Spining-wiosna z okoniem.

/ 5 komentarzy / 17 zdjęć


15:10 2010-03-22
SPINING - wiosna z okoniem.
Nareszcie śnieg stopniał,umożliwiając swobodny dostęp do wody.Gwałtowny skok temperatury z czwartku na piątek optymistycznie nastroił Nas na pierwszy spinning w tym roku nad stałymi łowiskami miejskiego odcinka Pilicy.Chociaż barwa wody przypominała "bawarkę"-z inicjatywy Johna (Jana) postanowiliśmy wykonać rekonesans rozpoznawczy rzeki-bardziej pod pretekstem "przypomnienia" technik spinningowych.Aczkolwiek jeszcze w piątkowy wieczór zniechęcaliśmy się telefonicznie do ostatniego wypadu z podlodówkami nad Zb.Sulejowski,choć więcej argumentów przemawiało za Zb.Miedzna.Ostatecznie wygrał spining na rzece.
Logistyka sprzętu.
Razem z Johnem zdecydowaliśmy się na ultralekki spining,typowy w poszukiwaniu wiosennego okonia,oraz by nie zakłócać spokoju sandaczom i szczupakom.Sobotnie popołudnie przeznaczyłem na przygotowanie wabików.Systematykę układania rozpocząłem od woblerów-które o tej porze roku używam najrzadziej,czy raczej w ostateczności.Rzeka po roztopach naniosła duże ilości iłu z brzegów,korzeni i wszelkiego rumoszu,umieszczając je w swoim łożysku.A zwykłe skąpstwo-przy ewentualnych zaczepach-zmusza do oszczędnego gospodarowania woblerami.Bywają jednak sytuacje,gdy agresywnie zamiatający ogonkiem woble-rek,jest jedyną skuteczną przynętą na "pasiastego".Kilka mikru-sków podobnych do Jazgarza-2-3 szt. jasne,parę ciemnych,także trzy wersje fluo.By mieć komfort psychiczny w wodzie rzecznej w różnym stopniu naświetlenia jej warstw.
Mając na uwadze zabarwienie wody-postanowiłem dostarczyć "garbusom" odrobinę fali hydroakustycznej-decydując się na zabranie kilku wirówek w gramaturze od 1,5 do 3,5g.Różnych typów skrzydełek w rozmiarach od 00 do 1 włącznie.Kolorystycznie od czarnej,do szarej,oraz srebrne.Skrzydełka blaszek typu Long,Strobe,Comet Classic-z chwościkami na kotwiczkach w barwie skrzydełka,z nieznacznym akcentem pojedynczej czerwonej włóczki na chwoście.Z pewną rezerwom zrezygnowałem z bardzo lekkich mini wahadeł-choć podświadomie liczyłem na klenia,czy jazia na przelewach.
Największą uwagę poświęciłem "gumką",puchowcom,oraz kogutkom.Wszelkie poprochy w rozmiarze od 2-do -4 cm.Odpuściłem sobie ripery,decydując się na twistery-kolorystycznie od ciemnych do jasnych,nawet fluo.Czarny,brązowy,szary,ciemnozielony i motor-oil,oraz fioletowe.Z jasnych kolorów wybrałem-biały,żółty,perłowy-unikając transparentów na tak mocno trąconą wodę.Główki tradycyjne Classic w gramaturze od 1,5 do 4 g.Kogutki i puchowce w podobnych kolorach i ciężarze-stanowiło zawartość pudełka.
Spining ultralekki kij o długości 270cm.o cw.2-15g.-najlżejszy jaki posiadam (świadomie nie podaję marki,czy modelu kija,oraz kołowrotka,by nie ograniczać odbiorców tekstu)."Maszynka" która pomieści 100-150m żyłki-0,12 do 0,16mm na szpuli jest wystarczająca dla takiego zestawu.Nie stosuję agrafek-lecz wyłącznie złączkę,na połączenie linki z wabikiem,który zmieniam dość często w zależności od sytuacji nad wodą.Jedynie w wypadku woblerów,oraz większych wirówek (np.1) rezygnuję ze złączki na rzecz węzła Double Loop.
Strategia i taktyka.
W niedzielne przedpołudnie (21 marca "10r),rozpoczynając we trzech-dołączył do Nas (John i Ja),zaprzyjaźniony kolega Pudzian (sarkastycznie nazywany z racji budowy mięśniowej)-eksperymentować na miejskim odcinku Pilicy,na wschodnim brzegu.Od mostu na Brzustówce,do mostu kolejowego (żelaźniak),przed ujściem rzeki Wolbórka w pobliżu Oczyszczalni Ścieków.
Okonia szukałem przy samym brzegu-szczególnie pomiędzy faszynami.Poziom wody po ostatnich roztopach był znaczny,o zwiększonym silnym nurcie,z klarownością do 3 metrów od brzegu.Wschodnia strona rzeki obfituje w liczne porastające jej brzegi łoziny,krzaki czy drzewa.Temperatura powietrza ok.14-17 st.C.
