Sierpniowe okonie z rzeki

/ 6 komentarzy / 11 zdjęć



Po upalnym miesiącu lipcu nastał czas na równie ciepły sierpień , a jak miesiąc sierpień to wakacyjne okonie z rzeki. Ostatnie tygodnie przed nami by udać się w pogoń za tymi pasiastymi zbójami , ja również wyruszyłem na rzeczne szlaki w poszukiwaniu okoni , okoń przez jednych ryba lubiana przez drugich mniej lubiana wędkarsko przyznam szczerze w mojej rzece okonia jest dużo różnych rozmiarów . Okoń a okoń też  różnica złowić 18 cm okonka to dla mnie nie wielka przyjemność , ale już takiego powyżej 28 cm ta ryba zaczyna być przyjemna wędkarsko , jej walka w wodzie ładne brania i piękne ubarwienie sprawia że jest to fajna ryba do połowienia , i czasem warto poświęcić czas na połów okoni .Mój zestaw nie jest jakimś wybitnym zestawem do połowu okoni , bardziej rzekł bym taki uniwersalny zestaw żyłka 0.18 kijek od 5g do 20 g i w przeciwieństwie do tego co piszą książki i gazety nie łowię okoni na gumki , paprochy , i różne przynęty gumowe . Do połowu okonia stosuję wszelakie blaszki obrotowe w rozmiarach od 00 do 2 , wahadełka czy różne małe i średnie woblerki w różnych kolorystykach i imitacjach , lub hit tamtego lata wirujące ogonki od 3 g do 10 g również w różnej gamie kolorów ale przejdźmy do wypraw za sierpniowym okoniem . 
9.08  Popołudniowy wypadzik za okoniami , a żeby atrakcji było więcej był to wypad przed samą burzą pomyślałem warto wyskoczyć nad rzekę przed burzą może ryba się ruszyła przed frontem , duchota straszna zaczym dotarłem nad rzekę to już cały spocony byłem no ale czego się nie zrobi by połowić . Na miejscu jestem parę minut przed godziną 16 chodź granatowe chmury robiły nastrój jak była by godzina co najmniej 20 , w dalekim tle słychać pierwsze grzmoty i co chwila zrywający się dość mocny wiaterek ale to mnie nie zraża rozkładam kijek a na koniec zestawu zakładam jedną z moich ulubionych blaszek , taka blaszka bym rzekł do zadań specjalnych mepss long 1+ w kolorze złotym , przebijam się najpierw przez ścianę trawy a następnie przez bystrze wody wszystko po to by dostać się na niewielką wysepkę i obrzucać ją całą . Zaczynamy zabawę  oddaję pierwsze rzuty które są rzutami bez efektów , oprócz delikatnych brań pewnie małych kleników ,przechodzę kawałek dalej fajna bystra woda a przy brzegu spory spokojny dołek pomyślałem tam może być jakaś rybka , i oddaję rzuty co któryś rzut widzę na granatowym niebie ładne pioruny to znak że burza coraz szybciej nadciąga ale nie martwi mnie to jakoś bardzo i rzucam dalej . Po oddanym rzucie widzę coś zagotowało się w wodzie drobnica strasznie zaczęła ucieka i nagle słyszę ładny spław dużego bolenia praktycznie na wysokości mojej szczytówki , teraz już wiem że coś większego jest w tym miejscu więc zostanę tam jeszcze chwilę i powalczę oddaję jeden drugi trzeci rzut i nic to rzucam raz jeszcze blaszka nie wpadła dobrze do wody czuje branie zacinam coś siedzi ,ale coś małego zero walki ściągam do brzegu patrze a tu mały boleń ja wiem koło 30 cm odhaczony i do wody niech przyślę prababcie to będzie zabawa . Przechodzę kawałek dalej w szybką odnogę koryta rzeki i rzucam pierwszy rzut na końcu zestawu blaszka long , obrotówka wpada do wody powoli skręcam doprowadzam blaszkę do dużej ilości roślinności czuję branie zacinam siedzi ładny pasiaczek , ładnie pochodził przez chwilę wyciągam z wody okonek wielkości 23 cm a więc już w miarę  odhaczony do wody niech płynie , a ja rzucam dalej i powtarzam tą samą czynność blaszka pod roślinność i kolejne branie zacięcie i siedzi tym razem mniejszy okonek 19 cm ale na razie jest dobrze wszystko idzie z moimi założeniami , na wysepce pozostałem jeszcze przez chwilę ale już nic więcej nie dołowiłem z wyspy więc czas ruszać dalej i ewakuować się z tej małej ale bardzo zarośniętej wyspy. Przechodząc przez wodę wypatrzyłem fajne może nie głębokie miejsce więc stwierdziłem że zatrzymam się na chwilę i oddam z 2 no może 4 rzuty w pierwszych 2 rzutach nic zero kontaktu trzeci rzut branie zacinam chwile coś poszalało w wodzie i niestety rybka się spięła powtórzyłem raz jeszcze no ale niestety już się nie połakomiła ryba na moją blaszkę , wychodzę z wody i ruszam brzegiem dalej przede mną fajne miejscówki ale żeby do nich dotrzeć muszę się przebić przez pięknie rosnące pokrzywy które są wyższe ode mnie .  Docieram do fajnej miejscówki przyciemniona zatoczka zaraz pod drzewem lekko pochylonym tuż nad wodą piękne miejsce dno , dość kamieniste a więc oddaję pierwszy rzuty wolniutko zwijam blaszkę i czuję branie zacinam siedzi ładny pasiak okoń wielkości 24 cm , zwracam mu wolność i oddaję kolejny rzut też pod drzewo wolniutko zwijając czuję już branie i znów zacięcie i siedzi też okonek tym razem mniejszy no cóż ważne ze w ogóle coś się dzieje , ale pomyślałem że i tak jest dobrze i mogło by tak być do końca mojej wędrówki . Po pierwszych dwóch rzutach i 2 okonkach oddaję kolejne w tym miejscu ale niestety rybek już nie było , więc czas na mnie przedzierać się dalej przez jak bym to rzekł klonowy las i dżunglę trawy tereny piękne wszędzie zielono trawa miejscami większa ode mnie , no i te piękne granatowe burzowe chmury pięknie nic dodać nic ująć czasem warto wyskoczyć na rybki przed samą burzą .
Docieram do następnego miejsca oberwana burta , dość głęboka zatoczka i porośnięte kapelony w wodzie pomyślałem tu będzie okoń , oddaję dwa pierwsze rzuty lecz bez żadnego rezultatu kończę zwijać drugi rzut i widzę na wodzie że coś zaczęło ganiać drobnicę pewnie jakiś okonek oddaję rzut zwijam , jest branie zacinam ehh nie trafił nasz okonek dowijam szybko i powtarzam rzut może poprawi , doprowadzam przynętę pod kapelony i jest strzał zacinam siedzi wspomniany okoń , rybka na brzegu szybkie zmierzenie 21 cm i do wody , a ja biczuję dalej to miejsce kolejny rzut i kolejny okonek tym razem mniejszy pasiaczek ale zażarł blaszkę konkretnie przypominam że cały czas na moim końcowym zestawie mepps long złoty rybka odhaczona woda a ja ruszam w kolejne miejsce . Kolejna miejscóweczka dość fajna głębokawa zatoczka z pochyloną wierzbą nad wodą , oddaję pierwszy rzut i zwijam ale słyszę cały czas nad głową że coś mi brzęczy w dużej ilości zwijam blaszkę i się rozglądam patrzę a tu na wierzbie przesiadują szerszenie no cóż zwinąłem swoją przynętę i ruszam dalej bo szerszenie chyba wyczuwały niebezpieczeństwo i stawały się jakieś takie żwawsze i nie spokojne a ja nie chce być pokąsany