Sezon 2014 już za nami

/ 4 komentarzy / 10 zdjęć


Później niż w zeszłym roku kończę sezon 2014. Był on dość udany. Zanim przejdę do "statystyk" oraz tego, co udało mi się złowić, na co i kiedy, opowiem jak przygotowuję swój sprzęt do dwumiesięcznej - w tym roku - przerwy. Nowy sezon planuję rozpocząć 1 lutego 2015 roku na rzece Lubatówce podczas poszukiwania pstrągów.

Na czas zimy przykładam dużą uwagę do swojego sprzętu. Kołowrotki płuczę w benzynie ekstrakcyjnej, którą można kupić w zwykłym sklepie spożywczym lub sklepie AGD oraz tzw. sklepie żelaznym. Jest ona na prawdę rewelacyjna. Nawet przy odkręceniu samych śrubek, bez rozkręcania całkowicie kołowrotka potrafi "wyciągnąć" z
niego wszelkie brudy i nieczystości. Z brudem znajdującym się na zewnątrz też sobie poradzi. Dzięki niej nasze kołowrotki będą czyste, piękne i co najważniejsze przetrwają do następnego sezonu. Nie zapomnijmy wysuszyć kołowrotków przed spakowaniem ich do pudełek.

Następną rzeczą, o którą warto zadbać są wędki. Biorę je do domu, przygotowuję gąbkę do mycia naczyń i nalewam do jakiegoś pojemnika letnią wodę. Moczę gąbkę i dokładnie przemywam wędziska od góry do dołu. Następnie bardzo dokładnie suszę wędki. Szczególną uwagę przywiązuję do wędek teleskopowych. Poszczególne składy muszą być dokładnie wysuszone, żeby przypadkiem nie powstała rdza na przelotkach i w innych miejscach... Po dokładnym wysuszeniu pakuję wędki do pokrowców, a następnie wkładam je do tekturowych pudełek.

Żyłki i plecionki, materiały rozpuszczalne, dipy i przynęty oraz sprzęt elektryczny.
Żyłki i plecionki zawsze biorę do domu. Żyłka na mrozie, gdy zamoknie (a później zamarznie) traci swoją wytrzymałość. Nie wiem jednak, czy jak zamarznięty na niej lód rozmrozi się, żyłka straci jakieś swoje właściwości...
Materiały rozpuszczalne jeśli chcemy, żeby przetrwały zimę koniecznie weźmy je do domu! Wiadomo przecież, że nawet najmniejsza ilość wilgoci potrafi rozpuścić siateczki, nici i woreczki PVA. Nie są to drogie rzeczy, ale warto o nie zadbać i wydać pieniądze zamiast na nie na coś innego.
Dipy i przynęty (kulki, pellet oraz wszelkiego rodzaju zanęty). Te drugie pakuję do kartonu i szczelnie zaklejam taśmą, żeby nie dostała się do nich wilgoć. Dipy... Miałem taką sytuację, że przez okres zimy zostawiłem booster na mrozie, a gdy go otworzyłem na moją rękę wypadła klejąca się "kula". Włożyłem z powrotem do pojemnika i wziąłem do domu. Po 7 godzinach wróciły jego właściwości fizyczne. Ale kto wie, czy nadal będzie miał takie same właściwości wabiące itp...(?). Więc wszelkiego rodzaju płynne atraktory itp. przechowuję w domu.
Sprzęt elektroniczny - elektroniczny sygnalizator to rzecz o którą warto zadbać. Wydajemy przecież na nie dużo pieniędzy. Warto na zimę wyciągnąć z nich baterie, lub najlepiej przełożyć sygnalizatory do ciepłego miejsca. Baterie mogą przecież wylać się i nasze cudeńka mogą się uszkodzić.

A teraz do tego co działo się podczas sezonu
<po każdej krótkiej relacji dodaję link, do dłuższej, gdzie również można pooglądać zdjęcia i dowiedzieć się więcej o danej wyprawie>

Moja pierwsza wyprawa w sezonie 2014 to wyjazd na karpie na łowisko "U Waldka". Wyprawa zakończona znakomicie jak na pierwszy wyjazd sezonu. Złowiłem siedem karpi metodą gruntową (kukurydza) i jednego "na spławik" z czerwonym robakiem na haczyku. Złowiłem wtedy ryby o wymiarach: 45, 38, niewymiarowy, 43, 49, 52, 38, niewymiarowy. Karp o długości 52 cm jest jak na razie moim życiowym ale jest to "rekord" jak najbardziej do pobicia. Była to jedna z moich najlepszych wypraw na karpia w życiu - "Pierwszomarcowa wyprawa na karpie"

Na pierwszą wyprawę zakończoną sukcesem na rzece Lubatówce wybrałem się
30.04. Udało mi się wtedy złowić na błystkę obrotową małego,
niewymiarowego pstrąga...- "Dwa wędkarskie dni"

