Sezon wędkarski rozpoczęty - Po prostu Wiosna!

/ 20 komentarzy / 8 zdjęć


Po co komu ta "zima"? Chyba jedynie amatorzy białego szaleństwa mają okazję do wyżycia się na ulubionych stokach. Dzieciaki zapewne już od dawna nie cieszą się tą porą roku jak to bywało w dawnych czasach. Wcale im się nie dziwię bo wystarczy wyjrzeć za okno żeby dostać mdłości... Zjawisko atmosferyczne zwane śniegiem ( dla młodszych wyjaśnię że to takie zimne i białe co spada z nieba ) wystąpiło może ze dwa razy i zaistniało parę dni wiele tygodni temu... Mrozu też jak na zimowe standardy było bardzo niewiele o czym zapewne przekonali się boleśnie Koledzy preferujący moczenie kijaszka w przeręblu. Kiedyś to były zimy... Nie mogę powiedzieć żebym jednak specjalnie tęsknił za trzaskającym mrozem - przeciwnie. Niemniej przyjemniejszym dla oka stokroć widokiem jest magiczny krajobraz spowity białym puchem niż obrzydliwa zielono - szara zgnilucha, deszcz i brak słońca.
To tyle typowo polskiego narzekania:-) Najważniejsze że mamy już połowę marca i nawet najobrzydliwsza z możliwych pogoda nie jest w stanie odwrócić mojej uwagi od tego co nieuniknione i zbliża się z każdym dniem! Wiosna! To wspaniałe słowo które chciałoby się "wyryczeć" jednym tchem ile sił w płucach!
To brzmi jak prawdziwe wyznanie wariata ale wsłuchując się w dźwięki przyrody dochodzę do wniosku że nie jestem w tym pragnieniu osamotniony. Wystarczy zadać sobie odrobinę trudu i wybrać się na krótki spacer do parku, lasu czy choćby właśnie nad wodę. Zapewniam, że usłyszycie ten zew! Może jeszcze nieśmiały, nie natarczywy ale wybijający się zdecydowanie ponad martwą ciszę, szarzyznę i pozorna beznadzieję.
Dzikie gęsi już są, żurawie - są, sikorki drą się jak oszalałe a myszołowy miauczą jak marcujące się koty na przedwiosennym niebie w szale miłosnych uniesień. Mówię Wam - coś wisi w powietrzu! :-)
Z każdym dniem czuję mrowienie w krzyżu... Jakoś częściej zaglądam do jeszcze pogrążonych w zimowym letargu wędek i kołowrotków, wertuję sterty akcesoriów rozrzucone w nieładzie po ubiegłym sezonie. Lada dzień lub tydzień napłynie ciepłe powietrze, zza ołowianych chmur wyjrzy nam piękne słoneczko... Zrobi się miło i jakoś lżej na duszy! 
Jakoś tak się co roku składa że ten czas przychodzi przeważnie z początkiem kwietnia. W tym roku mam już opracowany plan na pierwszy wiosenny wypad. Miałem mnóstwo czasu żeby przemyśleć precyzyjnie wszystkie szczegóły.
Jest takie jedno jezioro... W sumie woda jak każda inna ale dla mnie ma tę zaletę, że jedyna połać płytkiej wody, czyli takiej której będę o tej porze roku poszukiwał jest teraz dostępna niemal w pełni. Za kilka miesięcy a nawet już w maju porosną ją liście i o wędkowaniu będzie można zapomnieć a póki co można korzystać do woli - jest z czego! Tego miejsca cały sezon trzymają się liny, karasie, karpie oraz wszelki "drób". Nawet leszcze lubią czasem zajrzeć na tę nieprzekraczającą metra wodę. Myślę, że wczesną wiosną głębiej łowić zwyczajnie nie ma sensu. To tu woda najszybciej się nagrzewa i dlatego wszelkiej maści wodne prosiaki ściąga jak magnes obecność wyłażących z dna "smakołyków". Najpiękniejsze jest to że można tu teraz będzie liczyć na pełen przekrój gatunków. Jeśli nawet zawiodą faworyzowane liny to zawsze można będzie połowić płocie czy jazie. Spławikowiec ze mnie obecnie bardziej "weekendowy" ale kiedyś praktykowałem połów ta metodą znacznie częściej. Mimo to z odpowiednio wytypowanego miejsca o tej porze rzadko schodzę "o kiju". 
Nie potrzeba mi teraz kilogramów zanęt i sterty "niezbędnych" gratów. Wygrywa koncepcja minimalistyczna czyli tak jak lubię, tak jak łowiło się kiedyś ( ze wzruszeniem wspominam te czasy ). Białe robaczki, pinka do zanęty i obowiązkowo czerwone robaki ale nie te "sklepowe"! Tylko i wyłącznie takie które wydłubię z ziemi sam, czyli lekko różowe, niezbyt zgrabne ale za to bardzo smakujące rybom. Przynęty roślinne teraz sobię daruję. Przyjdzie na nie czas za dwa, trzy miesiące kiedy woda będzie już ciepła a metabolizm ryb znacznie przyspieszy.
Nęcę bardzo skromnie i blisko brzegu. Tutaj też lokuję zestawy bo woda jest tu teoretycznie najcieplejsza. Coś w tym jest bo w tej strefie brań mam zawsze najwięcej. Niestety w takich warunkach trzeba zachować ciszę na łowisku i zachowywać się bardzo ostrożnie. W końcu łowię niemal pod szczytówką a głębokość łowiska to często nie więcej niż 70 - 80 cm! Pewnie praktycznym narzędziem byłby tu np bat ale ja mam sentyment do wędki z kołowrotkiem więc na ogół sięgam po "matchówkę". W razie gdyby przynętę połknął duży lin czy spory karpik mam większą możliwość manewru i szanse na lądowanie ryby podbierakiem znacząco rosną.
Spławiki oczywiście dobieram do warunków ale zawsze kieruję się zasadą - im lżej tym lepiej. Jeden zestaw lekko przegruntowany zarzucam centralnie w pole nęcenia a drugim "pracuję" w bezpośredniej bliskości poszukując rybek żerujących w toni i tuż nad dnem w myśl zasady że jak nie linek to może chociaż płotka... W końcu nie to jest tak naprawdę najważniejsze. Nie oszukujmy się... Nie tylko na ryby przyjeżdżam w to miejsce niemal co roku.
Brzeg łagodnie opada tu w stronę płytkiej wody gdzie pojawiają się już pierwsze liście grążeli i grzybieni. Pomiędzy nimi uwijają się stada złotouskich krasnopiórek a z rzadka sznureczkiem drobnych bąbelków zaznaczy swą obecność grubszy karpiowaty zwierz. Kwietniowe słońce wspaniale grzeje zdrętwiałe po zimie ciało. Panuje tu specyficzny mikroklimat ( a może to kwestia żyznej gleby? ) - zawsze wczesną wiosną jest tu już piękna, soczysta i zielona trawa. Na drzewach jakby więcej liści a po łące kilkadziesiąt metrów ode mnie spaceruje pierwszy tego roku bocian zapamiętale ścigając żaby aż do samej wody. Ptaki w krzakach drą się na całe gardło a unoszące się wysoko skowronki wlewają swoim trelem całe "gigawaty" pozytywnej, wiosennej energii w udręczone zbyt długą "pseudozimą" serce... Tego nie da się opisać ale magia tego miejsca jest ujmująca choć z pozoru niczym ono się nie wyróżnia.
Krajobraz jakby przerysowany z najpiękniejszych dzieł mistrza Chełmońskiego... Istna sielanka! Kaczki, łyski,łabędzie - życie, prawdziwy jego wulkan. Czasem wręcz nie można oprzeć się pokusie by położyć się na kobiercu gęstej, nagrzanej słońcem trawy, by patrząc w niebo móc cieszyć się tym wszystkim i całym ciałem  oraz sercem chłonąć ten cud natury na który czekało się długie beznadziejnie szare miesiące... I do tego te cudownie "ryczące" żaby! Jak mi tego brakowało!
W końcu pierwsze branie, spławik rozpoczyna swój taniec by po chwili zniknąć. Tak rozpoczyna się kolejny sezon. Czas zmagań, nowych wyzwań, emocji. Nareszcie!

 


5
Oceń
(17 głosów)

 

Sezon wędkarski rozpoczęty - Po prostu Wiosna! - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
+3
Prawda "coś wisi w powietrzu" a to coś to nic innego jak rozpoczęcie prawdziwej wiosny i nie mam tu na myśli tej kalendarzowej lecz tej jedynej i prawdziwej gdy trawa się zazieleni, zaczną kwitnąc kwiaty na łąkach zaś na drzewach strzelą pąki, na powierzchni wody pojawią się oznaki życia . 5 ***** (2016-03-13 10:42)
kabankaban
+4
Jak dla mnie najpiękniejsza pora roku tuż tuż :))) (2016-03-14 11:22)
Jakub WośJakub Woś
+2
Jeszcze wczoraj słońce i spacery podczas których odwiedzałem swoje ulubione miejscówki. Dziś za oknem - biało. Gdzie ta wiosna? (2016-03-14 20:00)
barrakuda81barrakuda81
+4
Śnieg poleciał a z nim przysłowiowy kubeł zimnej wody na rozgrzaną głowę wyposzczonego wędkarza. Może to i falstart ale i tak myślami jestem tam na zielonej trawie, obok łazi bociek a ja słucham ptaków i obserwuję spławik grzejąc cztery litery na słońcu:-) Co by z nieba nie leciało to nie ma takiej siły żeby to zatrzymać - wiosna przyjdzie! Może szybciej niż byśmy się spodziewali. (2016-03-14 22:15)
rysiek38rysiek38
+2
Jest dokładnie tak jak opisałeś,jeszcze parę dni i to byle co co mieliśmy w tym roku (ni zima ni jesień) mam nadzieje zniknie na dobre i też liczę na płycizny i zwłaszcza na krasną oczywiście na kopanego czerwonego w pół wody (2016-03-14 22:54)
halski021halski021
+1
Nie było porządnej zimy z dużym śniegiem , co dawniej było normą . Nie ma się z czego cieszyć . Wody coraz mniej w jeziorach i rzekach . Jednym słowem KATASTROFA . (2016-03-15 09:58)
barrakuda81barrakuda81
+2
Rzeczywiście ubiegły rok był katastrofalnie suchy. Tylko potworny żar lał się z nieba przez cały lipiec i sierpień. Poziom wód w rzekach bił wszelkie rekordy - ja takiej Wisły nie widziałem jeszcze jak żyję. Co gorsza dużo wiało a to też osusza. Szczerze wolałbym żeby ten rok dla odmiany był mokry a tu jestem optymistą bo póki co mamy dużo opadów chociaż nie w formie śniegu. Jest szansa że ten zakłócony bilans się wyrówna. (2016-03-15 11:03)
rysiek38rysiek38
+3
Rzeki jeszcze jakoś prrzetrwają ale na śląsku katastrofa , niby zazdroszczą nam ilośći zbiorników ale niestety w większośći to płytkie bajorka,część wyschła do zera latem a te kilka dni silnego mrozu dopełniły dzieła tam gdzie ostało się z pół metra wody-zdięcie na moim blogu (2016-03-15 16:21)
padalecpadalec
+3
Świetne foty,,prosze o zdjęcie tych żabek!!!Zaje....te!!! Pozdrawiam i sukcesów życze (2016-03-15 20:04)
barrakuda81barrakuda81
+2
Zrobiłem "zboczeńcom" całą sesję:-) Mam je w paru innych ujęciach ale zawsze w tej samej pozycji - w "te klocki" były raczej mało kreatywne:-) Jeśli się nie mylę to żaba moczarowa. Samiec w czasie godów robi się niebieski... Tak w ogóle to mam sentyment do tych płazów. Pamiętam jak jedna żaba zielona pojawiała się zawsze jak przyjeżdżałem nad jedno jeziorko na karasie. Nie bała się tylko żarła z ręki białe robaki, czasem dostawała dżdżownice. Małe to a apetyt ma wilczy. (2016-03-15 20:51)
SithSith
+2
Piotrze, seksowna ta fotka żabek. Dobrze, że redakcja nie uznała tego za pornografię... :-))) Oczywiście ***** z + (2016-03-17 06:55)
dendrobenadendrobena
+1
Niestety nad rz.Warta jest inaczej. Nie ma zielonej trawki ani stokrotek. Z ptactwa to 2 czaple i kaczki w parach.Jeszce z tydzień i przyroda się obudzi. Rybka jeszcze nie bierze. Pozdrawiam. (2016-03-17 07:31)
barrakuda81barrakuda81
+1
U mnie też widać dopiero pierwsze nieśmiałe oznaki wiosny. Ptaki o których pisałem już przyleciały poza bocianem bo ten się jeszcze ociąga. Pozwoliłem sobie "ku pokrzepieniu serc" wybiec nieco myślami do przodu. Opisany scenariusz przerabiam niemal co roku i obiecuję że jak tylko się powtórzy to postaram się do tematu wrócić choćby po to by podzielić się tym niepowtarzalnym, sielskim klimatem - coś absolutnie zjawiskowego. Może bociek będzie pozował do zdjęć jeśli zechce. Sith : Z taką pornografią będziemy teraz mieli do czynienia b. często bo w końcu czas godów się zbliża:-) Połowa kwietnia to "gorący termin" - wiosenka w takim wydaniu powinna zawitać. (2016-03-17 09:23)
rysiek38rysiek38
+1
Ano wiosna idzie ,moja kotka dostaje istnego pier.o.ca ---tak że ciężko spać ale to cieszy bo w prognozach z TV to jedynie sprawdza się to kto ubierał prezentara a zwierzaki raczej się nie mylą czyli parę dni i wiosna (2016-03-17 18:29)
barrakuda81barrakuda81
+1
Podobno od świąt ma ruszyć ocieplenie na jakieś 15 stopni. Dobrze by było... (2016-03-17 19:00)
rysiek38rysiek38
+1
Byle do niedzieli bo korci mnie wczesnowiosenna krasnopiórka i okonek- na więcej nie liczę - w planach spławik i kulka no i podstawa to zdobyć czerwone robactwo a tym mam zamiar zająć się jutro (2016-03-18 00:17)
barrakuda81barrakuda81
0
Z robaczkami nie powinieneś mieć problemu bo już się ożywiły. Teraz to chyba najlepsza przynęta bo co z ziemi wyłazi to i do wody trafia...Ja chyba się będę musiał wstrzymać do świąt ale potem to już nie ma takiej siły:-) (2016-03-18 09:52)
Jakub WośJakub Woś
0
Robaków u mnie dużo jak nigdy. Jedno machnięcie szpadlem i 6 wielkich rosów grubych jak palec i dużo więcej małych. Ale jak ich bede potrzebował w lipcu to pewnie się mocno spoce zanim kilka zdobęde. (2016-03-18 10:17)
marciin 2424marciin 2424
+1
Jeszcze trzy tygodnie i wracam do Polski i tak jak Ty Piotrze zaczynam od spławika i lekkiego feedera ,ale tym razem wyskoczę sobie z bocznym trokiem za okoniami ,a przy okazji zrobię rekonesans ,gdzie usiąść za białą rybką . Ach rozochociłeś mnie tym wpisem ,że aż mnie nosi :) Pozdrawiam *****! (2016-03-18 21:29)
barrakuda81barrakuda81
0
Hej, Marcinie miłego zatem wypoczynku z wędką w ręku na ojczystej ziemi życzę. Po ciężkiej pracy trzeba naładować akumulatory. Może nasze polskie ryby nie są największe, może nie najpiękniejsze ale nasze! I oby brały. Pozdrawiam serdecznie. (2016-03-22 00:02)

skomentuj ten artykuł