przez te owady których nie lubię  no cóż miejscówka fajna ale przegrałem z szerszeniami haha .Maszeruję dalej przez pokrzywy większe ode mnie , powalone kłody pod nogami przykryte dywanem trawy i oczywiście nie obyło się bez upadku bo poleżeć w tych krzakach na wypadzie za rybą to już wchodzi w mój standard chyba haha , ale docieram w końcu do możliwego miejsca gdzie można się zatrzymać i porzucać troszkę  , zaczym jednak oddam rzut to zmienię blaszkę pomyślałem z meppsa longa 1+ na meppsa w kolorze pstrąga rozmiar 2 zobaczymy co się będzie działo na nieco większą obrotówkę może jakaś selekcja wśród rybek nastanie i nie będą gryzły te 18 cm , 19 cm i mniejsze . Oddaję pierwszy rzut w ciemną przysłowiową dziurę pod jaśmin blaszka dobrze nie wpadła do wody i co i branie zacinam jest okonek chwila zabawy na kijku i rybka ląduję na brzegu , rybka 20 cm hmm mogła być większa no ale cóż nie ma co wybrzydzać ważne że coś się dzieję , myślę że te rybki są takie aktywne ze względu na zmieniające się warunki pogodowe że przed tą burzą która wisi cały czas w powietrzu ryba zaczęła żerować ale tego dokładnie nie wiem , po kilkunastu rzutach oprócz naszego 20 cm pasiaka nie było już nic nawet wyjścia więc idę kawałek dalej tym razem wydeptaną drużką o dziwo , jestem w miejscu w którym na rozpoczęciu sezonu szczupakowego udało mi się złowić szczupaka 65 cm , głęboki dół na dnie zwalone drzewo wszystko porośnięte kapelonami a wokoło wielkie olszyny i te korzenie przy brzegach w których czai się na pewno nie jeden drapieżnik , chwilę postałem na brzegu bez rzutów by zobaczyć czy coś się dzieję na wodzie i tak jak myślałem coś gania drobnicę wydaję mi się że może to być wspomniany wcześniej szczupak który nie jest moim celem teraz .
Oddaję pierwsze ruty pod korzenie wolno zwijając , doprowadzam obrotówkę pod kapelony ale póki co bez brań tym razem obieram kierunek rzutu pod drugi brzeg może z drugiego brzegu lub ze środka pobiję jakiś okonek raz drugi trzeci ale nic a nic po kilkunastu rzutach pod drugi brzeg zauważyłem tam aktywność ładnego bolenia polującego na uklejki więc na razie tamten brzeg odpuściłem a rzuty będę wykonywał pod korzenie olchy . Robię ten sam manewr co wcześnie rzut pod korzenie wolniutko zwijam i doprowadzam blaszkę pod kapelony w pewnym momencie widzę jak woda zaczyna się gotować od uciekających małych rybek , przyglądam się dokładniej w wodę a tam widzę jak szczupak odprowadza błystkę nie atakując jej ponawiam rzut już nawet z nadzieją że może tym razem szczupły skusi się na pożarcie meppsa no ale niestety się przeliczyłem bo on nawet nie raczył już wypłynąć ze swojej kryjówki do blaszki no cóż szkoda najwidoczniej nie był aż tak głodny lub złapał wcześniej jakąś rybkę , w tym miejscu postałem jeszcze i oddałem kilkanaście rzutów ale bez żadnego brania tak jak by brania ustąpiły burza przechodzi bokiem i się wypogadza to i brania się skończyły możliwe pomyślałem . Zmieniam przynętę i ruszam dalej wróciłem do longa złotego może będzie skutkował dalej a tym czasem muszę się całkowicie cofnąć do drogi i maszerować drogą jakieś 40 -50 metrów ponieważ brzegiem nie da rady przejść . Docieram do miejscówki kolejny zakręt rzeki przed ujściem małej rzeczki