Spinningowy Kleń Bzury Już Za Nami

/ 1 komentarzy / 14 zdjęć


Kilkadziesiąt kwietniowych wędrówek za mną w celu łowienia klenia znad Bzury , a jednocześnie treningi przed pierwszymi zawodami w tym sezonie czyli ogólnopolskimi zawodami spinningowymi kleń Bzury .Niestety treningi nie napajały optymistycznym nastrojem , a czemu a dla tego ponieważ pół miesiąca przewędrowane po różnych odcinkach rzeki i wszystko bez ryb , ba nawet bez jakiego kolwiek kontaktu z rybą to robi swoje i potrafi zniechęci ale nie można się poddawać i trzeba próbować dalej .
Prawda jest taka że i pogoda w tym sezonie nas nie rozpieszcza różnorodne dni pogodowe zrobiły swoje jeden dzień pięknej ciepłej pogody a na drugi już wszystko na raz śnieg , deszcz , śnieg z deszczem i ten ciągły wiejący zimny wiatr , do tego woda raz duża za jakiś czas mała i z powrotem przybór wody nie pozwala na dobry komfort brań ryby , trzeba tylko liczyć na ciepłe dni i dobrą aktywność oraz żer ryb.
Kolejna wyprawa i trening przed zawodami kleń Bzury , zaraz po pracy postanowiłem udać się nad rzekę pomachać troszkę i poszukać jakiś rybek , zaczynam w dość fajnym miejscu wyjście z bysterki i spokojny fajny dołek , a więc rzucam oddaję pierwszy rzut i zwijam po wachlarzu swoją obrotówkę w rozmiarze 1 , parę dokręceń korbką blisko podwodnej roślinności i czuję strzał , zacinam siedzi jest coś fajnego na kiju pomyślałem pewnie przyłów jakiegoś szczupaka , ale nie za chwilę widzę pod taflą wody srebrną łuskę pewnie kleń lub jaź chwila zabawy i rybka ląduję na brzegu jest to dość fajny jazik 35 cm , fajnie fajnie szybka fotka i rybka ląduję do wody a ja zadowolony pomaszerowałem w kolejne miejsca .
Jazik w pierwszym rzucie narobił mi nadziei na fajne wyniki , ale niestety nie było za fajnie kilkadziesiąt miejscówek przerzucanych i bez żadnego kontaktu , fakt faktem pogoda w moim województwie też jest różna dzień dniu nie równy , i ryba głupieje mimo tego próbuję różnych wariantów i konsekwentnie obławiam miejsce za miejscem a do tego robię selekcję przynęt na zawody , może coś wyjdzie z tej selekcji jakieś pudełeczko zawodnicze zobaczymy zobaczymy. Już coraz bliżej wieczora i nawet chłodniej się robi tak przyjemniej niż ten skwar z nieba ,docieram do kolejnej miejscówki rzucam obrotóweczką mepsa srebrną w niebieskie kropki rozmiar zero , blaszka ląduję na środku rzeki wolniutko zwijam parę dokręceń korbką i jest delikatne branie zacinam coś siedzi , walka taka słaba a więc i rybka nie będzie za duża po chwili ląduję okonek na brzegu wymiarowy , ładnie ubarwiony odhaczony wraca do wody a ja idę dalej , niestety dalej bez żadnego wyniku a robi się coraz później więc trening zaliczony a ja wracam do domu . teraz czas na same zawody

