Sosna, pistolet i gołoledź.

/ 6 komentarzy / 6 zdjęć


Sosna, pistolet i gołoledź.
Sam środek przygotowań do sobotniego wypadu nad wymarzoną rzeczkę przerywa telefon od znajomego z niepokojącą informacją. Marek, na dach waszego kempingu spadła potężna gałąź sosny!!! Nie pozostaje mi nic innego jak przerwać przygotowania i wykonać telefon do Ryszarda, w celu organizacji wyjazdu na stanicę i sprawdzenia, jakie szkody przyroda nam wyrządziła.
Z chwilą jak tylko ruszyliśmy spod domu, na domiar złego zaczyna padać mżawka. Spoglądał na temperaturę samochodowego komputera. Oczom nie wierzę, jest minus dwa stopnie. Tego nam jeszcze tylko brakowało, oznacza to tylko jedno – oblodzenie. Pomimo początkowego opadu powolutku bezpiecznie docieramy na stanicę. Pierwsze oględziny kempingu wyglądają tak, jakby spadł na niego cały sosnowy las. Potężna gałąź, mająca u nasady prawie dziesięć centymetrów, zawisła w poprzek na przedniej części kempingu.
Po ciepły śniadanku zrobionym przez Ryszarda wchodzę na dach i już pierwszy rzut oka pozwala mi stwierdzić, że uszkodzenia jednak są, aczkolwiek nie jest tragicznie. Gałąź sosny zerwana praktycznie spod samej korony wysokiego drzewa spadła na kemping szczęście igliwiem w dół, wybijając mniejszymi gałązkami trzy dziury w papie termozgrzewalnej. Gdyby wylądował pierwszy konar, zapewne przebił by cały dach. Ciężar gałęzi był na tyle duży, że musiałem siekierką odrąbać mniejsze gałązki i dopiero prawie dziesięciocentymetrowej średnicy konar udało się zrzucić z dachu. Przewidując możliwe uszkodzenia zabraliśmy ze sobą specjalny silikon dachowy, którym powstałe ubytki zostały zabezpieczone. Jak tylko puści mróz trzeba będzie pomyśleć o solidniejszej reperacji dachu.
Po zabezpieczeniu uszkodzeń postanawiam wziąć spinning i chociaż przez godzinkę sprawdzić miejscówki, w rejonie głębokiej wody. O wypłynięciu katamaranem nawet nie myślę, gdyż padająca ciągle mżawka, przy minus trzech stopniach i dość silnym wschodnim wietrze, stwarza mocno ekstremalne warunki. Jeziorko pomimo trzystopniowego mrozu wolne od lodu, jednak są już pierwsze oznaki tworzenia się lodowej pokrywy w postaci lodowej kaszki na wodzie.
Mżawka, trzy stopnie pod kreską i silny wschodni wiatr sprawiają, że po pół godzinie zmykamy z nawietrznej strony pod osłonę olszynowego lasu. Od wschodniej części jest znacznie spokojniej, chociaż małym przelotkom wklejanki, trochę nieszczęśliwie i przypadkowo wybranej do dzisiejszego spinningu, niewiele to pomaga. Dwa, trzy rzuty i trzeba usuwać lód. Nie chcą uszkodzić delikatnych przelotek wklejanki, zmuszony jestem rozgrzewać je, jak się okazało z dobrym skutkiem, wargami. Chwilka przytrzymania i lód dosłownie w sekundę się rozpuszczał, uwalniając żyłkę. Sama żyłka Dragon Maxima Trout & Jig sprawuje się w tych warunkach rewelacyjnie. Zachowuje ona pełną elastyczność , umożliwiając wykonywanie dalekich i płynnych rzutów nawet lekkimi okoniowymi przynętami.
Kiedy już się wydawało, że nasze poczynania nie skuszą żadnego drapieżnika, niespodziewanie z rejonu pojedynczego krzaka wywłócznika rosnącego kilka metrów od brzegu na głębokości około dwóch, trzech metrów do kusząco przemieszczającego się Soft 4 Play wystartował pistolecik. Ot, taki dwudziestopięciocentymetrowy szczupaczek złapał delikatnie za ogon przynęty, lekko potarmosił i następnie zniknął w lodowatej wodzie. Kolejna godzina wędkowania, ciągły opad i zbliżająca się pora obiadowa nakazuje nam powrót do kempingu. Gorąca herbata poprawia nam humory i krążenie w zmarzniętych dłoniach, a na wychłodzone policzki powracają rumieńce. Pakujemy manele i ostrożnie, początkowo czterdzieści na godzinkę, bliżej miasta, gdzie drogi już zostały wcześniej posypane przez drogowców, szczęśliwie wracamy do domu.


 


5
Oceń
(17 głosów)

 

Sosna, pistolet i gołoledź. - opinie i komentarze

troctroc
0
Dobrze, że nieczęsto spotykają nas takie niespodzianki. Jednak największą była pogoda- powrót przypominał grę w rosyjską ruletkę, oj było widać, niektórzy kierowcy ze swoimi umiejętnościami powinni siedzieć w domu.... (2014-01-20 12:42)
TomekooTomekoo
0
Kolejna ciekawa przygoda Marku ;-) Nie może iść wszystko gładko tak to już jest z naszym wędkarskim światem ;-) ***** (2014-01-20 15:06)
okiem_sandaczaokiem_sandacza
0
fajny wpis;) (2014-01-20 16:03)
WiesiulubirybyWiesiulubiryby
0
Zgadza sie Aleniewszyscy kierowcy sa tacy jak typozdrawiam (2014-01-20 21:30)
rysiek38rysiek38
0
No i tak ma być czyli przygoda - niby strata a w sumie bez tragedii do tego chwila na łowisku rekompensuje straty a daszek naprawisz w bardziej sprzyjajacych warunkach (silikon do wiosny spełni zadanie) (2014-01-20 21:51)
marek-debickimarek-debicki
0
Kocham jezioro i związane z nim wędkowanie, ale naprawdę bardzo marzy mi się wyprawa ze spinningiem nad zimową rzeczkę. (2014-01-20 22:17)

skomentuj ten artykuł