Spinningowe Zawody O Puchar Burmistrza Miasta Sochaczew 2019

/ 9 zdjęć



Spinningowe zawody o puchar Burmistrza Miasta Sochaczew (jaź Bzury) , to kolejna edycja tych zawodów rozgrywanych z roku na rok z okazji tutejszego święta  rzeki Bzury . Jak co roku tak i w tym postanowiłem wystartować w tych zawodach , które organizowane są na moim domowym odcinku , gdzie można by rzec że znam tu każdy kamyk w wodzie ale nigdy nie można być pewnym a szczególnie w wędkarstwie , i tak też było w moim przypadku nie pewne było moje wystartowanie w tych zawodach , spowodowane uszkodzeniem kolana i pooperacyjną rekonwalescencją , ale jakoś się udało w ostatniej chwili wystartować .
A teraz przejdźmy do samych zawodów :
26.08.19 Nadszedł czas startu zawodów na swoim domowym odcinku , pobudka 4:10 szybka kawa kilka minut przed godziną 5 słyszę podjeżdżający samochód a więc to czas ruszać bo właśnie podjechał po mnie kolega z którym startujemy . Tak jak podejrzewałem niestety zmuszony jestem startować jeszcze nie w pełni zdrowym i o kuli wszystko przez to że ponad miesiąc temu przeszedłem operacje kolana i nie do końca jeszcze noga doszła do siebie i start w zawodach mam z ograniczeniami ruchu i o kuli , a więc plan jest prosty znaleźć w miarę ciekawe miejsce usiąść i próbować swoich sił poprzez machanie , i częstą zmianę przynęt .
Na miejscu jesteśmy jako pierwsi kilka minut po godzinie 5 , szybka kawa nad brzegiem rzeki do tego pogawędka o taktyce i na różne inne tematy a do tego kilka fotek znad wschodzącego słońca nad rzeką . Po kilkudziesięciu minutach dobija do nas kolejny kolega i rozmowa się przedłuża , ale fajnie sie rozmawia lecz trzeba też pomału przyszykować zestawy , tak też zaczynamy działać . Pomału zawodnicy zaczynają się zjeżdżać  więc to znak że nie bawem na rzece coś się będzie działo , dotarli również i organizatorzy a więc czas zapisów  no to lecimy się zapisać , człowiek zapisany więc teraz czekamy na całe otwarcie zawodów które będzie lada chwila , a ja w tym czasie mam drobną chwilę by prewiązać swój zestaw startowy , zestaw prewiązany  tuż po godzinie 6:30 organizatorzy robią zbiórkę, przedstawiony zostaje regulamin zawodów , czas startu zawodów i koniec , a więc łowimy od godziny 7 do godziny 11 więc w miare dobrze . 4 godzinna tura w tych warunkach pogodowych i przy spływających kajakach tuż po godzinie 10 wydaję mi się że to strzał w dziesiątke organizatora , a co do pogody to dodam tylko tyle że ostatnimi czasy województwo Mazowieckie nawiedziła pogoda z tęperaturami rodem z Meksyku więc 4 godziny starczą
Regulamin przedstawiony a więc każdy z zawodników po dostaniu karty startowej może ruszyć nad brzegi rzeki , karta odebrana a więc wolnym tępem o kuli ruszam w swoje wybrane miejsce , i już na starcie mogę powiedzieć tyle że teren nie jest lekki do chodzenia o kuli mnóstwo ale to mnóstwo rosnącej trawy i innych krzaków chciały utrudniać mi dojście do miejsca jednak że nie udało im się  to , bo ja wychodzę z założenia że na rybach nie ma rzeczy niemożliwych są tylko trudne i bardzo trudne i tak właśnie pokonałem pierwszą z przeszkód i dotarłem do miejsca .
Na miejscu jestem przed godziną 7 rozkładam swój kijek spinningowy , rozkładam krzesełko na którym przesiedzę 4 godziny , zabieram się za typy przynęt na pierwszy rzut leci pudełko z obrotówkami , a więc tak jak zakładałem tak samo założenie jest takie że w powyszej formie z jednego miejsca nie ma sie co nastawiać na jakieś miejscwe 1-6 , lecz sukcesem będzie wogóle zapunktowanie i taki też jest cel a do tego cieszyć się z łowienia .
Dobra obrotówki wytypowane wszystko przygotowane zerkam na zegarek godzina 6:55 , a więc jeszcze 5 minut , no to napiję się kawki z termosu i moge zabierać się do łowienia  kawka wypita więc zaczynamy zabawe , na pierwszy rzut leci obrotówka mepsa nr 2 i macham pod drugi brzeg , na płytszą wodę w takie małe zatoczki i wolno ściągam . Jest nadzieja na jakąś  rybe bo widać żerowanie drapieżnika , po prostu trzeba machać i próbować i tak właśnie czynię . Obrotówka mepsa w rozmiarze 2 nie zdaje egzaminu , więc zmieniam na małego spinmada wirujący ogonek w gramaturze 6 g w kolorze okonka i zaczynam rzuty pod trawe wzdłuż brzegu , pierwszy rzut wolne zwijanie i nagle czuję delikatne branie jedno drugie trzecie zacinam coś siedzi i nawet fajnie walczy po chwili holu ryba wychodzi do wierzchu jest to szczupak , ryba podebrana mierzymy niestety 3 cm brakło do wymiaru no cóż pech , szczupak wraca do wody a ja spowrotem zabieram się za łowienie .