04.05 wygrałem swoje pierwsze w życiu zawody wędkarskie. Zająłem 1 miejsce w kategorii juniorów. Zyskałem tym samym możliwość uczestnictwa w Mistrzostwach Okręgu, które wypadały w ten sam dzień co bierzmowanie... Musiałem z nich zrezygnować - "Moje pierwsze wygrane zawody"

Następna wyprawa na łowisko "U Waldka" nie była już tak udana. Udało mi się tylko złowić karpia 37 cm, ale również karasia 27 cm, który jest jak na razie moją życiówką - "Karasie, karpiki i karp"

Największego karpia w Bartoszowie złowiłem 15.06 na kukurydzę. Ryba miała 46 cm długości - "Wytrwałość popłaca"

Miłą niespodziankę sprawił mi szczupak złowiony na łowisku "Big-Game" w Kobylanach podczas mojej pierwszej w życiu dwudniowej zasiadce. Ryba wzięła na... kukurydzę z gruntu! 43 cm długości - mój pierwszy szczupak. Ale pod koniec sezonu potwierdziło się to, że szczupaka umiem łowić tylko przypadkowo, gdy nastawiam się na inne ryby, ale o tym później - "Zanęta MVDE Super Carp Strawberry od Robinsona"

Karp 40 cm - największy karp złowiony przeze mnie na Balatonie w Krośnie - 15.07 - "Zielone karpie na łowisku Balaton"

28-29.07 na długo pozostanie w mojej pamięci. I to nie tylko dlatego, że podczas tej wyprawy przeżyłem chyba największą burzę w swoim życiu, a dlatego, że na kulkę truskawkową 16 mm zaciąłem ponad metrowego szczupaka! Ale wiadomo jak to się skończyło... Łowiłem wtedy na płytkiej wodzie. Ryba zaraz po zacięciu wyskoczyła z wody i pokazała swoje rozmiary. W tym tez momencie przegryzła mi żyłkę powyżej przyponu strzałowego, który jak wiemy powinien mieć przynajmniej potrojoną długość, długości wędki jaką łowimy (w tym przypadku wędka miała 3,5 metra, ponieważ łowiłem z wywózki) - "Wyjazd na karpie"

25-26.08 - chłodno, deszczowo, wietrznie, ale z amurem 89 cm - 10,50 kg! Złowiony na kulkę proteinową na łowisku w Kobylanach. Moja największa ryba złowiona w życiu. Pobiła ona mój poprzedni rekord - amura 80 cm z m. Hoczew - "Wędkarski big game, prawie..."

28-31.08 to doskonałe zakończenie sezonu pstrągowego. Codzienne wyprawy zakończone sukcesem. Pstrągowi nie poświęcałem zbyt dużo czasu, ale w tym roku to się zmieni. W ciągu tych czterech dni złowiłem 15 pstrągów (w tym jeden na rzece Iwonce; reszta na Lubatówce) oraz 3 klenie (największy 35 cm - życiówka) - "Pstrągi w sierpniu - Dzikusy pod koniec sezonu"

28.09 podczas zawodów spławikowych na Bartoszowie zająłem 4 miejsce wśród seniorów! Złowiłem wtedy 0,545 g. Niewiele brakło do podium, nie pamiętam ile, ale zapamiętałem to: "Byłeś o płoć od podium". A akurat zerwała mi się taka około dwudziestocentymetrowej długości... Ale co zrobić? Takie hobby... - "Zawody zakończenia sezonu - 28.09.2014"

26.10 - Balaton i ostatnia wyprawa na karpie w sezonie 2014. Złowiłem dwa karpie, a dwa były mądrzejsze ode mnie i potrafiły "zgubić" haczyk - "Ostatnia wyprawa na karpie"

10.11 - szkoła, mało wolnego czasu. Ostatnia wyprawa w roku... Niestety. Ale przynajmniej udana. Podczas czterogodzinnego wypadu nad rzekę Wisłok w m. Iskrzynia złowiłem jazgarza oraz szczupaka 37 cm, tym razem "na spławik", a konkretniej na czerwonego robaka - "W poszukiwaniu jesiennych szczupaków"

Na rybach w sezonie 2014 byłem 33 razy, co mniej więcej daje mi 2-2,5 tygodnia spędzonego nad wodą. Moje wyniki są na pewno do poprawy. Nowe doświadczenie zdobyte. Teraz czekam do 1 lutego i idę a pstrągi!

Pozdrawiam

 


5
Oceń
(12 głosów)

 

Sezon 2014 już za nami - opinie i komentarze

pstrag222pstrag222
0
Nie pozostaje nic jak gratulować udanego sezonu i życzyć udanego nowego:) ***** pzdr.pstrag222 (2015-01-04 20:23)
PanciOxDPanciOxD
0
Na dworze super pogoda a ty chcesz czekać :)?? Piątal :) (2015-01-05 00:37)
kamil11269kamil11269
0
U mnie pstrąg ma okres ochronny do 31 stycznia. Tylko z tego powodu czekam :) (2015-01-06 12:08)
dunster35dunster35
0
Piękne rybki. Pozdr zostawiam 5 (2015-01-27 19:21)

skomentuj ten artykuł