryukon1975ryukon1975
0
Leci mi komercją, ale niech będzie..! Dokładnie tak jak mi.Nie mam kasy na to by jeździć po ryby "za morze". Nie mam jednak problemu z złowieniem ich tu u nas w Polsce.W tym całym skandynawskim łowieniu tylko jedno mnie dziwi.Dlaczego wszyscy łowią tam ryby które są najprostsze w złowieniu? Króluje szczupak którego łowią tam w każdej ilości i wielkości nawet Ci którzy maja wędkę pierwszy raz w ręce.Na kimś kto ma jakieś pojęcie o wędkarstwie nie robi to większego wrażenia,nawet jak zdjęcie znajdzie się na okładce gazety.:) (2012-02-11 17:32)
RomanSidloRomanSidlo
0
Z całego serca polecam Skandynawię! Miałem przyjemność wędkować w Bolmen. Przez trzy dni złowiłem kilkanaście przyzwoitych sandaczy i szczupaków, w tym jedna prawie metrówka. Zupełnie nie zgadzam się z opiniami kolegów dotyczących komercji. Mnie się to kojarzy z tłokiem, astronomicznymi cenami za licencję, wybetonowanym brejowatym stawem, w którym kotłują się karmione granulatem ryby. Nic z tych rzeczy. Bolmen to dziewiczy raj z krystaliczną wodą. Pływając tam trzy dni, widziałem tylko cztery łodzie. Cumowałem w kameralnej przystani pośród dziewiczego lasu. Piłem wodę wprost z jeziora. Jeszcze raz gorąco polecam! Idealny wypoczynek, mnóstwo ryb i żadna komercja. (2012-07-20 14:56)
Krul-MateuszKrul-Mateusz
0
mam testowanego deep thundera :) 5x (2012-07-25 19:12)
maverick314maverick314
0
Spoko loko artykuł ode mnie zasłużone 5 pozdrawiam (2012-11-11 11:51)

skomentuj ten artykuł