Skrzydełko czy nóżka? Czyli spinning vs. żywcówka

/ 45 komentarzy / 5 zdjęć


Lubię łowić szczupaki i przeważnie łowie je na spinning, bo to moja ulubiona metoda. Ale niejednokrotnie zastanawiałem się na łowisku, co by było gdybym zarzucił żywca. Takie rozterki najczęściej dopadały mnie kiedy nic nie brało na sztuczne wabiki i wtedy łudziłem się, że na żywą rybkę pewnie by wzięło. Myślę, że z takimi przemyśleniami walczył niejeden z nas. Dlatego też po stanowiłem napisać swego rodzaju podsumowanie, co jest bardziej skuteczne – spinning czy żywiec.

Poligonem doświadczalnym był akwen w którym populacja szczupaka ma się znakomicie i jednocześnie występują tam duże ilości białorybu. Według mnie miejsce idealne do przeprowadzenia tego nazwijmy porównania. Dodatkowym handicapem dla mnie, dzięki uprzejmości dzierżawcy, było uzyskanie zezwolenia na połów jednocześnie na spinning i na żywca, z czego czasem korzystałem. Od razu z góry uprzedzę żeby nie było niepotrzebnych dywagacji, że zgodnie z aktualną ustawą o rybactwie śródlądowym połów na dwie wędki jest dozwolony, bez wyszczególnienia metod jakimi się łowi ( poza łowieniem lipieni i ryb łososiowatych, gdzie można łowić wyłącznie na jedną wędkę). A że to nie jest woda PZW więc o warunkach połowu nie ujętych w ustawie decyduje użytkownik rybacki danej wody. Skoro kwestie regulaminowe mamy za sobą, to na koniec tego krótkiego wprowadzenia dodam jeszcze, że tegoroczne obserwacje wzbogacę jeszcze o doświadczenia z poprzednich sezonów, z tegoż samego akwenu na którym wędkuje o różnych porach roku, od prawie 10 lat.

Aby uniknąć chaosu w moich spostrzeżeniach, podzielę je według pór roku.

Wiosenny króciak

Wiosna

Wiosna, ach co to jest za piękny czas. Powoli nad wodą wszystko budzi się do życia, a my wędkarze z niecierpliwością przebieramy nogami w oczekiwaniu na 1 maja. Gdy w końcu nadchodzi ten dzień łowiska są wręcz szturmowane przez zwolenników jednej jak i drugiej metody. Którzy z nich osiągają lepsze wyniki? Odpowiedź na to pytanie nie jest wcale prosta. Szczupaki wygłodniałe po tarle atakują w zasadzie wszystko co się w wodzie rusza, czy to sztuczna przynęta, czy to żywa ryba na zestawie spławikowym. Ale w tym gorącym okresie dostrzegłem pewną prawidłowość – ryby łowione na spinning były odrobinę większe. O ile te łowione na żywca średnio mieściły się w przedziale 40 – 55cm, to te łowione na spinning średnio obejmowały zakres od 50 do 65 cm. Wydaje mi się że ta rozbieżność była spowodowana w dużej mierze wielkością przynęty, najwięcej brań na sztuczne przynęty było na wabiki duże 15-20cm a nawet 25 cm, podczas gdy na żywca dominowały przynęty (płotki) w rozmiarze 10-15cm. I u ciekawa sprawa, wydawało by się, że założenie większej ryby na żywca, np. 20 cm spowoduje brania większych ryb. Nic z tego brania zanikały zupełnie, dopiero powrót do żywca 10-15cm skutkował braniem. Jeśli chodzi o stosunek ilościowy złowionych ryb to tu też i to ze znaczną przewagą wygrał spinning, który pozwalał na relatywnie szybkie „przeczesanie” dużego obszaru. Jednakże tam, gdzie warunki „terenowe” znacznie utrudniały operowanie spinningiem (oczka w grążelach, bezpośrednie sąsiedztwo zatopionych drzew, itp.) metoda żywcowa wygrywała zdecydowanie.