Kolejna edycja dość znanych w środowisku wędkarskim zawodów spinningowych jakimi są zawody kleń Bzury już za nami , rozegrane 28 kwietnia przejdą do historii na starcie zawodów stanęło 150 zawodników w tym również i ja zawody rozgrywane nad rzeką Bzurą w miejscowości Sochaczew do przejścia i obłowienia był bardzo spory odcinek także było ciekawie .
No to zaczynamy na miejsce zbiórki docieramy z kolegą o godzinie 5 : 15 i co widzimy już jest kilku zawodników czekających na weryfikacje startu , pogoda to póki co jedna wielka nie wiadoma nie jest ciepło wieje dość zimny wiatr i te ciemne chmury na niebie nie wróżyły nic dobrego ale każdy zawodnik nastawiony pozytywnie i już czeka by wyruszyć w pogoń za kleniami , ale do tego jeszcze troszkę najpierw czas odebrać pakiety startowe i przyszykować swoje zestawy i taktykę . Pakiety odebrane teraz szykowanie sprzętu i wymiana zdań z kolegami na temat taktyki na dziś i wypowiedzenie się kto w którą stronę idzie , trafiło tak że jako jeden z nielicznych ruszam w górę rzeki od kąt można zaczynać łowić i to jeszcze drugim brzegiem od zaczynających się zawodów tak pomyślałem albo coś tam trafię albo wrócę na zero , jak to się mówi wóz albo przewóz .
Wszystko dopięte na ostatni guzik a raczej na suwak bo kamizelka też już założona , i teraz jeszcze zbiórka wspólne pamiątkowe zdjęcie i rozpoczęcie zawodów przez organizatorów i ruszamy nad brzegi w pogoni za swoimi zdobyczami , zaczynamy łowić od godziny 7 :30 a kończymy dopiero o 15 :30 , także jest troszkę czasu na kombinowanie na sprawdzanie przynęt co może zdać egzamin a co w dniu dzisiejszym się nie sprawdzi , ja osobiście postawiłem na blaszki obrotowe we wszelakich kolorach i nie za duże , to jedziemy dojeżdżamy z kolegą na miejsce tam zostawia samochód i kawałek maszerujemy nad brzeg rzeki , ja jeszcze muszę przeprawić się przez wodę by dotrzeć nad swój brzeg i zacząć działać najważniejsze że woda niska i dało radę przejść , teraz tylko rozłożyć wędzisko , wybrać obrotówkę i sprawdzić godzinę na zegarku równa 7 : 30 no to zaczynamy zabawę i niech wygra najlepszy .
Zaczynam rzuty od miejsca gdzie myślałem że może stać ładny kleń , fajny szybki kamienisty odcinek a zaraz za nim uspokajający się nurt wody wchodzący fajnie pod wodną trawę i właśnie tam kierowałem swoje pierwsze rzuty obrotówką mepsa srebrną w rozmiarze 0 , ale póki co nic na wodzie się nie dzieje zero aktywności ryb , ja po jednej stronie obławiam ta miejscówkę a kolega po drugiej i jeden i drugi ma takie same wyniki póki co czyli jedno wielkie zero , oprócz kilku zaczepów w wodzie nie miałem nic z tego miejsca a przecież miejscówka naprawdę fajna aż pachniało kleniem a tu okazała się takim nie wypałem no cóż . Stwierdziłem że przemieszczę się kawałek w inne miejsce i tak będę schodził z wodą obławiając miejsce po miejscu i tak właśnie dałem kilkanaście kroków w przód by dostać się do kolejnego miejsca , patrzę a po drugim brzegu ludzi tłum a samochodów najechało jak na giełdę a mój brzeg czyściutki nikogo zero wędkarza mogłem spokojnie wykonywać swoje założenie na te zawody konsekwentnie obławiać miejsca .
Mijam kolejne fajne miejscówki obławiając rzut po rzucie niestety żadna z miejscówek nie daje na razie wyniku ba mało tego nie miałem nawet brania , nie wiem czy to wina pogody bardzo często zmieniającej się czy po prostu nie trafiłem z odcinkiem , nie wiem póki co ciężko mi jest to sobie wytłumaczyć , więc próbuję cały czas i tylko zmieniam swoje przynęty a może coś przyniesie efekt i da fajną rybkę .Docieram już praktycznie do połowy swojej trasy i nadal na mojej karcie startowej w rubryce punkty widnieje zero a czasu coraz mniej a ryba nie współpracuję nie dobrze , aktywności drapieżników nie widać prócz trących się leszczy nie widać żadnej aktywności rybek , kolejna zmiana przynęty tym razem zmieniam na obrotkę mepsika w kolorze czerwonym rozmiar zero i oddaje pierwsze rzuty wolno skręcając po pierwszych rzutach nic a nic czyli można rzec wszystko w normie standard , oddaję kolejny rzut i wolno skręcając blaszkę zaczynam nią lekko smużyć i co widzę a widzę wolno płynącego szczupaka już fajnych wymiarów za moją blaszką miałem tylko nadzieję że nie zaatakuję przynęty bo nie miał bym z nich cienia szans w tym miejscu a dwa ryba nie punktująca a trzy okres ochronny , ale wróćmy do samej rybki płynęła za obrotówką tak jak by chciała za atakować blaszkę ale całe szczęście szczupak obwinął się ogonem i wrócił do swojej kryjówki a ja dokręciłem zestaw do końca i również ruszyłem kawałek dalej .
Maszerując w kolejne miejsca dostaję telefon od kolegi że już nie jest na zero że złowił klenia 35 cm i okonia 23 cm a więc jest dobrze bo ktoś tam od nas chociaż zapunktuję wstydu nie będzie , a ja robię sobie chwilę przerwy na śniadanko , szybki posiłek i dalej za łowienie docieram do kolejnych bystrzyn na mojej trasie i konsekwentnie z nadzieją zaczynam je obławiać kilka rzutów taką obrótówką kilka większą a to inne kolory ale dalej nic , przesuwam się nie co do przodu i próbuję szczęścia nie zniechęcając się , oddając kolejne rzuty słyszę telefon odbieram kolejny kolega dzwoni że wraca z górnego odcinka rzeki w dół bo ponoć tam są jakieś wyniki a ja zostaję powiedziałem albo się uda albo wrócę na zero i dalej łowię , niestety pogoda zaczyna się psuć do końca zaczyna coraz bardziej wiać zimny wiatr i co i róż popadywać deszczyk oj nie będzie ciekawie jak się rozpada do końca .
Jestem już na odcinku który znam bardzo dobrze , rzekł bym znam tam każdy kamień w wodzie i tego odcinka jestem najbardziej pewny ale jak się okazało po pierwszym miejscu nie można być pewnym do końca , pierwsze miejsca nie przyniosły mi rybki więc maszerowałem w te miejsca w których coś się działo jak wychodziłem łowić , tym razem odbiłem od swojej taktyki blaszek i założyłem malutkiego woblerka od huntera i próbuję dalej coś zdziałać no zobaczymy pomyślałem oddaję jeden rzut drugi trzeci i tak dalej ale cały czas ten sam scenariusz nic a nic , w jednych miejscach stoję i rzucam dłużej w drugich troszkę krócej nic dziś nie pomaga czyż bym miał naprawdę wrócić na zero ech , kolejna zmiana przynęty tym razem salmiak hornet może na niego coś się pokusi ruszam dalej widać jestem już coraz bliżej miejsca zawodów bo widzę pierwszych zawodników po moim brzegu . Docieram do miejscówki w której na treningu udało mi się wyłowić jazia 35 cm i ta miejscówka daję mi jakieś nadzieję ale po kilkudziesięciu oddanych rzutach były to tylko nadzieje , spotykam pierwszego wędkarza krótka rozmowa i już wiem że on również nic nie złowił ale wiem że padło kilka ładnych boleni czy nawet nie duży sumek i że połowili trochę kleni ale wszystko to w dole rzeki góra niestety nie odpaliła póki co .
Tak maszerując już do ostatnich wytypowanych miejscówek zaczynam sobie myśleć że jednak przeliczyłem się z górnym odcinkiem rzeki a mój odcinek domowy niestety mnie rozczarował bo tam również bez brań , stwierdziłem że docieram do słynnej kładki nad Bzurą i udaję się do bazy zawodów zdać kartę porozmawiać z innymi wędkarzami i popatrzeć co połowili inni lepsi wędkarze tego dnia a na dodatek coś zjeść jakiś obiadek po tych 7 h wędrówki . I tak kolejna edycja tych fajnych zawodów już za mną mimo tego że nic nie złowiłem , nie zapunktowałem , zmarznięty , i dość zmęczony to bardzo zadowolony no cóż trzeba czekać do następnego roku by może coś zadziałać w tych zawodach a zwycięzcom gratuluję .

 


5
Oceń
(8 głosów)

 

Spinningowy Kleń Bzury Już Za Nami - opinie i komentarze

Jakub WośJakub Woś
+1
Miałem chęć na te zawody ale się nie wyrobiłem z robotą. Może za rok gdzieś nad Bzurą się spotkamy. (2019-05-27 19:33)

skomentuj ten artykuł