Witoni wpływającej do Bzury , no to schodzę do miejsca i rozpoczynam biczowanie wody póki co nic bez brań tylko same krzaki spływające wodą się zaczepiają no trudno próbuję dalej oddaję rzut pod drugi brze i zaczynam zwijać po wachlarzu wolniutko zwijam i ze środka rzeki czuję lekkie bardzo delikatne branie zaciąłem ale na początku zero reakcji rybki tak jak bym zaczepił o jakiś krzak w wodzie , ale co się okazało po chwili ten rzekomo krzak zaczął walczyć i to tak fajnie , już fajna walka czuć rybke na kiju która wynurzyła się z wody przy brzegu patrzę większy ładnie ubarwiony pasiak a więc wyciągamy rybkę z wody odhaczamy i mierzymy bo aż sam jestem ciekaw ile pasiak ma okazało się że miał równe 30 cm ładny ubarwiony garb wraca do wody a ja oddaję jeszcze 2 ostatnie rzuty i zmykam dalej .  Idąc w kolejne miejsce spotykam wędkarza łowiącego z gruntu więc szybkie zamienienie słowa z wędkarzem i dalej w drogę jak się okazuję Pan wędkarz siedział za kleniem ale póki co bez rezultatów kleniowych , ja przebijam się przez ujście Witoni i wchodzę w ścianę już kolejną ścianę  pokrzyw ale jak zauważyłem to tylko przez chwilę tyle krzaków a potem już ładna dróżka wzdłuż pól . Docieram do miejsc w olszynach fajna nie za bardzo głęboka dość spokojnie płynąca woda , pod drugim brzegiem mikro zatoczka z wodną roślinnością i właśnie tą zatoczkę postanowiłem najpierw obłowić , kilka rzutów pod krzaczki i ściąganie przynęty po wachlarzu nie przynosiła mi rezultatów więc postanowiłem obłowić brzeg po którym idę w pierwszym rzucie na brzegu zameldował się pasiaczek w wielkości 20 cm taki nie duży okonek wraca do swojego domu , widać że mają gdzie przebywać tutaj te okonie może woda nie jest jakaś głęboka ale mnóstwo gałęzi w wodzie pełno korzeni olch a do tego bardzo dużo drobnicy sprzyja okoniom takie środowisko wycofuję się pomału z tego miejsca i ruszam dalej . Kilka metrów dalej i jest kolejna miejscówka , rzekł bym fajna miejscówka z głęboką rynną po środku koryta a na dnie zamiast gałęzi pełno kamieni a pod brzegami standardowa roślinność wodna to miejsce nigdy mnie nie zawodziło i tym razem było tak samo drugi rzut na środek rzeki i z rynny melduję się okoń również 20 cm czyli taki nie wielki ale jest , w tle słychać bombardowanie boleni za drobnicą no tak zbliża się wieczór a ja ganiam z sierpniowymi okoniami , oddaję dwa następne rzuty tym razem w drugi brzeg blaszka dobrze nie opadła na dno a tu bije w nią okoń zacinam i jest szybko doprowadzam do brzegu rybkę odczepiam i wypuszczam , nie tracąc czasu wykonuje dalej rzuty ale z wody nie wyjechało już nic miałem jeszcze jedno pobicie ale za późno zaciąłem i rybki nie było . A ja przedzierając się dalej trafiam na bardzo fajne miejsce przy samym przegu zatoczka z dużym dołkiem a od środka rzeki robi się wypłycenie i po całej szerokości rzeki jest przelewik ciekawie ciekawie pomyślałem to zabieram się do obławiania dołka przy brzegu  a później cały przelewik ,  rzucam raz drugi trzeci i tak dalej i tak dalej ale póki co z dołka nie wyjechała żadna rybka ale próbuję dalej na zestawie cały czas mepps long 1+ złoty , blaszka która sprawdza się w dniu dzisiejszym najlepiej więc nie ma co jej zmieniać na razie .
Dołek obrzucany solidnie lecz bez żadnych brań może po prostu nie było w nim żadnego okonia nie wiem , zabieram się za obławianie przelewiku a tu troszkę się podziało rzut pod kamień branie zacinam siedzi okoń w tym nurcie czuć go na dużego ale po wyjęciu z wody garbusek miał zaledwie 22 cm zawsze coś , a ja próbuję dalej i oddaję następne rzuty pod koniec przelewiku bardzo wolno zwijam pod trawą i nagle strzał w blaszkę siedzi malutki boleń który mógł by przyprowadzić swoją babcie odczepiony niech wraca do wody i rośnie duży , stwierdziłem że zrobię sobie chwilę przerwy na uzupełnienie płynów bo te pogody ostatnio nawet po południami są ciężkie , płyny uzupełnione więc wracam do biczowania wody i przelewu kolejne rzuty i kolejna mała niespodzianka w postaci nie wielkiego szczupaczka który skusił się na obrotówkę mały wariat wraca do wody , a ja obieram kierunek rzutu pod drugi brzeg rzut blaszka ląduję w wodzie silny strzał zacinam coś siedzi i ładnie walczy holuję rybkę przez całą rzekę , rybka ładnie walczy dokręcam korbką do brzegu patrzę taki klenik który miał 27 cm odczepiony wraca do wody także rybki w przelewiku są i to wszelakie porzucałem jeszcze troszkę i przeszedłem jeszcze kilka miejsc a tam trafiłem jeszcze kilka garbusów łącznie tego dnia złowiłem 12 nie za dużych okoni także nie było aż tak źle , ogólnie w sierpniu poświęciłem 10 wyjść za okoniami przez które złowiłem ponad 60 okoni jak na moją domową rzekę jest to dobry wynik , teraz wrzesień i powrót do szczupaków .

 


4.7
Oceń
(11 głosów)

 

Sierpniowe okonie z rzeki - opinie i komentarze

barrakuda81barrakuda81
+1
Okonie to świetne ryby.Juz niedługo zacznie się dla mnie pasiaste eldorado - mam nadzieję. Co to za wobler na ostatnim zdjęciu? Taki malowany na kiełbia...Nie od M. Osińskiego przypadkiem? Kujawski ,Taps czy jakoś tam..Pytam bo mam chyba taki sam i jest okrutnie łowny na Wiśle. Klenie, jazie ,bolenie już wybierał ale okoni nim jeszcze łowić nie próbowałem.*****. (2018-08-23 20:59)
wyprawy brzegiem wyprawy brzegiem
+1
barrakuda81 dokładnie to Tapsik jest wobler kujawski bardzo łowny to fakt , i co ciekawe lubią go zagryzać też szczupaki pare wymiarów już mi wyjął :) pozdro (2018-08-23 21:12)
Jakub WośJakub Woś
+2
Fajna rzeczka, okonie też niczego sobie. (2018-08-23 22:02)
barrakuda81barrakuda81
+1
Ostatnio chodzi za mną takie łowienie nie tyle w mniejszej co wręcz w małej rzece.Kameralne miejscówki, podchody, rzuty "z partyzanta"...Trochę mnie zmęczyły wielkorzeczne maratony a nie zawsze chodzi o rozmiar zdobyczy.Czyli miałem rację z tym woblerkiem:-)Ma świetną akcję i lubia go spore ryby.Tam gdzie inne zawodziły on dawał ryby. (2018-08-24 11:39)
wyprawy brzegiem wyprawy brzegiem
+2
barrakuda81 co do woblerka to na mojej rzece tego kiełbika jakoś strasznie polubiły szczupaki 60 + , co do mniejszych rzeczek to teraz jest fajny czas na łowienie w mniejszych rzekach bo są dość trudno dostepne i wielu z nas po prostu odpuszcza je sobie a to błąd pozdrawiam  (2018-08-24 13:43)
kabankaban
+2
Rzeka podobna do mojej. Radziłbym przy pisaniu kolejnego dłuższego tekstu zrobić kilka akapitów co do lepszego czytania. Pozdrawiam. (2018-08-27 09:57)

skomentuj ten artykuł