Scubeł, podrywka, barany i ja

/ 23 komentarzy / 8 zdjęć


Scubeł, podrywka, barany i ja.

W związku z licznymi pytaniami dot. okresu ochronnego szczupaka, wyjaśniam, że tegoroczny szczupakowy sezon zaczynamy w niedzielę 1 maja. Sobota (30 kwietnia) jest ostatnim dniem okresu ochronnego, który mógłby być skrócony o dzień, gdyby był dniem ustawowo wolnym od pracy. Sobota, niestety, takim dniem nie jest . W tym roku po wieloletniej przerwie, do łask powróciła podrywka. Stąd też przypominam, że ten rodzaj sprzętu wędkarskiego (nie rybackiego) służy tylko i wyłącznie do pozyskiwania żywca a nie do połowu ryb i to w gromadnych okresach tarłowych. To byłoby zwykłym kłusownictwem. Wymiary podrywki to 1m x 1m i rozstawie oczek 0.5 cm. Powrót tego sprzętu do wędkarskiego rynsztunku, niestety skutkuje znacznymi ograniczeniami, które dla mnie i wielu wędkarzy nie do końca są zrozumiałe. Oto one:
1.Mozliwość użycia podrywki do połowu żywca, została ograniczona tylko do akwenu w którym wędkujemy.
2. Pozyskane przy pomocy podrywki ryby nie mogą zostać użyte na innym akwenie, nie mogą być transportowane np. z „kaczego dołka” w którym karasi jest w bród, na ulubione jezioro lub rzekę w którym praktycznie tego gatunku nie uświadczysz. Pozostaje zatem tylko miejscowa płotka, krąpik, uklejka oraz okoń i krasnopiórka(oba gatunki mają wymiar ochronny 15 cm). Odpadają sklepy wędkarskie z całym karasiowym asortymentem. 3.Pozyskane na „żywczyka” ryby nie mogą być przechowywane w wiaderkach, plastikowych pojemnikach czy drucianych sadzykach będących reliktami ubiegłego wieku. Ryby w stanie żywym przechowujemy tylko w siatkach lub sadzach wykonanych z miękkich nici rozpiętych na obręczach.
4. Ustawodawca przewidział nakładanie grzywien w postaci mandatu karnego a w przypadku braku zgody ukaranego na jego przyjęcie, skierowania sprawy na drogę postępowania sądowego
Wyobrażam sobie, co się będzie działo nad brzegami wód w nadchodzącym okresie połowu, tego najpopularniejszego w naszym kraju drapieżnika. Wypada tylko „pogratulować” ustawowemu pomysłodawcy za zastosowanie wobec wędkarzy tak restrykcyjnego i niepraktycznego rozwiązania.
W nadchodzącym sezonie życzę wędkarskiej braci wielu niesamowitych wrażeń, radosnych, prawie codziennych poranków spędzanych nad brzegami naszych wód oraz spełnienia marzeń związanych nie tylko z wędkarskim hobby. Swoje przygody wędkarskie proszę opisać i przesłać drogą mailową na adres klubu „Jurmen”. Będą z pewnością publikowane. Kilka lat wstecz redaktor Piotr Pawłowski opowiedział mi następującą anegdotę: Wędkarz opowiada koledze, „Wyobraź sobie, wczoraj w niedozwolonym miejscu złowiłem wielkiego sandacza, wziąłem go na plecy i idę, a tu zza drzewa wyskakują strażnicy i biegną w moja stronę”. „Kolega: „No i co było dalej?” Wędkarz: ”To ja tego sandacza z pleców do kieszeni...”
W latach 70-tych posiadanie francuskich błystek obrotowych „mepps” graniczyło z cudem. Te cudeńka były świetnie wykonane, bardzo łowne i do dzisiaj z powodzeniem je używam. Nie mogło być mowy o zerwaniu błystki. To byłoby czyste barbarzyństwo. Każda zahaczona w nurcie lub pod przeciwległym brzegiem była odzyskiwana. Po prostu w adamowym stroju, po upewnieniu się, że tekstylnych w okolicy brak, przeprawiałem się przez rzekę i nurkowałem po nie. Kiepska wczesnowiosenna lub jesienna pogoda, w tym przypadku, nie była żadną przeszkodą. W pewien lipcowy poranek, skoro świt, wędkowałem na mojej ulubionej rzeczce Dębosznicy (m.Sarbia). Piękne położenie miejscowości, kwieciem obsypane łąki i szmer rzeczki tworzyły sielską atmosferę. Złowiłem dwa piękne kropkowańce. Z zadumy wyrwał mnie jakiś nieznośny hałas. Było to duże stado pasących się baranów. Przewodził wielki tryk, który oprowadzał swój harem tuż za moimi plecami. Z początku tolerowałem łobuza, lecz jak długo można słuchać jednobrzmiącego bee i bee.... Próbowałem odgonić go wędka, lecz tak nieszczęśliwie, że błystka wczepiła się w jego obfite runo. Tryk wyrwał na pastwisko a postronny obserwator przecierał oczy ze zdumieniem, bo oto po łące biega duży baran, tuż za nim z wygiętą wędką i terkoczącym kołowrotkiem wędkarz a za nimi stado baranów. Goniłem go dość długo, aż zmęczony przystanął. Błystkę odzyskałem. Pozdrawiam – Jerzy Makara



 


3.9
Oceń
(37 głosów)

 

Scubeł, podrywka, barany i ja - opinie i komentarze

z@melaz@mela
0
Jak dla mnie cała ta metoda żywcowa jako relikt poprzedniego systemu powinna być zakazana  jakby nie z względów oczywistych  to chociażby na wzór krajów zachodnich  gdzie nie ma mowy o żywcu.

Ustawodawca zamiast wprowadzić zmiany w limitach  bo te są chyba z  85roku  to kombinuje z podrywkami raz można używac  , później nie można posiadać    coś nie tak
jeśli strażnicy będą  egzekwować  zapis dotyczący pozyskiwania żywca i za łamanie regulaminu surowo karać to  będzie ciekawie  mam na myśli gnębienie  zwolenników najbardziej rzeźnickiej i mięsiarskiej metody  :/

DLatego nie wolno przenosić  żywca z jednego oczka do drugiego  przez ryzyko przypadkowego przeniesienia rożnych chorób (tasiemiec itp)  czy takich gatunków ryb  jak karaś srebrzysty
(2011-04-29 10:11)
OkocyklonuOkocyklonu
0
Podobnie jak kolega z ostatniego postu nie jestem zwolennikiem maltretowania ryby na kotwiczce. Metoda ta powinna być zakazana. Natomiast historia z capem rozbawiła mnie do łez.
(2011-04-29 10:40)
fuszmanfuszman
0
a jeżeli kupujesz żywca w sklepie to ryzyka chorób nie ma?????
weź sie zastanów!

(2011-04-29 11:21)
janczarlodzjanczarlodz
0

No fajnie to uklejki na węgorza zbierać nie można bo to już seryjny morderca łoo jezuu gwałcą.A jak łowią na żywca to mięsiażę hahaha lepszej bzdury nie słyszałem.TYLKO KOMERCJA POZOSTAJE

(2011-04-29 14:08)
użytkownik32263użytkownik32263
0

Artykuł naprawdę świetny a końcówka z baranem rewelacyjna. Co do połowu na żywca to jest to najstarsza metoda łapania szczupaków , sandaczy czy sumów i nagle ma być nieetyczne, zła, śmierdząca reliktem PRLu? A z jakiego to powodu? Bo rybka się męczy? A czy my nastawiając się ze spinami i muchówkami za 1000 zeta ryb nie męczymy? Oczywiście też to robimy i to tylko dla własnej zabawy a nie zdobywania rybiego mięsa. Co jest gorsze: męczenie ryb dla samej zabawy czy po to aby ją zjeść? Sam wypuszczam ok 80 % ryb ale sądzę, iż to pierwsze z etycznego punktu widzenia jest gorsze. Inną sprawą jest rybostan ale to już zupełnie inna bajka.

