Sobotnia wyprawa. Staw Blachownia i testy zanęt.

/ 4 zdjęć


22 kwietnia, w sobotę wybrałem się z tatą i wujkiem na łowisko na Blachowni o nazwie "Topole".
O godzinie 15.00 byliśmy na miejscu. Na termometrze widniało 19 stopni a ciśnienie wahało się między 1002hPa a 1008 hPa. Pogoda sprzyjała dlatego około 15.30 mój tata rozłożył sprzęt a ja zacząłem przygotowywać zanęty. Pierwsza składała się z zanęty Lorpio Megamix Płoć Chocolate, pinek, jokersa i płatków owsianych. Drugą przygotował mój wujek z składała się ona z zanęty Van Den Eynde Gold-Pro (jest dość droga), konopi, białych robaków i ziemi bełchatowskiej. około 16.00 do wody trafiły pierwsze kule wielkości pomarańczy. W ten dzień mieliśmy zamiar testować zanęty aby mieć pewną mieszankę na dalsze wyprawy. Ja łowiłem batem Konger Arcus Pole 700 a mój wujek odległościówką Jaxona. Spławik 0.8 grama uznałem za dobry i zarzuciliśmy wędziska. Około 15 minut później zaczęły dawać o sobie znać malutkie płoteczki po 8-10 cm. O 17.00 wujek złapał leszczyka i oczywiście zwrócił mu wolność. Na haczyki poszła pinka z dwoma ochotkami. To bardzo zmieniło sytuacje. Brania były częstsze i silniejsze ale wiatr przeszkadzał w zacinaniu i dlatego często miałem puste zacięcia. Dopiero około 18.00 w miejsce nęcenia wszedł większy leszcz. Wujek zaciął 30-taka, który spiął się przy samym podbieraku.
W końcu udało mi się zaciąć większą rybkę. Na wędce było mocno odczuwać jej szarże i próby ucieczki. Bałem się o przypon bo łowiłem bez amortyzatora. Gdy ją wyciągnąłem okazało się, że to leszcz. Nie był wybornie wielki ale mnie nawet mała rybka cieszy. Miał 28 centymetrów. Około 19.00 zakończyliśmy łowić ponieważ z nieba lunął deszcz. Mimo tańszej zanęty i mniej urozmaiconej złowiłem więcej ryb niż wujek. Uważam ten dzień za bardzo udany, mimo że nie złowiłem większej ryby.

Dziękuje za przeczytanie i pozdrawiam :-)

 


5
Oceń
(9 głosów)

 

Sobotnia wyprawa. Staw Blachownia i testy zanęt. - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł