Sobotnie prace nad jeziorem 15.02.14

/ 2 komentarzy / 11 zdjęć


Sobota 15 lutego spędzona nad jeziorem na pracach przy remoncie pomostów i przeglądzie sprzętu pływającego. Niedziela 16 lutego to już relaks i typowy rekonesans łowiska z brzegu oraz prace porządkowe wokół kempingu.
W sobotę pracowaliśmy przy odnowieniu jednego z pomostów. Od strony południowej, schowanej z wysoką skarpą, gdzie słoneczko jeszcze praktycznie nie dociera w ciągu dnia, można było chodzić przy pomoście spokojnie. Staraliśmy się jednak zachować szczególną ostrożność, gdyż temperatura była mocno na plusie, a na lodzie miejscami zalegały kałuże wody wywołane nocnym deszczem i porannymi promieniami słońca. wodzie Zachowanie ostrożności nakazywał też fakt, że silne uderzenie łomem, powodowało jednak przebicie lodowej powłoki. Zmianę struktury lodu widać też było podczas wiercenia otworów na słupy. Jednym słowem lód jest już bardziej kruchy i znacznie słabszy aniżeli na początku miesiąca. W niedzielę oglądaliśmy północny, mocniej nasłoneczniony brzeg jeziora. Tam słońce i deszcz zrobiły swoje. Od samego brzegu lód odpuścił.
Pierwszym zadaniem, jakie wykonaliśmy w piękny sobotni poranek, zaraz po śniadaniu, było podniesienie z lodu katamaranu. Słonko zrobiło swoje i odparzyło praktycznie boje samoczynnie. Remoncik jednak sprzętu nie ominie! Obie boje mają widoczne pęknięcia oraz liczne, głębokie otarcia. Niezbędne będzie łatanie matą i żywicą oraz pokrycie stosowną dwuskładnikową, wodoodporną farbą.
Wracajmy jednak do zasadniczego tematu, czyli remontu pomostu. „Piętnastkę" praktycznie trzeba zrobić od nowa. Elementy nośne, które stanowiły drewniane pale, nie wytrzymały próby czasu, a i sama kładka na dojściu ledwo się trzyma.
Piła spalinowa, spawarka, gumówka, solidny młot, pic kup do transportu metalowych rur i kątowników oraz dobre chęci były tu nieodzowne. Zanim jedna ekipa rozwinęła kable elektryczne do zasilania spawarki, druga ładowała rury na samochód, trzecia w tym czasie ścinała i rozbierała stare elementy, natomiast czwarta zajęła się utrzymaniem ognia na polowym piecu i przygotowaniem ciepłego posiłku.
Prace kontynuowane były w wesołej i przyjaznej atmosferze, chociaż nie powiem, nie ustrzegliśmy się wymiany poglądów związanych z różnymi koncepcjami rozbiórki i budowy pomostu. Jak to przy takiej okazji bywa żartów, kawałów i śmiechu było co nie miara.
Piękny poranek i południe przeplatane były niezliczonymi przelotami kluczy gęsi. Jedne wędrowały z północnego wschodu, inne z południa. Przerwy w wędrówkach kluczy wypełniane były śpiewem sporej ilości ptactwa grasującego w koronach olszy. Największą jednak furorę zrobiła para orłów bielików, która patrolując okolice, zapędziła się nad nasze jezioro, aby w majestatycznym locie charakterystycznie popiskując zaznaczyć swoją dominację w powietrzu.
Jak było pięknie, tak szybko pogoda dała znać, że mamy jeszcze zimę, wiosnę i wszystko na raz. Słoneczko znikła,. Pojawiły się ciemne chmury i zaczęło solidnie siąpić. Nie było wyjścia. Musieliśmy szybko przerywać prace, schować narzędzia i udać się na zasłużoną, grzaną kiełbaskę i ciepłą herbatę.

 


5
Oceń
(14 głosów)

 

Sobotnie prace nad jeziorem 15.02.14 - opinie i komentarze

ferozaferoza
0
Ten deszczyk, Marku, był Wam chyba "na rękę"? Zwłaszcza, że czekała ta kiełbaska "na gorąco", zapewne z "dodatkami". Miło popatrzeć na taką "zgraną grupę"! Pozdrawiam, z wyrazami nieukrywanej......zazdrości! :), :) :) ***** (2014-02-18 17:31)
marek-debickimarek-debicki
0
Masz rację Krzysztofie! Muszę jednak zaznaczyć, że pogoda nigdy nam nad wodą nie przeszkadzała. W tym przypadku przeważył jednak fakt, że pracowaliśmy z urządzeniami elektrycznymi (spawarka, gumówka) i należało bezwzględnie zachować warunki bezpieczeństwa. Niemniej kiełbaski były jak najbardziej O.K. (2014-02-20 10:48)

skomentuj ten artykuł