Zaloguj się do konta

Śmieszna historia - wdzięczność odzyskanego kija

Kilka tygodni temu w niedzielę postanowiłem wybrać się z samego rana na rybki . Ciepły jeszcze wtedy czerwcowy poranek dawał dużo nadziei na udany połów. Spakowałem dwa kije na rower i ruszyłem wzdłuż pięknej Odry na poszukiwanie odpowiedniej miejscówki a że skutki powodzi u mnie w okolicy były dość poważne to z tą miejscówką na ten czas nie było tak łatwo. W końcu jest odkryta ładna główka i świeżo odkryty przez opadającą stopniowo rzekę piaszczysty brzeg ...tu będzie ok pomyślałem. Więc rower na glebę, rozkładam sprzęt , dwa zestawy na grunt ...kije na podpórki i start ....zero brania przez dłuższy czas po prostu nic .

Rzucam ponownie i czekam ....coś pyka na wędce po prawej stronie cisza i znowu mocniej ciach zacinam ....pusto , zwijam na drugiej wędce okazuje się że zahaczyłem i w tym czasie znowu branie na tej po prawej więc odkładam na podpórkę tą zahaczoną i obserwuję znowu coś pyka jakaś drobnica obżera robaka , kątem oka spojrzałem w kierunku zahaczonej wędki i .......i zobaczyłem tylko przewróconą podpórkę wzrok skierowałem na wodę a tam właśnie odpływała moja wędka która była już na prądzie, blask słońca odbijany na kołowrotku sprawiał wrażenie machania na pożegnanie....nie wiecie jak się czułem ,wędkuje od niedawna to była nowa wędka, nowy kołowrotek może nie drogi zestaw i nie wyszukany ale upragniony do spędzania wolnych chwil nad woda tylko moich chwil. Miałem ochotę kląć tak głośno aż ryby same powypływają na brzeg żeby zobaczyć z ciekawości co się stało.

Nie miałem ochoty dłużej tam siedzieć ,spakowałem się i do domu zły ,obrażony sam na siebie . Po paru godzinach siedzenia bezczynnie w domu cały czas myślałem o tej wędce ... i nagle mówię do siebie w myślach ...przecież zahaczyłem tak ? więc wędka musi tam być w tym miejscu na długości rzuconej żyłki , może ją znajdę . Więc na rower i heja jak to się mówi . A że było już popołudnie i smażyło jak na patelni to nikogo nie było nad rzeką ...docieram na miejsce , idę wzdłuż brzegu w kierunku którym rzucałem rozglądam się patrze jest ! Ale co z tego prawie na środku rzeki .....chwila zastanowienia ....myślenie w tym momencie racjonalne nie było ale ....kawałek dalej w stronę wędki z pod wody widniała końcówka zalanej jeszcze główki , tamy się znaczy, myśle tam dotrę jeszcze na nogach w wodzie a z tam tąd hop do wody, kawałeczek byle w stronę żyłki chwycę ją i do holuję. Stoję przy brzegu za mną las nikogo nie ma , rozbieram się do gaci i już gotów wejść do wody ....nagle słyszę motorówka płynie to ja w krzaki ...może to straż czy co jeszcze mandat za kąpiel zgarnę czekam aż przepłynie komary mnie opróżniają z krwi myślałem że szału dostanę ...przyglądam się łódce a to po prostu prywatna osoba sobie płynie zacząłem wciągać spodnie na co nie było już czasu wybiegłem w pół nago na brzeg gwizdając i krzycząc do gościa .....miał dziwną minę pomyślał pewnie odludzie jakiś kolo na brzegu w lesie może coś się stało zgasił silnik, nie podpłyną ....poprosiłem go o wyłowienie wędki co chętnie zrobił i za co bardzo jestem mu wdzięczny ...odpłyną a ja no cóż zadowolony jak dziecko z lizaka pojechałem do domu uświadamiając się że był to fart jak nic że akurat motorówka bo jak często siedze w swojej okolicy na rybach takowych nie widać wcale...co prawda przyznaje że wejcie w takim miejscu do wody za kijem było niebezpieczne i głupie z uwagi na cel ale cóż ....to była moja wędka :) która odwdzięczyła się już parę dni później wyciągając kolejne rybki :)
Po przeanalizowaniu sprawy na spokojnie dziś wiem że pomachał bym jej na pożegnanie .

Pozdrawiam kierowce motorówki jeśli miał okazje przeczytać ten tekst.

(tekst ten został skopiowany z postu który umieściłem jeszcze przed założeniem bloga , więc niektórzy mogli się już zapoznać z tą historią) .

Pozdrawiam wszystkich czytelników.

Opinie (7)

leo77-77

no nieźle opowiedziane ...5+ [2010-08-24 10:49]

użytkownik

super opowiadanie dobrze że motorówka plyneła bo mogło sie żle skończyć wejście do wody po wędke jaka by nie była nie warto ryzykować życia dla patyka [2010-08-24 18:40]

przemo72

Miałeś fuksa z tym gościem na motorówce, dobrze że akurat przepływał, wyłowił Twoją wędkę a Ty nie Musiałeś wchodzić do rzeki po kija, tym bardziej że w tym drugim przypadku Ty i Twój kij chyba byście nie Daj Panie Boże popłynęli z nurtem. Ale i tak się nie dziwię Twojemu poświęceniu, czasem sprzęt jest dla wędkarza ważniejszy od wszystkich innych rzeczy. Kiedyś byłem na rybkach nad jeziorem oddalonym od mojej mieściny 100 km i po całodziennym wędkowaniu przyszedł czas na powrót do domu. Wróciłem, " zaaplikowałem " sobie szybki prysznic i dalej do bagażnika mojego samochodu zrobić przegląd mojego sprzętu...... i w tym miejscu spotkał mnie wielki szok ! Kurde ! Gdzie jest moja siatka do przechowywania złowionych rybek ! Wszystko jest, tylko nie ma mojej pięknej, dwumetrowej, z 60 centymetrowymi obręczami siatki ! Została nad jeziorem ! Byście musieli widzieć jak " darłem " nad to jezioro, ile przepisów drogowych złamałem, dobrze że panowie Policjanci nigdzie nie " łowili " na " swoją wędkę " ;-) Przyjeżdżam na miejsce po ok. pięciu godzinach, idę na moją niedawną miejscówkę, patrzę a siateczka jest, w nienaruszonym stanie. Ale byłem zadowolony :-) Do domu wracałem już jak Pan Bozia i przepisy kodeksu drogowego nakazują. Cała moja rodzinka pukała się z politowaniem po czole; " coś z nim nie teges, jechać 100 km i później tyle samo robić z powrotem dla jakiejś tam siatki ", ale ja to miałem w nosie najważniejsze że mój sprzęt jest kompletny, tym bardziej, że mój sprzęt nie jest tam jakimś sprzętem :-) [2010-08-25 12:16]

witiakwicol1

No naprawdę miałeś szczęście że nie wszedłeś do wody po kij bo mogło zakończyć się to nie zbyt przyjemnie a ten gość z motorówki to chyba zrządzenie losu .Pozdrawiam. [2010-08-27 09:04]

bbejbe

doskonale wiem co czułeś w momencie odpływania wędeczki ;] ostatnio mi sie podobna sytuacja przydażyła, ba, nie tylko mi ale tez kolegom obok! dobrze że wyłowiłeś, pozdrawiam ;) [2010-08-27 13:24]

wedkarz90

To był prawdziwy fart z tą motorówką.Pozdrawiam!!!!! [2010-11-27 15:49]

jarek30

fajna adrenalina ja dwa razy miałem takie zdarzenie   z głupoty nie odkręciłem kołowrotka raz na stawie o 4 rano wskakiwałem za wędką w spodniach z komórka o co zapomniałem ze mam i dokumentami to była chwila i pierwsza reakcja drugie zdarzenie na odrze kołowrotek popuszczony ale kleń i tak wyszarpną z podpórki ale udało się ja  wyciąg noc           [2011-04-06 19:42]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…