(2011-04-29 15:20)
CEJN58CEJN58
0
Koledzy etycy !!Otwórzcie sobie portal ochrony środowiska i ryb i tam wypisujcie swoje etyczne wywody co jest dobre a co złe w łowieniu ryb , jakie używać przynęty itd.
(2011-04-29 20:18)
Szczypek95Szczypek95
0
Moim zdaniem to ta podywka to jest niepotrzebna. jak chce łapać na żywca to biora bacika i łapie sobie karasie czy co tam chce. (2011-04-29 21:28)
Szczypek95Szczypek95
0
Ej to moze przestańmy łapać ryby! bo jak zakładasz made czy pinke to tez sie męczy. a jak  założymy pszenice to meczy sie ta ryba co ją bedzie chciała zjeść. wiesz co gorszej głupoty dawno nie słyszałem  (2011-04-29 21:35)
Szczypek95Szczypek95
0
biorę * (2011-04-29 21:36)
pike2pike2
0

Nie jestem zwolennikiem żywcowania ale dwa lub trzy razy w sezonie zdaży mi sie to, nie kumam tylko jednego, nie można przenosić rybek, he he, to kaczkom i innym ptakom tez trzeba zakazać latania z jednago zbiornika na inny, bo one tez mogą przenosic jakies choroby.

(2011-04-29 23:17)
bartekkot10bartekkot10
0
Co za oszołomy  jakieś chore przepisy ustalają ale cóż trzeba sie przystosować może kiedyś sie to zmnieni  (2011-04-30 10:51)
pacincopacinco
0

Czy ktoś mi powie,jak można złowić na podrywkę żywca o godz. 6 lub 7 rano w październiku listopadzie czy też w grudniu.

Bo ja sobie tego nie wyobrażam.

Za rzekomym ustawodawcą stoją osoby czas abyśmy poznali ich z imienia i nazwiska tych, którzy to ustrojstwo wprowadzili w życie.

(2011-04-30 20:40)
użytkownik71369użytkownik71369
0

Tiaaaa. To ja bym spinningowania zabronił. Co robi gość ze spinem nad wodą przed pierwszym maja z 10 centymetrową gumą na końcu zestawu? Jak go zapytasz, usłyszysz odpowiedz:

- A panie... za okoniem chodzę.

Jak widzę podobne obrazki to mnie krew zalewa. Łazicie po skarpach, obrywacie grunt, depczecie roślinność, depczecie nory nadbrzeżnych gryzoni, nieraz gniazda... i nikt wam nie czyni wyrzutów. Ta etyka to jest takie wasze uspokajanie własnego sumienia.

A tak gwoli ścisłości, to podrywkę zniesiono gdy zakazano stosowania żywej ryby jako przynętę. Kiedy zaś przywrócono metodę żywcową zapomniano o przywróceniu podrywki.

Po kilku latach na masowe protesty odpowiedziano wreszcie przywróceniem podrywki.

Takie mądrale, ale podstawowych rzeczy nie kumają.

Pięć za historię Panie Kolego.

(2011-05-01 22:53)
szczypior27szczypior27
0
ten przepis z przenoszeniem żywca ze zbiornika na zbiornik to idiotyzm zamiast pomagać wedkarzą to nas dojeżdżają jakimiś bzdetnymi przepisami a kłusownik robi co chce i gdzie chce lepiej niech wezmą się za nich a nie za nas
(2011-05-02 11:25)
Kermit636Kermit636
0
to jest tylko polskie prawo i jak w innych kwestiach bedzie nas zawsze zaskakiwac i pewnie pisza je ludzie którzy nie wedkuja hehe albo nie mysla skoro tak rożne absurdy sa... po co egzaminy sa na karte jak i tak cos nowego ciagle jest i sie zmienia moze co rok bedziemy robic egzaminy??
(2011-05-02 11:32)
użytkownik16059użytkownik16059
0
Zywiec i trupek za granica jest zezwolony, tylko jest wiecej etycznych wedkarz. (2011-05-02 11:45)
użytkownik71369użytkownik71369
0

Panowie nie mają racji. W mojej okolicy mieliśmy bardzo przykrą przygodę z pewną chorobą ryb. Cała populacja na najpiękniejszym i najrybniejszym łowisku w okolicy została zakażona pewnym rodzajem pleśniawki. Pogłowie ryb spadło drastycznie, a każdy okaz łowiony przez nas był po prostu obrzydliwie owrzodzony.

I teraz przypuśćmy, że na tym łowisku ktoś dokonuje połowu żywca. Zabiera ze sobą kilka- kilkanaście sztuk chorej ryby. Wiezie to wszystko na zbiorniki w okolicy, nieraz odległe o kilka kilometrów. Łowi potem na ten chory żywiec, a resztę rybek trzyma w siatce żywcowej w wodzi. Ryby niewykorzystane po zakończeniu łowienia uwolni.

Zatem zachodzi pytanie, czy te kilka chorych ryb przeniesionych pomiędzy łowiskami nie przyczyni się do zaszczepienia choroby na następnym zbiorniku?!

Oczywiście nie wytłumaczy się tego ptactwu  wodnemu, ale jest mało prawdopodobne że taki ptak przeniesie rybę np. na dystansie 4 - 10 km. A wędkarz przeniesie!

Uważam, że połów na żywca jest metodą nie czyniącą specjalnej szkody w rybostanie, w przeciwieństwie do wyroków ferowanych przez tzw "POŻAL SIĘ BOŻE ETYKÓW". Jednak jestem przekonany o słuszności zakazu przenoszenia ryb pomiędzy zbiornikami ( zresztą nie tylko ryb, ale i innych organizmów żywych i roślin.

Proszę kolegów o refleksję nad tym co napisałem. Dodatkowo można sobie wyobrazić, że takich wędkarzy przenoszących ryby będzie kilku na tydzień, może kilkudziesięciu, może kilkuset. Jaka tedy będzie skala tego zjawiska?

Dyskutujmy mądrze. Używajmy mądrych argumentów. Nie róbmy z siebie ofiar. Oto dostaliśmy narzędzie - podrywkę. Pozyskujmy żywą przynętę tam, gdzie łowimy.

Mam nadzieję, że moje słowa nie wywołają żadnej zadymy, bo wiem co mówię i ufam że trafię do waszej świadomości.

(2011-05-02 13:11)
Norbert StolarczykNorbert Stolarczyk
0
Swoją drogą teraz to ja się zastanawiam czego autor nie rozumie..?

(2011-05-02 19:09)
xhubertx2xhubertx2
0
Ładne podwórko !
(2011-05-02 19:52)
użytkownik71369użytkownik71369
0
No i znowu - ładne podwórko.... miał chłop prawo zabrać rybiszona na podwórko to zabrał. (2011-05-02 19:54)
romek35romek35
0
i znowu ktoś nasrał w PZW
(2011-05-02 20:15)
kangonikangoni
0
Fajny post odnośnie tych idiotycznych zasad!!!
Co do opowieści o baranie to ja kolego bym głośno o tym nie mówił"pisał" bo Panowie "prezesowie " z PZW za chwilę i na BARANA okres ochronny nałożą!!!!he he!
(2011-05-03 09:09)
RudinniRudinni
0
Panowie co do przenoszenia ryb ze zbiornika do zbiornika rzeczywiście, przyczyny natury ekosystemu i zdrowia akwenu przemawiają za tym, aby pozyskiwanie żywców prowadzić tylko na danym akwenie, ale to nie wypali bo auto świadomość większości kolegów po kiju jest mizerna. Taki rybaka (dobre określenie) co parę lat temu jeszcze ciągnął siatę i walił prądem ma gdzieś PZW, stan ekosystemu i przede wszystkim nas kolegów wędkarzy. Znam ten temat z autopsji jak gościowi zwracam uwagę, że chociażby śmieci i nie sprząta to jest za zwyczaj "a to nie moje lub udaje nagle głuchego" , czego możemy się spodziewać na temat ochrony akwenów i cieków ;/ . Faktem jest, że świadomość nasz jest co raz większa i zaczynamy dbać o nasze wody co raz bardziej i o to co się w nich znajduje, ale na to wszystko potrzeba czasu, aby było tak jak na zachód od odry i dalej ;p . Nie ma ustalonego wzorca a te które są kreowane chociażby przepisami i regulacjami są żałosne poniekąd. btw. dobra rada dla obrońców umęczonego na haku żywca noście z sobą jodynę i zawiesinę pain killera najlepiej Ketonal Forte bo mocny ;p (2011-05-03 09:38)

skomentuj ten artykuł