Obławiając pas trzcin rozlewiska,pierwsze podbicia przez okonia.Kolega Pudzian 1 szt. 14cm.-wymiar ochronny dla Naszego Okręgu to 15cm.-wraca do wody,wraz ze złowionym właśnie przez mnie 10cm.Jazgarzem,na brązową wirówkę 00-z chwostem,w tym samym rozlewisku.John ma skwaszoną minę-zerwał super koguta (2,5 g.-szary),oraz dwa twistery czarne (2g.-2,5 cm.).Do odcinka mostu na Białobrzeskiej,jeszcze kilka niewymiarowych sztuk(jazgarz-4szt.),za to więcej strat w jigach i wirówkach.Za mostem,w odnodze starorzecza John wyjmuje na koguta (3g-fioletowego)-pięć "garbusów",z których tylko jeden ma 16cm.,a jest bardzo wychudzony.Przekonywujemy do do wypuszczenia-co też czyni.Wniosek -po rozmowie-słabo żerują,wszystkie na jakie trafiliśmy są zbliżonego rozmiaru.Co oznacza,ze wprawdzie udało się zlokalizować stada,lecz większe osobniki nie są zainteresowane naszymi wabikami.Pomimo zmian przynęty,różnych technik prowadzenia-nie ma zadowalających rezultatów-poza bardzo łakomym,ale niewymiarowym (21 cm.) jaziem-który się Mi trafił na 4,5cm. woblera-srebrnego z szarym grzbietem.Zrozumiałe że wrócił do mamy,bez wyjmowania go z wody (kotwice w wobler-kach zgniecione zadziorki kombinerkami)-bez oznak skaleczeń.
Przechodzimy mostem (żelaźniak),na zachodni brzeg Pilicy.Słońce świeci dość ostro Nam w oczy,lecz dzięki polaroidom,możemy obserwować wyjścia ryb-wprawdzie anemicznie-ale jednak interesują się wirówkami.Oddaje serie rzutów wzdłuż brzegu-rozpoczynając od najmniejszego możliwego dystansu.Maskując swoja obecność za drzewami i kępami łozin porastających brzeg.Dzieki parametrom kija-mogę prowadzić przynętę nawet metr od brzegu.Wszyscy zabraliśmy ze sobą wyłącznie wyklejanki (sensytywne) ,do tak delikatnego spiningowania-więc każde podbicie jest zauważalne na szczytówce.Obławiając konkretną miejscówkę czynie to "wachlarzem",rzucając od najmniejszego dystansu do największego z możliwych na danym miejscu.Okonie często żerują w określonej warstwie wody.Więc poddaję badaniu każdą z tych warstw.Rzucam wielokrotnie w to samo miejsce,dając czas przynętom tonącym na ich opadniecie na odpowiednią głębokość,by podczas prowadzenia penetrowała określona warstwę wody.W jaki sposób to osiągam?Wykonując kolejny rzut w to samo miejsce,odczekuję aż przynęta osiągnie dno za pierwszym razem-licząc w tym czasie w myślach np.od 1 do 12 i zwijam linke.W kolejnych rzutach rozpoczynam zwijanie żyłki wcześniej-np.przy 8,6,4-w ten sposób podczas prowadzenia wiem ze przemieszcza się na różnej głębokości podczas ściągania.
Pudzian stosując jigi i koguty (z jednym hakiem) zapina niewymiarowego okonia-na fioletowego koguta.Stosuje na wstępie agresywne poszarpywanie z energicznym prowadzeniem-by przejść do coraz dłuższych przerw pomiędzy poszczególnymi skokami wabika-około pół metrowymi.Zachłanna rybka uderzyła w momencie,zanim "poczuł" dno rzeki.
John pozostaje wierny woblerom-gdy My zmieniamy przynęty ustawicznie-czyżby liczył na coś większego.Po minięciu CPN na Mireckiego-"zapina 18cm.okonia.Na wąskiego pływającego woblera o seledynowym kolorze,o agresywnej pracy,schodzącego na 60cm. pod powierzchnie.Nie śmiemy oponować-gdyż postanawia go zatrzymać.
Skupiłem się na wirówkach,tych ciemniejszych-z minięciem 12 godziny zaczął padać drobny deszcz.Blaszki prowadzę możliwie najwolniej,na granicy gaśnięcia pracy skrzydełka-by była jeszcze w stanie wygenerować falę hydroakustyczną.Pasiaki wprawdzie odprowadzają wabik,ale podbicia brak.To że nie żerują,nie jest jednoznaczne że nie biorą.Pomiędzy odnogą a Przystanią-w rozlewiskach miedzy faszynami-udaje się Mi zaczepić trzy okonie.Na czarną paletkę o rozmiarze 0,wadze 2,5g. z chwostem na kotwiczce.Brań nie zacinam ze względu na małe rozmiary przynęty-mieszczącej się w pysku okonia w całości.Podskubywanie ogonka przynęty z jednoczesnym zacięciem płoszy często całe stado.Złowione 3 szt. są wprawdzie długości mojej dłoni-ok.17-18cm.-odczepiam je w wodzie-nabierając jednocześnie (gapa) jej do buta.John poławia jeszcze dwa jazgarze.Teren Przystani jest końcem Naszej wyprawy.
Analiza.
Poza trzema szt. zabranymi przez Johna-będącą jedyną zdobyczą tej wyprawy-stosując wymienione na wstępie wabiki,oraz różne techniki prowadzenia-mieliśmy możliwość powalczyć z rybą 19 razy-żal że na trzech dzielone.Połowem były małe ryby,które wypuściliśmy (John nie),nie raniąc ich nadmiernie.Mając także na uwadze zbliżający się okres tarła,daliśmy im szansę na podniesienie populacji gatunku w rzece.
Nie żal straconych przynęt,oraz stanu podgorączkowego w wyniku przemoczenia nóg w Moim przypadku.Ideą publikacji miała być relacja z wyprawy w formie felieton-a po przeczytaniu tekstu bliższy jestem stwierdzeniu że jest poradnikiem dla spinningu z wczesno-wiosennego połowu okonia w rzece.

