Śmierć wędkarza od pioruna... a nam się upiekło.

/ 11 komentarzy / 5 zdjęć


Dnia 8 lipca wybrałem się z kolegą na mały wypad nad jezioro Ciechomickie i to o porze nietypowej , bo nad jeziorem byliśmy już przed 03 godziną wczesnym rankiem . a dlaczego właśnie jezioro , bo na rzece Wiśle płynie tak brudna i wzburzona woda , że nijak nie idzie połowić, współczuję kolegom z południa kraju ( no może w zatokach porcie jachtowym lub stoczni rzecznej , lecz dostaliśmy cynk od kolegi , że na jeziorze tym trafiają się piękne złote leszcze---pewnie ponad 2-3 kg ) .Gdy rozłożyliśmy wędki na znanej miejscówce ( wędki oczywiście są z włókna węglowego , zamierzaliśmy łowić po jednej wędce na spławiki przelotowe od kolegi z portalu ..sandokan45... , przesympatycznego Henia Ratyńskiego---który to zrobił sam te spławiki osobiście dla mnie ----- za co Mu jeszcze raz serdecznie dziękuję ........2 wędka miała być na koszyk-sprężynę ) , gdy w świetle diod ledowych rozłożyliśmy wędziska , to nagle zaczął wiać potężny wiatr ( niewiadomo skąd wziął się tak szybko ) , deszcz przemienił się w ulewę i tak mocno waliły pioruny , że wokół co chwilę robiło się strasznie jasno . Tak bardzo Nas zaskoczyła ta burza z tymi niebezpiecznymi wyładowaniami , że w pierwszej chwili wskoczyliśmy do samochodu ( jak stwierdził to znany fizyk ---, to bardzo bezpieczne miejsce , zwłaszcza że pioruny zaczęły walić wokół Nas ) . w jednej chwili wszystkie plany szlag trafił . Wiedzieliśmy , że burze spodziewane są głównie na Mazurach , ale pogoda i zjawiska atmosferyczne , są nie do przewidzenia --- wiem z doświadczenia i z mediów , że z odległości 20 km od danego miejsca , potrafi uderzyć piorun , a one waliły wokół nas . Pomyśleliśmy , że jak dłużej zostaniemy , to na pewno nie wyjedziemy po śliskiej trawie w górę do drogi utwardzonej . Więc szybko wyskoczyliśmy po wędki ---te na spławik rozłożone i jak najszybciej chcieliśmy z tego miejsca wiać!!! , przy dotyku rąk z włóknem węglowym , o mało nie narobiłem w gacie ze strachu ---, wędki przy dotyku wydawały taki jakiś nietypowy dźwięk , jakby wąż syczał albo takie coś przypominające trzeszczenie . Dzięki bogu zdążyliśmy w pośpiechu skryć sprzęt do samochodu , ale wciąż jeden na drugiego patrzył jak byśmy stali przed rozstrzelaniem ( w domu okazało się , że złamałem w pośpiechu szczytówkę wędki , ale była taka adrenalina , że hej!!!!!!!! ) . Trzykrotnie próbowałem podjechać pod lekką górkę , lecz dopiero za czwartym razem to się udało---, a cały czas byliśmy jakby w amoku , deszcz tak lał , że ledwo wycieraczki nadążały , żeby cokolwiek widzieć .Gdy wreszcie dotarliśmy do domów , to jeszcze ręce nam się trzęsły ze strachu. Pewnie jakiś anioł stróż był przy Nas , bo już byliśmy przygotowani na najgorsze . Wszystko co mieliśmy na sobie , nasiąkło tak wiele wody , że czułem jak ważę z 10 kg więcej . W domu oczywiście kąpiel i zmiana ciuchów wraz z gorącą herbatą .Już niepokój minął do czasu , kiedy włączyłem telewizor na program TVN 24.........i znowu obleciał mnie cykor straszliwy, gdy prowadzący dziennikarz powiadomił , że raniutko w tym samym czasie zginął od pioruna wędkarz z okolic Mazur ( nie wiem komu dziękować , że nie podzieliliśmy jego losu ---choć nie znam dokładnych przyczyn jego śmierci, może był na łódce.........ale żal pozostaje okrutny , przecież my również , a raczej o nas też by mówiono.....NAD JEZIOREM PODCZAS BURZY ZGINĘŁO DWÓCH WĘDKARZY , odtąd będę miał respekt do Matki Natury .


Gdy zacząłem pisać ten artykuł , to pięknie świeciło słońce , a teraz znów leje i się błyska .
Pozostaje tylko żal mam tego wędkarza ( przecież jesteśmy wszyscy z jednej rodziny wędkarskiej --- których połączyła wspólna pasja i nie jest ważne , że go nie znaliśmy , zabrakło jednego z Nas .

Apeluję do wszystkich z Braci Wędkarskiej –NIE IGNORUJCIE NATURY i PIORUNÓW!!!


Pozdrawiam wszystkich i te miłe duszki , co nad nami czuwały Jurek Suchodolski .
( zdjęcia piorunów zapożyczone z internetu )

 


4.8
Oceń
(56 głosów)

 

Śmierć wędkarza od pioruna... a nam się upiekło. - opinie i komentarze

ryby82ryby82
0
To faktycznie mieliście dużo szczęścia,jak czytałem tego bloga to aż,mie ciarki przechodziły,pozdrawjam.Szkoda tylko tego kolegi z Mazur;;; (2009-07-08 15:04)
hubihubi
0
Jurek dużo roboty wykonujesz podążając za kłusolami ale jak wykołujesz odrobine czasu na wedkowanie to widać ze masz pecha pogodowego a co do wyładowań to naprawde niema co się wygłupiać najlepiej to się zwinąc i jechać do domu wtedy człowiek jest bezpieczny nastepnym razem bedzie lepiej pozdrawiam. (2009-07-08 18:44)
lin75lin75
0
szkoda kolegi ale niech to bedzie dla nas przestroga zeby nieigrac z burza,ja przy kazdym blyskaniu czy grzmieniu zaraz sie zwijam bo jak wiadomo weglowki sciagaja pioruny i niema co ryzykowac!!!!!!!!!!!!pozdrawiam (2009-07-08 20:06)
driver71driver71
0
to przykre dowiedziec sie o smierci kolegi wędkarza........... (2009-07-08 20:42)
konarkonar
0
miałem i ja podobną przygodę ale zdążyłem poskładać manele. teraz jak tylko mocniej zawieje i zagrzmi to się składam bo nie wiadomo jak szybko burza i pioruny nadejdą właśnie na miejsce gdzie jestem. (2009-07-08 22:34)
u?ytkownik12960u?ytkownik12960
0
Za sprawą Twojego artykułu Jurek wróciły i moje koszmarne wspomnienia związane z wyprawami wędkarskimi, na których dopadała mnie burza. Nie ma żadnej przesady w tym co napisałeś. Byłem wtedy młodszy o 15 lat i niby rozsądny. Zapowiadali burze, ale w burzową noc świetnie bierze węgorz...Wyobraź sobie mnie na łódce , bez silnika jakieś 300 m od brzegu, gdy nagle deszcz zamienia się w ulewę i zaczynają walić pioruny nad głową. Porywisty wiatr i ciemność dookoła przerywana takimi błyskami,że człowiek zapominał swego nazwiska...Nasi wioślarscy mistrzowie olimpijscy z Pekinu mieliby kłopot by wygrać ze mną. Tak wiałem do brzegu...Szczęście,że wtedy nie miałem dobrego sprzętu z włókna węglowego.Z wiekiem maleje popyt na odwagę a rośnie na rozsądek. Dlatego dzisiaj nie popłynąłem za sandaczem a popisałem trochę na forum... (2009-07-09 06:23)
BopBop
0
w ostatni piątek spierdzielaliśmy jak zaskoczyła nas burza. waliło, błyskało jak w nawiedzonym miejscu. błyskawiczny pakunek, mało co sprzętu nie zostawiliśmy na łowisku.
nie ma sensu łowić w czasie burzy, chyba że komuś życie niemiłe. w tamtym roku obławiałem pewną miejscówkę i gdy tylko zaczęło silnie wiać uciekłem. następnego dnia w miejscu gdzie łowiłem ujrzałem zawalone drzewo.
najgorzej jak burza najdzie znienacka...
(2009-07-09 10:13)
grzegorzk75grzegorzk75
0
Szkoda człowieka. Miejmy nadzieję, że świadomość braci wędkarskiej w sprawach zagrożeń rośnie i takich wiadomości nikt już więcej nie usłyszy! (2009-07-09 10:35)
Grzegorz_MikGrzegorz_Mik
0
Bardzo dobry i na czasie artykuł . Może uświadomi młodym mniej doświadczonym wędkarzom że nasze węglowe wędki w czasie burzy to jak maszty instalacji odgromowych . Trzymając taki maszt w ręce można sobie wyobrazić na jakie niebezpieczeństwo się narażamy . Pozdrawiam Grzegorz (2009-07-13 15:03)
u?ytkownik5269u?ytkownik5269
0
ja miałem podobną przygodę tylko dzieli nas ten fakt ze pan zdążył się spakować i był pan samochodem to też pana uchroniło ja niestety najczęściej jerzdzę rower
(2010-01-05 13:15)
u?ytkownik58380u?ytkownik58380
0

Tobie się teraz upiecze.

OCENA: 1

(2010-11-13 18:21)

skomentuj ten artykuł