Lato

Gdy już majowo-czerwcowy szał brań minął, nad wodą zapanowała swego rodzaju stabilizacja. Większość ryb się już wytarła, pory brań też są już w miarę ustabilizowane i przewidywalne, roślinność jest w pełni rozwinięta. W tym okresie między obydwiema metodami zaobserwowałem pewnego rodzaju remis. Najlepsze brania na spinning były o świcie i o zmierzchu, natomiast na żywca najlepsze efekty osiągałem kiedy słońce było wysoko. Oczywiście od tych spostrzeżeń zdarzały się wyjątki, bywały momenty znakomitych brań na spinning w środku dnia, ale były to okresy 20-30 min gdzie udawało się złowić trzy ryby w trzech rzutach. A i na żywca potrafił wziąć niezły kaban kiedy już było tak ciemno, że ledwo było widać żywcowy spławik. Niemniej jednak latem obowiązywał pewien schemat, na początek dnia i na koniec – spinning, na środek dnia żywiec. Lato to też jest czas kiedy na moim jeziorku znikają niewymiarki. O ile wiosną trafia się czasem jakiś króciak, to z nadejściem lata sytuacja wygląda tak, że albo biorą i są wymiarowe, albo nie biorą wcale i to dotyczy zarówno żywca jak i spinningu. Myślę, że rozwiązanie tej zagadki leży w olbrzymich polach grążeli, rogatka i moczarki, zwanych przez miejscowych akwarium, gdzie głębokość nie przekracza 1,5 m a bogata roślinność stanowi świetną kryjówkę i zarazem pełną narybku stołówkę dla szczupaczych młokosów – nie muszą więc wychylać nosa na otwarte wody. A skoro młokosy siedzą w zielsku, to zmienia się też wielkość poławianych, obydwiema metodami, ryb. I tu mamy kolejny, po liczbie brań, remis. Większość złowionych w tym okresie szczupaków, zarówno na jedną jak i na drugą metodę, miała średnio 50-65cm (największy okaz złowiony na spinning – 78cm – obrotówka aglia nr 3, największy okaz złowiony na żywca - 68 cm - płotka 15cm). Jeśli chodzi o rozmiar stosowanych przynęt, to w metodzie żywcowej zmieniło się to, że brania były nawet na duże żywce (20-25 cm), ale łowione na nie szczupaki mieściły się w średniej (50-65 cm) Natomiast w metodzie spinningowej nastąpiła diametralna zmiana tak rozmiaru jak i rodzaju przynęt. O ile wiosną najskuteczniejsze były duże przynęty, to latem zębacze brały w zasadzie wyłącznie na obrotówki w rozmiarze 3-4.

Raz na spinning...

Jesień

Wraz z nadejściem jesieni powoli zaczynają przerzedzać się grążelowe pola, to znak że wielkimi krokami zbliża się chyba najlepszy okres połowu zębaczy. Kiedyś pod koniec lata, nad wodą, usłyszałem od starego doświadczonego wędkarza: „Panie, szczupak jeszcze nie bierze. Kapelony nie zaczęły jeszcze opadać...”. Coś w tym stwierdzeniu musi być, bo wraz z przerzedzaniem się roślinności wzrasta aktywność wszystkich drapieżników. Zapewne jest to spowodowane tym, że drobnica ma coraz mniej kryjówek i staje si ę łatwym łupem, dla czujących już nadejście zimy szczupaków. Zanikające nenufary, spadek temperatury oraz coraz krótszy dzień, sprawiają, że jesienią czas dobrych brań przesuwa się na środek dnia. Szczególnie zwolennicy spinningu mogą się wreszcie wyspać. Nie raz na początku października zrywałem się o świcie, pędziłem jak szalony nad wodę, a i tak zaczynały brać po 11. Zostawanie do późnego wieczoru też nie miało sensu, brania zanikały, jak tylko słońce zaczynało się chować za horyzont. Ten schemat się powtarzał zarówno przy spinningowaniu jak i łowieniu żywcówką. Można powiedzieć, że między wiosną a jesienią jest remis jeśli chodzi o porę dnia, kiedy są najlepsze brania. Także w przynętach mamy remis w obydwu porach roku, przynajmniej jeśli chodzi o spinning – znowu wracamy do dużych wabików. Co do żywca, to w porównaniu do wiosny, mamy sytuację zupełnie odwrotną, nie ma sensu stosowanie małych ryb (10-15cm). Jesień to pora kiedy odważne podejście do tego tematu, może nam zaowocować prawdziwym okazem – mój rekord tego łowiska to szczupak 93cm złowiony na 25cm płoć. Aby jednak nie było tak różowo, zaobserwowałem, że im bliżej zimy i przymrozków i im trudniej o żywe ryby na przynętę, tym metoda żywcowa skuteczniejsza. Nawet kilka razy mi się zdarzyło być świadkiem tak absurdalnej sytuacji, że w momencie zarzucania zestawu, gdy po kolei do wody wpadała ryba, ciężarek, spławik, cały zestaw w tej samej sekundzie znikał pod wodą – było to po prostu błyskawiczne branie. Ktoś powie: „ No zdarza się, czasem..”. Ano zdarza, ale żeby tak trzy żywce pod rząd i to z jednego miejsca???? Dodam, że wszystkie trzy szczupaki zostały wyjęte i miały odpowiednio 65cm, 54cm i 74cm.

Wieczorny przyłów na żywca

Porównując jesienne łowy spinningiem i żywcem, tutaj przewaga lekko przechyla się na stronę żywcówki, tym bardziej że bywały dni kiedy na spinning nie brało nic, a na żywca efekty były. Jednak w momencie, kiedy złowienie białorybu na przynętę było już praktycznie nie możliwe, siłą rzeczy prym
wiodła metoda połowu na sztuczne przynęty – mój rekord z jesieni na spinning to szczupły 84cm. 

Podsumowanie

Spinning, czy żywcówka? Jak widać odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Ja na swoim łowisku wypracowałem, na podstawie powyższych obserwacji, pewien schemat: Wiosna – spinning cały dzień, Lato – rano, wieczór – spinning, tak zwana pora obiadowa żywiec, Jesień – spinning cały dzień, jednak żywcówka jest cały czas w pogotowiu. Na moim łowisku występuje jeszcze jedna prawidłowość, jak nie biorą, to i na spinning i na żywca i wtedy choć by im płetwy ogonowe miodem smarował, to po godzinie bez brań można śmiało się zwijać do domu... Oczywiście cały ten artykuł to nie jest jakaś tam ścisła wytyczna, tylko moje spostrzeżenia. Nie mniej jednak pewne zaobserwowane prze ze mnie sytuacje mogą się też odnosić do innych łowisk. A czy wy koledzy wędkarze macie podobne doświadczenia? A może macie zupełnie odmienne wnioski ze swoich łowisk? Jeśli tak to podzielcie się ze mną i z innymi czytelnikami swoimi przemyśleniami....

Z wędkarskim pozdrowieniem,

 


4.9
Oceń
(40 głosów)

 

Skrzydełko czy nóżka? Czyli spinning vs. żywcówka - opinie i komentarze

organista 2organista 2
+1
No bardzo dobre spostrzezenia Gratulacje, (2015-09-30 12:35)
koleskoles
+1
Moje obserwacje , spostrzeżenia , doświadczenia itd ,zawsze wynik jeden żywiec ponad spining. 30 lat łowie na jednym jeziorze ,od 3 lat codziennie, nie raz w miesiącu , czy raz na tydzień ,ale CODZIENNIE. I konkluzja jest jedna ,że taka częstotliwość łowienia zweryfikowała wszystkie poglądy na temat żerowania ryb. I prawda jest taka ,że ryba bierze codziennie , raz lepiej , raz gorzej ale codziennie, jeśli ktoś stwierdza ,że nie bierze to jest w DUŻYM błędzie bo prawda jest taka ,że łowił w nieodpowiednim czasie , albo nie było ryby w łowisku< Wracając do tematu , nie słyszałem na moim jeziorze ,żeby spiningista miał lepszy wynik od żywca lub trupka( w przypadku innych drapieżników), i pisze to z pełna odpowiedzialnością i prawdą ,nie żeby wywoływać spory czy dyskusje. Sandacze od czerwca łowię lub są łowione codziennie, jęśli ja nie mam choć brania , to kolega obok 100 czy 200 metrów dalej łowi jednego dwa lub kilka. Są nieraz brania tak delikatne ,mówię o sandaczu ,że widocznego brania nie ma , a przy próbie zwinięcia zestawu okazuje się ,że sandacz ""siedzi" na haku , przy takiej aktywności nie ma szansy sprowokowania go do ataku na "plastik" czy inne spiningowe cudo, a prawie nieruchoma ,ledwie ruszająca się rybka, która nie wymaga od niego ,żadnego wysiłku jest pobierana. Więc nie ignorując spostrzeżeń Kolegi ale moje zdanie jest diametralnie inne , nie ma sytuacji gdzie spining mógłby konkurować z żywcem. Pozdrawiam (2015-09-30 13:53)
koleskoles
0
i proszę to co napisałem odebrać jako moje spostrzeżenia , bo ja daleki jestem od szufladkowania wędkarstwa i wędkarzy na grunciaży , spiningistów itd itp. Osobiście łowię wszystkimi możliwymi metodami i uważam ,że wędkarstwo polega na tym ,żeby dobrać każdą a przede wszystkim właściwą metodę która umożliwi Nam jak najczęstszy kontakt z rybą. Piszę to pomny tego jakie "awantury" powstawały kiedy wcześniej poruszano temat spining kontra żywiec, kiedy to paru kolegów nie wytrzymywało ciśnienia, pisząc w tonie że"na żywca to każdy głupi złowi a na spining to już trzeba być geniuszem". pozdrawiam (2015-09-30 14:13)
szukaWedkarki szukaWedkarki
0
ryba bierze zawsze. zalezy od gatunku pogody miejsca itd, ale jak ktos chce to znajdzie ;-) (2015-09-30 15:34)
pstrag222pstrag222
+1
W 100% zgadzam się z koles (2015-09-30 16:09)
kabankaban
+2
Kiedyś też łowiłem żywcówką, ale zmieniłem swoje osobiste podejście do łowienia na rzecz szukania możliwości oszukania wszelakich ryb różnymi sztucznościami. Ja wolę spinning choć wiem, że w wielu przypadkach żywiec byłby zdecydowanie lepszy. Pozdrawiam. (2015-09-30 18:34)
artek76artek76
-4
Żywiec to najgorsza metoda, jaką można sobie wyobrazić. To jest pseudo wędkowanie dla gumofilców i pegerusów. Spinning to jest łowienie sportowe, żywiec tylko dla pozyskania mięsa. Żywiec jest dobry, ale ten schłodzony z pianką. (2015-09-30 20:42)
kierozkieroz
-4
A jak dla mnie to metode żywcowa powinni zabronic bo jest poprostu zbyt prostacka i jest to czekanie az sie ryba sama zahaczy , nie ma w tym ani kszty ducha sportu (2015-09-30 20:47)
marek-debickimarek-debicki
0
I tak to znowu się zaczyna.....sportowcy na start. Po raz kolejny będą święci i jeszcze bardziej święci. Jak się nie ma nic do powiedzenia, to najlepiej kogoś zbesztać z błotem gumofilców, pegerusów i tych wierzących inaczej. Najlepiej zaraz po SUMIE. "Łapiący jedynie słusznymi metodami" zawsze mają rację? (2015-09-30 21:34)
artek76artek76
-3
Debicki, staroświecki jesteś niby wędkarz, dałeś tu przykład swoją głupią wypowiedzią. Nakop sobie robaków i wybierz się na ryby, tak będzie lepiej. A to co ja napisałem powyżej , to tylko i wyłącznie moje zdanie. (2015-09-30 21:57)
fejkfejk
0
No prawdą jest to, że nic nie imituje żywej przynęty lepiej niż żywa przynęta :) Chociaż z drugiej strony słaby żywiec, który ruszy ogonem 2 razy w ciągu 10 minut nie może konkurować z dobrą gumą czy obrotówką, która robi tornado w wodzie i skupia uwagę nawet najbardziej ospałych drapieżników. U mnie spinningiści częściej miewają brania, ale chyba głównie dlatego, że szczupaka jest bardzo mało i na dodatek takich ledwo łapiących się na wymiar. Spenetrują większy obszar potencjalnych kryjówek drapieżnika i w końcu trafią, żywiec niestety nie ma takiego ,,zasięgu". Z kolei w wodach obfitości, w których szczupaków jest pełno pewnie łatwiej jest go skusić na żywą przynętę. Niepodważalną zaletą spinningu jest to, że nie trzeba siedzieć w miejscu tylko się łazi i macha, więc podczas szczupakowych przymrozków nie marznie się aż tak bardzo :D (2015-09-30 22:52)
pakul1206pakul1206
0
Czekanie aż się ryba zahaczy... kol. kieroz zakładanie na haczyk robala, peletu, kukurydzy....i zasiadka na lina, leszcza karpia.... czy to z gruntu czy ze spławikiem to prostackie metody, przecież tam też się czeka aż się ryba zahaczy. Zywiec może wydawać się trochę bestialską metodą połowu ale czy tarmoszenie szczupaka spiningiem często za skrzela jest humanitarne? Ja z racji wieku , 30 już na karku preferuje żywca, wygodne krzesło, kawę z termosu, człowiek już nie ma siły łazić choć nieraz gdy mam niewiele czasu zdarza mi się wyskoczyć ze spiningiem. (2015-09-30 22:57)
pstrag222pstrag222
0
Wow widzę , że dyskusja wre:) Gumofilce?? Więc każdy kto łowi na żywca jest gumofilcem? Ciekawe stwierdzenie (2015-10-01 07:26)
SithSith
0
Super artykuł, gratulacje! Dla mnie "żywiec" to obca metoda. Wyłącznie spinninguję, ale ten artykuł jest dobrą obserwacją, która powinna pomóc i "żywcarzom" i "spinningistom". (2015-10-01 07:27)
marek-debickimarek-debicki
0
aartek76! Nikt, nikomu nie zabiera prawa do wyrażania swojego zdania, ale obrażanie innych w imię swojego widzi mi się jest totalną niegrzecznością. Ponadto każdy ma jakiś nick, imię i wypadało by się tym posługiwać. Tego nawet podczas ostrej dyskusji wymaga odrobina kultury. To nie tylko i nie wyłącznie moje zdanie. (2015-10-01 07:41)
pstrag222pstrag222
0
Niech wyzywa ludzi od gumofilców Panie Marku. jEDNAK w 100% jestem pewny , ze nad wodą by nie miał tyle odwagi, a tu "anonimowo" każdy może kozaczyć. (2015-10-01 08:01)
koleskoles
0
Kolego "fejk" dobre to pierwsze zdanie. odnosząc się do dalszej części Twojej wypowiedzi to i "żywcem " można spenetrować "kawał" wody wystarczy dysponować łódką , wtedy i "żywcowanie nabiera aktywności. Co do tornada które to robi np. obrotówka nic po nim jeśli drapieżnik nie żeruje bardzo aktywnie. Ryby kierują się przy pobieraniu pokarmu smakiem i wzrokiem , sztuczną przynętę pobierają tylko w odruchu, szybko i bez zastanowienia , to dzieje się tylko wtedy kiedy są nad wyraz aktywne. Dlaczego sandacz tylko robi " pstryk"???? bo odruchowo chwyta i natychmiast próbuje się pozbyć czegoś co jest mu obce , dlatego to branie trwa sekundę i trzeba refleksu ,żeby go zaciąć. Branie np sandacza na żywca czy trupka trwa kilkadziesiąt sekund a nie raz dłużej, bo chwyta swój naturalny pokarm i . I nie ma co porównywać skuteczności zacięcia w czasie sekundy a w czasie kilkudziesieciu sekund , bo po pstryku najczęściej jest pudło . Dlatego na spining łowi się w miarę skutecznie tylko podczas największej aktywności ryb , a w przeważającym czasie aktywności umiarkowanej lub słabej , spining jest praktycznie bezskuteczny. Porównywanie żywca do sztucznej przynęty niech zobrazuje taki przykład , proszę spróbować założyć gumę na zestaw żywcowy , gruntowy , zarzucić , położyć wędkę na podpórkę i DOCZEKAĆ się brania. Taka jest WŁAŚNIE różnica między żywcem a spiningiem rozpatrując ją pod względem skuteczności obu metod (2015-10-01 10:57)
artek76artek76
-2
Debicki, to co napisałem to nie jest żadne widzi mi się, ja tylko stwierdzam fakty. Nie twierdzę, że każdy kto łowi na żywca to gumofilc, ale w większości tak jest i jestem pewien, że wielu wędkarzy się ze mną zgodzi. Piszę to z moich obserwacji, a także z obserwacji moich kolegów. Podam jeden mały przykład, w sierpniu nad moją wodą ruszyły się szczupaki, nie minęło kilka dni i już najazd filcowych dziadków z żywcem i co na haku to do wora. A jeden skurwiel to miał wyrzucone ......4 żywcówki i jeszcze na gumkę rzucał i powiedz mi, czy to normale. Sądzę, że takie rzeczy się dzieją nie tylko w moim rejonie. (2015-10-01 12:00)
Haryyy5Haryyy5
+2
Ja tam nigdy nie miałem problemu z wyborem spinning vs żywiec. Po prostu łowienie na żywca zawsze uznawałem za skrajnie nie etyczne. Z jednej strony mówi się o humanitarnym obchodzeniu się ze złowionymi rybami, karpiarze doprowadzają to wręcz do skrajności dezynfekując rany itp a z drugiej przebijamy żywą rybę hakiem przez pysk czy kręgosłup, rzucamy kilkadziesiąt metrów i pozwalamy jej się godzinami męczyć. Gdyby to ode mnie zależało to od razu wpisałbym tą metodę na listę zakazanych. Zresztą, z jakichś powodów już tam kiedyś była i powinna być nadal. (2015-10-01 14:58)
piotr48piotr48
+2
ja łowię na żywca i faktycznie przynosi efekty jesienią zarówno na żywą a z nadejściem przymrozków także na martwą rybkę odnośnie powyższych komentarzy to trudno mi się ustosunkować uważam że jako wędkarzy obowiązuje nas poszanowanie innych technik dozwolonych w regulaminie i tyle pozdrawiam (2015-10-01 15:25)
Jakub WośJakub Woś
0
Taki artek76 jest zbyt krótkowzroczny aby dyskutować z nim na takie tematy. Wierzę w to, że widuje gości z 4 żywcówkami i niewymiarkami w siatce. Ale czy to wina metody żywcowej? Oczywiście, że nie. Czy zakaz tej metody coś zmieni? Oczywiście, że nie. Skoro tacy "wędkarze" nie boją się łamać różnych punktów regulaminu co zmieni jeden dodatkowy? Nic nie zmieni bo będą tak łowić dalej. Gdyby regulamin był egzekwowany przez odpowiednie służby nie widziałby takich obrazków a metoda żywcowa nie byłaby taka zła. Na ten temat można by klepać bez końca. Jedno jest ważne - umiar. Wszystko dobra ale z umiarem. Są miejsca gdzie spinning przyniesie lepsze efekty. Są miejsca i czas gdzie lepszy będzie żywiec. Sam wielokrotnie to przerabiałem. Swoją drogą chyba zbyt wiele kasy zostało wpompowane przez producentów sprzętu chociażby w sprzęt sumowy do połowu na żywca żeby teraz oddały taką możliwość łowienia bez walki. (2015-10-01 15:27)
RandalRandal
+3
Żywcówkę zarzuciłem wiele lat tamu na rzecz spinningu. Dlaczego?. Ponieważ lubię łowić spinningiem. Czy żywiec jest skuteczniejszy od spinningu?. Oczywiście że jest. Czy Koles ma racje?. Tak, ma rację. (2015-10-01 20:18)
zocha383zocha383
+1
Łowię głównie na spining, ale na żywca jeszcze nie miałem niewymiarowej ryby, i moja życiówka też jest złapana na żywca. Czasem ryby trzeba szukać w oczkach trzcin a spinem tego nie zrobisz... (2015-10-02 00:56)
florek13florek13
+1
Proponuje wszystkim zwolennikom żywcówki przypomnieć sobie wszystkie szczupaczki i sandaczyki z zażartą do wolframu przynętą... Łowienie na żywca to zwykłe pozyskiwanie mięsa i nie ma nic wspólnego ze sportem. Spinning choć pewnie mniej skuteczny, jest bardziej etyczny i fajny - patrz łowienie pstrągów. (2015-10-02 08:50)
Jakub WośJakub Woś
0
Florek13 jak się czeka 15 min z zacięciem od poczatku brania to tak jest. Ja zacinalem zawsze po pierwszym zniknięciu spławika i nigdy głęboko mi połknęły czasem nawet żywiec do powtórnego użytku sie nadawal. A ryby wypuszczam wiec nie gledz o pozyskiwaniu mięsa jak pojecia nie masz. (2015-10-02 09:06)
JKarpJKarp
+1
Czytam, czytam i aż nie wierzę... Czy Koledzy tak gorliwie nawołujący tylko do spina nigdy nie mieli np takiego przypadku, że szczupak zaciął się na dwie kotwice w ten sposób, że nie dało się się mu tego pyska otworzyć lub jedną miał w pysku a drugą w oku ? I gdzie tu jest etyka ? Nie należy szufladkować - ten co ma zamiar zabrać niewymiarowe ryby lub wymiarowe zrobi to nie ważne jaką metodą łowi. (2015-10-02 09:34)
czopaczopa
0
super (2015-10-02 10:18)
VerbalVerbal
+1
Łowię tylko na spinning.Dla radochy. Na znanych mi łowiskach efekty zwykle są mniejsze niż na żywca. Mimo to nie zmienię metody z dwóch powodów : radochy związanej z łażeniem lub opływaniem łowiska oraz tego ,że łowienie na żywca uważam za cokolwiek sadystyczną metodę - to , rzecz jasna , czysto subiektywna opinia , bez zamiaru urażenia kogokolwiek. (2015-10-02 10:50)
pakul1206pakul1206
0
Dla sporu to można sobie porzucać w kukurydzę, zadawanie bólu i czerpanie z tego przyjemności w języku polskim nazywa się SADYZMEM , więc jedyną rzeczą jaka nas wszystkich łączy jest sadyzm ponieważ ciągnięcie ryby za pysk, często skrzela czy jak kol. Janusz napisał oko sprawia nam przyjemność i nie ma tu żadnego znaczenia czy wypuszczasz ją czy zabijasz.Wyjątkiem są ludzie którzy łowią, zabijają ryby żeby przeżyć bo np. sytuację finansową mają nie do pozazdroszczenia i zabijanie w tym wypadku jest usprawiedliwione przez naturę. Zabić żeby przeżyć - Zabić dla przyjemności Dostrzega ktoś różnicę? (2015-10-02 14:23)
marek-debickimarek-debicki
0
Wędkarstwo, łowiectwo, zbieractwo jest wpisane w nasze społeczeństwo, życie, kulturę i tak to już jest. od zarania dziejów. Zmieniają się jedynie formy i metody. Wszystkie www. formy działalności zdefiniowane są od lat i nie stanowić dla nikogo nie powinny żadnej tajemnicy. Dlatego też uważam, że w ww. przypadku rozważać możemy podczas dyskusji o skuteczności jednej czy drugiej z metod, wadach czy też zaletach. Sposobach jak najlepszego wykorzystania przynęt, czy też zanęt i działania w taki sposób, aby naszą zdobycz w jak najlepszym stanie przywracać do środowiska lub też przechowywać jeżeli zostanie potraktowana jako tzw. pożytek. Natomiast deprecjonowanie jednej czy drugiej metody zdecydowanie mija się z celem i na pewno nie służy temu aby wykazać, kto jest lepszy, czy też bardziej etyczny, a kto mniej! (2015-10-02 17:42)
Jakub WośJakub Woś
+1
Dziś trzy godziny ze spinem. Złowiłem 4 szczupaczki. Pech dopadł najmniejszego. Jedna kotwica woblera w pysku a druga wbita tuż nad okiem. Po kilkunastu sekundach od brania wypuszczam szczupaka a ten odwraca się do góry brzuchem i trzęsie jak pod prądem. Trzęsąc się powoli opadał na dno. Obawiam się że ne przeżyje :( Każda metoda wędkarska to męczenie ryb - każda bez wyjątku (2015-10-02 20:32)
GBHGBH
0
Ras al Gul stwierdziłeś powyżej, że łowisz na żywca, ale wszystkie ryby wypuszczasz więc jest ok:-). Nie widzisz paradoksu swojej wypowiedzi? (2015-10-02 21:06)
GBHGBH
+2
Koleś - piszesz, że w wędkarstwie o to chodzi, żeby dobrać taką metodę, która umożliwi jak najczęstszy kontakt z rybą...Otóż wcale nie o to chodzi. Ja doskonale wiem, kiedy i w jakich wodach żywiec przyniósłby sukces, ale nie chcę złapać ryby za wszelką cenę. Wolę mieć trudniej ale wędkować metodą, która mi pasuje. Ps. Rozważania, która metoda jest skuteczniejsza są śmieszne. Wiadomo, że żywiec. Spinning ma czasem przewagę, ale wiąże się ona tylko i wyłącznie z faktu, że spinningiem można spenetrować większy obszar wody w krótszym czasie. To wszystko (2015-10-02 21:19)
Jakub WośJakub Woś
0
Nie widzę paradoksu, nie widzę tez żebym napisal ze wszystkie wypuszczam. (2015-10-02 21:20)
GBHGBH
0
Twój wpis z godz. 9:06 Napisałeś "A ryby wypuszczam, więc nie ględź...." Nie pisałeś, że nie wszystkie, więc przekaz jest jednoznaczny. A paradoks jest wtedy, gdy złowione ryby na żywca się wypuszcza, a za przynętę służy żywa ryba na kotwicy (tej już darowanie wolności nie wchodzi w grę :') (2015-10-02 21:46)
Jakub WośJakub Woś
+1
Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale drapieżniki żywią sie rybami. Przykładowe plotki i tak w większości padają ofiara drapieżnika. Nie napisałem ze wypuszczam wszystkie bo jasnym jest ze przynęty nie wypuszczam. Na spławik na robaka lowiles? Meczyles robaka - jakie to niehumanitarne. Na kulki o smaku halibuta łowiłeś? Wiesz skąd smak halibuta? A białe robaki wiesz na czym są hodowane? Wędkarstwo nigdy nie bylo humanitarne i nie będzie. To zadawanie cierpienia organizmom żywym dla sportu czy satysfakcji. Czy to żywiec czy spinning czy splawik. (2015-10-02 22:17)
pakul1206pakul1206
+1
Spining pozwala powierzchownie przeczesać większy teren, żywiec mniejszy ale dokładnie, dużo więcej a może przede wszystkim połów zależy od szczęścia, typujemy książkowe miejsca w których ryba powinna przebywać ale nie musi, powinna żerować,ale nie musi, może się już nażarła, jest dużo czynników wpływających na żerowanie, trzeba po prostu trafić w odpowiednie miejsce o odpowiedniej porze, na tym polega cały sukces. (2015-10-02 22:17)
SithSith
+1
Rozważania na miarę wyższości świąt Bożego Narodzenia, nad świętami Wielkanocy... Nigdy nie łowiłem na żywca i nigdy nie będę, jak wcześniej napisałem wyłącznie spinninguję od początku mojej przygody z wędkarstwem, czyli od ponad 20-tu lat. Czy jestem sadystą i męczę ryby? Tak, nie ulega to wątpliwości, choć jak dotąd wszystkie złowione ryby wypuściłem. Ale czy człowiek generalnie nie jest sadystą? Jest, choćby zabijając muchę czy mola, nie mówiąc o zabijaniu zwierząt hodowlanych, więc dyskusja na ten temat jest akademicka. Niech każdy wędkuje taką metodą, jaka przynosi mu największą satysfakcję i krytykowanie, a wręcz potępianie w czambuł łowiących na żywca, czy robala jest co najmniej nieuzasadnione. (2015-10-03 06:28)
w6i6e6w6i6e6
0
Niezły wpis. Mam tylko jedna uwagę. Nie myślisz, że porównywanie metod w chwili gdy zasadniczo jedna z nich cieszy się Twoją atencją z góry skazane jest na porażkę? Metoda żywcowa budzi u na dużo kontrowersji i obawiam się, że jeszcze długo taki stan rzeczy nie ulegnie zmianie. Powód jest prosty duża liczba żywcowców zabiera wszystko co złowi, ba, powiem więcej większość z nich jest zaprzeczeniem nowoczesnego wędkarstwa. Miałem okazję łowić parę lat temu szczupaki na żywca i trupka w Irlandii i tam metoda ta jest mega popularna i finezyjna. Różnica jest taka, że tam po złowieniu szczupak trafia na matę i przed obiektyw aparatu a u nas dostaje kamieniem w łeb i trafia na patelnię a jak się nie mieści w zamrażalniku to do słoika... (2015-10-03 07:16)
SithSith
+1
To już sprawa etyki i mentalności. W Irlandii ryby do zjedzenia kupuje się. U nas ryby kupują na pewno niewędkarze i - mam nadzieję - 60-80% wędkarzy. Nadal jeszcze jesteśmy pod wpływem kultury, która napływała do nas przez kilkadziesiąt lat "pseudo wolności". Daleko nam jeszcze w wielu dziedzinach życia do kultury zachodu. Ale znam osobiście kilku wędkarzy łowiących na żywca, którzy do domu wracają nie z rybami, a z ich fotkami, więc nie można generalizować. (2015-10-03 09:13)
w6i6e6w6i6e6
0
Dlatego napisałem większość - nie wszyscy. (2015-10-03 11:06)
Piotr 100574Piotr 100574
+4
ja was pogodzę:)mucha to prawdziwy sport ha ha (2015-10-03 11:10)
rysiek38rysiek38
0
Czytając pewne komentarze można dostać istnego pier..lca ale parę uwag całkiem słusznych czyli nie ma mniej lub bardziej humanitarnych metod bo np żywcowiec męczy kilka żywców i np dwie ryby a super etyczny sportowy spławikowiec setki ryb i robali przy okazji a co do skuteczności to nie ma reguły (spiningiści też biorą niewymiarki) i ładowanie wszystkich do jednego wora jest skrajną głupotą P.S. za artykuł piątal , jest bardzo rzeczowy ! (2015-10-03 13:25)
koleskoles
+2
Kolego GBH artykuł nie jest o tym co kto lubi ,tylko porównuje skuteczność obu metod i do tego się odnoszę. Jeśli piszesz ,że wolisz "trudniej" ok ,to tez rozumiem choć natura człowieka raczej każe sobie ułatwiać , ale co to za stwierdzenie ,że " wole trudniej bo nie chce złapać ryby za wszelka cenę"???? Ja jak nie chce złapać ryby to nie idę na ryby,idę np na spacer nad wodę, a jak chce złowić ,to się staram złowić i wybieram to co przynosi najlepszy skutek, taka moja logika. Do stwierdzeń ,że łowiący na żywca to mięsiarze itp , nie ma się co odnosić piszący takie brednie to głąby pierwszego sortu, podobnie ze stwierdzeniem ,że to metoda która kaleczy , jak się używa jednego haka , nie czeka 5 minut to się ryba mniej skaleczy , niż po "szlachetnej " gumie z dozbrojką którą to pewno się stosuje żeby "pogilgała" szczupaka. Mądremu starczy słowo a głupiemu i referatu mało , więc jakby nie podjąć takiego tematu za każdym razem ktoś napisze ,że ci to "bee" bo my to "cacy" i awantura gotowa. Ja sam spininguje , a jak mi się znudzi ,spławik idzie w ruch , po spławiku , grunt , żywiec, na wszystko mam czas i wszystkie lubię tak samo , TAK MAM JA ,ale uważam ,że naturalne przynęty są o niebo lepsze niż sztuczne i tej prawdy się trzymam. pozdrawiam Tych Z rozsądnymi wypowiedziami nieważne jakiego są zdania. (2015-10-03 15:17)
pakul1206pakul1206
0
Zapomniałem ocenić, piąteczka kolego wiele twoich spostrzeżeń zgadza się z moimi . (2015-10-03 22:48)

skomentuj ten artykuł