P.S.
Nie zamierzam urazić portalowych kolegów,za brak prezentacji zdjęć ryb-czy to na przynętach,czy też trzymanych w dłoniach."Żaglowiec pod pełnymi żaglami-koń w galopie-kobieta w tańcu-ryba w wodzie".Jeszcze jestem na takim stopniu rozumienia wędkarstwa.Wybaczcie proszę.
Dziękuję kolegom za umożliwienie prezentacji Ich zdjęć-Glapka, Von Trzmielke.

 


4.4
Oceń
(31 głosów)

 

Spining-wiosna z okoniem. - opinie i komentarze

BobertoBoberto
0
To jest wg mnie tekst niemalze idealny ... urzomaicily by go chociaz fotografie  fragmentow rzeki na jakiej wedkowaliscie ... jednak merytoryczna treśc idealna , jestem pelen podziwu. pozdrawiam
(2010-03-23 14:08)
użytkownik18880użytkownik18880
0
Nad jednym się zastanawiam dlaczego nie widzę tego artykułu na głównej stronie portalu> Artykuł jest bardzo ciekawy choć rybki nie za duże ale nie ma co narzekać liczy się satyswakcja z łowienia ode mnie 5
(2010-03-24 15:33)
użytkownik10466użytkownik10466
0
Kolejny dobry tekst,miło się czyta.Dobry poradnik dla zaczynających swa przygode ze spinem,opis przynęt i technik prezentacji,pozdrawiam-piatas oczywiście
(2010-03-26 13:30)
karoltsu1karoltsu1
0
Dziękuję Kolegom za Komentarze oraz Oceny.
(2010-03-29 19:47)
użytkownik31907użytkownik31907
0
ja wole łowic okonie na gumki i koguty daje 5
(2010-04-09 09:09)

skomentuj ten artykuł