Po dłuższym rzucaniu i próbach na małego spimada , postanowiłem zmienic troszkę kaliber na nieco cięższego spinmada 12 g .Oddaję pierwszy rzut pod drugi brzeg i wolno zwijam przynęte , robiąc wirującym ogonkiem delikatne podbicia niestety póki co jestem bez żadnego kontaktu , i do tego w karcie zero punktów ech pomyślałem szkoda że temu szczupakowi brakło 3 cm no cóż . Kolejne rzuty nie przyniosły nic a nic , ale nie zmieniam na razie przynęty i macham dalej 12 g spinmadem , kolejny rzut pod drugi brzeg w zatoczkę spinmad nie zdążył dobrze opaść na dno i momentalnie branie zacinam siedzi ooo i to już fajna ryba , ryba walczy i schodzi z hamulca niestety przez mój głupi błąd ryba puściła , dałem za dużo luzu z hamulca i niestety po rybie jak pech  to pech 
Postanowiłem wrócić do nie co  mniejszej obrotówki , mepsik rozmiar 1 i teraz popróbować obrotką ale i ona nie zdaję mi egzaminu , kilku zawodników już mnie mineło ale i oni mają wyniki równe zeru , tak że nie jestem sam jak na razie .   Dochodzi godzina 8 i robi sie coraz bardziej gorąco jak tak dalej pójdzie to po godzinie 9 będzie można zapomnieć o braniach , przy takiej lampie na wodzie to można sie będzie przejrzeć w wodzie jedynie . Kolejna przynęta ląduje na moim zestawie tym razem , postanowiłem sprawdzić zakupione blaszki zimą w jednym ze sklepów marki Decathlon , blaszka caperlana long i troszke nią porzucać , rzuty nie przynoszą żadnej ryby ale co do blaszek caperlana to musze przyznać  że jak na obrotówki z marketu to kręcą się dobrze i pracują w wodzie .   Następny rzut taki dość bliski i rzucony pod wodę , wolniutko zwijam przy samym brzegu nagle widzę jak z przybrzeżnej półki glinianej wypływa okoń , i atakuję blaszkę zacinam siedzi fajny pasiaczek chwila holu i okoń ląduję na brzegu , szybka miara pasiak ma 23 cm no i w końcu po tych nie fartach udało złowić się coś do punktacji . 
Okoń wziął tuż przed godziną 9 , może coś się jeszcze wydarzy pomyślałem no oby  i zacząłem łowić dalej , dalej niestety było coraz to gorzej nie dość że ryba nie brała i nie było widać jakiej kolwiek aktywności na wodzie , to do tego żar lał się z nieba . Przed godziną 10 postanowiłem popróbować na przynęty gumowe , malutkie twisterki na przeciążonej główce jigowej może skusi jeszcze jakiegoś okonia , opad podbicie , opad i tak cały czas aż do skutku do skutku którego nie widać i raczej w dniu dzisiejszym go już nie zobaczę . Przynęty gumowe nie przyniosły wyniku , no to teraz może jakieś woblery została godzina  do końca zawodów , postanowiłem napić się jeszcze kawy i popróbować na woblery . Zakładam wobka salmo chorneta którego raczej każdy z nas zna i próbuję , jestem już zniechęcony a do tego ta pogoda upał robi się coraz większy a ja siedzę centralnie w słońcu i czuję się pomału jak kurczak na rożnie .
Woblery , twistery , obrotówki nic a nic nie przynosi skutku tak jak by brania i żer ryb już dawno się skończył .Skoro na wobaski nie miałem żadnych efektów postanowiłem wrócić do obrotówki i popróbować jeszcze ze 40 minut , w tym czasie widziałem wielu zawodników którzy pomału już schodzili z wody , z niektórymi udało mi się zamienic kilka zdań ale oni tak samo jak i ja albo mieli jedną rybkę , albo coś niewymiarowego albo byli bez brania .  Ja jeszcze chwilę popróbowalem rzucać z nadzieją że coś siądzie , ale siadały przepływające krzaki na żyłkę  , pomału i ja zwijam ten swój majdan i czas się zbierać zdać kartę i zobaczyć co inni połowili , bo ja moim zdaniem kiepsko dziś wypadnę 
Dobra wszystko spakowane kijek złożony , można ruszać z powrotem o tej kuli po tych krzakach szkoda że noga nie wróciła do pełni sprawności tak miał bym może większe szanse no ale cóż jak nie teraz to może za rok się uda .  Wyszedłem z tych najgorszych krzaków , na normalną dróżkę sprawdzam godzinę a tam 11:08 , więc będe na styk bo do 11:15 mamy czas na zdanie kart startowych nie jest źle . Jeszcze tylko przejść przez most i udało się  dotarłem do końca , karta zdana sprzęt schowany no to czekamy na wyniki . Jest taka gorączka że woda mineralna wpada moment , a po takich eskapadach oj pic się chce . 
Nastało w końcu czas ogłoszenia wyników , 2 razy z rzędu na tych zawodach kończyłem jako 8 zawodnik , w tym roku raczej tak nie będzie coś podejrzewam .Pierwsza trójka wyłoniona chłopaki na tym bezrybiu trochę połowili i zasłużone miejsca 1-3 , miejsca 4-6 również już nam znane , teraz ogłoszenie dalszych miejsc już wiem na pewno że 8 nie będe.Zawody kończę na miejscu 14 no cóż wynik dla mnie zadowalający dla tego że nie startowałem w pełni sił i tak na prawdę byłem zmuszony łowić z jednego miejsca cały czas tym bardziej cieszy to 14 miejsce , może za rok w końcu uda mi się zająć miejsce 1-3 na swoim domowym odcinku oby tak się stało a tym czasem pora wracać do domu i do pełni sił by móc już normalnie funkcjonować i dalej cieszyć się wędkarstwem .

 


4.9
Oceń
(8 głosów)

 

Spinningowe Zawody O Puchar Burmistrza Miasta Sochaczew 2019 - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł