Spławik kontra feeder na Dacewiczu

/ 1 komentarzy / 19 zdjęć


Na dzień 11.09.2021 r. mieliśmy zaplanowane zawody o przechodni Puchar im. płka Walentego Dacewicza. Zawsze były to zawody spławikowe, ale ze względu na rosnące w naszym Kole zainteresowanie feederem, dopuściliśmy jako Zarząd Koła łowienie „jak kto chce”. W praktyce okazało się, że nie należy mieszać dyscyplin, bowiem spławikiem łowi się blisko „ pod nogami”, a feederem daleko, „na końcu wsi’. Jest teraz oczywiste, że trzeba zakupić drugi puchar przechodni, by o jeden walczyli spławikowcy a o drugi feederowcy. Dla uczczenia założyciela naszego Koła, jego członkowie już 46 raz spotkali się nad wodą. Tym razem było to łowisko LIN w Gdowie. Zwycięzcą 45 edycji był Krzysztof Małek. Przed zawodami swoją obecność na nich zapowiadały tłumy, a gdy już nastał termin zapisania się na listę, to zawodników było tylko 7. Ktoś musiał iść do pracy, ktoś zapomniał i ktoś nic nie powiedział, co z nim. Dzień pod względem wędkarskim był trudny. Świeciło pełne słońce, wiatry schowały się do magazynu i dlatego w wodzie panował bezruch. Sporadycznie ktoś miał branie . Rokowania wyglądały blado. Krzysztof Małek złowił linka i mając świadomość, że karpie są pod przeciwnym brzegiem, a odległościówka została w domu, wypuścił lina, zwinął laskę, pożegnał się z nami i pojechał do domu. Po tym łowisku należało spodziewać się więcej. Krzysztof miał już na tej wodzie ponad 9000 pkt, a w tym roku mnie również taki wynik się przytrafił. Ja byłem organizatorem zawodów, miałem jeszcze coś do zrobienia i dlatego determinacji Krzysztofa nie podzielałem. Na początku spodziewając się dużej ryby zacząłem przygodę od bolonki i większej przynęty z kukurydzy zapiętej robakiem. Przez 45 minut nie miałem dotknięcia. Dlatego postanowiłem łowić tyczką. Chwyciłem za zestaw i okazało się, że amortyzator jest przetarty i wymienić gumę na nową, tu nad wodą nie dam rady. Zostało mi założyć zestaw na bata 7 m. Łowiłem delikatnie, na 3 pinkee, z nad dnia. Sporadycznie miałem okonki palczaki, płoteczki i … wszedł mi leszcz w granicach do 1 kg wagi. Nadzieja we mnie wstąpiła, więc donęciłem i postanowiłem, że niech przez te ostatnie półtorej godziny leży, bo jak złowię drugiego leszcza, to przebiję karpia, którego już miał Artek. I tak, wykazując cierpliwość, doczekałem się leszczyka i jeszcze jednego, większego niż ten pierwszy leszcza. Zawody wygrał feederowiec Artur Wróbel. Jego dwa piękne karpie waga wyceniła na 3630 pkt. Drugi byłem ja – spławik owiec – z wynikiem 2300 pkt, na który złożyły się 2 duże leszcze, 1 podleszczak i 9 szt. drobnicy. Trzeci z wynikiem 2250 pkt był też spławik owiec – Edward Gronowski. W jego siatce przyciągały wzrok dwa okazałe karasie i 20 szt. drobnicy. Edward miał wątpliwą przyjemność złamać piąty element laski, co osłabiło znacznie jego szanse. Czwarte miejsce zajął feederowiec Jerzy Windak. Jego jedyna rybka, piękny karp – dał 1530 pkt. Na piątym miejscu uplasował się też feederowiec Sławek Hossaja. Jego duży leszcz i jedna mała rybka zrobiły 890 pkt. Szóste miejsce zajął spławik owiec Adam Mraz z wynikiem 320 pkt. Adaś tradycyjnie krótkim kijkiem opukiwał kąt zbiornika i dlatego jego wynik nie jest zaskoczeniem. Łącznie feederowcy złowili 3 karpie i 1 leszcza, a spławikowcy 2 leszcze i 2 karasie. Wydaje się, że oddzielne puchary dla feederowców i spławikowców są racjonalnym rozwiązaniem problemu klasyfikacji. Nie ma przeszkód, żeby zawody o Puchar im. płka Walentego Dacewicza odbywać w dwóch dyscyplinach wędkarskich jednego dnia, na tym samym łowisku i w tym samym czasie, po różnych stronach długiego jak tama cypla. Przecież to są nasze zawody towarzyskie, a chodzi nam o to, żeby uczestników było więcej.

 


4
Oceń
(4 głosów)

 

Spławik kontra feeder na Dacewiczu - opinie i komentarze

amur tvamur tv
0
Ciekawy pojedynek (2021-09-16 00:04)

skomentuj ten artykuł